Dołącz do nas

Felietony Piłka nożna

[POMECZOWO] Dlaczego trener Jacek Paszulewicz powinien odejść/zostać?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Dlaczego trener Jacek Paszulewicz powinien odejść z GieKSy?

Brak stabilizacji – 22 zawodników wystąpiło w naszej drużynie w tym sezonie. Większą liczbą w lidze może poszczycić się jedynie Garbarnia Kraków. Tylko Mariusz Pawełek, Mateusz Kamiński i Wojciech Lisowski zaliczyli komplet minut. Do tej trójki można dodać Bartłomieja Poczobuta, którego zastopowała pauza za czwartą żółtą kartkę. Oprócz tego w każdym meczu grali Daniel Rumin i Adrian Błąd, ale niekoniecznie całe spotkanie. Zestawić wyjściową jedenastkę jest rzeczą bardzo trudną i podejrzewam, że nawet zawodnicy nie wiedzą, kto zagra w następnym spotkaniu. Stabilizacja często jest potrzebna, aby każdy znał swoje miejsce i mógł się odpowiednio przygotować do meczu. Nie piszę o ciągłym wystawianiu tej samej osoby, nawet gdy gra źle, ale o jakiejś hierarchii. Obecnie mamy jeden wielki chaos.

Irracjonalne zmiany – chaos z wcześniejszego punktu, powodują właśnie irracjonalne zmiany w składzie. Dlaczego z Jastrzębiem od pierwszych minut zagrał David Anon, skoro jego występ w Częstochowie był słaby? Dlaczego w wyjściowym składzie pojawił się wczoraj Wojciech Słomka, skoro mecz z Rakowem mu kompletnie nie wyszedł? To jest jedna strona medalu, ale druga (według mnie gorsza) jest taka: dlaczego dobrze grający (o dziwo) Tomasz Midzierski traci miejsce na rzecz Jakuba Wawrzyniaka, który sam mówi, że nie jest jeszcze gotowy na granie na pełnych obrotach? Z boku wygląda to tak, że trener Paszulewicz zmienia tam, gdzie nie trzeba, a nie poprawia tam, gdzie jest to konieczne.

Taktyka – złośliwi napisaliby, że żadnej nie ma lub ewentualnie mamy jedną, która dała „sukces” w Grudziądzu. Na wiosnę rzeczywiście wszystko opierało się na szczelnej defensywie, szybko strzelonej bramce, a potem kontrowaniu. Po kilku spotkaniach wszystko padło, bo rywale dość szybko rozgryźli ten pomysł. Można było mieć duże obawy, jeśli chodzi o ten sezon, ale przecież były spotkania, w których graliśmy środkiem, czyli tym, co obecnie jest naszą siłą. Nie raz, nie dwa zwracałem uwagę przed sezonem, że nie mamy skrzydłowych z prawdziwego zdarzenia, bo w składzie był jedynie Adrian Błąd i Paweł Mandrysz. Jakość gry na flance tego pierwszego każdy widzi, a drugi nie został nawet zgłoszony do rozgrywek. Potem doszedł David Anon, ale nie daje kompletnie nic. A my wczoraj z uporem maniaka wszystkie piłki graliśmy do boku. Dlaczego zarzucono grę środkiem i zrezygnowano z grania prostopadłych piłek?

Defensywa – błędy w taktyce widać także przy grze obronnej, bo u nas w defensywę zaangażowanych jest jedynie sześciu zawodników (bramkarz, czterech obrońców i defensywny pomocnik). Skrzydła w ogóle nie bronią i przez to rywale dużo łatwiej wchodzą w naszych bocznych obrońców, którzy oczywiście też nie są bez winy. Zauważcie, że nawet pressing napastników na obrońcach rywali, który ma za zadanie utrudnić przygotowanie akcji, jest na dużo niższym poziomie niż w tych meczach, które uznawaliśmy za dobre. Poza tym pisaliśmy, mówiliśmy i widzieliśmy wszyscy, że nasza obrona wymaga wzmocnień: brakowało (i dalej nie ma, chyba że zacznie grać tam Wawrzyniak) lewego obrońcy oraz zmiennika do środka (tutaj i tak Midzierski zagrał naprawdę dobrze w stosunku do tego, czego się po nim można było spodziewać). A trener wydaje się wybudzony ze snu, bo na wczorajszej konferencji prasowej wydawał się zdziwiony, że gra obronna jednak nie funkcjonuje.

Młodzież – mówiliśmy w niedawnym podcaście, a Wy często pisaliście na stronie lub na forum, że wreszcie doczekaliśmy się rywalizacji między młodzieżowcami, którzy nie są osłabieniem dla wyjściowego składu. Kacper Tabiś i Adrian Łyszczarz wzajemnie się nakręcali. I co? I nic, podstawowym młodzieżowcem stał się Wojciech Słomka, który w poprzednim sezonie, gdy wybieraliśmy wśród młodych mniejsze zło, był… za Pawłem Mandryszem i Oktawianem Skrzeczem, jeśli chodzi o liczbę minut. Nie mówiąc już o tym, że w Częstochowie i wczoraj wystąpił na lewej obronie, czyli nie na swojej nominalnej pozycji.

Przygotowanie fizyczne – nie, nie twierdzę, że nasi piłkarze nie są dobrze przygotowani kondycyjnie do spotkań. Nie uważam jednak też, że jakoś znacząco wyróżniamy się na plus na tle innych zespołów. W tym punkcie chodzi o to, że zbyt dużo się u nas o tym mówi. Powoduje to potem takie absurdy, jak alibi na niemożność rozegrania trzech spotkań w osiem dni. To co będzie, gdy w Pucharze Polski dojdzie do dogrywki? Zawodowi piłkarze umrą na boisku? Te wszystkie dyskusje rozpoczął właśnie Paszulewicz, gdy obwołał się katem, a następnie podsycał je w innych wypowiedziach, w których odwołuje się do wydolności zawodników. Są to ważne kwestie, ale urosły do absurdów.

Wyniki – przegrał 4 z 7 spotkań, a dla porównania w pięciu poprzednich sezonach zespoły, które wywalczyły awans, miały tych porażek: 3 – Arka, Zagłębie Lubin, 4 – Termalica, 5 – Miedź, 7 – Bełchatów, Łęczna, 9 – Sandecja, Wisła, 10 – Zagłębie, Górnik. W całym sezonie. A więc już teraz mamy więcej przegranych w 7 meczach niż dwa kluby w 34. Nawet biorąc pod uwagę maksymalną liczbę porażek z powyższego zestawienia (10), to jakoś ciężko uwierzyć, że GieKSa przegra już jedynie 6 spotkań w 27 spotkaniach, skoro do teraz przegrała 4 razy w 7 meczach.

Dlaczego trener Jacek Paszulewicz powinien zostać w GieKSie?

Rządy szatni – jeśli trener Jacek Paszulewicz zostanie zwolniony, to kolejna szatnia zobaczy, że może w tym klubie wszystko. Nie twierdzę, że grają przeciwko trenerowi, choć trudno nie odnieść wrażenia, że przynajmniej kilku zawodników nie uroniłoby łezki, gdyby klub postanowił zrezygnować z usług szkoleniowca. Ale jeśli jedyną konsekwencją słabych wyników ma być to, że poleci trener, to… chcąc nie chcąc, pokażemy piłkarzom, że to oni rządzą w klubie. A przecież wszystkie zmiany, które zostały dokonane latem, miały za zadanie oczyścić zgniłą szatnię. Tak by piłkarz był tylko i aż… piłkarzem, a nie dyrektorem sportowym.

Alibi dla nowego szkoleniowca – nowy trener miałby z automatu alibi na brak sukcesu w tym sezonie: za dużo punktów uciekło na starcie sezonu, brak czasu na poznanie zespołu itd. Ba, te alibi płynnie przeszłoby na nowy sezon, bo okazałoby się, że ci piłkarze nie są jego, a w kolejne lato nie udałoby się wszystkich wymienić i… tak na okrągło.

Szkolne błędy piłkarzy – do trenera można mieć wiele zastrzeżeń (cześć jest wymieniona wyżej), ale nie można go winić za to, że część piłkarzy popełnia szkolne błędy. Czy Paszulewicz odpowiada za to, że Adrian Błąd podejmuje irracjonalne decyzje na boisku? Albo że nie potrafi wrzucić piłki, gdy jest kompletnie niekryty w polu karnym rywali i wybiera… uderzenie siłowe w Blaszok? Albo że Grzegorz Piesio tak uderza piłkę, że kibice zastanawiają się, czy nie gramy w rugby? Albo Daniel Rumin nie potrafi wykorzystać kilku 200 proc. sytuacji? Albo że nasi zawodnicy podają piłkę rywalom? Jeśli jedyną konsekwencją takich szkolnych błędów piłkarzy ma być zwolnienie trenera, to… według mnie nie jest to w porządku.

Gotowe wytłumaczenie – jeśli trener Paszulewicz zostanie zwolniony, to przez wiele lat będzie opowiadał bajki o tym, że nie pozwolono mu dokończyć misji. Szkoleniowiec wszystko będzie opierał na argumencie, że to był dopiero początek sezonu i wszystko zaskoczyłby za x spotkań. Takie twierdzenia pojawiają się w wypowiedziach choćby Piotra Mandrysza, który pewnie dalej uważa, że w poprzednim sezonie zrobiłby z nami awans. Dopóki nie mamy końca rundy jesiennej i nie jesteśmy na miejscu spadkowym, to nie ma sensu zwalniać trenera. Chyba że chcemy potem słuchać bajek?

Inni przeszli naszą drogę – Górnik dwa sezonu temu po pierwszych 7 spotkaniach w pierwszej lidze miał… 7 punktów. Awans zrobił. Zagłębie Sosnowiec sezon temu miało na tym etapie także 7 punktów. Awans zrobiło. GieKSa ma obecnie 7 punktów w 7 meczach. Awans?

Były dobre mecze – GieKSa zagrała już w tym sezonie dobre spotkania z bardzo dobrymi połówkami, więc są podstawy do wiary, że może tak grać częściej. Niech tylko trener zastanowi się, dlaczego kilka razy się udało, a potem już nie. Może to jest klucz do ogarnięcia tego chaosu?

To nigdy nam nie pomagało – zawsze w takich sytuacjach zwalnialiśmy trenerów i nigdy nam to nie pomogło. Może czas więc zrobić coś innego i tym razem poczekać dłużej niż 7 spotkań po rewolucji?

24 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

24 komentarze

  1. Avatar photo

    kasia

    26 sierpnia 2018 at 15:56

    Zwolnic to w pierszej kolejnosci trzeba nieudacznika prezesa. Wziasc jakiegos goscia z biznesu a potem mozemy zaczynac budowac cos z sensem.

    • Avatar photo

      Mecza

      26 sierpnia 2018 at 19:16

      Ktoś taki jak Mioduski czy może Wojciechowski? To już wolę Janickiego.

  2. Avatar photo

    Yoka

    26 sierpnia 2018 at 16:11

    Orły „Pana Jacka” mając 7/7 po jednym punkciku na mecz, nie mogą patrzeć – że inni przeszli tą drogę z awansem na finał – dla nich to mogą być „dwie kosy” które ich zetną,przed finiszem.

  3. Avatar photo

    artur

    26 sierpnia 2018 at 16:51

    Redakcjo, zajmijcie się proszę prawdziwą przyczyną tego bajzlu. O tym trzeba pisać. Pytać wprost p. Krupę o co grają ci piłkarze. Niech nam powie. Dlaczego został wybrany Janicki po Cyganie? Gieksa będzie grała w kratkę, może teraz coś wygra, może zremisuje i szybko zapomnicie o zwolnieniu trenera aż przegramy kolejny ważny mecz!

  4. Avatar photo

    artur

    26 sierpnia 2018 at 16:56

    @Yoka zapomniałeś dodać, że jako jedyni mamy najwięcej porażek. Na papierze mamy mocną ekipę, powinniśmy grać spokojnie o ekstraklapę.

  5. Avatar photo

    Alex

    26 sierpnia 2018 at 17:08

    Nie ma sensu zmieniać trenera dopóki Masto będzie rządzić w klubie. Najpierw niech klub przejdzie w dobre prywatne ręce, a później zacznijmy budować. Bo jak przejmie klub prywaciarz a nie Miasto to będzie rozliczał tych „piłkarzy”. A tak nieważne jest dla piłkarza czy gra dobrze czy nie to po pierwsze jak ma kontrakt na lata to ładną kasę może trzepać z tego a po drugie jak gra słabo to i tak tyle samo kasy dostanie. Więc wychodzi na to że starać się nie musi bo kasa i tak na konto trafi a zapewne po kilkadziesiąt tysięcy miesięcznie zarabiają ci „piłkarze”.

    • Avatar photo

      Mecza

      26 sierpnia 2018 at 17:43

      Takie prywatne jak w Legii?! Zresztą chętnych nie widać, może Król? Już zapomniałeś jak było bez miasta?

  6. Avatar photo

    Mecza

    26 sierpnia 2018 at 17:34

    Taktykę Paszulewicza trafnie na wiosnę podsumował Łapiński „siedzenie w krzakach i wyskakiwanie z nich od czasu do czasu” Teraz postanowił coś zmienić i już nic nie ma.

  7. Avatar photo

    Jata

    26 sierpnia 2018 at 19:22

    Czas na niewygodne pytania. Nie można już sobie dalej lecieć w kulki że o tym się nie mówi, pisze etc.

    Ciągłe owijane w bawełnę, skupiamy się na następnym meczu zobaczymy co będzie….

    eh….

  8. Avatar photo

    kasia

    26 sierpnia 2018 at 20:17

    Bez miasta byłoby to samo tylko za mniejsze pieniadze. Dziwi mnie ze miasto pozwala na takie marnotrastwo pieniedzy.Tak grający gks to raczej negatywna promocja dla miasta i to za ciezkie pieniade. Miasto powinno stawiac oczekiwania i rozliczac zarzad z ich osiagniecia. Miasto powinno tez postawic na czele prawdziwego menago z wynikami. Ja wiedzialam ze jak tylko cygan odejdzie a zostanie janicki to bedzie to samo. No i jest dokladnie tak jak bylo. Janicki generalnie ma wszystko w dupie bo on juz sukces osiagnal. Sa pieniadze na wyplaty ciepla wode. Tak postrzega swoją role. Zadajcie sobie pytanie co by sie stalo z prezesem rynkowej firmy np informatycznej gdyby oglosil taką rewelacje. Tak jak w gks nie ma nigdzie na swiecie. Prezes odpowiada za wyniki spółki. Jezeli zas pan janicki nie zna sie na pilce i nie chce sie znac to nie musi byc prezesem. Niech idzie na prezesa do takiego podmiotu gdzie bedzie sie na tym znal. Mam nadzieje ze np. mecza i jemu podobni zaczna w koncu rozumowac logicznie

  9. Avatar photo

    Adam

    26 sierpnia 2018 at 20:42

    Witam …Witryna Gieksy wita mnie codzien rano ,i zegna poznym wieczorem ,jestem na niej codziennie,panowie nie robcie sobie jaj ,u nas w katowicach jest taka presja ze nawet Guardiola nie podjolby sie pracy ,Jestem kibicem Gieksy juz ponad 30 lat ,przy niektorych z was jestem juz dziadkiem na Gieksie ,wezcie se na wstrzymanie bo ja wiem ze wy musiscie miec co pisac ale coraz bardziej dochodze do wniosku ze przesadzacie ,doceniam wasz wklad w to co robicie i wielki szacun za to ,ale wezcie se troche na wstrzymanie …dajcie mu czasu Paszul nie byl wybitnym pilkarzem ,a na etykietke trenera narazie pracuje…Dajcie mu czas bo wy nic innego nie robicie jak wywieracje jeszcze wieksza presje na wszystkich co Gieksa lezy na sercu,dajmy mu czas..Pozbylismy sie 13 pilkarzy ,jest podobna liczba nowych ,jedni z doswiadczeniem inni nie.dopiero go nabieraja…dajcie mu czas …do konca sezonu…pozniej pozwole wam zrobic samoosad na trenerze i pilkarzach…nie wywieracje wiekszej presji bo ona nikomu nie sluzy…Bedzie dobrze troche wiary i wsparcia …

  10. Avatar photo

    kasia

    26 sierpnia 2018 at 20:49

    Adam swięte słowa. Presja ma byc wywierana ale na zarządzie bo to on odpowiada za to wszystko. Skoro zatrudnili paszula pomimo tego ze jego kompetencje byly watpliwe od samego poczatku to jaka wina w tym tego chlopa. Robi co ptrafi a ze niewiele potrafi to inna sprawa.Co to za argument tez ze wymienili wiekszosc skladu. kazal im ktos czy tez sami podjeli taka decyzje. Zreszta nie tylko gks tak zrobil ale u innych jakos to wyglada a tu nie jak zawsze zreszta. Zatrudnili pilkarzy ktorych chcieli i co pilkarze sa temu winni. Widzieli wszak jakie maja umiejetnosci i predyspozycje. Tak naprawde winny jest janicki i Bartnik do wspoly i to na te osoby ma byc wyierana presja. Swoja droga chcialabym te kontrakty zobaczyc tam moze byc odpowiedz na wiele pytan

  11. Avatar photo

    kasia

    26 sierpnia 2018 at 20:51

    Oczywiscie krol naiwnosci mecza pewnie ma inne zdanie

    • Avatar photo

      Marcin C.

      26 sierpnia 2018 at 21:26

      Chyba może mieć inne zdanie prawda?

  12. Avatar photo

    Luki

    26 sierpnia 2018 at 22:11

    Proponuje dać sobie na wstrzymanie jak to mówi Adam i poczekać przynajmniej do końca rundy bo i tak wszyscy powinnismy wiedzieć że:
    1. Miasto nie zwolni Janickiego bo Krupie nie zależy na robienie burdelu w klubie w trakcie sezonu.
    2. Bartnik nie odejdzie bo wierzy w to co robi i z Janickim dobrze się znają.
    3. Paszul też nie odejdzie tym bardziej że ma pracę i kasę i zapewne też wierzy w to co robi.
    Na koniec powiem że potrzebny jest czas na to aby się zgrali i aby się rozumieli na boisku bo to szwankuje w tych wszystkich meczach które do tej pory grali.
    Jedynie do czego można się przyczepić w czym ja widzę problem to jest przygotowanie mentalne lub głowy piłkarzy do meczu bo widać jak ostatnio że całkiem różne połowy grają i drugi problem to ciągła rotacja składu przez trenera przez co trudniej jest się zgrać i mieć pewność na boisku

  13. Avatar photo

    kuba

    26 sierpnia 2018 at 22:54

    qrwa co rok mowicie to samo zygac sie chce to jest gks to jest bukowa ale ludzie pokroju paszula janickiego bartnika nic z tego nie zrozumieja chocby byli w 4 lidze ale walczyli i grali to bylby nasz gks i tylko tyle qrwa maccccccccccc chce od tylu lat dobze wiemy ze czasy papy dziury juz nigdy nie wroca ale chcemy naszej gieksy poprostu a extra to jeszcze wiekszy hlam chce tylko gieksy walczacej gryzacej trawe ale to juz chyba nie te czasy ehhhhhhhh dobrej nocy gieksiarze

  14. Avatar photo

    Rafał

    26 sierpnia 2018 at 22:58

    Trener powinien odejść sam i tym samym przysłuży się drużynie bardziej niż jak zostanie a graczom zmienić kontrakty na takie że jak wygrywają to cała pensja się należy, jak remis to pół pensji, a jak przegrana to nic!!!. A miasto powinno zacząć prezesa trochę wziąć w obroty czemu nic nie robi i pozwala na taką żenadę. Trener po tamtym sezonie powinien zostać zwolniony i bez sentymentu.

  15. Avatar photo

    Mecza

    27 sierpnia 2018 at 09:38

    @kasia, rzadko ale zgadzam się tym razem, że to nie wina Paszulewicza tylko osób które go zatrudniły. Powinien pracować do końca rundy i wtedy ewentualna zmiana. Rzadko możemy się zgadzać bo najczęściej nie piszesz jakie masz zdanie tylko czytam że inni piszą farmazony. Tak łatwiej ale w sumie po co.

  16. Avatar photo

    Mecza

    27 sierpnia 2018 at 09:43

    Skończcie już pisać, że chcecie GKS który walczy. Kibic chcą walki, Paszulewicz mówi non stop o przygotowaniu kondycyjnym a ja chcę awansu. Nie widzicie, że wszyscy walczą, pracują jak nigdy ciężko na treningach, są doskonale przygotowani motorycznie i kondycyjnie? A awansuje ten co gra w piłkę, bo to co wyżej napisałem to jest podstawa o której nie ma co wspominać, innej możliwości nie ma. Taktyka polegająca na wyskakiwaniu z krzaków od czasu do czasu (gra z kontry)nie da oczekiwanego rezultatu. Tu trzeba przejąć inicjatywę, grac ofensywnie atakiem pozycyjnym na połowie przeciwnika i trenować do skutku te schematy, wymieniać najsłabsze ogniwa co rundę aż zaczną wpadać bramki w większej ilości niż się traci. Ostatnie przykłady to Nowak i Papszun.

  17. Avatar photo

    Mecza

    27 sierpnia 2018 at 09:47

    Śmiem twierdzić, że mając takie warunki pracy jakie są teraz w Katowicach to Stawowy pracując 1,5 roku pozamiatałby tą ligę z tą kadrą.

  18. Avatar photo

    Luki

    27 sierpnia 2018 at 13:19

    Do Mecza.
    Znajdź mi klub w Polsce który gra atakiem pozycyjnym??
    Kluby nasze nie umieją grać atakiem pozycyjnym tylko grają jakąś namiastkę tego ataku czyli jakieś 5% tego ataku pozycyjnego jest wykonywane w Polsce.

    Na koniec krótkie pytanie do wszystkich tutaj piszących.
    Komu w Gieksie albo nawet komu zależy na awansie do Ekstraklasy?
    Bo ja mam wrażenie że na awansie od kilku lub kilkunastu sezonów zależy tylko kibicom i nikomu więcej.

  19. Avatar photo

    Mecza

    27 sierpnia 2018 at 14:32

    @Luki, tak większość gra taktyką „kopnij, leć” dlatego liga jest spłaszczona i wydaje się, że nikt nie chce awansować. W poprzednim sezonie Miedź grała dobrą piłkę, teraz Raków. Dwa lata temu GKS grał dobrą piłkę ale wykonawcy zawiedli. Zmienił się sztab a słabi wykonawcy zostali. Teraz mamy wydaje się dobrą siłę rażenia ale znowu sztab ma inną wizję. Zresztą nie kumam trenera. Skoro ma być ogień na boisku to po co było sprowadzać delikatnego hiszpana i go jeszcze na derby wrzucać. A nie chce już się produkować, wypisywać farmazony:) lepiej się wyciszyć a najlepiej olać wszystko, tak dla zdrowia.

  20. Avatar photo

    Luki

    27 sierpnia 2018 at 16:40

    Mecza.
    Zgadzam się że Miedź rok temu i teraz Raków grają fajną piłkę bo jest tam po pierwsze pomysł na grę a po drugie drużyna jest zgrana i widać że się rozumieją.
    W Gieksie niestety nie ma ani tego pierwszego bo nie ma tam pomysłu na grę oprócz kontr a nie z każdym da się grać z kontrataków a po drugie nie ma zgrania bo jak oni mają się zgrać skoro trener non stop rotuje tym składem i nie wiadomo do końca kto zagra w danym meczu.

  21. Avatar photo

    dobi

    27 sierpnia 2018 at 22:36

    „Znajdź mi klub w Polsce który gra atakiem pozycyjnym (jeśli musi)”??

    W 1 Lidze (polecam oglądać)
    Raków
    Termalica
    GKS Jastrzębie
    GKS Katowice (z leszczami) średnio 10 minut na mecz
    Dzięki za uwagę

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga