Kibice Piłka nożna
Raport PZPN: kibicowska GieKSa wyjazdowo 5 w Polsce i najlepsza w I lidze
Polski Związek Piłki Nożnej zaprezentował dziś raport dotyczący organizacji i stanu bezpieczeństwa meczów piłki nożnej szczebla centralnego. Fani GKS Katowice po raz kolejny znajdują się w czołówce wielu klasyfikacji. Poprawił się też trochę nasz klub, który rzadziej pojawia się w ogonach, a coraz częściej w środkowej stawce. Dalej jest jednak wiele do poprawy.
Kibice GKS Katowice byli najliczniejszą grupą podróżującą za swoją drużyną w I lidze. Na wszystkich spotkaniach poza Bukową pojawiło się łącznie 6788 kibiców GieKSy. Co ciekawe – ta liczba plasuje nas na piątym miejscu w Polsce na szczebli centralnym (Ekstraklasa, I i II liga). Wyprzedzili nas jedynie kibice: Lecha Poznań (13920), Legii Warszawa (11018), Lechii Gdańsk (8581) i Ruchu Chorzów (7703). W pokonanym polu zostawiliśmy wszystkie pozostałe drużyny Ekstraklasy. Dzierżymy także rekord wyjazdowy na jednym spotkaniu w całej lidze – 2369 osób w Zabrzu. Wydatnie pomogliśmy też w ustanowieniu rekordu frekwencji na zapleczu Ekstraklasy, bo własnie mecz w Zabrzu z Górnikiem zgromadził 20 987 widzów.
Bukowa nie była zbyt często odwiedzana przez kibiców gości. W tej kategorii zajęliśmy dopiero szóste miejsce w swojej lidze (średnia 68 osób na jedno spotkanie). Średni czas wpuszczania kibiców gości wynosił u nas 26 minut i nie odbiega on znacząco od średniej w całej lidze (24 minuty). Gorzej wyglądamy na tle liczby kibiców wpuszczonej w jedną minutę. U nas to zaledwie 4 osoby, a czołówka potrafiła wtedy wpuścić 15 osób (Górnik Zabrze).
Jeśli chodzi o domowe spotkania było już trochę gorzej, choć dalej dobrze. Uplasowaliśmy się na piątym miejscu w I lidze pod kątem średniej frekwencji na swoim stadionie (3163 osoby na mecz). Wyprzedziły nas jedynie kluby z nowymi stadionami – Górnik Zabrze (10689), Podbeskidzie Bielsko-Biała (5830), GKS Tychy (5251) i Stal Mielec (3239).
W pozostałych kategoriach nasz klub plasował się raczej w środku lub pod koniec stawki. Niestety kolejny już raz zajęliśmy bardzo niskie miejsce w klasyfikacji wpuszczania kibiców gości – czwarte od końca w swojej lidze. O tym problemie alarmujemy już od dłuższego czasu, ale poprawy nie widać. Wysoko oceniono natomiast obsługę kibiców niepełnosprawnych – zajęliśmy trzecie miejsce w lidze. Paradoksalnie w ogólnej ocenie organizacji meczów zajęliśmy wysokie piąte miejsce. Pomogły w tym wysokie miejsce w ocenie kierownika ds. bezpieczeństwa (piąte) i spikera (trzecie).
Cały raport dostępny jest tutaj.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

LYJO
13 lipca 2017 at 14:50
Spiker ex aequo 3 miejsce 🙂
Zico
13 lipca 2017 at 17:16
Smieszny ranking biorąc pod uwagę liczbę zakazów w sezonie dawanych przez pzpn a potem tworzeniu jakiegoś rankingu . W 1 lidze Górnik miał ich napewno 6 a moze 7 nawet nie mówiąc o zespołach ekstraklasowych .
Mecza
13 lipca 2017 at 17:26
@Zico, dlaczego śmieszny? Tu mowa o najlepszych kibicach a jeśli inne ekipy łapały zakazy czyli są do bani kibicowsko.
T
13 lipca 2017 at 18:36
Wyjazdowo to jest spoko, ale frekwencją u siebie to ustępujemy wsiom i drużynom z 2 i 3 ligi. W przyszlym sezonie bedzie jeszcze gorzej. Niestety, klub GKS Katowice jest martwy, a ostatni gwóźdź do trumny wbił ten sezon. Nie będzie stadionu, nie będzie awansu, nie będzie więcej (będzie mniej) kibiców. Piszę to z ogromnym żalem, ale piszę to uczciwie i szczerze. Nie widzę absolutnie żadnych realnych przesłanek do bycia optymistą. Zatrudnienie Mandrysza to próba reanimacji trupa. Jak widzę, ilu kibiców straciło resztki przywiązania do klubu bo tym samobóju, jakim była końcówka zeszłego sezonu, jak widzę jak bardzo młodzi mają w dupie GieKSę, to wiem że pozostanie tylko garstka najwierniejszych kibiców, którzy będą świętować mecze tego trupa, niczym Kaczyński miesięcznice smoleńskie. smutne
Irishman
13 lipca 2017 at 18:58
T…ale pierdzielisz smuty!
Chłopie strzel se mocna kawę (albo porządną setę), albo skończ podszywać się pod „zaniepokojonego kibica GieKSy”. Ja mogę tylko powtórzyć to co napisałem wcześniej:
1. Jest świetny, doświadczony trener
2. Drużyna wzmocniona
3. Szatnia poważnie wyczyszczona
4. Wszystkie osoby decyzyjne deklarują, że chcą awansu.
5. Organizacyjnie… prawie (bo stadion) Ekstraklasa!
No i kibice też w czołówce jeśli chodzi o kibiców w Polsce. No więc czego nam jeszcze brakuje??? No chyba tylko wiary we własne siły!
Jeśli serio kibicujesz GieKSie to nie pisz głupot ino leć po karnet!
Mecza
13 lipca 2017 at 19:01
@T, wina w 100% miasta bo mieszkamy na zadupiu piłkarskim w porównaniu z Kielcami, Lubinem, Białystokiem, Gdynią czy jeszcze większymi zadupiami jak Tychy, Gliwice, Bielsko i można by wymieniać. Wszędzie stworzyli warunki do delektowania się futbolem obojętnie na jakim poziomie a w Katowicach czekają na ligę mistrzów za kilka milionów rocznie i wtedy być może powstanie stadion w stolicy Górnego Śląska, wstyd !!!
Mecza
13 lipca 2017 at 19:19
@Irishman, rok temu pisałem że dla mnie najważniejszy jest rozwój drużyny i stały postęp w zdobyczy punktowej, było 52pkt i chciałem aby było 60pkt i bez znaczenia czy to by dało awans (teraz okazuje się że tak) Zdobyliśmy 54 pkt i wszystko wywrócone do góry nogami, pół kadry wymieniona, zmiana trenera. Jestem optymistą i liczę na dalszy rozwój sportowy, punktowy. W końcu się uda. Super to w Górniku wygląda że po awansie zaufali tej samej ekipie wzmacniając ich tylko perełkami typu Kądzior, Wieteska. Górnik będzie walczył o pierwszą 8 nie dlatego że są tak dobrzy ale mają mądrego trenera. Mam nadzieję że my po jesieni będziemy mieli max 5 pkt straty do 2 miejsca i na wiosnę powalczymy bo Mandrysz stworzy jeszcze mocniejszy i zgrany zespół.
Zico
13 lipca 2017 at 22:53
Pytanie jak to było liczone przez ten pzpn liczba 6788 kibiców GieKSy . Sumowane były wszystkie wyjazdy i taka liczba wyszła to napewno nie było kibiców Gieksy najwięcej bo wystarczy policzyć wyjazdy Górnika 1600 w Puławach , 1200 w Kluczborku , 1700 w Katowicach , 1700 w Bielsku ,250 w Bytowie , 357 w Olsztynie to już Liczba jest 6807 a to nie wszystkie wyjazdy ! Z wszystkim wyjazdami to Górnik ma grubo powyżej 7000 . A jesli chodzi o runde jesienną to tyle nie wychodzi .
kosa
14 lipca 2017 at 08:34
@Zico przeczytaj dokument, to się dowiesz jak to było liczone.
Zico
14 lipca 2017 at 10:21
Kosa właśnie tam pisze ze na wszystkich meczach po za bukowa . Więc ta liczba podana przez nich nie jest największą chyba że liczyli że Górnika na Puławach było 200 tyle ile dali biletow . Bo inaczej napewno ta liczba nie jest największą w 1 lidze.
kosa
14 lipca 2017 at 10:26
@Zico jak przeczytasz dokładnie to się dowiesz. Naprawdę nie trzeba do tego specjalnej bystrości umysłu.
Zico
14 lipca 2017 at 16:10
no to pokolei ; GKS KATOWICE GÓRNIK ZABRZE 428 KLUCZBORK 1200 114 ZNICZ 200 ( nie weszli ) 235 PUŁAWY 1500 180 BYTOVIA 250 816 TYCHY zakaz 360 STOMIL 360 200 GŁOGÓW 193 278 SIEDLCE zakaz zakaz MIELEC zakaz 160 WIGRY 250 ( nie weszli ) 758 BIELSKO 1700 zakaz GRUDZIĄDZ 250 285 CHOJNICE 108 616 LEGNICA 270 ( na zakazie )
zakaz SOSNOWIEC zakaz 216 NOWY SĄCz 150 ( na zakazie ) 2535 GÓRNIK – – GKS 1797
łącznie łącznie
= 7181 + 3 zakazy = 7778 + 250 wigry nie
weszli + 200 znicz nie weszli
= 8228 + 6 zakazów
Zico
14 lipca 2017 at 16:11
łącznie GKS KATOWICE
= 7181 + 3 zakazy
GÓRNIK ZABRZE
= 7778 + 250 wigry nie
weszli + 200 znicz nie weszli= 8228 + 6 zakazów
Kosa
14 lipca 2017 at 17:15
@Zico Ty dalej nic nie rozumiesz i dalej nie umiesz czytać. No nic. Ja kończę, bo mi się nie chce pisać z kimś kto nie umie poświęcić kilku minut na lekturę dokumentu.
adamGieKSa
14 lipca 2017 at 20:11
Irishman skończ już udawać że jest ok, piłkarzyny napluli nam w ryj, kurwa kibice w czołówce, ja pier…, nasze flagi płoną jak znicze 1 listopada, Blaszok komedia a ten że kibice w czołówce.
zobaczysz tą czołówkę na pierwszym meczu, jak będzie 1500 osób to będzie dużo. nie no jest czołówka, ja to widzę tak, europejska czołówka: Crvena Zvezda, potem PAOK Saloniki , Hajduk Split, na czwartym GieKSa, później Olimpiakos i Legia. Dałbym nas wyżej ale nie jeździmy kiedy wojewoda nie pozwala albo komendant nakazuje zostać w domu
tombotleg
15 lipca 2017 at 08:30
adamGieKSA opisał to do bólu.., wprowadzić zasady albo zakaz dopingu na 5 to co poniektórzy zejdą na ziemię i wrócą na blaszok a nie kurwa będą robić tam drugi blaszok a na pierwszym chuj wieje, słabo to wszystko wygląda,zostają kapcie i tv..
1964
15 lipca 2017 at 09:49
Tombotleg- A zadałeś sobie pytanie dlaczego ludzie przeszli z blaszoka na 4 i 5.Kiedyś na blaszoku nie było takiej patologii jak teraz.Młodym się w dupach poprzewracało i tyle!Zero szacunku dla drugiej osoby nic tylko zastraszanie i kasa misiu kasa!
Boss
15 lipca 2017 at 13:25
AdamGieKSa ma racje. Irishman żyje w wirtualnej rzeczywistości chyba. Ludzie z Blaszoka nie uciekli dlatego ze wyrośli tylko dlatego ze jest chamstwo i bezczelne dzieci, a pozostali na stadion nie chodzą dlatego ze im szkoda czasu na padlinę. Chyba zapominacie ze frekwencję na meczach nie tworzą fanatycy tylko pikniki którzy zjawiają się rodzinami żeby obejrzeć dobre widowisko i drużynę walczącą o awans. Jak tego nie ma to spokojnie można otworzyć piwo w domu i obejrzeć Polsat. Jeszcze jakby były warunki żeby miło spędzić czas (nowy stadion ) to by może było co mecz 5-6k … a tak bida i lepiej nie będzie.
T
15 lipca 2017 at 13:56
Ja na blaszok już nie łażę z10lat ale słyszałem te historie, ale robić prese na 5? raz wziąłem szefostwo z firmy właśnie na 5, siedzą i było tylko kuuurwaa czemu nie śpiewacie wy ciule..miejsce fanatyków jest do chuja na blaszoku a główna dla reszty, dziadków i VIP-ów.