Kibice Piłka nożna
[TEKST KIBICA] Z kącika statystyka (1), czyli jak długo trwa kariera w GieKSie?
Czy dwa lata grania w jednym klubie, w pierwszej drużynie, to długo? W przypadku piłkarzy GKS-u Katowice jest to czas na tyle długi, że połowie z nich nie udaje się go osiągnąć. Ci, którzy grali dłużej to prawdziwa elita. W jedenastoletnim okresie gry na zapleczu Ekstraklasy, w pierwszej drużynie wystąpiło 169 zawodników, a kolejna osiemnastka debiutantów dołączyła w obecnym sezonie.
Dla 91 piłkarzy pierwszoligowa przygoda z GieKSą kończyła się już po jednym sezonie. Najwartościowsi z nich to Dawid Abramowicz, Tomasz Wróbel, Paweł Olkowski i Hubert Jaromin, którzy zaliczyli po 32 występy, Mateusz Zachara 29 a Lukas Klemenz, Wojciech Kędziora i Janusz Dziedzic po 28 spotkań. Najskuteczniejsi byli Kędziora i Jaromin, którzy zdobyli po 10 bramek. Jednak większość piłkarzy z tej grupy, bo aż pięćdziesięciu sześciu wystąpiło tylko w jednej rundzie, kilku udało się jeszcze usiąść na ławce w kolejnej rundzie, ale już bez gry. Najskuteczniejszym jednorundowcem okazał się zdobywca trzech goli Paweł Sobczak. Zagrał jesienią, ale wiosnę wolał już spędzić na piłkarskiej emeryturze w Grecji. Także jedną rundę zakończoną poważną kontuzją spędził w GKS-ie obecny trener Jakub Dziółka, niestety nie wrócił już do gry na pierwszoligowym poziomie.
Dwa sezony w klubie zaliczyło 44 piłkarzy. W kilku przypadkach, jak Michał Zieliński czy Rafał Kujawa był to powrót, a większość po prostu wypełniła dwuletni kontrakt. Z tej grupy najwięcej, bo 62 występy zanotował Łukasz Zejdler, o jeden mecz mniej zaliczyli Andreja Prokić i Damian Mielnik, Grzegorz Fonfara zagrał 58 a Bartłomiej Kalinkowski 56 razy. Najskuteczniejszym dwusezonowcem był Deniss Rakels, który zdobył dla GieKSy 16 bramek, następnie Prokić 11, a po dziesięć zapisali Tomasz Foszmańczyk i Michał Zieliński. W tej grupie zawodników znajdują się aktualnie grający Adrian Błąd z 11 bramkami oraz Bartłomiej Poczobut i Wojciech Słomka.
Tylko o rok, dwuletni pobyt w klubie przedłużyło 14 zawodników. Najwięcej zagrali Łukasz Pielorz 87, Rafał Pietrzak 86, Gabriel Nowak 68 i Jacek Kowalczyk 62 mecze. Najskuteczniejszym strzelcem w tej grupie piłkarzy był Gražvydas Mikulėnas z 12 bramkami.
Do pięciu sezonów w GieKSie dociągnęło 15 zawodników. Przemysław Pitry wystąpił w 153 meczach, Alan Czerwiński w 143, Jacek Gorczyca bronił 130 razy, a setkę występów przekroczyli jeszcze Piotr Plewnia i Sławomir Duda, po 104 występy. Najwięcej bramek strzelili Pitry 33 i Duda 11. Jedyny z tej grupy, będący jeszcze w kadrze zawodnik, to Adrian Frańczak, który rozpoczął piąty sezon.
No i pozostało pięciu najdłużej grających piłkarzy. Jeden nich jest wciąż w obecnej kadrze, to dinozaur Mateusz Kamiński w swoim dziesiątym sezonie. Także dziesięć sezonów zagrał Grzegorz Goncerz, osiem Kamil Cholerzyński a po sześć Krzysztof Wołkowicz i Adrian Napierała. Najwięcej meczów rozegrał Kamiński 231 i ciągle jeszcze może poprawić ten wynik, Goncerz wystąpił 228 razy i tylko ci dwaj piłkarze wystąpili w więcej niż w połowie odbytych w tym okresie oficjalnych spotkań, było ich łącznie 402. Najskuteczniejszy strzelec to oczywiście Goncerz z 59 bramkami. Kamil Cholerzyński był z kolei najdłużej występującym w GieKSie zawodnikiem z kadry, która wywalczyła drugoligowy awans. Kolejnymi byli Jacek Gorczyca, który grał przez pięć sezonów oraz Mateusz Sroka cztery sezony. Najskuteczniejszy w tej grupie Hubert Jaromin zdobył w pierwszym sezonie 10 bramek i przeniósł się do Ekstraklasy, kariery jednak nie zrobił i szybko wrócił do niższych lig.
Uwzględniając liczby wszystkich zawodników, obecnym debiutantom zapisuję po jednym sezonie, zakładając, że zgodnie z umowami zagrają także na wiosnę, otrzymujemy fantastyczną średnią 1,71 sezonu na zawodnika, czyli praktycznie trzy rundy grania i 31 występów. Tyle trwa średnio kariera piłkarza w pierwszym zespole GKS-u Katowice. Nie wiem, czy to długo, czy krótko, bo nie mam porównania do innych klubów. Być może takie już jest życie pierwszoligowca, ciągła rotacja, zmiany klubów, nowe kontrakty, aby biznes się kręcił i kasa zgadzała.
TOP30 występów w pierwszej lidze od sezonu 2007/08 (stan po meczu ze Stomilem 6.10.2018, wyszczególniono zawodników obecnej kadry). Kolejno: miejsce w klasyfikacji pod kątem liczby spotkań w GKS Katowice, imię i nazwisko, liczba sezonów, liczba spotkań, liczba bramek.
1 Mateusz Kamiński 10 231 9
2 Grzegorz Goncerz 10 228 59
3 Kamil Cholerzyński 8 164 6
4 Przemysław Pitry 5 153 33
5 Alan Czerwiński 5 143 2
6 Krzysztof Wołkowicz 6 134 12
7 Jacek Gorczyca 5 130 1
8 Adrian Napierała 6 116 10
9 Bartłomiej Chwalibogowski 4 108 3
10 Krzysztof Kaliciak 4 107 21
11 Piotr Plewnia 5 104 6
12 Sławomir Duda 5 104 11
13 Adrian Frańczak 5 89 4
14 Tomasz Hołota 4 88 6
15 Łukasz Pielorz 3 87 1
16 Rafał Pietrzak 3 86 3
17 Gabriel Nowak 3 68 4
18 Bartosz Iwan 4 66 20
19 Mateusz Sroka 4 64 4
20 Jacek Kowalczyk 3 62 4
21 Łukasz Zejdler 2 62 5
22 Damian Mielnik 2 61 0
23 Andreja Prokić 2 61 11
24 Adrian Jurkowski 3 60 0
25 Mateusz Niechciał 3 59 0
26 Grzegorz Fonfara 2 58 9
27 Gražvydas Mikulėnas 3 57 12
28 Łukasz Wijas 3 56 2
29 Bartłomiej Kalinkowski 2 56 1
30 Krzysztof Markowski 2 52 5
– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –
49 Adrian Błąd 2 36 11
66 Bartłomiej Poczobut 2 27 0
78 Mateusz Mączyński 1 23 2
89 Wojciech Słomka 2 20 1
104 Wojciech Lisowski 1 13 0
107 Daniel Rumin 1 13 2
116 Mariusz Pawełek 1 11 0
117 Grzegorz Piesio 1 11 0
122 Dominik Bronisławski 1 10 1
123 Damian Michalik 1 10 0
124 Kacper Tabiś 1 10 0
128 Rafał Remisz 1 9 0
138 Arkadiusz Woźniak 1 8 1
139 Adrian Łyszczarz 1 8 1
147 David Añón 1 7 1
153 Tymoteusz Puchacz 1 6 1
154 Kamil Kurowski 1 6 0
157 Bartosz Śpiączka 1 5 0
160 Šimon Kupec 1 4 0
166 Krzysztof Baran 1 3 0
168 Jakub Wawrzyniak 1 3 0
177 Konrad Andrzejczak 1 2 0
183 Kordian Podstawa 1 1 0
186 Michał Szczyrba 1 1 0
—- Szymon Frankowski 0 0 0
Tosiek
Felietony (lub po prostu teksty) kibiców to nowa seria, którą wprowadziliśmy na stronę GieKSa.pl. Nasz portal tworzą oczywiście sami trójkolorowi fani, ale gdy stają się członkami redakcji, to może umyka im zwykły głos trybun. Dlatego w tym sezonie wyszliśmy z taką inicjatywą i każdy z Was może zmieścić tutaj tekst – wystarczy wysłać do nas maila na gieksainfo[at]gmail.com. Teksty najlepiej przesyłać do nas w Wordzie w formacie .doc lub .docx. Zastrzegamy sobie prawo poprawiania, skracania lub niepublikowania, ale… jeszcze nam się to nie zdarzyło. Robimy jedynie delikatną korektę. Felietony docelowo chcemy publikować w każdą środę, w którą nie gra GieKSa. Optymalnie byłoby, abyście swoje teksty nadsyłali do nas do poniedziałku wieczora. Jeśli ich treść jest ponadczasowa, to może to być dowolnie wybrany dzień.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Najnowsze komentarze