Dołącz do nas

Piłka nożna

[RELACJA] Brak słów

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po dwóch tygodniach przerwy katowiczanie zmierzyli się na własnym stadionie z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Po niemrawym początku sezonu, trener zdecydował się na kilka znaczących korekt w składzie. Na boisku zabrakło Tomasza Wisio, który nawet nie załapał się na ławkę rezerwowych. Przebudowany został również atak, na ławce zasiadł Prokić oraz Lebedyński. Ich miejsce zajęli Ćerimagić oraz Goncerz.

GKS: M.Abramowicz – D.Abramowicz, Kamiński, Prażnowski, Czerwiński – Jóźwiak, Zejdler, Kalinkowski, Cerimagic – Foszmańczyk- Goncerz

PBB: Leszczyński- Deja, Piacek, Magiera, Gumny, Moskwik, Hanzel, Sierpina, Janota, Jaroch, Haskic

Pierwsze minuty spotkania pokazały, że żadna z drużyn nie będzie ograniczała się do bronienia własnej bramki. Katowiczanie starali się przedrzeć w pole karne przeciwnika dokładnymi prostopadłymi podaniami a Podbeskidzie szukało swoich szans w stałych fragmentach gry i w ataku pozycyjnym. Pierwsza groźna sytuacja miała miejsce w 20. minucie. Foszmańczyk wypuścił Jóźwiaka w uliczkę, ten odegrał mu w pole karne i w tym momencie obrońcy gości zdołali w ostatniej chwili przechwycić piłkę. Mimo dużych chęci brakowało w rozegraniu dokładności i na pierwszy celny strzał musieliśmy czekać do 22 minuty. Goncerz dobrze wypatrzył Kalinkowskiego a ten będąc sam na sam z bramkarzem w trudnej sytuacji uderzył prost w niego. Kilka minut później w dogodnej sytuacji znalazł się Foszmańczyk, ale zamiast strzelać próbował wymusić rzut karny za co został ukarany żółtą kartką. W 31. minucie Ćerimagić pokazał co potrafi idealnie dośrodkowując na głowę Goncerza, nasz kapitan uderzył niestety tylko w słupek. Podbeskidzie odpowiedzią szarżą Gumnego na skrzydle, który minął Dawida Abromowicza jak pachołek treningowy, jednak jego podanie w pole karne zostało wybite przez naszych obrońców. Chwilę później Podbeskidzie wykonywało rzut wolny z 25 metra. Na całe nasze szczęście piłka nieznacznie minęła poprzeczkę. W ostatnich minutach to właśnie goście przejęli inicjatywę i mięli kolejną sytuacje. Po dośrodkowaniu z głębi pola Nermin Haskić minimalnie się pomylił.

GieKSa rozpoczęła drugą połowę od bardzo dobrego podania Zejdlera do Jóźwiaka, niestety nasz młody pomocnik naciskany przez przeciwnika nie uderzył czysto w piłkę.  Kilka chwil później GieKSa przeprowadziła kombinacyjną akcję w której główną role odegrał Foszmańczyk. Pomocnik GieKSy odegrał do Jóźwiaka, a ten zbyt lekko uderzył na bramkę. Katowiczanie dalej atakowali, ale brakowało 100% sytuacji. Swoich sił próbował jeszcze Ćerimagić oraz z dystansu Kalinkowski. GieKSa grała a rywal strzelił bramkę. Ten scenariusz przerabialiśmy w poprzednich spotkaniach i znów przeżyliśmy to w meczu z TSP. Po rzucie wolnym piłka poodbijała się przypadkowo od  zawodników i trafiła pod nogi Gumnego, który z kilku metrów pewnie pokonał Abramowicza. Pierwszy strzał Podbeskidzia i gol.  Trener długo się nie zastanawiał i wprowadził zmiany w składzie. Boisko opuścił Ćerimagić oraz Zejdler a ich miejsce zajęli Prokić oraz Lebedyński. Niestety szczęście opuściło nas całkowicie i kilka minut później goście podwyższyli prowadzenie. Dośrodkowanie na bramkę zamienił Szymon Lewicki. GieKSa złapała kontakt z rywalem po golu Goncerza, który wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego. Katowiczanie nawet zdołali zdobyć wyrównującego gola, lecz sędzia odgwizdał spalonego.  GieKSa pokazała charakter i walczyła do końca o punkt. Niestety najdogodniejszą sytuację zmarnował Prokić, który nie potrafił pokonać bramkarza z 2 metrów.  Mecz kończy się naszą porażką i piłkarze żegnani są gwizdami.

Katowiczanie przegrywają drugie spotkanie z rzędu i tracą kolejne cenne punkty. Niestety zmiany nic nie wniosły do gry.  Gramy ładnie, ale nieskutecznie. Szczęście również nas opuściło na dobre.

20 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

20 komentarzy

  1. Avatar photo

    Krzysztof

    31 marca 2017 at 22:41

    Zas wpier…. Masakra , ekstraklasa ?!
    Nie w tym roku- zenada!
    Pierd… Goncerza ” karta sie odwroci, gramy dobrze tylko czegos brakuje , haha
    Czegos ? Punktow i wynikow… !!!

    Gieksaaaa siatkarska duma Katowic!

  2. Avatar photo

    Rudy

    31 marca 2017 at 22:43

    Obroncy stoja jak widly w gnoju przy obu bramkach !

  3. Avatar photo

    Marcin

    31 marca 2017 at 22:50

    Coś mi się wydaje że kopacze mają stresik przed awansem i nie dadzą rady nam go zapewnić. Trener zmień taktyka jak Nawałka i chłopcy zaczęli wygrywać! Jak nie teraz to kiedy może w końcu posłuchasz kogoś z forum.

  4. Avatar photo

    kibic

    31 marca 2017 at 22:50

    sory ale plakac sie chce,gdzie sa ci co bronili zespol Lukasz i reszta co dzis napisza ze kazdej druzynie starcza ze dwie sytuacje i nas ograja jak dziecibylo widac panike i odwolanie meczu i gdzie ta forma i kondycja po 2 tygodniach przerwy w dupie,sory ale niewiem czy to nie celewe dzialanie zarzadu,miasta aby nie bylo awansu czekam na te fachowe wypowiedzi obroncow druzyny i trenera

  5. Avatar photo

    tombotleg

    31 marca 2017 at 23:17

    Atak przebudowany, kurwa raczej zlikwidowany, Brzęczek nie nadaje się na trenera Naprzodu Lipiny, to jest dyletant trenerski, jak zobaczyłem Goncerza w 1 składzie to wiedziałem wszystko, ostatnia szansa, Brzęczek wypierdalaj!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  6. Avatar photo

    1906

    31 marca 2017 at 23:23

    Dziękujemy;)

  7. Avatar photo

    Boss

    31 marca 2017 at 23:24

    Gramy ładnie ? Zostawcie sympatie do klubu na boku i oceńcie sytuacje na trzeźwo, mecz na słabym poziomie. Zachciało się brzeczkowi brazyliany! Nauczeni przez 10 lat doświadczeniem powinnismy grać tak jak na jesień, zero z tylu najważniejsze. Obrona dno

  8. Avatar photo

    Tom

    31 marca 2017 at 23:31

    Gdzie my tam ładnie graliśmy ? 90% meczu to kopanian

  9. Avatar photo

    KruchA GruchA

    31 marca 2017 at 23:34

    we wtorek latwe 3 punkciki i nikt nie bedzie pamietal PBB

  10. Avatar photo

    psz

    31 marca 2017 at 23:41

    I niech Krupa wyp…la z tą siatkówką, póki piłkarsko nie będzie, jak ma być!

  11. Avatar photo

    tombotleg

    31 marca 2017 at 23:42

    2 tygodnie wolnego, zero sparingu, gdzie ta poprawa po Sosnowcu, kiedy myśmy wygrali jakiś ważny mecz pod ciśnieniem?, zobaczymy decyzje Prezesa Cygana, jak Brzęczka nie wypierdzielą dzisiaj/jutro to szykujcie się na następny sezon w tej zasranej lidze amen.

  12. Avatar photo

    TOMASZ

    31 marca 2017 at 23:50

    ZA GKS ZA KATOWICE W SERCU ZAWSZE EKSTRAKLASA MOŻE BYĆ ALE CHŁOPAKI MUSZĄ TEGO CHCIEĆ NIE ZWAŻAJĄC NA KASĘ I ZARZĄD A JAK NIE TO NIECH KLEPIĄ TĄ PIŁKĘ W PIERWSZEJ LIDZE I OKI.APELUJĘ TYLKO DO LUDZI KTÓRZY BLUKAJĄ GIEKSE TO WIELKI KLUB KTÓRY W LATACH 90 WYELIMINOWAŁ ZIDANNA Z BORDOUX TO BYŁA GIEKSA I DO TEGO DĄŻCIE.OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO……………………….kKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAATTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTTOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWIIIIIIIIIIIIIIIIIICCCCCCCCCCEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE………………OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGG…….KKKKKKKKKKKKKKKK……………………SSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSSS!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  13. Avatar photo

    TOMASZ

    31 marca 2017 at 23:54

    ooooooooooooo……GKS..ooooooooooKATOWICE

  14. Avatar photo

    hajna

    1 kwietnia 2017 at 00:04

    Kiedy wyleci ten osioł J.Brzeczek jego brak pomysłu na ustawienie drużyny brak przeglądu zawodników w trakcie meczu przez co robi zbyt późne zmiany.Sen o ekstraklasie się skończył dzięki Kamińskiemu który przy pierwszej bramce zachował się jak trampkarz przy drugiej zostawił samotnie Prażnowskiego przy źle ustawionym Abramowiczu to są konsekwencje braku szybkich zmian Ceremagicz już w pierwszej połowie był do zmiany dużo kiwek więcej niecelnych podań i strzałów słabszy Zejdler.Szkoda straconej szansy na ekstraklasę ale z tym trenerem krego ego jest większe od umiejętności nie widza szans.

  15. Avatar photo

    Gieksiorz

    1 kwietnia 2017 at 01:31

    dziś dostałem 2 razy w ryj.choc tym razem porazka mniej boli,bardziej mnie boli jak się traktuje kibicow i do czego się dopuszcza na naszym stadionie.na sektorze 3 po strzelonej bramce dla podbeskidzia uaktywnila się grupa kibicow tego klubu,jakies najebane gorole i ich wymalowane przemadrzale dupy.prowokowali kibicow Gieksy a to gestem Kozakiewicza,a to szydzeniem z naszego stadionu,powyciagali szaliki i czuli się jak u siebie,gdy doszło do zaognienia sytuacji obtoczyla ich szczelnie grupa ochroniarzy.ja się pytam jak to jest ze kibic GieKSy majacy karnet bądź bilet musi siedzieć nisko za lawka trenera gdzie mało widać a takie ciule przyjezdzaja i panosza się,widac panowie z zarządu nas bardzo szanują,a gdzie bezpieczeństwo?po wyglądzie tych goroli smiem wnioskować ze to albo radni,albo działacze z bielska byli,to wezcie se ich na sektor vip i niech nie wkurwiaja ludzi.mam już dość ciągłego mamienia ludzi awansem,stadionem,robicie nas za chuja?prezydent ma w dupie stadion lepiej galerie pobudować i tramwaj puscic.co wy kurwa nieudaczniki robicie z ta GieKSą?jestem WKURWIONY!!!

  16. Avatar photo

    Marcin

    1 kwietnia 2017 at 07:46

    W DUPIE 3 PKT W DUPIE EKSTRAKLASA W DUPIE NOWY STADION ZAŚ DO DUPY WEEKEND I NOWE CHASŁO REKLAMOWE DLA MARKETINGU CAŁA GIEKSA W DUPIE DZIĘKUJE JESZCZE DWA SZPILE I TEŻ BĘDE MIEĆ WAS GŁĘBOKO W DUPIE

  17. Avatar photo

    Irishman

    1 kwietnia 2017 at 08:59

    K O M P R O M I T A C J A !!!!!
    K O M P R O M I T A C J A !!!!!
    K O M P R O M I T A C J A !!!!!

    I nie mówię tylko o tym meczu, tylko o tym jak prezentuje się drużyna, którą fachowcy widzieli (bo to już historia) jako jednego z głównych kandydatów do awansu.
    Trudno to ogarnąć i już serio rożne myśli chodzą po głowie… SABOTAŻ? Jeśli po tym blamażu Zarząd nic nie zrobi, to coraz więcej ludzie będzie to uważało za coraz bardziej prawdopodobne.

  18. Avatar photo

    PAKEr

    1 kwietnia 2017 at 09:21

    Już wiadomo, że nie awansujemy, ale nie narzekajcie-I liga jest zajebista, ciekawsza od Ekstraklasy. Mi się podoba! Szkoda tylko, że u nas już nie ma kto strzelać goli.

  19. Avatar photo

    Gieksiorz

    1 kwietnia 2017 at 11:56

    Musi być efekt nowej miotly i tak już nic nie ma do stracenia,potrzeba chopa z jajami a nie wydumana pizde.pytam się zarządu ,prezydenta Krupe,radnych co wy kurwa robicie z tym klubem??!!Krupa więcej galerii nabuduj,moze metro ciulnij albo linie bany jeszcze jedna,was tam w urzędzie miasta albo więcej goroli z ajdrachu albo śmierdzieli bo nie rozumiem jak można nie silnego klubu z infrastruktura,ciagle tylko pierdolicie i ludzi naciagacie.za rok na Górnik karnet kupie,ludzie powinni zbojkotować was,kocham ten klub ale trzeba pierdolnac w końcu reka w stol!!!

  20. Avatar photo

    GDM

    2 kwietnia 2017 at 23:40

    Psz zastanow sie co piszesz ?!
    Wyp… Z siatkowka ?! Po pierwsze Gieksa to Gieksa !
    Szanuj kibicow Naszego klubu tych z innej dyscypliny ! …ku…
    Poza tym lepsza jest jakos w tej Siatkarskiej Gieksie! Z liderami potrafia urywac punkty ! Zespolami top plus ligi i czlowoym zespola europy ( Asecco, Skra, Zaksa, Jastrzebski )
    Na siatkowke sa mniejsze pensje i koszty a potrafia 🙂
    W pilce u Nas co przykre: nie ma checi, ambicji i planu na rozwoj ze strony UM i wladz Gieksy! Przykre to miasto wielkie jak Katowice zasluguja i na stadion i na dobra gre klubu xD

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga