Dołącz do nas

Klub Piłka nożna

Piotr Piekarczyk trenerem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zarząd GKS Katowice poinformował, że tymczasowym trenerem pierwszej drużyny został Piotr Piekarczyk. Asystować będzie mu dotychczasowy trener bramkarzy – Janusz Jojko. Jest to czwarte podejście Piotra Piekarczyka do naszej drużyny.  Jest ostatnim trenerem, który wywalczył z nami awans (z ówczesnej III do II ligi – 2007 rok), a w przeszłości doprowadził nas do III rundy Pucharu UEFA (1994 rok). Z doniesień medialnych możemy dowiedzieć się, iż jest to opcja tymczasowa, a od nowego sezonu drużynę ma poprowadzić nowy trener. Kierownikiem drużyny został ponownie Paweł Maźniewski. Zmiany są pokłosiem zwolnienia w sobotę trenerów Artura Skowronka, Grzegorza Mokrego i Radosława Osadnika. Rozwiązano także umowę z firmą Sports Perfomance Bortnik, która odpowiadała za przygotowanie fizyczne. Nowemu „staremu” trenerowi życzymy powodzenia!

14 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

14 komentarzy

  1. Avatar photo

    erwin

    27 kwietnia 2015 at 15:01

    I bardzo dobrze szkoda że tak długo panie Piotrze,zastanawiał się pan,widząc co dzieje się zdrużyną będąc w zarządzie,chwała panu za taką decyzje,i życzę powtórki z lat poprzednich.

  2. Avatar photo

    Wlodek

    27 kwietnia 2015 at 15:32

    Panie Piotrze powodzenia mam nadzieje , że zrezygnuje Pan z 90 procent naszych przepłacanych grajków i dogramy juniorami .

  3. Avatar photo

    tyta

    27 kwietnia 2015 at 16:04

    … jako 3 dekadowy kibic GieKSy dziękuję, że Pan się zgodził zważywszy że sytuacja w klubie jest trudna i nie wesoła. Decyzja Pana dowodzi, że ma Pan charakter bo przecież ma Pan wiele do stracenia – mianowicie autorytet, który Pan wypracował 20 lat temu. Dzisiejsza sytuacja i ta z przed 20 lat są zupełnie odmienne, ale wierzę że się uda. Wczoraj pisałem, że na Grudziądz nie przyjdę ale teraz wiem, że warto jednak przyjść bo stery przejęli dwaj konkretni i zasłużeni dla tego klubu ludzie. Panowie czapki z głów i powodzenia.

  4. Avatar photo

    kibic83

    27 kwietnia 2015 at 16:18

    Narescie Orzech wezmie tych patalachow za jaja razemz Jojkiem. Skonczy sie k…. Babci sranie. Jak im teraz nie spasi trener osobiscie kibice dopilnuja zeby te ciule trenowali z pelnym zaangazowaniem. Prosze mi wierzyc wyjedziecie na taczkach zajebane lenie. Tylko Gonzo, Bucek, Pietrzak sie nadaja do gry i Kaminski tez. Dograjmy ten sezon wychowankami nawet za cene spadku. Niech sie synki ogrywaja za kieszonkowe a nie k…. za tysiace. Jakbyscie wody nie mieli to moze rozumy by sie rozruszaly wam. Ten duet ma autorytet u kazdego kibica Gieksy.

  5. Avatar photo

    n.k.w.d.

    27 kwietnia 2015 at 17:14

    Trzymam kciuki dobry wybór prezesa !

  6. Avatar photo

    zygzak

    27 kwietnia 2015 at 19:54

    Nareszcie konkretny człowiek na właściwym miejscu.Niech pan pokaże taką szkołę jakiej jeszcze te grajki nie mieli.Życzę panu powodzenia i do zobaczenia na Bukowej.

  7. Avatar photo

    Kristofer

    27 kwietnia 2015 at 19:59

    Orzech wypier… grajkow do rezerw i dograj do konca.Powodzenia!!!!!!!!

  8. Avatar photo

    Leon

    27 kwietnia 2015 at 20:24

    Jak ich Piekorz nastawi do grania ,jak on swego czasu grał to może co z tego będzie. Ale powinien dać im ostro w dupę za to co robią . Powodzenia

  9. Avatar photo

    max

    27 kwietnia 2015 at 20:34

    Zgadzam się. Wszystkich starszych i tych co grają jak paralitycy out że składu. Czerpmy przykłady z zachodu zagrajmy młodymi perspektywicznymi. Podpiszmy z nimi długoletnie kontrakty. Będą grać na ambicji i z sercem bo będą czuli ze sa związani z klubem! W innym wypadku nawet Pan Piekarczyk nie pomoże…Pamiętajcie w rok z niczego ekstraklasy nie zrobimy. Myślcie dlugofalowo.!!!!!

  10. Avatar photo

    Igor

    27 kwietnia 2015 at 20:39

    Wątpię by coś zmienił. Problemem nie jest tu widać trener (Moskal jakoś w Wiśle sobie radzi…) a koszmarna polityka kadrowa, za którą odpowiada zarząd z Cyganem na czele. Widać panom spodobały się ciepłe stołki, i regularne pensje, które finansuje UM Katowice. Mają jak u Pana Boga za piecem i nie zależy im na ekstraklasie, bo trzeba by szukać normalnego sponsora i miejskie koryto by się urwało. Z tymi pseudo piłkarzami nic nie zrobi, to ligowe odpady, których trzeba się pozbyć. Mamy w okolicy dużo fajnych szkółek piłkarskich, ambitnych chłopaków grających w niższych ligach i z takich trzeba drużynę budować, tacy będą trawę gryźć i… będą tańsi. Powołanie Piekarczyka to kolejne działanie pod publiczkę, aby złagodzić słuszne oburzenie kibiców na to co się dzieje w klubie…

  11. Avatar photo

    marek

    27 kwietnia 2015 at 21:58

    mam duzy szacunek dla pana piekarczyka, ale jakos nie wierze, ze moglby zrobic awans, dlatego mam nadzieje, ze to faktycznie rozwiazanie tymczasowe, a na stale przyjdzie brosz.

  12. Avatar photo

    Dupa laciek gieksa gracie ???

    27 kwietnia 2015 at 22:32

    Wezcie sie na wstrzymanie każdy trener jakiego mielismy był dobry tylko korupcja sie szerzy boje sie ze znowu sie schańbimy tym co bylo w 2004 roku wole uczciwa giekse w lidze 3 niz w ekstraklasie pierdolonego cyganka i spółke zabrac tak wysokie pensje tym skurwysyna dac ich na kopalnie do plecowy beda wiedziec co to praca w zespole albo do przodka a 3 to do łopaty Czyscic PZG gornicy wiedza co to pzg wiec tu wiele nie trzeba tłumaczyc

  13. Avatar photo

    Irishman

    28 kwietnia 2015 at 07:33

    Eeech….. Orzech nas ławce, łezka się kręci w oku jak się wspomina te piękne czasy! I nawet te najnowsze, bo to ostatni trener, który zrobił z GieKSą awans (choć ostatni awans to… wylosował 😉 ). No nic, powodzenia Panie Piotrze w walce o utrzymanie.
    @Igor, wątpię czy to udobrucha kibiców, no ale ktoś ten wózek musi dalej pchać skoro sobie Skowronek nie poradził z tymi….. niech będzie, że piłkarzami. Trzeba ten, kolejny, znowu stracony sezon dograć i tylko mam nadzieję, że latem wreszcie ktoś w tym naszym klubie – rewelacyjnym marketingowo, rewelacyjnie spłacającym długi ale dziadowskim sportowo – zrobi nareszcie porządek i to od samego dołu, po samą górę.

  14. Avatar photo

    Anty GRZYB

    28 kwietnia 2015 at 14:56

    do max i inni podpisac dlugolrtni kontrakt to nie musi znaczyc ze zwiazales zawodnika z klubem. Moze to byc niestety uciazenie dla klubu bo w metalnosci naszych grajkow i niestety wiekszosci polskiej jest tak ze juz nie musze sie martwic o kase a jak mnie przed czase, pogonia z klunbu to mi odszkodowanie zaplaca

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Niezłomność i perełki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Jak przełamywać niemoce – to właśnie tak. Jak wygrywać po raz pierwszy od pół roku na wyjeździe – to właśnie w taki sposób. Nie wymarzylibyśmy sobie lepszego scenariusza. Choć z drugiej strony… przecież coś podobnego przeżywaliśmy na otwarcie Areny Katowice. Przecież wtedy – nawet minutę później niż Ilja – Filip Szymczak strzelił zwycięskiego gola. W Zabrzu nie lubią liczby sto. Bo to dokładnie w dziesiątej doliczonej minucie nasz super-napastnik zdobył zwycięskiego gola i wprawił w euforię całe Katowice.

Historia i interpretacja pisze się przez strzelone gole. Możemy zaklinać rzeczywistość, ale nie uciekniemy od tego. Oczywiście można zagrać jeden czy dwa lepsze mecze, które się przegra. I można wtedy mówić o tendencji wznoszącej, o optymizmie, o pechu. Jednak jeśli coś powtarza się długo lub wielokrotnie, to raczej tworzy się pewna reguła.

Taką regułą są na przykład drużyny grające ładną, ofensywną piłkę, miłą dla oka, ale ostatecznie dostawającą jednego czy drugiego gonga, który decyduje o niepowodzeniu. Jeszcze za wcześnie, żeby taki wniosek wysuwać, ale prototypem takiego momentu jest dla mnie Wieczysta. Ich naprawdę niezła gra może pójść w dwie strony – albo zaczną w związku z nią punktować, albo będą tymi „wyszumiejącymi” się zawodnikami, którym brakuje pewnej dyscypliny, by osiągnąć korzystny rezultat. Takim przykładem też póki co jest Widzew. W poprzednim sezonie i teraz. Niby cisną, niby mają sytuacje, ba – strzelają sporo goli. Ale co z tych sześciu strzelonych w dwóch ostatnich meczach, gdy dały one ledwie punkt. I dwie przegrane u siebie.

Ta przydługawa dygresja dlatego, bo wynik wczorajszego meczu w oczywisty sposób determinuje patrzenie na to spotkanie. Gdyby utrzymał się wynik 2:1 dla Górnika to oczywiście powiedzielibyśmy, że był to jeden z najlepszych meczów wyjazdowych w ostatnich miesiącach. GieKSa nie pękała, grała swoją piłkę, stworzyła kilka sytuacji. Trudno jednak byłoby nie być znów zirytowanym, gdy ta dobra gra zostałaby zniweczona utratą dwóch goli w dwie minuty. A konkretniej – w 78 sekund! Absurdalna jest to sytuacja, bo przecież w tych 78 sekundach lwia część jest radość piłkarzy, więc czystej gry pozostaje minimum. Od wznowienia gry do utraty drugiego gola minęło około 40 sekund, a przecież jeszcze w tym czasie Chłań miał sytuację.

Przypomniała się Wisła Kraków. Tam co prawda było „dużo” dłużej, bo dwie stracone bramki dzieliło trzy i pół minuty. Ale i tak wszystko przecież tam też odbyło się błyskawicznie. Po utracie dwóch goli nie było czego zbierać i czasu oraz możliwości starczyło tylko na bramkę Bartlewicza. Jeśli w drugim meczu w początkowej fazie sezonu zawalilibyśmy sobie coś w przysłowiowe dwie minuty (uśredniając), to byłoby to coś więcej niż incydent.

Sytuacja zrobiła się piekielnie trudna psychicznie. Grasz na wyjeździe z wicemistrzem Polski i zdobywcą krajowego pucharu. Z drużyną, którą eksperci dokooptowali już do ścisłej czołówki ligi. Która ma za sobą 25 tysięcy kibiców, którzy nic sobie nie robią z niekorzystnego wyniku, tylko ciągle głośno wspierają swój zespół. I w ciągu tych kilku minut – począwszy od sytuacji po rzucie rożnym i zamieszania pod bramką – poziom decybeli systematycznie wzrasta. Podyktowany rzut karny. Gol Kacpra Urbańskiego. „My jesteśmy chłopcy z Zabrza” – wybrzmiewa coraz głośniej, bo jest śpiewane w pobramkowej radości. I z tej radości – w momencie gdy Josema strzela gola na 2:1 – wyłania się już absolutny ryk euforii, ryk, którego dawno nie słyszałem na polskim stadionie. Górnik momentalnie odwrócił losy meczu i dał sobie wszystko, żeby ruszyć z furią dalej.

Sprowadzenie w tym momencie tego meczu do takiego o „letniej” temperaturze było pierwszym zadaniem GieKSy. I tak to odbieram, że właśnie schłodziliśmy to spotkanie, mimo że znaleźliśmy się w fatalnej sytuacji. Oczywiście jakieś tam sytuacje jeszcze były – jak ta, gdy Jarosław Kubicki strzelał, ale ostatecznie – mimo że piłka spadła na poprzeczkę – bardzo dobrze zablokował go Pau Resta. Jednak Górnik nie poszedł za ciosem tak mocno, żeby sobie stworzyć 5-6 kolejnych sytuacji.

Tak więc schłodzenie się powiodło. A potem mieliśmy dwie podwójne zmiany i czas doliczony. Ciekawe, czy kibice Górnika plują sobie w brodę, że zadymili boisko tym zielonym czymś, bo to właśnie w tak mocno doliczonym czasie przez to GieKSa strzeliła dwie bramki.

Trzeba naprawdę docenić upór naszych zawodników. Rozgrywali tę swoją piłeczkę, a gdy była możliwość, zagrywali w pole karne. I to co było wielkim mankamentem w Lublinie, czyli niecelne, kompletnie niecelne dośrodkowania w pole karne – tym razem wykonane porządnie – dały niesamowity efekt. Kapitalne było to podanie Nowaka – choć trudno do dośrodkowanie nazwać, bo było raczej z centralnej części boiska. Ale wykończenie Ilji w tym momencie – majstersztyk. Trzeba naprawdę dobrze ułożyć głowę, żeby przy tak ostrym kącie skontrować piłkę. Pisałem niedawno o meksykańskim piłkarzu Jaredzie Borgettim, który kapitalnie układał głowę do strzału. Pisałem o tym przy okazji gola Mateusza Wdowiaka z Žiliną. Teraz Ilja oddał taki strzał, że Schulze nie miał co zbierać. Trochę to wyglądało, jak gol do pustej bramki – tak było precyzyjne. No a potem geniusz Alana, który dość zabawnie sobie przekładał piłkę na prawą nogę, ale zrobił to tylko po to, by po raz enty już zacentrować idealnie. O to w piłce chodzi – żeby zagrywać idealne zagrania, a napastnicy z tego kapitalnie korzystali. Tu zagrało i jedno i drugie. Oczywiście nie zapominamy o pierwszym golu, bo tam po raz kolejny Bartek Nowak zagrał tak niesamowitą piłkę, która minęła chyba z pięć czy sześć linii zabrzan. Eman co prawda trafił w bramkarza, ale świetnie ustawiony nasz Białorusin pewnie dołożył nogę.

Więc tradycyjnie, jeśli chodzi o Bartka.

Trenerze Urban. Ty wiesz co.

Oprócz wyniku, największym sukcesem tej drużyny jest to, że we wspomnianych niesprzyjających okolicznościach – nie złapała piłkarskiej depresji. Grali swoje, ciągle wierzyli, że mogą przynajmniej najpierw tę jedną bramkę strzelić. Po tym praktycznie nokautującym ciosie Górnika, remis nie byłby wynikiem złym. Wyjechalibyśmy z niedosytem, ale jednak z punktem. A tu nasz zespół strzelił dwa gole i wygrał to spotkanie.

Mieliśmy też w tym meczu trochę pecha i trochę szczęścia. Pecha, bo inaczej nie można nazwać spalonego w postaci pięty Ilji Szkurina w akcji, która zakończyła się golem Erika Jirki. 2:0 do przerwy to byłoby coś. I w erze przed-VARowej taki wynik po pierwszej połowie byśmy mieli. A szczęście? No jednak wydaje mi się, że Arek Jędrych faulował Prekopa na koniec pierwszej połowy, a skoro tak, jeden czy drugi sędzia mógłby rozpatrywać czerwoną kartkę. Wyszło więc na zero.

Nie będę analizował poszczególnych piłkarzy, tym zajmą się trenerzy – jedni zagrali lepiej, jedni trochę mniej, ale jako drużyna było naprawdę dobrze. Chcę tylko jeszcze pochwalić Kowala, bo wykonuje kapitalną robotę w środku boiska. Jak jeszcze zniweluje to dalsze kiwanie się, po okiwaniu dwóch przeciwników – to będzie naprawdę wielki piłkarz. On potrafi tak podziałać z piłką, że pojawia mu się przestrzeń przed nim, ale nie zawsze potrafi to dalej wykorzystać otwierającym podaniem. Ale na to przyjdzie czas. Od powrotu Mateusza na boisko, nasz środek zdecydowanie się ustabilizował.

Tym samym kończymy tę nieciekawą serię wyjazdów bez wygranej. W końcu więc na jakiś czas nie będziemy musieli na to psioczyć. GieKSa odniosła spektakularne zwycięstwo, bez dwóch zdań.

Dodatkowo przełamaliśmy to nieszczęsne Zabrze. Pamiętam to ostatnie zwycięstwo, bo byłem na tym meczu w 2003 roku, kiedy to również strzeliliśmy trzy bramki, a bohaterem był Marcin Bojarski. Pamiętam, jak rok później swoją pierwszą bramkę w GKS zdobył w deszczu przy Roosevelta Dawid Plizga, ale w doliczonym czasie gry gospodarze wyrównali. A potem mieliśmy już same wtopy i przez wiele lat nie potrafiliśmy strzelić tam bramki.

W końcu GKS wygrał też na wyjeździe przy bardzo dużej publiczności. Po awansie do ekstraklasy na tych większych stadionach dostawaliśmy w czapkę. W końcu potem wygraliśmy we Wrocławiu przy 21 tysiącach widzów. Wczoraj na meczu było ponad 27 tysięcy ludzi i również w tym aspekcie nastąpiło przełamanie.

W rundzie wiosennej mieliśmy bardzo dużo meczów, w których traciliśmy prowadzenie. Gdynia, utrata dwubramkowej przewagi z Rakowem, trzykrotnie z Lechem, także z Koroną czy Jagiellonią. W obecnym sezonie co prawda też nam się to zdarzyło z Žiliną, ale za to mecz z Górnikiem jest trzecim, w którym GKS w pewnym momencie przegrywa, a ostatecznie odnosi zwycięstwo. Tak było wcześniej z Radomiakiem i Hapoelem. To się naprawdę ceni.

No i w końcu nie straciliśmy walorów z Nowej Bukowej. Co prawda trener przyznał na konferencji, że trochę zmienili sposób gty bez piłki – rozumiem, że jest to cofnięcie się niżej. Jest to trochę ryzykowna taktyka, bo wiemy, że jak przeciwnik nas przygniecie to mamy duże problemy. Ale jeżeli nie ma zmasowanego ataku, to Katowiczanie dobrze radzą sobie w destrukcji. Przede wszystkim jednak w ofensywie dołożyliśmy ten animusz, który znamy z meczów u siebie. Akcja na 1:0 to właśnie było to, precyzja, energia i szybkość Emana, ale polecam zwrócić uwagę, jak Ilja poszedł do tej akcji. To było świetne.

W ogóle Ilja to nam wyrasta na ulubieńca katowickiej publiczności. Wygląda na to, że zawodnik poczuł ten projekt GKS Katowice, w zakresie nie tylko wykańczania akcji, ale też pracy w środku boiska. Ostatnio ta praca jest bardzo widoczna, robi kawał dobrej roboty w środku pola. A skoro tak, to sam daje kolegom okazję do tego, by potem odwdzięczyli mu się jakimś jednym czy drugim kapitalnym podaniem. Tak – powtórzę to, co pisałem już kilka razy – niech Katowice będą dla Ilji jego miejscem na piłkarskiej Ziemi.

Cieszymy się i prosimy o jeszcze. Przed nami dwa kolejne wyjazdy i trudne spotkania. Nikt nie wymaga kompletu punktów, choć byłoby to wspaniałe. Ale niech GieKSa utrzyma ten vibe z wczorajszego spotkania, a to automatycznie zwiększy prawdopodobieństwo zdobyczy punktowych.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Szkurin show w Zabrzu!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Derby, emocje i bramka na wagę zwycięstwa w samej końcówce! GieKSa po szalonym spotkaniu pokonała Górnika Zabrze 3:2, a wszystkie trzy gole dla zdobył Ilja Szkurin. Zapraszamy do trzeciej galerii, którą przygotował dla Was Marcin.

 

 

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowska galeria z wyjazdu do Zabrza

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do kibicowskiej galerii z wyjazdu do Zabrza. W sektorze gości zameldował się komplet (według przyznanych biletów) – 1503 kibiców GieKSy, w tym wsparcie Banika Ostrava (15) oraz ROW Rybnik (50). Zdjęcia nadesłane przez kibiców. 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga