Piłka nożna
Długa historia i mało sukcesów
Sandecja Nowy Sącz rozpoczęła działalność w 1910 roku z inicjatywy naczelnika Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” Adama Biedy. Podobnie jak poprzedni rywal GKS-u – Flota Świnoujście, Sandecja przez większość swojej historii tułała się po niższych ligach. Drużyna z Nowego Sącza głównie lawirowała gdzieś pomiędzy dawnymi IV i III ligą nie odnosząc żadnych spektakularnych sukcesów. Za największe sukcesy klubu uznaje się m.in. Dwukrotny występ w II lidze (sezony 1986/87 oraz 1991/92). Dopiero w ostatnich kilku sezonach Sandecja na dłużej zagościła na zapleczu Ekstraklasy, a 3 pozycja osiągnięta w sezonie 2009/2010 jest największym sukcesem w długiej przecież historii klubu. Obecny sezon będzie piątym z rzędu dla tego klubu. Od momentu promocji do I ligi Sandecja zajmowała kolejno miejsca: 3, 4, 12 i 14 miejsce. Jak widać tendencja jest niepokojąco spadkowa i niewiele wskazuje, by drużyna z Małopolski w najbliższych rozgrywkach miała nawiązać do wyników osiąganych 3, czy 4 lata temu.
Najpopularniejszym wychowankiem Sandecji jest napastnik Dawid Janczyk. Zawodnik ten swego czasu został okrzyknięty nadzieją polskiego futbolu, a jego świetne występy podczas Młodzieżowych Mistrzostw Świata (był już wtedy zawodnikiem Legii) doprowadziły do milionowego transfery do CKSA Moskwa. Od tego momentu kariera Janczyka jednak stale zwalniała aż popadł w zupełne zapomnienie. Innym popularnymi wychowankami Sandecji są bracia Świerczewscy, których sylwetek kibicom GieKSy nie trzeba przybliżać, bo wszyscy pamiętamy ich świetne występy w Trójkolorowych barwach na Bukowej. W ramach ciekawostki można również dodać, że swój epizod na ławce trenerskiej klubu z Nowego Sącza zaliczył do dziś wspominany z sentymentem w Katowicach trener Adam Nawałka.
Na koniec kilka ciekawostek:
- Nazwa „Sandecja” pochodzi łacińskiej nazwy Nowego Sącza, która w tym języku brzmi „Nova Civitas Sandecz” oraz nazwy regionu (Sądecczyzny), której łacińska nazwa brzmi „Sandecjana”.
- W swojej 100-letniej historii Sandecja zmieniała nazwę siedem razy. Zmiany obejmowały zarówno charakterystykę działalności klubu sportowego (RKS, KKS, MKS) jak i nazwę własną klubu (Omtur). Rok 1920 to Robotniczy Klub Sportowy, rok 1933 to Kolejowy Klub Przysposobienia Wojksowego, rok 1945 to Klub Spotowy Omtur, rok 1947 to Koło Sportowe Sądeckiego Oddziału ZZK (związek kolejarzy), rok 1957 to Kolejowy Klub Sportowy, rok 1963 to Komunikacyjny Klub Sportowy i ostatecznie od 27 czerwca 1999 roku do dzisiaj Miejski Klub Sportowy.
Jak na razie GKS toczył bój z Sandecją 8 razy. 2 razy wygrywała GieKSa, 3 razy Sandecja, również 3 mecze kończyły się remisami. W bramkach jest 7:6 dla Trójkolorowych. Czas wyrównać ten bilans
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


griszag
1 sierpnia 2013 at 10:23
„W bramkach jest 7:6 dla Trójkolorowych. Czas wyrównać ten bilans”- tzn że co, że mamy przegrać 0-1 to będzie bilans 7-7? 🙂
ŻabaBogucice
1 sierpnia 2013 at 11:53
mądry wie,gUpi sie pyto 😛 2 nasze zwyciestwa,3y Sandecji.O to łaziło co by wyrównac 😀 Pozdro.
Luke Skywalker
1 sierpnia 2013 at 13:17
2 zwycięstwa GieKSy, 3 wygrane Sandecji i 4 remisy = 9 spotkań, a w ciągu 4 sezonów graliśmy 8 razy!