Dołącz do nas

Piłka nożna Podcasty

[PODCAST] Hańba w Chorzowie. Nie wierzymy już w zawodników GieKSy – Trójkolorowa połowa #15

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy Was do odsłuchania piętnastego odcinka podcastu „Trójkolorowa połowa”. Piłkarze GKS Katowice zhańbili klub przegrywając (drugi raz w sezonie) z juniorami Ruchu. Nie wierzymy w to, że brak wygranej to tylko kwestia sportowa. Spotkaliśmy się w trójkę i porozmawialiśmy o naszych odczuciach. O samym spotkaniu z GKS-em Tychy jest mało, bo… jaki to ma sens, skoro nie wierzmy już w drużynę? Awans ciągle jest możliwy (nie tylko matematycznie), ale może on się ziścić jedynie wbrew piłkarzom naszej drużyny, a nie dzięki nim. Dajcie znać, jak Wam się podobał odcinek. Prosimy także o pomoc w wypromowaniu podcastu poprzez lajki, udostępnienia, oceny w aplikacjach itd. Z góry dzięki!

.
Polecamy subskrybować nas w Spreaker.com (kliknij tutaj). W piętnastym odcinku „Trójkolorowej połowy” Błażej, Shellu i kosa:

-> rozstrzygnęli dwa poprzednie konkursy,
-> nie mogli wyjść z szoku, że nasza drużyna przegrała w Chorzowie,
-> wkurzyli się na słowa trenera Paszulewicza z konferencji,
-> zastanawiali się, czy nasz szkoleniowiec czeka na medal z kartofla,
-> skrytykowali wystawianie w pierwszej drużynie Cerimagicia (skoro według trenera nie jest walczakiem),
-> uznali, że druga połowa była grą na typowe alibi, 
-> podkreślili, że nie dopuszczają możliwości zwolnienia trenera Paszulewicza,
-> zastanawiali się, czy niektóre słowa naszego trenera nie są zasłoną dymną, 
-> uznali, że nie ma takiej opcji, by tylko boisko i sport zadecydowały o przegranej w Chorzowie,
-> zasmucili się, że w Chorzowie miał być pogrzeb, a było piłkarskie święto,
-> zażenowali się tym, że nasi piłkarze oddali Ruchowi to, co zabrał im PZPN,
-> uznali, że piłkarze GieKSy bardziej walczyli o utrzymanie Ruchu niż cały Chorzów,
-> podkreślili, że Ruch spadnie mimo postawy naszych piłkarzy, ale GieKSa może nie awansować przez stratę sześciu punktów w derbach,
-> odpowiedzieli tym wszystkim, którzy pytają: „a co powiecie, jeśli jednak awansują?”,
-> przekazali, że awans nie jest zależny jedynie od nas, ale także od Zagłębia i Stali, 
-> zażenowali się wyścigiem żółwi w pierwszej lidze i wspólnym graniem na nie-awans,
-> skrytykowali całą polską piłkę nożną,
-> przytoczyli słowa prezydenta Krupy, który delikatnie mówiąc był wkurwiony,
-> puścili wywiad, którego… nigdy u nas nie słyszeliśmy, 
-> ogłosili nowy konkurs,
-> opowiedzieli krótki żart, 
-> zniechęcili się do mówienia o piłce, skoro nie decyduje piłka,
-> przytoczyli wiek młokosów z Ruchu, którzy rozbili GieKSę,
-> podkreślili, że prawo do krytyki mają jedynie ci, co pojawią się na meczu z Tychami,
-> powiedzieli, że awans jest możliwy, ale jedynie wbrew naszym piłkarzom, a nie dzięki nim.

Podcast „Trójkolorowa połowa” możesz ściągnąć w formacie mp3 z poniższych linków:

-> odcinek #15 14.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #14 10.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #13 7.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #12 29.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #11 25.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo)
-> odcinek #10 22.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo)
-> odcinek #9 19.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #8 14.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #7 10.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #6 4.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #5 28.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #4 21.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #3 14.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #2 8.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #1 2.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo).

Trzy ostatnie odcinki podcastu „Trójkolorowa połowa” dostępne są także na naszym koncie w SoundCloud (kliknij tutaj).

Podcast „Trójkolorowa połowa” możesz odsłuchać także z poziomu strony GieKSa.pl klikając żółty przycisk w poniższych okienkach. Poniżej pięć ostatnich odcinków.

.
.
.
.
.
Jesteśmy także obecni na YouTube (kliknij tutaj, by nas subskrybować), a dokładnie na specjalnej playliście podcast „Trójkolorowa połowa” (kliknij tutaj). Poniżej pięć ostatnich odcinków.

.
.
.
.
.

14 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

14 komentarzy

  1. Avatar photo

    kolo

    15 maja 2018 at 10:06

    A ja Wam powiem, że to jednak była porażka na boisku, a nie poza nim. Jak ktoś dobrze zauważył na forum, jeśli nasi „piłkarze” mieli puszczać mecze to akurat nie z Ruchem, bo wiedzą ile ten mecz dla nas znaczył i jaki gniew na siebie ściągną. My jesteśmy po prostu słabi, nie mamy pomysłu na grę; jedyny pomysł to wrzutki na aferę i „może coś zaskoczy”. Oprócz meczu z Odrą, wszystkie mecze wyglądały podobnie. Jeszcze raz napiszę, że np. mecz z Chrobrym to nie była żadna tam dobra gra, jak pisaliście. Po prostu mieliśmy farta i tyle. Natomiast mecz z Podbeskidziem został wygrany walką, a i gole były fartowne. Jedyne, o co mogę się przyczepić do meczu w Chorzowie,to brak walki. Tylko tyle i aż tyle.Te niebieskie smarki jeździły na dupach, aż miło. U nas tego nie było. Paraliż. Także w sferze mentalnej. Poza tym wkurwia mnie gdy czytam na forum, że trzeba wietrzyć szatnię, że trzeba wszystkich wypierdolić. Rozumiem frustrację kibiców, ale takie gadanie nic nie wnosi. Po pierwsze większość ma umowy, po drugie, skąd i za co ściągnąć lepszych.
    Poza tym szacun ,Panowie, że chce Wam się pisać te wszystkie artykuły, bo to żadna przyjemność.

  2. Avatar photo

    Mecza

    15 maja 2018 at 10:33

    Nie wierzycie w już w zawodników GKS? Który to już raz w tym sezonie? Oni są słabi piłkarsko, ale jeśli zdarzy się cud i przed ostatnią kolejką będą na drugim miejscu co się będzie działo? Znowu balonik, bębenek podbijany będzie i co się stanie w ostatnim meczu? Tak,tak – porażka. Trzy mecze z dobrym wynikiem (nie grą) i jest hura optymizm, później padaka i porażka i złodzieje marzeń. Wczoraj oglądałem Raków, kosmiczna piłka.

  3. Avatar photo

    kosa

    15 maja 2018 at 10:39

    @Mecza przecież w podcaście masz odpowiedź na swoje pytanie.

  4. Avatar photo

    Mecza

    15 maja 2018 at 10:46

    Jeszcze nie słuchałem, wieczorkiem.

  5. Avatar photo

    Irishman

    15 maja 2018 at 11:13

    Zgadzam się, co do trenera Paszulewicza. Oczywiscie, że raczej błędem byłoby go wywalać. Z drugiej strony mam teraz jeszcze większe obawy niż wtedy gdy został zatrudniony, czy on jest w stanie poprowadzić do walki o
    awans drużynę, która musi być złożona także z bardziej doświadczonych piłkarzy, którzy dadzą jakość? A co jeśli potrafi tylko fajnie ustawić słabą drużynę, z którą wszyscy chcą wygrywać? Co jeśli wie tylko jak poprowadzić drużynę złożoną w dużej mierze z młodzieży i grając tą swoją taktyką utrzymać ją w lidze, a nawet nieoczekiwanie znaleźć się w górnej części tabeli?????

    A co do gry. Ja zmusiłem się, aby jeszcze raz obejrzeć ten mecz. Moim zdaniem nie było tak, że nie było walki z naszej strony.
    Ale faktycznie można sobie zadać pytanie czy nie była to walka udawana, przez część zawodników, bo na pewno nie przez wszystkich – przykładowo nie wierzę, że np. Mandrysz, który bardzo się starał i przez to strasznie był poniewierany, robił to na pokaz. Można sobie także zadać pytanie, czy niektóre głupie zagrania naszych zawodników, były tak grane bo wynikały z naszej głupiej taktyki albo braku umiejętności, czy może jednak dlatego, żeby nie zrobić krzywdy przeciwnikom. Widziałem już wiele meczów, które
    uważałem, za czyste, a okazywały się sprzedane-kupione, więc nie będę się upierał, że i w sobotę wszystko było w zgodzie z duchem sportu. Ale w takim razie, aby drużyna, w przypadku braku awansu stała się wiarygodna w oczach kibiców, aby ci chcieli ją jeszcze wspierać, to powinna zostać w 100% wymieniona.
    Mam do Was jednak pytanie, bo widzieliście tych meczów znacznie więcej. Czy, próbując zachować chodną głowę i niechęć do tego dziadostwa, które zaprezentowała nasza drużyny, odrzucając wszelkie podejrzenia, jesteście w stanie stwierdzić, że przez tą całą rundę, DO MOMENTU STRZELENIA PRZEZ NAS BRAMKI (często przypadkowej) ta gra była w innych spotkaniach znacznie lepsza? Bo ja się tak zastanawiam, czy my tego niezłego do pewnego momentu wyniku nie robiliśmy jadąc w ogromnej mierze na zaskoczeniu przeciwników i na farcie??? A jak tak, to może my mamy za duże oczekiwania i do tego trenera, który nie jest jednak taki genialny i do zawodników, którzy nie wszyscy ale w większości są co najwyżej BARDZO przeciętni.

    Mówicie, że można by spróbować Wnuka, czy innych młodych. Tylko, że u nas tacy piłkarze ogrywają się co najwyżej w meczach juniorskich. NIE MA REZERW, więc oni nie mogą być sprawdzeni w konfrontacji z seniorami. To zresztą tyczy się także starszych piłkarzy…przepraszam, póki co zawodników 😉 i ten sam problem miał Mandrysz. Pamiętacie jak postawił na Garbacika, a ten po kilku miesiącach bez gry zachował się idiotycznie, strzelając samobója w niegroźnej sytuacji. Tak samo problem ma teraz Paszulewicz – Cerimagić, dopiero po pół godzinie gry przestał tracić głupio piłki, a Midzierski nie wiedział jak się zachować pod presją…nawet tych dzieciaków z Chorzowa. Tak więc w tych warunkach, skreślanie Volasa, a tym bardziej Plizgi jest bez sensu!

    Nie wiem, co by powiedział Foszmańczyk, pewnie w ogóle nic by nie powiedział. Ale dopóki, po takich dziadowskich meczach, jak te ostatnie prezes, dyrektor sportowy, trener i 4-5 piłkarzy, nie będą mówili tak, jak na tym puszczonym fragmencie, to my tego awansu nie zrobimy!

  6. Avatar photo

    Irishman

    15 maja 2018 at 11:14

    Sory, za długi wpis ale nie potrafiłem krócej skomentować całego podcastu.

  7. Avatar photo

    Hasiokowi kopacze

    15 maja 2018 at 11:30

    Wy sobie pogadacie, a prezydent miasta, radni, prezes, trener, zawodnicy – maja to w dupie. Ważne że się kasa zgadza i że można planować zakup nowej furki. Dla wyżej wymienionych ludzi nie ma różnicy czy nasz klub nazywa się GKS Katowice,czy gówno Katowice dla tych ludzi ważna jest prywatna a nie dobro wspólne. Prędzej czy później cały ten gnój wyjdzie na światło dzienne i ci ludzie będą mieć zarzuty, tylko że wtedy na działania motywacyjne(jeśli wiecie co mam na myśli) Będzie już za późno…

  8. Avatar photo

    olo

    15 maja 2018 at 11:38

    Panowie nie ogladałęm tego meczu tylko skrot bo nie chciałęm sie denerwować i powiem tyulko tyle wygladało to tak jakby nasi przy wrzutkach specjalnie wybijali pilki w gore lub na aut zeby smierdziele czasem nie wbili se samobója tak to wygladało

  9. Avatar photo

    Irishman

    15 maja 2018 at 11:44

    @kolo, bardzo trafna (po części moim zdaniem uwaga). Przecież, gdyby piłkarze chcieli coś zarobić, czy po prostu nie awansować to zrobiliby to nie w meczu tak „elektrycznym”, po którym będą pod pręgierzem, a gdzieś tam w Grudziądzu czy z Łęczną.

    Z resztą w podcaście coś podobnego powiedziane, że bez względu na wszystko gdyby spuścili chorzowskich byliby bohaterami!
    Ale…. nie wiem, czy to jeszcze nie gorzej dla nas. Bo to znaczy, że mamy tak słabego trenera i piłkarze, że mają gorsze umiejętności od dwóch najsłabszych drużyn I ligi!

  10. Avatar photo

    Hasiokowi kopacze

    15 maja 2018 at 12:45

    @irishman, chooopie aleś ty naiwny. Chyba nie miałeś w życiu do czynienia z prawdziwymi pieniędzmi, może wtedy zrozumiał byś że w obliczu zarobku konkretnego pieniądza takie słowa jak:godność, miłość, bohaterstwo, honor i ambicja – ludzie są w stanie schować do kieszeni w sekundę.

    Nie wierzę w (aż) tak niski poziom ich umiejętności, to są ludzie którzy są zawodowcami i takie zagrania jakie prezentowali w meczu z ruchem, najdobitniej świadczą o tym że zrobili to świadomie i celowo…

  11. Avatar photo

    stefano

    15 maja 2018 at 13:07

    Mecz ustawiony , przez kogo , możecie się domyslac , ale jeśli nie będzie na już wielkiego pierdolniecia , to miasto faktycznie czyma wszystko w rekach, i kontroluje gre.
    Jak można tak się dac upokorzyć dwa razy z kurwami , to przechodzi ludzkie pojecie.

  12. Avatar photo

    Irishman

    15 maja 2018 at 14:01

    @Hasiokowi ale ja nie piszą (oczywiście potencjalnie) o tych wszystkich pięknych cechach, a których wspomniałeś a tylko o chłodnej kalkulacji!
    No chyba, że dostaliby kasę akurat od chorzowskich za podłożenie się. No ale z kolei chorzowscy musieliby być jacyś walnięci, żeby płacić za przedłużenie już tylko matematycznych szans na utrzymanie się.

    To się po prostu nie trzyma kupy!

  13. Avatar photo

    supporterwnc

    16 maja 2018 at 17:16

    @kolo- 100% racja- posrali sie jak dzieci. Posrali sie tez w tamtym roku i posraja sie niestety w przyszlym. Tym pajacom potrzeba psychologa bardziej niz trenera. Nie ma kto tam pierdolnac piescia w stol, nie ma wkurwienia na boisku, tego wyrachowanego szalenstwa jakie mieli Ledwon, Swierczewski, Andruszczak, Peczak czy Trochim. Nie ma EKIPY gdzie jeden za drugiego nastawi noge, wsadzi łeb, pojedzie na dupsku. Ale tez nie ma integracji w szatni, jeden z drugim po treningu wsadza łeb w słuchawki, rozchodza sie do swoich bolidów i siadaja przed PS4 czy Xbox, albo lansuja sie po marketach baby jebane. Kurwa co za czasy. Do zobaczenia w sobote

  14. Avatar photo

    Kris

    18 maja 2018 at 23:35

    Ludzie! Przecież jeżeli zakładanie, że kolejny raz drużyną dobrowolnie rezygnuje z awansu, to skąd w ogóle j
    Jakiekolwiek pretensje do piłkarzy. To nie ich decyzja i decyzje!!! W takich meczach jak z Bielskiem pokazali, że grać ambitnie potrafią. Ale ktoś najwidoczniej, po raz kolejny, ma inny pomysł na „rozwój” klubu… Nie wiem, dlaczego tolerujecie i popieracie od lat działaczy, Prezydenta Miasta itd. Jaki większy zysk sportowy i finansowy zyskują piłkarza, niż mi że udać im awansu??? Włącznie częściej myślenia od emocji…

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga