Dołącz do nas

Piłka nożna Podcasty

[PODCAST] Wiadomo, że nic nie wiadomo – Trójkolorowa połowa #33

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy Was do odsłuchania trzydziestego trzeciego odcinka podcastu „Trójkolorowa połowa”. GieKSa ponownie zagrała słabe spotkanie i tylko zremisowała z Puszczą Niepołomice. Trenerem w tym meczu był Jakub Dziółka, ale sam zainteresowany nie wie, jak długo będzie dane mu prowadzić naszą drużynę. Już w środę mecz Pucharu Polski z ekstraklasową Pogonią Szczecin. Czy uda się wreszcie wygrać? Czy będziemy mieli nowego szkoleniowca? Kto nim będzie? Dlaczego to wszystko wygląda tak bardzo źle? O tym i o innych trójkolorowych sprawach dyskutowali nasi redaktorzy. 

Dajcie znać, jak Wam się podobał odcinek. Prosimy także o pomoc w wypromowaniu podcastu poprzez lajki, udostępnienia, oceny w aplikacjach itd. Nie obrazimy się także na dyskusję w komentarzach. Z góry dzięki!

.
Polecamy subskrybować nas w Spreaker.com (kliknij tutaj). W trzydziestym trzecim odcinku „Trójkolorowej połowy” Błażej, Shellu i kosa:

-> załamali się dzisiejszą grą i wynikiem,
-> zdziwili się wypowiedziami trenera Dziółki na konferencji prasowej,
-> próbowali znaleźć plusy w meczu z Puszczą Niepołomice,
-> dziwili się wyjściowej jedenastce,
-> próbowali dociec, co miał na myśli trener, mówiąc o tym, że nie mógł zmienić kontuzjowanych zawodników,
-> wkurzyli się na Śpiączkę za powolne schodzenie z boiska,
-> zdenerwowali się na symulowanie Puchacza, gdy gonił nas czas,
-> zdziwili się, co zrobił Piesio wybijając piłkę z autu za linię końcową boiska,
-> zastanawiali się, dlaczego wyglądało tak, jakby nasi zawodnicy grali w końcówce na czas,
-> próbowali dociec zachowania Śpiączki na żółtą kartkę,
-> odpowiedzieli na pytania słuchaczy,
-> przypomnieli nasze występy w Pucharze Polski,
-> zastanawiali się, czy w klubie Puchar Polski zostanie potraktowany poważnie,
-> rozstrzygnęli konkurs,
-> ogłosili nowy konkurs,
-> mieli dość ciągłego gadania o defensywie, zamiast ofensywie.

Możesz nas wesprzeć finansowo (odsłuchanie kosztuje 5 zeta, a komentowanie 19,64 ;)):

Konto:
BZ WBK
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533
SK 1964
ul. Moniuszki 4/3, 40-005 Katowice
Tytułem: Podcast

PAY PAL:
E-mail: [email protected]
Tytułem: Podcast

Podcast „Trójkolorowa połowa” możesz ściągnąć w formacie mp3 z poniższych linków:

-> odcinek #33 23.09.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #32 19.09.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #31 15.09.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #30 3.09.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #29 27.08.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #28 23.08.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #27 19.08.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #26 6.08.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #25 6.08.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #24 30.07.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #23 23.07.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #22 18.07.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #21 5.07.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #20 28.06.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #19 21.06.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #18 14.06.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #17 29.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #16 21.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #15 14.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #14 10.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #13 7.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #12 29.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #11 25.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo)
-> odcinek #10 22.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo)
-> odcinek #9 19.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #8 14.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #7 10.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #6 4.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #5 28.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #4 21.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #3 14.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #2 8.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #1 2.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo).

Trzy ostatnie odcinki podcastu „Trójkolorowa połowa” dostępne są także na naszym koncie w SoundCloud (kliknij tutaj).

Podcast „Trójkolorowa połowa” możesz odsłuchać także z poziomu strony GieKSa.pl, klikając żółty przycisk w poniższych okienkach. Poniżej przedostatni odcinek:

.
Jesteśmy dostępni także na YouTubie, gdzie również możecie słuchać naszych podcastów.

36 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

36 komentarzy

  1. Avatar photo

    Marcin C.

    23 września 2018 at 21:19

    Gieksa-Pogoń 0:2. Podstaw do jakiejkolwiek optymizmu brak.

    • Avatar photo

      Marcin C.

      23 września 2018 at 21:20

      *jakiegokolwiek

  2. Avatar photo

    Mecza

    23 września 2018 at 21:32

    Co to znaczy byle jaki skład? Sami przyznaliście że zanim przyszły do nas „gwiazdy” ekstraklasy to chłopaki z 2, 3 ligii którzy byli od początku sezonu ciągnęli grę GKS w dobrym kierunku a dopiero później wszystko się posypało gdy nam te gwiazdki wpadły do składu. Jak nam się nie trafi drugi cudotwórca (po Nawałce) to spadniemy po odstajemy od innych. Wiadomo też było że odejście Paszula nie zmieni nic od razu, za dużo do naprawy jest. Chyba się cieszę z tych kontuzji, może stabilizacja jakaś nastąpi. Nie wiem co z Wawrzyniakiem ale przypomniało mi się że on ostatnio był bardzo kruchy. Kamiński to chyba L4 dostał na 6 tygodni od zaprzyjaźnionego lekarza po rozmowie z kibicami.

  3. Avatar photo

    Rafał

    23 września 2018 at 21:38

    No Dziółka powinien sam złożyć rezygnacje. Po tym co pokazuje czyli żadnej swojej myśli ani przemyśleń a wygląda na to że dalej chyba rozpiski od Paszulewicza otrzymuje, puki cały sztab się nie zmieni to będzie dramat i tyle. A z pogonią może być i 0-4 dla pogoni przy takiej drużynie. same negatywy cisną się na usta puki nie nastąpią diametralne zmiany czyli cały NOWY SZTAB MA BYĆ!!!

  4. Avatar photo

    Irishman

    24 września 2018 at 11:02

    Ja pozwolę sobie Panowie mieć trochę inne zdanie odnośnie piłkarzy. Będzie to pewnie kontrowersyjne co napiszę ale mnie osobiście jest ich żal.

    Na początek muszę się uderzyć w pierś, bo sam mocno apelowałem, o stabilizacje w klubie, o danie czasu na wykazanie się trenerowi itp. No ale też początkowo wyglądało, ze to może się udać. Niestety były to tylko złudzenia, a może fart trenera, ze to się tak ułożyło? Świadczą o tym jego kolejne posunięcia od momentu gdy zaczęli przychodzić do nas tzw. „zawodnicy z nazwiskami”. Na marginesie, ja w ogóle nie rozumiem jak można było dopuścić w klubie do uprawianie takiej radosnej twórczości?!?! Na życzenie trenera ściągnieto piłkarzy na poszczególne pozycje i OK. ale zamiast potem pracować z nimi, aby doszli do formy skoro początkowo odstawali, to brano kolejnych. Nie rozumiem jak można tak szastać pieniędzmi?!?!
    Do tego piłkarze, którzy nie przygotowywali się drużyną z miejsca trafiali do wyjściowej jedenastki. Nie rozumiem jak doświadczony, może nie tyle trener ale przecież były zawodnik mógł uwierzyć, że to z miejsca zafunkcjonuje?!?!
    Poza tym oni są ewidentnie przetrenowani!!! No bo skąd te liczne i ciągłe kontuzje kolejnych piłkarzy? A trzeba przypomnieć, że gdy trener Paszulewicz był trenerem Olimpii, to po udanym sezonie, kolejny okazał się katastrofa m.in. właśnie przez ciężkie kontuzje najlepszych piłkarzy. No i teraz też mamy szpital na Bukowej, a z tego co słyszę kolejni zawodnicy zgłaszali urazy, juz w trakcie gry!

    Tak więc nie dość, ze oni są rozbici, niepoukładani jako drużyna, zajechani, wkurzeni kolejnymi porażkami, to jeszcze na nich skupia się teraz złość kibiców i odpowiedzialność za nie swoje błędy!

    A najgorsze jest to, że teraz nagle zamierzamy oszczędzać na trenerze! Teraz, kurde, kiedy sytuacja jest krytyczna, ma ja opanować kolejny eksperymentalny trener, bez sukcesów, na dorobku, bez większego doświadczenia w samodzielnym prowadzeniu drużyny! Przecież to się skończy sportową katastrofą, a co za tym idzie zmarnowaniem tej całej kasy wpakowanej w klub! Jeśli nie rozumie tego dyrektor sportowy, nie rozumie prezes, to pozostaje zaapelować do prezydenta Krypy, żeby POWSTRZYMAŁ SWOICH PRACOWNIKÓW PRZED ZMARNOWANIEM PUBLICZNYCH PIENIEDZY WŁOZONYCH W NASZĄ GIEKSĘ!!!!!

  5. Avatar photo

    Irishman

    24 września 2018 at 11:15

    Zaś co do defensywnej taktyki trenera Dziólki.
    Moim zdaniem ta taktyka uchroniła nas przed kolejną porażką. Przecież przy absencji Kamińskiego nasza defensywa to był obraz nędzy i rozpaczy! Nie wiem, gdzie wyście widzieli poprawą grę Lisowskiego na stoperze? Przecież on ciągle schodził na prawą stronę pozostawiając niepilnowaną strefą pola karnego, za którą odpowiadał. W tej sytuacji jedyną naszym ratunkiem była gra na dwóch DP i gra obronna całej drużyny.
    Niestety Panowie, jesteśmy w takiej pupie, ze trzeba szanować ten wywalczony punkt!

    W środę przewiduję, że Pogoń strzeli szybko 3 bramki i będzie oszczędzać się na ligę. Mecz skończy się wynikiem 1-4, a jedyną bramkę strzeli Rumin.

  6. Avatar photo

    Irishman

    24 września 2018 at 11:30

    A jeszcze jedno, bo chciałbym być dobrze zrozumiany. Nie krytykuję trenera Dziółki, który zachował chyba najwięcej rozsądku w tym całym bałaganie tylko pomysły na podpisanie kontraktu z jakimś kolejnym eksperymentalnym trenerem (aby było „taniej”)zamiast z fachowcem, który byłby w stanie ogarnąć ten bałagan!

  7. Avatar photo

    Gerald

    24 września 2018 at 12:07

    Jest tylko jedna Gieksa….ta hokejowa:)

  8. Avatar photo

    tombotleg

    24 września 2018 at 12:39

    To nie są dzieci, to są profesjonalni piłkarze, grający za kupę szmalu, okres ochronny się skończył, za takie coś co wczoraj odjebali powinni spierdalać do parku razem z tym całym paszuloDziółką, wieczne fochy, a na razie to my są faworytem do spadku i to nr 1 w tej lidze.
    Typ na Pogoń? 0 2
    Typ na Nieciecze? 0 2

  9. Avatar photo

    Michał W.

    24 września 2018 at 13:01

    GKS – Pogoń 0-1 po słabej grze obu drużyn.

  10. Avatar photo

    Mecza

    24 września 2018 at 13:04

    @Irishman dokładnie w punkt: przetrenowanie, oszczędzanie na trenerze, brak pracy z wcześniej zakontraktowanymi zawodnikami (których chcieli) oddanie od razu miejsca w składzie nowym.

  11. Avatar photo

    Kr8iS

    24 września 2018 at 14:16

    Przesluchalem dopiero 30 pare min ale trzebaby bylo podkreslic ze GieKSa to jest klub ktory ma walczyc, zrec trawe, grac ofensywnie, atakowac, panowac nad szpilem a nie bawic sie w taka gre. Wiem ze to juz nie ta GieKSa co kiedys ale dalej jest to stolica Gornego Slaska i niestety ale kazdy wymaga od nich walki, gry w pilke a nie kopaniny. Na hokeju pokazali dokladnie to co wymaga sie od pilkarzy, kto byl to widzial.

  12. Avatar photo

    q2

    24 września 2018 at 14:30

    Mój typ: Gieksa-Pogoń 1:4.

  13. Avatar photo

    Kr8iS

    24 września 2018 at 14:34

    GKS 1:0 Pogoń, Bład z wolnego

  14. Avatar photo

    PanGoroli

    24 września 2018 at 18:59

    0:3

  15. Avatar photo

    PanGoroli

    24 września 2018 at 19:30

    Mam nadzieję, ze z Pogonią nie zagramy pierwszym składem. Najgorsze by było skazać chłopaków na kolejny łomot.
    Wielkim błędem było pozbycie się Mandrysza i chora akcja z Paszulem. Pamiętam, jak sam Bartnik mówił, ze zdaje sobie sprawę, że decyzja ryzykancka i bierze za nią osobistą odpowiedzialność. Pewnie to blokowało go, by w odpowiednim momencie podziękować wuefiście. Zwolnienie Paszula, to również przyznanie się do błędu i poddanie się konsekwencjom. To pociągnęło za sobą kolejny wielki błąd – nie zwolnienie Paszula przed 2-tyg przerwą. Top był idealny moment na taki ruch i zostało to zmarnowane, a konsekwencje mogą teraz być bardzo dramatyczne. Jeśli teraz się jeszcze okaże, że nie zostały zabezpieczone środki na zakontraktowanie kolejnego trenera, to będzie oznaczało, że są seryjnie popełniane elementarne błędy zarządzania, i że mamy niekompetentne osoby na swoich stanowiskach. Obym się mylił.

  16. Avatar photo

    abel

    24 września 2018 at 21:06

    PanGoroli w Gks wszyscy sa winni tylko nie ci co podejmuja decyzje. Paszul sam sie nie wybral. Robil co potrafil a ze niewiele potrafil to inna sprawa. Janicki schowal sie do kąta az strach pomyslec jakiego fachowca wybiora z bartnikiem. Bartnik to drugi winny calej tej blazenady. Pisalem juz w poprzedniej rundzie ze paszul to dyletant bez pomyslu na druzyne. Sciagnal surowych pilkarsko zawodnikow bez techniki i myslal ze bieganie wystarczy. Gdy sie zreflektowal zaczal sciagac inny profil zawodnikow tyle ze bylo juz za pozno. Nasi włodarze jak zwykle nic nie widzieli. Wydaje mi sie ze kolejna przyczyna byl brak jakielkowiek chemii miedzy pilkarzami a paszulem. Zawodnicy nie mieli do niego zaufania bo popelnial kardynalne bledy za przyzwoleniem kierownictwa klubu. O awansie nikt rozsadny juz nie mysli ale wystarczy jeszcze piec takich kolejek i o utrzymanie bedzie trudno

  17. Avatar photo

    Misiek

    25 września 2018 at 09:56

    2:1 dla nas i Rumin pierwsza bramka.

    Co do sytuacji to może faktycznie dać im wolna rękę. Niech rada drużyny wybierze 11 meczową i niech zagrają po swojemu. A może wypali i tak nic nie mamy do stracenia.

  18. Avatar photo

    abel

    25 września 2018 at 18:24

    Panowie Mecza i Irishman mam nadzieje ze już rozumiecie ze prezes za coś odpowiada. Myślę ze powoli rozumiecie swa naiwność i jej skutki. Bo takie sa wlasnie skutki dyletanctwa a zaczyna sie ono od prezesa ktory nie wie co robi po dyrektora sportowego konczac na trenerze i kopaczach. bez efektywnego zarzadzania nigdy nie bedzie postepu. Jako ze jestescie fachowcami z dziedziny zarzadzania a przynajmniej takich udajecie to nie bede wam tlumaczyl na czym polega dobre zarzadzanie. Mysle ze juz rozumiecie ze to proces wprost odwrotny do tego jak to wyglada w katowicach.

  19. Avatar photo

    Irishman

    25 września 2018 at 18:34

    @abel triumfujesz, bo klub znowu ma problemy. Jeśli faktycznie jesteś kibicem GieKSy, to szczerze jest mi Cie żal, że czerpiesz satysfakcję z tej sytuacji. Jeśli nie jesteś to spadaj.
    Ja tam czekam spokojnie na reakcją odpowiednich ludzi na zaistniałą sytuację. Jeśli dyrektor nie daje rady, to czekam na to co zrobi prezes, jeśli i on jest pogubiony to czekam na zdecydowaną reakcję właściciela klubu – w tym przypadku nie tylko jako kibic ale i jako mieszkaniec Katowic i wyborca.
    Zobaczymy co się stanie – tyle w temacie.

  20. Avatar photo

    Hmmm

    25 września 2018 at 19:39

    Oględziński musi odejść!

  21. Avatar photo

    abel

    25 września 2018 at 19:46

    Spadac to mozesz ty naiwny jak dziecko czlowieku bez wiedzy i zdolnosci oceny.W odróznieniu od ciebie to ja zycze gieksie dobrze tzn aby pozbyla sie dyletantow symulantow i udawaczy.Prezesem jest czlowiekiem twojego pokroju i o podobnych horyzontach dlatego tak go popierasz badz popierales.Tacy ludzie jak ty szkodza gieksie bo przyczyniaja sie do tolerancji patologi ktora trwa a skutki jej sa widoczne. Jak sie nie znasz na pilce i zarzadzaniu to prosze cie nie osmieszaj sie juz. No powiedz cwaniaczku jak to sie stalo ze moja diagnoza jest trafna a twoja kolejny raz chybiona. Przypadek. Raczej nie

  22. Avatar photo

    q2

    25 września 2018 at 20:45

    Irishman błagam nie pisz już nic więcej, nie da się tego czytać.

  23. Avatar photo

    PanGoroli

    25 września 2018 at 21:47

    Ku..a, juz nie macie co robić, tylko się czepiać Meczy i Irishmana? Przecież to tacy sami GieKSiarze, jak my wszyscy. Tak samo mają ten klub i te miasto w sercu, jak my wszyscy. I to nie ich wina, że się dzieje źle. Ok, sam często się nie zgadzam z tym, co piszą, ale często piszą ciekawe rzeczy. I na tym polega dyskusja, że czasem ten ma rację, a czasem kto inny. Panowie, miejmy różne zdania, bo wtedy jest ciekawie, a nie, gdy się będziemy nawzajem poklepywać po plecach. Ale szanujmy się nawzajem. Pyrsk!

  24. Avatar photo

    Krzysiek

    25 września 2018 at 21:55

    GKS 0-2 Pogoń.

  25. Avatar photo

    Brunetka64

    26 września 2018 at 02:20

    1:0 Błąd

  26. Avatar photo

    Mecza

    26 września 2018 at 08:04

    Oglądałem wczoraj magazyn 1 ligi i padło stwierdzenie, że jakby liga skończyła się teraz to nikt by nie awansował. Chodzi o pierwszą 6 bo tylko taka mogłaby brać brana pod uwagę. Nie ma już okresu ochronnego i np. Raków jak zajmie premiowane miejsce i na przełomie marca/kwietnia (okres licencyjny) jak nie będzie miał podgrzewanej murawy nie dostanie licencji a nie będzie miał bo przecież przez zimę tego nie zrobią. Wtedy z 3 miejsca jest liczony i tak dalej do 6. Niżej już nie. W takim wypadku nikt nie awansuje, nikt nie spadnie z Ex. TO tylko ciekawostka nie dotycząca GKS, zresztą aby był sens pchać się do góry trzeba mieć drużynę która bez problemu zrobi przynajmniej 2 miejsce w tej bardzo słabe lidze.

  27. Avatar photo

    Mecza

    26 września 2018 at 08:22

    Co do poniższych wpisów. Jestem kibicem GKS KATOWICE, kibicuję i trzymam mocno kciuki za prezesa, dyrektora, trenera, piłkarzy, kibiców. Mam nadzieję, że wspólnie odniosą sukces. Nie miałem, nie mam i nie będę miał żadnej satysfakcji jak sobie ktoś nie radzi.

  28. Avatar photo

    Mecza

    26 września 2018 at 13:42

    Utożsamiam się z tym co tu napisane https://sportdziennik.pl/puchar-polski-pogon-za-zdrowiem-i-forma/ Debil pewnie w 2 tygodniowej przerwie na reprezentację pewnie im jeszcze do pieca dowalił zamiast zagrać sparing.

  29. Avatar photo

    q2

    26 września 2018 at 14:43

    @Mecza ty też już nie pisz więcej. U nas mają jak u Pana Boga za piecem. Nie wiem czy śledzisz inne ligi ale w np 3-5 liga angielska to ekipy, które normalnie pracują a po pracy mają trening. Do tego grają 50-55 meczy w sezonie razem z pucharami. Nie ukrywam, że nasze „gwiazdy” nie miałyby z nimi żadnych szans. Po prostu zabiegaliby ich jak dzieci. Ambicją by naszych zjedli na śniadanie. Nasz klub to jest matrix, gdzie nikt nie ponosi odpowiedzialności. Kiedyś tak było za czasów PRL. Ja bym na miejscu prezesa paliłbym się ze wstydu, że reklamuje swoim nazwiskiem taki chłam sportowy i fuszerkę. Honor by mi nie pozwolił stać obok i patrzeć. Natomiast u nas jest totalny brak reakcji, pomysłu na zmiany. Co najgorsze, cześć kibiców myli pojęcie miłości do klubu z naiwnością. Napisałbym więcej ale czas mnie nagli.

  30. Avatar photo

    Mecza

    26 września 2018 at 15:01

    Będę pisał ile mi się podoba, kto nie chce nie musi czytać. Mój wniosek jest taki, że są przetrenowani i na piłkarzach nie powinna się skupić krytyka. Poprzednia kadra była zła, ta kadra jest zła. To nie kwestia piłkarzy i nie zgadzam się że ściągnęliśmy rugbystów czy jak ktoś tam ich nazywał. Przyszła przede wszystkim jakość piłkarska która została zajechana. Może w innych ligach lepiej to wygląda ale to jest Polska i trzeba umieć poradzić sobie z mentalnością polskiego piłkarza albo zmienić zawód lub pojechać do conference league w Angli bo wyżej polski trener nie podskoczy. Reprezentacja Polski na MŚ też była zajechana co było widać na boisku.

  31. Avatar photo

    Irishman

    26 września 2018 at 15:38

    @Mecza – w punkt!
    A my kurcze dalej eksperymentujmy z kolejnymi młodymi, ambitnymi trenerami, którzy będą zatrudniani, żeby mogli naszym kosztem i za miejskie pieniądze uczyć się fachu!

    @q2 oczywiście najprościej jest wyładować swoje frustracje na kim popadnie nie szukając odpowiedzi na pytanie – dlaczego tak się dzieje!

    I daj spokój z tą za granica, bo tu mamy nasze polskie I-ligowe realia. Oczywiście tu też można by podyskutować dlaczego tak jest, dlaczego polskie kluby odstają od coraz bardziej egzotycznych rywali. Ale jak @Mecza czy ja mamy już nic nie pisać, no to się nie da 🙂

  32. Avatar photo

    abel

    26 września 2018 at 19:40

    Panowie Irishman i Mecza zachowujecie sie jak urazone panienki za pare slow prawdy ktore wam napisal q2. Amnezja was dopadla czy jak. Nie pamietacie jakie rewelacje wypisywaliscie. Przemawiacie tonem mentora i uzurpujecie sobie prawo kształtowania opinii a jak przychodzi co do czego to okazuje sie ze krol jest nagi.Jeszcze żadna Wasza diagnoza sie nie sprawdzila. Co za dziwny zbieg okolicznosci. jak pisałem juz w zeszlej rundzie ze paszulewicz nie ma pojecia o trenerce to przepuszczaliscie frontalny atak i pisaliscie ze trzeba dac szanse potem ze znow trzeba dac szanse. Otóz nie. Trzeba było wyciagnąc prawidłowe wnioski i podziekowac paszulewiczowi. Pewnie Gks bylby teraz w innym miejscu.Dla scislosci to juz mandrysz bardziej zaslugiwal na zaufanie bo zaczal osiagac w miare sensowne wyniki i byc moze bylby rezultat. Niestety amatorzy Janicki i Bartnik zepsuli to i wybrali przypadkowego trenera. Na jakiej zasadzie tego dokonali. Podobno nie lubili mandrysza. Bardzo profesjonalne podejscie. Nie bronie mandrysza ale trzeba oddac prawde ze w porownaniu z paszulewiczem to byl profesor i nie kupiono mu 18 pilkarzy ktorych sobie zapragnal.No coz brak miety.

  33. Avatar photo

    abel

    26 września 2018 at 19:42

    Kiedy pisalem ze janicki nie ma pojecia o zarzadzaniu co udowodnil wielokrotnie i do tego sam obwiescil swiatu ze nie zna na pilce to Wy Panowie opowiadaliscie takie idiotyzmy ze uszy puchly. Samo podanie do publicznej wiadomosci informacji ze nic nie umiem i nic nie wiem jest dykredytujace prezesa. Prezes musi byc autorytetem. W ten sposob wyslal janicki komunikat robta co chceta bo ja nie mam pojecia. Drodzy Panowie uznaliscie wtedy ze to nic wielkiego sie nie stalo bo najwazniejsza osoba w klubie nie musi nic umiec grunt ze jest kasa i ciepla woda. Rozumowanie na poziomie imbecyla. Proponuje Wam poleciec samolotem z czlowiekiem ktory nie ma pojecia o pilotowaniu samolotu ale za to w biznes klasie. Dalej profesjonalista Janicki wybral sobie wybitnego specjaliste bartnika ktory nie ma najmniejszego pojecia o zarzadzaniu i dodatkowo żadnego doswiadczenia w tej dziedzinie. W ten sposob stworzono idealne warunki do braku jakiegokolwiek nadzoru nad klubem. Zeby nadzorowac trzeba miec wiedze i umiejetnosci. Trener przedstawial liste potrzebnych zawodnikow a wymieniona dwojka dawala mu bezrefleksyjnie co chcial. Panie Irishman tak paszul kupowal rugbystow bo wierzyl w to ze bieganiem da sie wygrac lige. Poczytaj wywiady z nim to zrozumiesz. Przypadkiem zapomnial o tym ze pilka to nie tylko bieganie. jak sie kapnal o co biega to zaczal sciagac zawodnikow o innym profilu wozniak, anon, spiaczka. Niestety pomysl spozniony nieco a efekt widoczny. W koncu paszula odstrzelono ale prezes nie zdazyl sie przygotowac na taka sytacje wiec wybral dziolke ktory ma jeszcze mniejsze pojecie niz paszulewicz. Oczywiscie janicki z bartnikiem zdiagnozowali problem gdy seryjnie przegrywali wszystko i gdy znalezli sie w strefie spadkowej. Na Boga symptomy dramatu byly juz od pierwszego meczu z lks. Nie dziwie sie kibicom ze pogubili wszak mimo wszystko zwyciestwo a potem mecz z wigrami. No ale prezes i bartnik sa blisko druzyny i powinni sie pokapowac w tym. Niestety zlotousty ich skutecznie oczarowal bo nie mieli o tym pojecia. Mam nadzieje ze w koncu Panowie zrozumiecie ze gks trzeba fachowosci i realnej oceny sytuacji. Tacy ludzie jak cygan i janicki nie sa zdolni do zarzadzania prostym biznesem a co dopiero klubem sportowym gdzie wyniki osiaga sie trudniej. Panie Irishman to ze Pan napisal pare bezwartosciowych bohomazow na zasadzie przerost formy nad trescia nie uprawnia Pana do udawania mentora i pouczania lub wysmiewania innych. Skutki waszego rozumowania sa widoczne strefa spadku zamiast walki o awans i niezaleznie od tego ile glupot tu nie napiszecie fakty pozostana takie jakie są i gladka pisanina tego nie zmieni. Myliliscie sie za brzeczka mylicie sie i teraz. Radze zracjonalizowac dokonywane oceny bo jak dotad jestescie posmiewiskiem tego forum

  34. Avatar photo

    Irishman

    27 września 2018 at 01:00

    Jak miło i z uśmiechem na twarzy czyta się te głupoty m.in. o „rugbistach” i o trenerze Dziółce, po tym, największym sukcesie od momentu awansu do I ligi!

  35. Avatar photo

    Mecza

    27 września 2018 at 08:05

    @abel wyluzuj, my o piłce pisaliśmy a ty znowu zdarta płyta o Janickim.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Sierp i młot

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

O ile w drugiej rundzie przyszło nam się zmierzyć z geograficznym sąsiadem, to teraz trafiamy na rywala terytorialnie mocno egzotycznego. Choćby dlatego, że Izrael jest krajem azjatyckim, położonym na Bliskim Wschodzie. Katowiczanie będą więc mierzyli się z zespołem z innego kontynentu, z kraju targanego kontrowersjami i polityką, którego również historia piłkarska jest nierozerwalnie związana z zawirowaniami tej części świata.

Izrael był członkiem Azjatyckiej Federacji Piłkarskiej od momentu powstania niepodległego państwa w 1948 roku. W 1964 drużyna narodowa sięgnęła nawet po Puchar Azji, kiedy to na swoich boiskach w czterozespołowym turnieju – format grupy i trzy mecze – pokonała Indie, Koreę Południową i Hong Kong. W 1970 roku Izrael awansował do finałów mistrzostw świata w Meksyku, gdzie przegrał z Urugwajem, ale za to zremisował ze Szwecją i Włochami. Drużyna spod znaku Gwiazdy Dawida była jedynym przedstawicielem Azji na tym Mundialu.

Narastały jednak napięcia na kontynencie. Uczestnictwo Izraela w azjatyckiej piłce nie było w smak innym państwom, głównie arabskim i muzułmańskim. Inne kraje bojkotowały rywalizację z Izraelem i mecze po prostu się nie odbywały. Na początku lat 70. otwarcie domagano się wykluczenia Izraela ze struktur azjatyckich. W końcu pod wpływek nacisków w 1974 formalnie wykluczono ten kraj ze struktur kontynentalnej federacji.

Izrael musiał szukać piłkarskiego miejsca dla siebie, choć tak naprawdę już wcześniej zdarzało mu się grać choć w eliminacjach strefy UEFA. W każdym razie już wkrótce grywali raz to w Europie, a na dłuższy czas zagościli w Oceanii. Było to o tyle problematyczne, że rywalizując z Australią i Nową Zelandią mogli co prawda jeszcze wygrywać, ale w barażu interkontynentalnym, a taki grali z Kolumbią, musieli uznać – choć minimalnie – wyższość rywala.

W związku z tymi niekomfortowymi okolicznościami, Izrael starał się o przyjęcie do UEFA i w 1994 roku stał się pełnoprawnym członkiem europejskiej federacji. Izrael od tamtego czasu jest więc od egidą UEFA, ale protesty istnieją nadal, trzy lata temu w związku z zaognieniem konfliktu w Strefie Gazy, dwanaście federacji piłkarskich wystosowało do FIFA oficjalne pisma o wykluczenie Izraelu z rozgrywek piłkarskich, jednak światowa federacja umywała ręce i permanentnie „bada sprawę”.

Kluby w UEFA swoje mecze natomiast zaczęły grać już od 1992. Choć to też nie do końca jest prawda, bo w latach 1976-1994 zespoły z Izraela występowały w Pucharze Intertoto, pamiętnym tzw. Pucharze Lata, który w swoim logu miał znane miłośnikom bukmacherki „1X2”. Drużyny z Bliskiego Wschodu mierzyły się choćby z Lechem Poznań czy Wisłą Kraków. W bardziej „poważnych rozgrywkach” izraelskie kluby zaczęły grać w 1992 i występują tam do dziś. Maccabi Tel Awiw, Hapoel Tel Awiw i Maccabi Hajfa potrafiły grać w Lidze Mistrzów, z czego ten ostatni klub trzykrotnie.

Samo to pokazuje, że zespoły z Izraela mają na polu Champions Leauge większe sukcesy niż polskie. Ale nawet patrząc na bezpośrednie potyczki w XXI wieku to Izraelczycy byli minimalnie lepsi. Legia Warszawa grała w Lidze Europy z Hapoelem Tel Awiw i wygrała u siebie 3:2, ale na wyjeździe poległa 0:2. Śląsk Wrocław po wygranej 2:1 u siebie, w Petach Tikwie z Hapoelem Beer Szewa poniósł klęskę 0:4. W końcu rok temu Raków przy Limanowskiego uległ 0:1 Maccabi Hajfa, by na Węgrzech odrobić stratę i wygrać 2:0.

W obecnym sezonie Hapoel Beer Szewa nadal jest w kwalifikacjach Ligi Mistrzów, gdzie po wygranej z Vikingurem zmierzy się z Crveną Zvezdą. W Lidze Europy Maccabi Tel Awiw wygrał 1:0 i aż 5:0 z Sheriffem Tiraspol i zagra dalej z CSKA Sofia. No i w Lidze Konferencji Beitar Jerozolima wygrał na wyjeździe 1:0 z AEK Larnaka, u siebie przegrał 2:3, ale awansował po karnych i w kolejnej rundzie zmierzy się z Austrią Wiedeń. Hapoel Tel Awiw – jak wiemy – wyeliminował Łudogorec Razgrad i zagra z GKS Katowice. Samo to zestawienie pokazuje, że na tym poziomie izraelski futbol klubowy jest mocny. Drużyny przeszły swoich rywali i to wcale nie uznawanych za słabeuszy. Spacerkiem więc dla kogokolwiek rywalizacja z drużynami z tego kraju nie jest.

Pamiętajmy przy tym, że powiedzenie samego „Hapoel” czy „Maccabi” nie wystarcza do zidentyfikowania klubu. W poprzednim sezonie Hapoelów w lidze było pięć, a klubów o nazwie Maccabi cztery. To i tak mało, bo w dawniejszych czasach 90 procent drużyn w lidze miało jedną z tych dwóch nazw – które to kluby próbował pogodzić (choć to słowo średnio tu pasuje) Beitar Jerozolima.

Nas oczywiście interesuje Hapoel Tel Awiw. Hapoel, czyli „robotnik”, co wywodzi się z tradycji, socjalistycznej tradycji wielu tego typu klubów. W czerwonym herbie zresztą ma on zawarty sierp i młot, jest także sylwetka właśnie robotnika, rodem wyjętego z piosenki „Wstawaj” polskiego zespołu Proletaryat. Hapoel i jego kibice zresztą nie odżegnują się od tych tradycji, dumnie prezentując symboliczne emblematy. Radykalne grupy kibicowskie otwarcie manifestują swoje skrajnie lewicowe poglądy. Wprost na swoich oprawach umieszczali wizerunki komunistycznych ikon jak Karol Marks czy Che Guevarra.

Klub został założony po raz pierwszy w 1923 roku, ale potem był rozwiązywany i ponownie zakładany. Należał do większej organizacji zwanej Hapoel, czyli jakoby związku sportowego, który z kolei wchodził w ramy Histadrutu, czyli związku zawodowego powstałego dla obrony praw pracowniczych żydowskich robotników w Brytyjskim Mandacie Palestyny. Po powstaniu niepodległego państwa w 1948 organizacja ta ze swoim socjalistycznym zacięciem stała się największym związkiem zawodowym w Izraelu. Zresztą w latach przedwojennych kluby pod egidą Maccabi czy Hapoel funkcjonowały także w Polsce.

W 1928 roku Hapoel Tel Awiw zdobył Puchar Palestyny, choć po proteście rywali z Maccabi Hasmonean Jerozolima dotyczącym gry nieuprawnionego zawodnika, trofeum zostało podzielone pomiędzy te dwa kluby. W 1934 roku zespół zdobył dublet wygrywając ligę i puchar, a w lidze wygrał wszystkie 14 meczów. Z racji nieistniejącego jeszcze wówczas niepodległego państwa, rozgrywki były prowadzone w tamach Brytyjskiego Mandatu Palestyny – gdzie już wtedy o wpływy walczyli Żydzi i Arabowie, którzy chcieli zdominować terytorium i utworzyć swoje państwo.

Napięta sytuacja powodowała, że Hapoel w sezonach 1934/35 i 1938/39 mimo prowadzenia w lidze nie zostawał mistrzem, ponieważ rozgrywki były przerywane. W pierwszym przypadku przerwa nastąpiła poprzez nieporozumienia na linii Hapoel (związek) i Maccabi World Union, czyli żydowską organizację sportową zrzeszającą członków z całego świata. Maccabi organizowało wówczas swoje „igrzyska” i weszło to w paradę z ligą. Były też poza tym spory polityczne i walka o władzę oraz pieniądze. W sezonie 1938/39 grano najpierw w 1938, jednak nasiliły się działania Wielkiego Powstania Arabskiego, w którym palestyńscy Arabowie sprzeciwiali się brytyjskim wpływom i masowej imigracji Żydów, więc doszło do reorganizacji rozgrywek. Postanowiono stworzyć ligę Tel Awiwu i tam Hapoel potwierdził swoją wyższość. Przez wiele lat uznawano te tytuły za nieobowiązujące z racji przerwania sezonu. Wkrótce jednak Izraelski Związek Piłki Nożnej uznał mistrzostwa Hapoelu, natomiast FIFA i UEFA w swoich statystykach często ich nie ujmują.

W latach 40. były kolejne tytuły, choć też w „dziwnych” przeorganizowanych rozgrywkach. Raz były to „mistrzostwa” drużyn z Hapoelu, innym razem znów rozgrywki były zbojkotowane przez kolejną organizację – Beitar – prawicowy ruch młodych rewizjonistów syjonistycznych. W 1944 Hapoel prowadził w finale pucharu z Hapoel Petach Tikva 1:0, ale mecz został przerwany w 89. minucie, gdyż jeden z piłkarzy rywali, który został wyrzucony z boiska przez sędziego, nie chciał opuścić placu gry.

W 1948 powstało państwo Izrael i sytuacja się unormowała. Hapoel nie musiał już rywalizować – tak jak wcześniej – z zespołami typu Palestinian Police Forces, czyli palestyńskie siły policyjne. Od tamtego czasu Hapoel Tel Awiw zdobył osiem mistrzostw oraz dziesięć Pucharów Izraela. W 1967 klub zdobył klubowy Puchar Azji pokonując w finale malezyjski Selangor i jest to jego największy sukces w historii. Dwa lata później dotarli do finału kontynentalnego pucharu, lecz tam ulegli irańskiemu Taj Teheran 1:2 – w tamtych czasach Izrael i Iran utrzymywały jeszcze stosunki dyplomatyczne. Co ciekawe w 1988 roku Hapoel zdobył mistrzostwo, by rok później po raz pierwszy w historii spaść do drugiej ligi, jednak banicja trwała tylko rok.

Prawdziwy kryzys nadszedł dla klubu w drugiej dekadzie XXI wieku. W 2015 roku właścicielem klubu stał się Amir Kabiri, biznesmen i kolekcjoner sztuki, który chciał odbudować Hapoel. Poprzedni właściciele pozostawili jednak po sobie masę ukrytych długów i pod koniec 2016 roku dług ten osiągnął niemal 100 milionów szekli, które stanowiło równowartość 26 milionów dolarów. Hapoel zwrócił się do sądu z wnioskiem o upadłość i ustanowienie zarządcy, który zajmie się spłatą. W lidze automatycznie odjęto Hapoelowi dziewięć punktów.

Kabiri mówił wówczas, że poświęcił całe swoje życie Hapoelowi i zainwestował niemal wszystkie swoje pieniądze – sumując – 19 milionów dolarów. Stwierdził, że to bardzo trudna decyzja, ale postawienie klubu w stan upadłości i utrata swojego wpływu jest jedynym możliwym rozwiązaniem.

Władze izraelskiej ekstraklasy zdecydowały się na przekazanie równowartości 315 tysięcy dolarów na pokrycie bieżących wypłat w klubie i umożliwienie Hapoelowi dalszej gry. Nie uchroniło to jednak zespołu z Tel Awiu przed spadkiem. Po rundzie zasadniczej zespół zajmował ostatnie miejsce – gdyby nie odjęte punkty – byłby piąty od końca. W grupie spadkowej Hapoel walczył dzielnie, trzy razy wygrywając i trzykrotnie remisując, ale nadal nie wystarczyło to do utrzymania. Zabrakło trzech punktów. Znów jednak absencja trwała tylko rok. Hapoel zdominował drugą ligę i w cuglach awansował z powrotem.

W 2023 roku Hapoel przejęła amerykańska grupa Mintzberg, mająca też na koncie inwestycję w angielski Plymouth Argyle. Pojawiły się mocarstwowe plany powrotu Hapoelu na czołowe miejsca i przede wszystkim do europejskich pucharów. Wszystko poszło jednak źle. Dość powiedzieć, że klub prowadziło w sezonie czterech szkoleniowców. Swoje dołożyła też kolejna wojna z Hamasem, która wybuchła w październiku, a więc w trakcie trwania sezonu. Rozgrywki zawieszono, a zagraniczni zawodnicy bali się o swoje bezpieczeństwo. Po powrocie do gry Hapoel stracił rytm i notował m.in. serię dziesięciu meczów bez zwycięstwa, a w prestiżowych derbach z Maccabi Tel Awiw przegrał aż 0:5. W grupie spadkowej zespół zanotował bilans 1-1-4 i po raz trzeci w historii spadł z ligi. Między dwoma ostatnimi spadkami drużyna była zespołem środka tabeli, zajmując miejsca w sezonie zasadniczym: 8, 5, 12, 6, 11, 11. Dla porównania w czasach przed kryzysem, czyli np. w sezonach 08/09 – 11/12, czterokrotnie z rzędy klub był wicemistrzem Izraela.

W każdym razie i teraz absencja potrwała zaledwie rok, zespół z przytupem awansował z powrotem. Nawiązując jeszcze do nazw – 12 z 16 zespołów tego sezonu drugoligowego nazywały się Hapoel.

W poprzednim sezonie, jako beniaminek, Hapoel Tel Awiw zakwalifikował się do europejskich pucharów po raz pierwszy od 12 lat. W sezonie zasadniczym zajęli czwarte miejsce z bilansem 15-6-5 (bramki: 46-26). W grupie mistrzowskiej zanotowali bilans 3-2-5 (bramki: 9-9), co wystarczyło do bezproblemowego utrzymania czwartego miejsca. Hapoel podobnie jak GKS Katowice skorzystał z tego, że drużyna z czołowych miejsc, czyli 1-3, zdobyła krajowy puchar, dzięki czemu jedno miejsce więcej w lidze dało przepustkę do eliminacji Ligi Konferencji.

W trakcie sezonu Hapoel został ukarany walkowerem i odjęto mu dwa punkty za zamieszki podczas derbów z Maccabi. W obecności 30 tysięcy widzów na Bloomfield Stadium kibice jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego odpalili i rzucili na boisko duże (około czterdzieści) ilości rac, świec dymnych i innych środków pirotechnicznych. Policja zwracała uwagę jednak, że nie tylko chodziło o rzucone rekwizyty na boisko, tylko o całą otoczkę meczu i to, co się działo w mieście w tym dniu.

„Zakłócanie porządku publicznego, zamieszki, rzucanie przedmiotami, granaty dymne, fajerwerki, ranni funkcjonariusze policji oraz uszkodzenia infrastruktury stadionowej – to nie jest mecz piłkarski, lecz poważne zakłócenie porządku publicznego i akt przemocy. W związku z zamieszkami i zagrożeniem życia ludzkiego przed zaplanowanym meczem piłkarskim na stadionie Bloomfield, Policja Izraela poinformowała drużyny, zarządy klubów oraz sędziów, że podjęła decyzję o niedopuszczeniu do rozegrania tego spotkania” – cytując za Jerusalem Post napisała w swoim oświadczeniu policja.

Decyzja ta nie uspokoiła sytuacji, sfrustrowani kibice również wychodząc ze stadionem i poza nim uczestniczyli w starciach. Trzydzieści osób zostało rannych, ośmioro z nich hospitalizowano. Stanowisko zabrały władze klubu:

„Izraelska policja podjęła jednostronną decyzję o odwołaniu meczu. Atmosfera była niesamowita – świetna oprawa wizualna, rodziny, 30 tysięcy ludzi. To nie pierwszy i nie ostatni raz, kiedy na meczu piłkarskim pojawiają się race i granaty dymne. Po prostu nie rozumiem, jak od tego przeszliśmy do odwołania spotkania. To dla mnie niepojęte. Sport powinien być wartością nadrzędną. Serce mi pęka, że tylu ludzi wraca do domu z niczym na podstawie jednostronnej decyzji. Nikt niczego nie wyjaśnił, nikt nic nie powiedział – po prostu odwołali mecz, zanim piłkarze w ogóle wyszli na boisko” – mówił jeden z działaczy.

Zarzucono również, że policja miała już wcześniej swoje konkretne nastawienie do tego meczu.

„Z wstępnych dyskusji przed meczem wynikało, że policja przygotowywała się do wojny, a nie do wydarzenia sportowego. Szokujące wydarzenia przed stadionem oraz pochopna i skandaliczna decyzja o nieodbyciu meczu dowodzą jedynie tego, że izraelska policja przejęła kontrolę nad sportem”.

Konflikt z policją miał w tym temacie nie tylko klub, ale całe władze ligi. Zarzucali oni policji upokarzające traktowanie i brak chęci do rozmowy.

„Kiedy prosiliśmy o wyjaśnienia na bieżąco, spotkaliśmy się z poniżającym i upokarzającym traktowaniem, bez jakiegokolwiek dialogu – z takim samym traktowaniem zresztą mierzyli się przedstawiciele Związku Piłki Nożnej oraz władz ligi, którzy również próbowali cofnąć tę absurdalną decyzję. Kiedy poproszono komendanta okręgowego, Haima Sargrofa, o rozmowę z prezesem ligi Erezem Halfonem i prezesem Związku Piłki Nożnej Shino Zuaretzem, ten odmówił i oświadczył, że jego decyzja jest ostateczna. Mówił o licznych obrażeniach spowodowanych pirotechniką, ale w rzeczywistości większość poszkodowanych w tym incydencie ucierpiała z powodu brutalnej przemocy policji pod koniec meczu – co było bezpośrednim skutkiem skandalicznej decyzji o odwołaniu wydarzenia”.

Policji zarzucano też dużą brutalność, także wobec osób postronnych, w tym dzieci.

„Wszyscy widzieli te wstrząsające nagrania: dzieci tratowane przez konie, policjantów bijących kibiców na oślep. Policja przejęła kontrolę nad sportem, dlatego wzywamy najważniejsze postacie w izraelskim futbolu, aby zrobiły wszystko, co w ich mocy, by położyć temu kres, inaczej nie będzie już tutaj żadnej piłki nożnej. Rozumie się samo przez się, że zarząd klubu potępia wszelkie formy przemocy i będzie walczył z osobami łamiącymi prawo, nawet jeśli noszą one mundury”.

Wkrótce  sąd miał rozpatrzyć skargi kibiców na przekraczanie przez policję swoich uprawnień – kibice bowiem zaczęli nosić czerwone koszulki z przekreślonymi emblematami policji właśnie, a także Maccabi oraz prawicowym ruchem „Kach” i napisem „Ultras Hapoel against the scum”. „Scum” to po angielsku szumowiny i tak też Hapoel traktuje swoich wrogów. Policja dokonywała upokarzających przeszukań, zakazywała noszenia, a w niektórych przypadkach zakazywała wejścia na stadion. Kibice zarzucali atak na wolność słowa, podając przy tym przykłady, że działania policji nie były w jakikolwiek sposób związane z agresją czy aktami przemocy ze strony kibiców. Ostatecznie sąd uznał za bezprawne zakazywanie przez policję noszenia tych koszulek i wyrażania siebie w taki sposób.

Derby Tel Awiwu to spotkanie szczególne dla obu drużyn. Kluby o nazwie Maccabi reprezentowały raczej klasę średnią i kapitalistów, kibice Hapoelu nazywali ich „szejkami” lub „burżujami”, więc w starciu z klasą robotniczą rywalizacja ta wybiegała daleko poza sportowy charakter. Mecze derbowe traktowane były jako możliwość utarcia nosa bogaczom.

Między oboma klubami dochodziło na boisku i poza nim do różnych historii, które tylko zaogniały sytuację. Felix Halfon zawodnik Hapoelu w latach 90. przeszedł do Maccabi. Ówczesny reprezentant Izraela skusił się na proponowane przez głównego rywala pieniądze, choć sam potem twierdził, że był wypychany z klubu. Uznano go za zdrajcę i przez kilka lat zawodnik żył w dużym napięciu. Swoją drogą próbował przemycić kokainę – złapano go na lotnisku i skazano na 4,5 roku więzienia, ale za dobre sprawowanie wyszedł 2 lata wcześniej. Po kilku lata został ranny w strzelaninie w jednym z klubów nocnych.

Najgoręcej było w listopadzie 2014. Eran Zahavi, były zawodnik Hapoelu, który również przeszedł do Maccabi, strzelił w wyjazdowym meczu derbowym bramkę z rzutu karnego na 1:1, po czym wykonał swoją cieszynkę „pistolety” w stronę kibiców Hapoelu. Po dziewięciu minutach jeden z kibiców Hapoelu wbiegł na boisko i zaatakował Zahaviego. Zawodnik Maccabi nie pozostawał bez reakcji i też się odwinął oraz kopnął intruza. Sędzia pokazał mu za to czerwoną kartkę, co wywołało furię wśród piłkarzy gości, którzy wręcz rzucili się na sędziego z pretensjami. Zawodnik schodził z boiska w akompaniamencie nienawiści kibiców, a trudności całej sytuacji nadawało to, że musiał zejść do tunelu za bramką właśnie tam, gdzie siedzieli najzagorzalsi sympatycy Hapoelu i to właśnie z tej trybuny wybiegł kibic-napastnik. Przerwa w grze trwała 12 minut. Sędzia wznowił grę, ale po upływie minuty kolejni kibice wtargnęli na boisko i atakowali rywali z Maccabi, w związku z czym arbiter zakończył mecz. Zweryfikowano go jako wynik 0:0 i nie przyznano żadnej drużynie punktów.

Oba zespoły spotkały się w tym roku kalendarzowym czterokrotnie. Najpierw w krajowym pucharze Maccabi pokonało Hapoel w rzutach karnych, a potem w lidze nastąpił rewanż i w na Bloomfield w sposób spektakularny wygrał Hapoel. Do doliczonego czasu gry utrzymywało się prowadzenie Maccabi, ale w 92. minucie po dośrodkowaniu Xande Silvy piękną główką popisał się Omri Altman. Dwie minuty później w zamieszaniu podbramkowym piłkę do siatki wepchnął Chico. Sędzia odgwizdał spalonego, ale po analizie VAR wskazał na środek boiska wywołując nieprawdopodobną wręcz euforię wśród piłkarzy i kibiców. W grupie mistrzowskiej Maccabi wygrało pierwszy mecz 1:0, w drugim było 1:1 i tu również w końcówce – bo w 87. minucie – Hapoel wyrównał.

Bardzo bogata i obszerna jest historia Hapoelu w europejskich pucharach. Choć klub ten w tym roku wraca na europejską arenę po 12 latach, wcześniej święcił sporo triumfów z wielkimi futbolu na naszym kontynencie. W sezonie 2001/02 dotarli do ćwierćfinału Pucharu UEFA eliminując po drodze Chelsea (2:0, 1:1) i Parmę (0:0, 2:1), ulegając dopiero Milanowi. Po tych meczach europejska prasa nazwała Hapoel „Czerwonym Dżinem”. W meczu z Chelsea swoje bramki u siebie zdobywali w samej końcówce – w 89. i 94. minucie, podobnie, jak w przytoczonym dreszczowcu z Maccabi. W Pucharze UEFA 2006/07 w fazie grupowej potrafili wygrać z PSG 4:2 i to na Parc de Princes. Wyższość Hapoelu musiały uznawać takie gwiazdy światowego futbolu jak Lampard, Terry, Zola, Şükür, Cannavaro czy Pauleta. W pojedynczych meczach lub dwumeczach Hapoel potrafił wygrywać też z takimi drużynami jak Rangers, Getafe, Lokomotiw Moskwa, HSV, Celtic, Salzburg, Benfica czy Legia.

To właśnie z Legią Warszawa Hapoel spotkał się w fazie grupowej Ligi Europy w sezonie 2011/12. W meczu przy Łazienkowskiej Izraelczycy objęli prowadzenie za sprawą Toto Tamuza, potem na prowadzenie wyprowadzili Wojskowych Daniel Ljuboja i Marcin Komorowski. Wyrównał Maharan Lala, ale w 89. minucie na 3:2 trafił Miroslav Radović i dał Legii zwycięstwo. W rewanżu już się cieszył Hapoel, który wygrał 2:0, a gole zdobyli Salim Tuama i Avihay Yadin. Mimo to Legia zajęła w grupie drugie miejsce, a Hapoel trzecie.

W Hapoelu grało kilku polskich zawodników. Były bramkarz reprezentacji Jarosław Bako rozegrał w tym klubie 85 meczów w latach 1993-96. W tym samym czasie 63 występy zanotował w klubie były wieloletni zawodnik Lecha Poznań Damian Łukasik. Wkrótce do Hapoelu trafił nasz były trener, a obecnie szkoleniowiec Wieczystej – Kazimierz Moskal, który rozegrał w klubie z Tel Awiwu 90 meczów. Jak specyficzna była gra w Izraelu i z jakimi ryzykami się wiązała opowiadał właśnie Moskal, mówiąc, że był świadkiem sytuacji w której jakiś człowiek w mundurze wojskowym otworzył ogień i zaczął strzelać do ludzi siedzących w kawiarni. To był też czas, w którym Sadam Husajn groził użyciem broni chemicznej, więc ludzie w panice kupowali folie do zabezpieczenia okien oraz maski przeciwgazowe. Raz w ciągu tygodnia w Tel Awiwie były trzy zamachy samobójcze w autobusach. Moskal kilkukrotnie zastanawiał się, czy aby bezpieczniej nie byłoby wrócić do Polski.

Na marginesie zaznaczmy też, że w Izraelu grała jednak z legend GKS Katowice, czyli Jerzy Wijas. Zawodnik w barwach Hapoelu Kfar Saba zdobył Puchar Izraela w ćwierćfinale eliminując w dwumeczu m.in. Hapoel Tel Awiw, a w finale grając pełne 120 minut przeciw Shimshon TLV.

Tel Awiw, a właściwie Tel Awiw-Jafa to miasto o populacji 475 tysięcy ludzi. Wchodząca w skład nazwy miasta Jafa, to jednocześnie port i nazwa obecnej dzielnicy miasta, która do 1949 roku stanowiła miasto odrębne. Początkowo Jafa wedle rezolucji ONZ miała wchodzić w skład państwa arabskiego (Tel Awiw w skład państwa żydowskiego), ale Arabowie odrzucili ten pomysł i wywołali wojnę domową. Żydzi zajęli Jafę, a Arabów wygnali. Izrael włączył właśnie Jafę do Tel Awiwu podobnie jak wioski Asz-Szajch Muwannis, Al-Dżammasin i Sumajl, które zostały opuszczone przez Arabów.

W wyniku kolejnej odsłony wojny, czyli od wspomnianego października 2023, UEFA nie dopuściła do rozgrywania oficjalnych rozgrywek międzynarodowych na terenie Izraela. W związku z tym Hapoel nie może grać na swoim stadionie Bloomfield, powstałym w 1962 roku, obecnie niemal 30-tysięcznym obiekcie. Wcześniej Hapoel grał na starym stadionie Basa.

Kibice Hapoelu są skrajnie lewicowi. Ultras Hapoel ’99 to główna grupa ultras tego klubu, która szczyci się swoją postawą antyfaszystowską i antyrasistowską. Ultrasi Hapoelu utrzymują kontakty z innymi europejskimi grupami o podobnych poglądach politycznych, takimi jak kibice niemieckiego Sankt Pauli, którzy z powodu swojego zamiłowania do skrajnej lewicy są chyba najbardziej znani. Jakiś czas temu relacje między ultrasami Hapoelu, a ich ziomkami z St. Pauli doprowadziły do ​​napięć z grupą kibiców Beitaru Jerozolima o nazwie „La Familia” – jedną z najbardziej znanych organizacji skrajnie prawicowych w Izraelu. Obiekt treningowy Hapoelu stał się celem ataku, a władze Izraela uznały podpalenie za celowe. Radykalna frakcja La Familii, określająca się mianem „Strażników Tradycji” zdawała się przyznać do tego czynu za pośrednictwem swojego konta na Instagramie – opublikowano tam nagranie płonącego magazynu sprzętu drużyny młodzieżowej oraz zdjęcie pobliskiego graffiti z napisem: „Holokaust nie był jedynym momentem, w którym was spalono”. Podczas jednego z meczów drugiej ligi niemieckiej pomiędzy St. Pauli a Greuther Fürth, ultrasi z St. Pauli wyrazili poparcie dla swoich izraelskich przyjaciół, prezentując na trybunie południowej transparenty z hasłem: „Solidarity with Hapoel! Fuck Beitar! Fuck Nazis!”.

Nie pozostało bez odpowiedzi. Gdy Beitar mierzył się z Hapoelem w izraelskiej ekstraklasie, La Familia przygotowała transparent z agresywną ripostą: „Drogie St. Pauli, jeśli uważacie się za takich twardzieli, przyjedźcie i stańcie ramię w ramię z UH99 przeciwko nam – pieprzyć Antifę!”.

St. Pauli nie jest jednak jedynym klubem, z którym Hapoel utrzymuje przyjazne stosunki ze względu na upodobania polityczne. Ich ziomkami jest także Omonia Nikozja, którą pamiętamy ze transparentów podczas meczu z Legią mówiącym o tym, że w 1945 roku Armia Czerwona wyzwoliła Warszawę, widniały też na stadionie symbole sierpa i młota oraz wizerunek Che Guevarry.

7 października 2023 w wyniku ataków Hamasu pod nazwą „Burza Al-Aksa” zginęli także kibice Hapoelu. Jedną z ofiar był Omer Hermesh – postać doskonale znana wszystkim sympatykom Hapoelu. Na jego grobie złożono, szaliki i inne rekwizyty z emblematami i klubowymi barwami. Podczas pogrzebu Hermesha kibice odśpiewali hymn swojego klubu. W wyniku ataków Hamasu zginęło 30 kibiców klubu, a kolejne osoby zostały uprowadzone i przetrzymywane jako zakładnicy.

Kibice Hapoelu w Izraelu są otwarci na Arabów i mają w swojej społeczności wielu z nich. Mimo ataków ze strony wroga kibice nie zamierzali zmieniać swojego tolerancyjnego – na swój sposób – podejścia. Także i członkowie mniejszości arabskiej brali udział w uroczystościach pogrzebowych. Jak powiedział Hermesh: „Możemy słynąć z ciętego języka, ale nie jesteśmy rasistami!”.

Na oficjalnej stronie Hapoelu jest podstrona – ściana pamięci – gdzie są wyszczególnione zmarłe osoby, ze zdjęciami i krótkimi notkami tychże kibiców Hapoelu.

Po dwumeczu z Łudogorcem kibice są przeszczęśliwy. Powrót po 12 latach do piłkarskiej Europy okazuje się jak na razie bardzo udany. Komentarze nie pozostawiały wątpliwości:

„Przez wiele lat nie mieliśmy tak zaangażowanych graczy”

„Nie ma to jak Hapoel Tel Awiw”

„To wspaniałe – wracamy do starych, dobrych czasów”

„Do boju, Hapoel! Jeśli lecicie na mecz wyjazdowy, pamiętajcie: nie przepadają za nami, a ich ultras to twardzi zawodnicy – ​​uważajcie na siebie”.

„Do wszystkich wybierających się na mecz: uważajcie na polskich nazistów”.

No właśnie. W internecie już pojawiła się narracja o tym, jacy kibice GKS nie są skrajnie prawicowi. I choć oczywiście generalnie polskim kibicom trudno zarzucić lewicowość, to w porównaniu z kibicami niektórych krajów czy regionów świata i Europy, jako naród i kibicowska społeczność jesteśmy skrajnie daleko od… skrajności. Niestety narracja, przekłamana narracja, jest przez niektóre środowiska powielana. W zeszłym roku, gdy Raków grał z Maccabi Hajfa, na trybunach meczu – na Węgrzech zresztą – izraelscy kibice wywiesili transparent o treści „Murderers since 1939”, obarczając Polaków, a nie Niemców, za Holokaust. Chcielibyśmy wierzyć, że podobnych prowokacji unikniemy podczas tego dwumeczu.

Kibice Hapoelu mają alergię na wiele rzeczy – na faszyzm czy rasizm właśnie, na tych, co myślą inaczej niż oni. Mają także alergię na żółty kolor, który powoduje u nich spazmy. Dlatego też rywalizacja – zwłaszcza na Nowej Bukowej – będzie im przypominać ich potyczki z Maccabi Tel Awiw. No i dobrze. Niech mają namiastkę derbów w swoim mieście – bo choć trudno ocenić, jak będzie wyglądał mecz w Miszkolcu – z racji na neutralny teren – to w Katowicach szykuje się kolejne piłkarskie święto. Święto, w którym z racji różnic kulturowych i światopoglądowych – będzie naszej drużynie kibicować cała Polska.


Źródła:

https://pids.pl/analiza/izrael-w-uefa-czyli-geografia-kontra-polityka/#_ftn1
Wikipedia PL
Wikipedia EN
timesofisrael.com
The Jerusalem Post
Ynet News
https://israeldesks.com/
RMF24.pl
www.dw.com/en/israel-protests-what-have-football-fans-got-to-do-with-it
www.dw.com/en/october-7-massacre-hapoel-tel-aviv-supporters-mourn-the-death-of-well-known-fan/a-67352658
www.dw.com/en/israel-protests-what-have-football-fans-got-to-do-with-it/a-65164429
Zdjęcie:
https://www.timesofisrael.com/
Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Okiem rywala: Zreľáka i Szkurina brałbym w ciemno

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mimo że wciąż wracamy myślami do czwartkowego zwycięstwa z MŠK Žilina, które odbiło się szerokim echem w mediach sportowych, to naszą uwagę przykuwa już ligowy pojedynek z Radomiakiem. Zarówno my, jak i nasz rywal, otwieraliśmy sezon meczem z beniaminkiem z Krakowa, jednak to Zieloni spisali się lepiej, pokonując u siebie Wieczystą. Teraz z dużymi oczekiwaniami przyjeżdżają do Katowic. Jak dobrze przygotowani są do sezonu? Gdzie szukać ich mocnych i słabych stron? Zapytaliśmy Rafała Jończyka z „Pod Gołębnikiem”.

Cieszę się, że znowu możemy się spotkać przy okazji naszego meczu w Ekstraklasie, choć w sytuacji, gdy niemal pół ligi było zagrożone spadkiem, także i Radomiak długo nie mógł być pewny utrzymania. Jak wspominasz ubiegły sezon, a szczególnie jego końcówkę?
Cały ubiegły sezon był dla nas niczym rollercoaster. Dużo się działo, niekoniecznie dobrych rzeczy, zwłaszcza w rundzie wiosennej. Sytuacja pozaboiskowa odbijała się na formie sportowej drużyny i nie ukrywam, że po meczach z Piastem i Zagłębiem pojawiły się obawy. Gra wyglądała fatalnie, zwłaszcza w Gliwicach pod wodzą Kiko Ramireza. Ucieszyłem się, gdy zastąpił go Bruno Baltazar, bo bardzo dobrze wspominam jego pierwszy pobyt w Radomiu. Złapał on serię trzech zwycięstw, co oddaliło od nas widmo spadku. Zagraliśmy bardzo emocjonujący mecz u siebie z Widzewem, okraszony zwycięską bramką Luquinhasa w doliczonym czasie gry. Dzięki temu sama końcówka sezonu była już spokojna, ale był taki moment, że obawy o ligowy byt były duże. Udało się jednak go zapewnić na trzy kolejki przed końcem. Mimo ostatnich porażek z mistrzem i wicemistrzem Polski dziesiąte miejsce uznaję za bardzo dobry wynik.

Chciałem ci pogratulować, bo dokładnie taką pozycję Radomiaka typowałeś przy okazji naszej ostatniej rozmowy. Patrząc na obraz całego sezonu możecie być w pełni zadowoleni z takiego zakończenia?
W pewnym momencie wydawało się, że uda się wycisnąć więcej, bo jedno czy dwa zwycięstwa pozwalały podłączyć się do gry o pierwszą szóstkę. Były mecze, po których tych punktów powinno było być więcej, ale ostatecznie uważam, że dziesiąte miejsce dobrze oddaje możliwości Radomiaka, zarówno pod względem sportowym, jak i finansowym.

Do nowego sezonu Zieloni przystępują nieco odmienieni. Podstawowa zmiana to trener, który o ile mi wiadomo, doskonale mówi po niemiecku, ale w odróżnieniu od wielu swoich poprzedników, nie zna portugalskiego. Widać już jego pomysł na zespół?
Z trenerem Tomaszem Kaczmarkiem komunikacja jest bardzo dobra, co nie jest bez znaczenia z dziennikarskiego punktu widzenia. Do pierwszych ocen pracy sportowej będzie można się przymierzać po 4-5 meczach o stawkę, bo sparingi, mimo że prawie wszystkie przegrane, nie są do tego odpowiednią miarą. Wielu kibiców krytykowało zespół patrząc na same wyniki, ja natomiast byłem na prawie wszystkich sparingach i widziałem, że praktycznie ani razu nie graliśmy optymalnym składem. Trener testował różne rozwiązania, nie mając do dyspozycji wszystkich zawodników, bo niektórzy dołączyli do zespołu później. Postawa zespołu w najbliższych meczach pozwoli nam powiedzieć więcej o pracy Tomasza Kaczmarka.

Nietypowo dla Radomiaka, na liście transferów przychodzących jest zadziwiająco wiele polskich nazwisk. Pewien trend się odwraca?
Radomiak jest postrzegany jako zespół typu „multikulti”, ale już od jakiegoś czasu zarząd szuka lepszego balansu w szatni pomiędzy Polakami i zawodnikami z zagranicy. Pozyskani w tym okienku gracze wydają się ciekawymi wzmocnieniami. Kryspin Szcześniak zaliczył bardzo dobre wejście, z Wieczystą był jednym z najlepszych zawodników i z miejsca wywalczył sobie pierwszy skład. Podoba mi się również transfer Kacpra Karaska, pozyskanego z Motoru. Liczę, że ten zawodnik da nam w tym sezonie trochę radości. Rywalizacja na jego pozycji jest dość duża, a dzisiaj pierwszym wyborem trenera jest Abdoul Tapsoba, natomiast Kacper z pewnością podniesie poziom rywalizacji.

Mimo to nadal sukcesywnie przeczesujecie południowe rynki w poszukiwaniu wzmocnień. Niedawno ogłoszono transfer Ronaldo za rekordową dla Radomiaka kwotę. Brzmi imponująco.
Ronaldo Lumungo Afonso to skrzydłowy, który został już zgłoszony do rozgrywek, więc jest szansa, że zadebiutuje w niedzielę. Na przedmeczowej konferencji trener Kaczmarek przyznał, że ma jeszcze dwa znaki zapytania w kadrze i sądzę, że jednym z nich jest właśnie Ronaldo. Tego zawodnika cechuje przede wszystkim szybkość, w zeszłym sezonie zanotował po pięć bramek i asyst w drugiej lidze portugalskiej, strzelonych wprawdzie rywalom z dołu tabeli, jednak jeśli przypomnimy sobie, że Capita przed transferem do Radomia również nie imponował liczbami, to możemy się spodziewać podobnej historii w przypadku Ronaldo. Sztab widzi w nim potencjał i talent do oszlifowania.

Wspomniałeś Capitę, którego żegnaliście przed wiosennym meczem z GieKSą. Bartek Jędrzejczak z twojej redakcji mówił wtedy, że dziurę po nim trudno będzie załatać. Udało się to zrobić w tym okienku?
W końcówce ubiegłego sezonu brak Capity był odczuwalny, chwilami nawet bardzo. Na ten moment nie mamy zawodnika o podobnej charakterystyce, a nie widzieliśmy jeszcze w akcji Ronaldo Lumungo. Potrzebujemy zawodnika z odpowiednim przyspieszeniem, który mógłby niepokoić rywali kontratakami i szybkimi wyjściami za linię obrony. W okresie przygotowawczym wpadł mi w oko Ché Nunnely, nowy nabytek, u którego widać potencjał, umiejętność dryblingu i szybkość, która powinna cechować naszych skrzydłowych. Uważam, że w przyszłości może rozwinąć się na tyle, że będzie wzbudzał zainteresowanie klubów zagranicznych.

Jakkolwiek nie byłaby montowana kadra Radomiaka, to kiedy trzeba dać coś ekstra, to na posterunku jest „Joao” Grzesik, wybrany zawodnikiem pierwszej kolejki Ekstraklasy. Jesienią dyskutowaliśmy o jego szansach na powołanie do kadry, którego ostatecznie się nie doczekał. Jaka jest dziś jego rola w Radomiu?
Wygląda na to, że Jankowi służy gra na skrzydle – najlepsze liczby osiągał i największe zainteresowanie mediów w kontekście kadry wzbudzał grając właśnie w pomocy. Runda wiosenna była w jego wykonaniu nieco słabsza, bo znów wrócił do gry w obronie, raz prawej, a raz lewej. Z Wieczystą znowu zagrał w drugiej linii, zaliczając bramkę i asystę. Wydaje się więc, że przekwalifikowanie go na pomocnika jest korzyścią dla drużyny, zwłaszcza że mamy dobrze obsadzone boki obrony w postaci Zié Ouattary i Conrado. Janek będzie więc mógł eksponować swoje walory ofensywne i liczę, że w tym sezonie jeszcze wiele bramek i asyst zaliczy.

Wspomniałeś już, że nie warto analizować wyników sparingów. Możemy się jednak bliżej przyjrzeć ligowemu meczowi z beniaminkiem z Krakowa. Wydaje się, że było to łatwe i spokojne zwycięstwo.
Widzę jeszcze kilka elementów do poprawy, zwłaszcza w obronie, ale wygląda na to, że klaruje się pierwsza jedenastka, która będzie w stanie skutecznie rywalizować w Ekstraklasie. Luquinhas będzie raczej grał wyżej, na pozycji 8 lub 10, a gdy skrzydła złapią optymalną formę, to będą mocne. W meczu z Wieczystą nasza gra wyglądała naprawdę przyzwoicie i nie pozwoliliśmy rywalom na wiele. Jeśli w kolejnych meczach będziemy prezentować się podobnie, to powtórka z ubiegłego sezonu jest bardzo prawdopodobna, a okolice 10 miejsca będą spokojnie w naszym zasięgu. Każde miejsce powyżej znów ocenię jako bardzo dobry wynik.

Wasz pierwszy rywal skupia na sobie uwagę mediów i kibiców, bo potencjał, zwłaszcza finansowy, jest tam ogromny. Czy równie mocni okażą się sportowo? Przed tygodniem to Radomiak zagrał tak dobrze czy Wieczysta tak słabo?
Rywale zaprezentowali się dobrze z przodu, problemy pojawiały się natomiast przede wszystkim w środku obrony. Czeka ich sporo pracy nad defensywą – jeśli to poprawią, to niejednemu w lidze urwą punkty. Uważam, że ten sezon będzie podobny do zeszłorocznego i sporo drużyn będzie zamieszanych w walkę o utrzymanie, a Wieczystą zaliczam do zespołów, które raczej się utrzymają, ale będą w tej grupie i na razie ligi nie zawojują.

Obok Bruk-Betu i Motoru Radomiak był ekipą, z którą w ubiegłym sezonie wygraliśmy oba mecze. Jak wspominasz tamte pojedynki?
Mecz w Katowicach był bardzo emocjonujący, nawet dla postronnych widzów. Spotkanie mogło się podobać, nam wprawdzie mniej, bo przegraliśmy 2:3, ale oglądaliśmy kilka bardzo ładnych bramek z obu stron. Z kolei w rewanżu mieliśmy ogromny niedosyt po porażce 0:1. Z przebiegu meczu byliśmy mimo wszystko drużyną lepszą, jeśli nie na tyle by wygrać, to przynajmniej nie przegrać. Dość nieszczęśliwa porażka po bramce Arkadiusza Jędrycha, który dobijał swój własny strzał.

Mam wrażenie, że w tamtym okresie sami wytrącaliście sobie z ręki atuty, bo na takiej nawierzchni po prostu nie da się grać kombinacyjnie w piłkę. Z tego też powodu byliśmy świadkami afery, po której z funkcji trenera zrezygnował Gonçalo Feio.
Nie chcę już do tego wracać, bo wszyscy w Radomiu chcemy zostawić za sobą wszystkie te negatywne, pozasportowe sprawy z ostatniego półrocza. Chcemy wreszcie oczyścić atmosferę po tamtych wydarzeniach i w nowy sezon wchodzić z wyczyszczonymi głowami. Trener Feio jesienią zdobył dla Radomiaka kilka cennych punktów, wiosna była już zdecydowanie słabsza. Po meczu z Katowicami doszło do szeroko opisywanego incydentu pomiędzy trenerem i radnym Dariuszem Wójcikiem, po którym trener pożegnał się z Radomiem. Pozostaje życzyć mu powodzenia w dalszej pracy i zostawić już ten temat za sobą.

Jedna rzecz łączy GieKSę i Radomiaka – u siebie wyglądamy zdecydowanie lepiej niż na wyjazdach. Nasze ostatnie zwycięstwo w delegacji przypadło właśnie na Radom, stąd cieszę się, że w niedzielę spotkamy się przy Nowej Bukowej. A Ty czego spodziewasz się po GieKSie, patrząc przez pryzmat dotychczas rozegranych przez nas spotkań?
GKS wygląda coraz lepiej z meczu na mecz. Druga połowa rewanżu z Žiliną mogła się podobać, a mnie szczególnie rzuciła się w oczy dobra gra Bartka Wolskiego. Ponadto uważam, że zdecydowana przewaga GKS-u nad Radomiakiem leży w linii ataku – Adam Zreľák i Ilja Szkurin z dobrej strony pokazali się w czwartek, dając jakość z przodu. Moim zdaniem w Radomiu potrzebujemy napastnika na tym poziomie, choć wiem, że zarząd i sztab mają na ten temat inne spojrzenie.

To ciekawe, bo akurat linia ataku jest najmocniej dyskutowaną formacją w Katowicach i wielu kibiców domaga się wzmocnień na tej pozycji.
W ciemno wziąłbym wymianę Zreľáka i Szkurina na dwóch dowolnych napastników z naszej kadry. Na dobrego napastnika trzeba zabezpieczyć niemałe pieniądze, zarówno na transfer, jak i wynagrodzenie. Radomiak obraca się w takich realiach finansowych, że bazuje na zawodnikach darmowych, którym kończą się kontrakty w innych klubach. Nawet takim zawodnikom trzeba jednak proponować odpowiednio wysokie stawki, aby przekonać ich do gry w Radomiu. Liczba napastników dostępnych dla nas jest więc ograniczona.

Trener Kaczmarek z uznaniem wypowiadał się o rosnącej formie GieKSy. Jaki twoim zdaniem mecz zobaczymy w niedzielę przy Nowej Bukowej?
Zwycięstwa takie jak z Žiliną budują pewność siebie i atmosferę. Tomasz Kaczmarek zwrócił też uwagę, że dwa mecze o stawkę więcej po stronie GKS-u na tym etapie sezonu nie są problemem, a wręcz atutem, bo jest więcej okazji na zgranie poszczególnych formacji. Mimo to myślę, że będzie to wyrównane, otwarte spotkanie, podobne do jesiennego meczu w Katowicach. Widzę formę zwyżkową w Radomiu, więc uważam, że nie przegramy, a po cichu liczę nawet na zwycięstwo. Łatwo jednak nie będzie i nawet jeśli przegramy, to nie będzie to żadnym zaskoczeniem. Faworytem tego meczu jest GKS.

Jaki wynik obstawiasz w niedzielę?
Jestem przekonany, że padną bramki, a remis 1:1 lub 2:2 nie będzie dla mnie zaskoczeniem. Sercem typuję jednak zwycięstwo Radomiaka 2:1.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie możemy tak działać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Wisła Kraków – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Jop i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gratulacje dla Wisły pierwszego zwycięstwa po powrocie do ekstraklasy. Duże wydarzenie na trybunach, imponująca sprawa. Dziękuję naszym kibicom za bardzo dobre wklejenie się w to wszystko. Kapitalny doping, ważne, że kibice umieją się docenić, mimo dużych animozji, ale tak to powinno wyglądać. Wielkie gratulacje dla jednej i drugiej społeczności kibicowskiej.

Co do meczu to wiadomo że jeśli początek sezonu, to wiadomo, że im krócej, tym lepiej. Na razie nie ma co robić górnolotnych wywodów.

Mogliśmy bezapelacyjnie wyciągnąć więcej z tego spotkania, graliśmy tak jak założyliśmy pierwszą połowę. Szukałem tylko możliwości zdobycia bramki, te sytuacje były, wydawało mi się, że będą coraz bliższe, ale w drugiej połowie po raz drugi nam się to przydarza, bo szybko w drugiej połowie tracimy bramkę.

Nie możemy w taki sposób dzisiaj działać, że taki karny, który jest podyktowany – nie mamy nic na obronę, nie powinniśmy się tak zachować. Druga bramka, gdy jest jeden piłkarz Wisły w polu karnym, a moich trzech obrońców mają zająć punkty referencyjne i powinni dziesięć na dziesięć razy taką sytuację wybronić. Stąd dużo we mnie piłkarskiej złości i chęci, by od jutra mocno wziąć się do pracy i wziąć na siebie odpowiedzialność w szatni za każdą pomyłkę, za każde niedopatrzenie, bo  mówimy o straconych bramkach, ale też mieliśmy swoje sytuacje pod bramką Wisły i mogliśmy je zamienić na gole. I mogło być zgoła odmiennie. Tak to bywa, wracamy bez punktów, wracamy do siebie, mamy krótki czas i musimy w czwartek załatwić sprawę z Żiliną, mamy rywala blisko – jedną bramkę straty i zrobimy wszystko, aby to spotkanie wygrać.

Mariusz Jop (trener Wisły Kraków):
Gratuluję zespołowi, było to ciekawe spotkanie, sporo emocji. Były momenty, że spotkanie było otwarte z obu stron. Myślę, że początek meczu trochę dla rywala, pierwsze 15 minut, kilka strat mieliśmy i napędziliśmy tym przeciwnika. Rywal stwarzał sytuacje po fazach przejściowych, bardzo dobrze w jednej takiej sytuacji zachował się Marcel.

Później uporządkowaliśmy tę grę, szczególnie druga połowa była bardzo dobra w naszym wykonaniu, wyszliśmy wysoko, zamknęliśmy rywala w polu karnym, szkoda, że trzecia bramka nie została uznana, bo na pewno byłoby nam łatwiej kontrolować to spotkanie. Za szybko i za nisko się cofnęliśmy, nie wykorzystaliśmy momentów, w których przejmowaliśmy piłkę w obronie niskiej, za dużo było nerwowości i trochę strat.

Podsumowując bardzo cieszymy się ze zwycięstwa, pierwszy mecz jest zawsze niewiadomą. Było to dobre widowisko, myślę, że dobry impuls daliśmy sobie i kibicom. Gratuluję kibicom świetnego dopingu, to naprawdę było wydarzenie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga