Felietony Kibice
O zabójstwie w Knurowie słów kilka
Mecz IV ligi grupy śląskiej I pomiędzy Concordią Knurów a Ruchem Radzionków. Niszowy szczebel rozgrywkowy i spotkanie, o którym z pewnością 99,99 % społeczeństwa nie miałaby pojęcia gdyby nie wczorajsze tragiczne wydarzenie.
Podstawowym pytaniem jest to czy można mówić o zabójstwie? Odpowiedź dla każdego trzeźwo myślącego człowieka powinna być oczywista lecz niestety tak nie jest. Czytając komentarze dotyczące śmierci ś.p. Dawida można przeczytać, że policja zrobiła dobrze… Niestety to tylko świadczy o tym, że kibic w dalszym ciągu w oczach „przeciętnego Kowalskiego” to bandyta, bydło, jednostka zdeprawowana i fakt, że kibice naruszyli porządek jeszcze podjudza takie opinie. Z całą pewnością to BYŁO ZABÓJSTWO. Ktoś może spytać „Dlaczego skoro policja chroniła naruszonego porządku?”. Racja, regulacje prawne zabraniają wtargnięcia na murawę podczas spotkania lecz za ten czyn grozi według przepisów polskiego prawa zakaz stadionowy, grzywna lub ewentualnie ograniczenie wolności ale nie śmierć! Abstrahując od tego czy eskalacja zajść wymagała użycia broni gładkolufowej jedno jest pewne – kiedy zostaje ona użyta to OBOWIĄZKIEM „stróżów prawa” jest celowanie w nogi. Nie w głowę, nie brzuch, nie w ręce tylko w nogi. Trzeba być albo skończonym nieludzkim sadystą albo osobą niedorozwiniętą żeby zamiast w nogi wycelować w okolice głowy (co tak jak w tym przypadku może skutkować trafieniem w tętnice szyjną a to jest praktycznie jednoznaczne ze zgonem jeśli nie zostanie od razu udzielona pomoc medyczna). Ludzie, którzy mają egzekwować porządek prawny sami są przestępcami.
Filmiki dokumentujące zajście i to jak wyglądała reanimacja są zatrważające. Pierwszej pomocy najprawdopodobniej udziela kibic, nie policjant. Karetka przyjeżdża dopiero po kilku minutach kiedy Dawid jest już najprawdopodobniej w stanie krytycznym. Media zaczynają kreować wydarzenia tak żeby pokazać policję jako stronę poszkodowaną. Zginął policjant czy kibic żeby jeszcze poddawać wątpliwościom kto jest poszkodowany? Wieczorem po spotkaniu kiedy dotarła informacja potwierdzająca zgon 27-mio letniego Dawida dowiadujemy się, że w Knurowie mają miejsce zamieszki z udziałem kibiców różnych śląskich klubów. Mówi się znowu o rannych policjantach i ŻADNA stacja telewizyjna nie informuje o tym ile jest rannych po stronie kibiców. Wiadomo, zajścia pod komendą w Knurowie to znowu naruszenie porządku publicznego i bardzo łatwo jednoznacznie ocenić, że „bydło znów atakuje” ale dlaczego odbiorcy przekazu nie potrafią zrozumieć, że tłum reaguje impulsywnie, że reakcja na tragiczną śmierć jest wręcz oczywista. Nie życzę nikomu żeby znalazł się w takiej sytuacji. Stacje telewizyjne, radiowe itd. ostatnio na bieżąco relacjonowały zajścia w amerykańskim Baltimore gdzie z rąk policjantów zginął młody człowiek. Wydarzenia były relacjonowane w taki sposób, że krytyce poddane zostały obie strony więc dlaczego kiedy sytuacja analogiczna ma miejsce na krajowym podwórku mówi się, że wina leży tylko i wyłącznie po stronie kibiców?
Kibice prowokujący zajścia na stadionie Concordii z pewnością zdawali sobie sprawę z tego, że mogą ponieść konsekwencje lecz żaden z nich nie przypuszczałby, że ktoś może zginąć. Ta sytuacja dobitnie pokazuje, że nie można mówić o państwie prawa. Nie chodzi o złamanie przepisów przez kibiców tylko przez policjantów, którzy w teorii powinni być wzorem, mają przestrzegać prawa bez żadnych wyjątków i do ich obowiązków należy ochrona obywateli. Ślubowali służbę Narodowi a w praktyce jest to formacja patologiczna.
Dzisiaj zastrzelono kibica z broni gładkolufowej ale kto wie czy niedługo do ludzi złapanych na gorącym uczynku nie będzie się strzelać z ostrej amunicji. W Knurowie nie dokonano ciężkiego przestępstwa więc strzelanie do ludzi jest nie uzasadnione. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że pewnie wobec policjanta, który zastrzelił nie zostaną wyciągnięte żadne konsekwencje. Sprawa zostanie zamieciona pod dywan.
Dawid spoczywaj w pokoju.
Galeria Kibice Piłka nożna
Kibicowska galeria z wyjazdu do Gliwic
Zapraszamy do kibicowskiej galerii z wyjazdu do Gliwic, gdzie GieKSa zjawiła się w nadkomplecie, a dokładnie w 1154 osoby, w tym 6 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Zdjęcia nadesłane przez kibiców.
Felietony Piłka nożna
Igrzyska Myśliwca z katowicką obroną
Czasem trzeba – jak to się mówi – przespać się po danym meczu. Po to, żeby podejść do niego bardziej spokojnie, znaleźć jakieś pozytywy i ogólnie nie popaść w zły nastrój. Nie pykło. Tym razem patrząc już z lekkiego dystansu, czyli sobotniego poranka, mam obraz gorszy niż bezpośrednio po meczu. Powiedzmy sobie wprost – to było fatalne spotkanie naszego zespołu.
Nie mam tym razem irytacji, tak jak po meczu z Motorem. Może z powodu dyspozycji dnia. Ale nie zespołu, tylko mojej. Ot, GieKSa pokazała swoją specyfikę od tej złej strony, ale nie jest to nic nowego, znamy to doskonale. Tym razem wyszło na minus.
To co jest niestety specyfiką tej drużyny i co (póki co) nie pozwala jej wejść na stałe do czołówki ligi to jej kompletna losowość. Abstrahując oczywiście od tej różnicy u siebie i na wyjeździe. Ale zasadniczo wygląda to tak, że co nam danego dnia wylosuje maszyna losująca, tak będzie wyglądał mecz w naszym wykonaniu. Nie ma czegoś takiego, że przed meczem ze stosunkowo dużym prawdopodobieństwem jesteśmy w stanie stwierdzić, że GieKSa zagra dobre solidne spotkanie, będzie lepsza od rywala albo przynajmniej równa, a wynik – choć to suma wielu wypadkowych – również z pewnym prawdopodobieństwem będzie korzystny. Nie. W przypadku GKS mamy wręcz orła i reszkę – jak wypadnie jedno to mamy ekipę walczącą, kapitalnie grającą w piłkę, stwarzającą zagrożenie. Jeśli drugie – drużynę bezradną i… grającą w obronie w tak kuriozalny sposób jak wczoraj. Ale jest to sposób znany. Także z tego sezonu. Jak zawieje – tak zagramy.
Zanim przejdę do obrony (dla porządku, chodzi o obronną grę całego zespołu), słówko o innych aspektach. Zapytałem trenera na konferencji o wyciąganie wniosków z rywalizacji z Piastem, przede wszystkim z jesieni z poprzedniego sezonu. Bo miałem małe déjà vu z tego meczu, gdy chyba dopiero w swoim drugim starciu jako trener Piasta przyjechał na Nową Bukową Daniel Myśliwiec. Wtedy używałem takiej metafory, że piłkarze Piasta „pobili” naszych zawodników. Bo już wtedy zameldowali się bardzo szybko w kościach naszych zawodników, którzy nie byli na to przygotowani. I goście wtedy zdominowali ten mecz fizycznością i agresją, do tego strzelili w krótkim czasie dwie bramki i było po meczu. I wczoraj mieliśmy podobny vibe Piasta, przy czym tym razem z dyscyplin olimpijskich trener Myśliwiec nie postawił na boks, tylko na sprint. Nie wiem, jakim cudem przekonał swoich piłkarzy, zwłaszcza tych zagranicznych, jaka jest waga meczu z GieKSą, ale grali oni, jakby nałykali się szaleju. Byli dzicy, z pianą na ustach, walczyli, jakby to była wojna, a nie mecz piłkarski. Tak jak mówię – tym razem objawiało się to w szybkości, pokazywaniu się na pozycję i niesamowitym parciu do przodu. Utrzymywali przy tym naprawdę dyscyplinę taktyczną, to nie były ataki chaotyczne. W tym kontekście trafiliśmy na przeciwnika niesamowicie dobrze dysponowanego.
Trener mówił po meczu, że w drugiej połowie to GKS przejął inicjatywę. No jasne, ale przecież Piast prowadził już 2:0, więc to turbodoładowanie nie było już im do niczego potrzebne. Poza tym bądźmy konsekwentni – bo narracja jest taka, że gdy my się cofamy do niskiej obrony, to jest to przemyślana taktyka, a jeśli przeciwnik – to znaczy, że ich zdominowaliśmy i rywal miał kłopoty…
No nie. Piast intencjonalnie oddał nam piłkę, może nie do końca dla siebie w sposób idealny, na co zwracał uwagę trener rywali. Ale gospodarze bardzo umiejętnie się bronili i GKS choć stworzył sobie ostatecznie dość sporo sytuacji, to trudno powiedzieć, żeby któraś z nich naprawdę była wielką szansą na zdobycie gola. Wydaje mi się, że najlepszą miał Mateusz Wdowiak w pierwszej połowie, ale i tak jednak musiał uderzać z takiej krótkiej nogi. Owszem – powinien to trafić, ale sytuacja idealna nie była. Mateusz Kowalczyk z szesnastu metrów – to też powinno zakończyć się dużo lepszym uderzeniem (znaczy nie wprost w bramkarza). Sytuacja Marcina Wasielewskiego po kapitalnym podaniu Nowaka była trudna, bo nasz zawodnik uderzał już będąc bardzo blisko bramkarza, szanse powodzenia były minimalne. Ilja po podaniu Bartka strzelał bardzo efektownie i był blisko, ale była to trudna sytuacja.
Poza tym nasze sytuacje były słabe, podwójne uderzenie Bartka nie miało też większych szans.
Jeśli chcemy porównać – naprawdę dobre szanse to miała Wisła Płock w Katowicach. Mimo, że przegrała 0:5, na początku meczu, kiedy ratował nas Ilja, a potem w drugiej połowie, gdy sam na sam wyszedł Hamulić. To są prawdziwe groźne sytuacje, a nie te, które my stworzyliśmy w Gliwicach.
Daniel Myśliwiec jak nikt inny widać zna atuty i słabości GieKSy. Nikt w tej lidze nie potrafi nas zneutralizować w taki sposób. I najwidoczniej trener wygrał ten mecz już przed meczem. Wiedział jaką taktykę przyjąć i jak nastawić swoich zawodników. I to wystarczyło. Plus dodajmy pewien aspekt układu gwiazd. Oprócz tego, że Piast był lepszy zarówno w obronie i w ataku, to trzeba powiedzieć, że absolutnie wszystko im wychodziło, a nam absolutnie nic. Takie mecze też się zdarzają.
Przede wszystkim trenerzy rywali wiedzą (i my niestety też), że gdy się nasz zespół naciśnie, to gubimy się niemożebnie. Recepta na GieKSę – wprowadzić trochę szybkości i chaosu w naszych szeregach, to prawdopodobieństwo zdobycia bramki znacząco wzrasta. Co lepsza (a nawet i nie) drużyna z tego korzysta. Na naszym tle zadziwiająco często drużyny przeciwników wyglądają na rozpędzone i grające mecz sezonu…
No ale wracając do tej defensywy. Problem mamy wielki i to nie jest tylko kwestia tylko tego sezonu. Na ten moment mamy rozegranych 10 meczów i 15 straconych bramek. To daje średnią 1,5 traconej bramki na mecz – taka sama średnia wychodzi zarówno w lidze, jak i czterech meczach pucharowych. Mamy w dziesięciu meczach tego sezony zaledwie jedno czyste konto, a w ostatnich osiemnastu spotkaniach – tylko dwukrotnie nie straciliśmy bramki.
Ale tu nie chodzi nawet o samą liczbę, bo choć jest ona spora, to nie jest jeszcze jakaś totalnie dramatyczna. Ale dramatyczny jest sposób, w jaki te bramki tracimy. I w jakich momentach czy odstępach. Patrząc na ten sezon. I rozpoczynając od meczu w Żylinie. Mieliśmy kilka fatalnych zachowań w pierwszej połowie, bramek nie traciliśmy, ale gubiliśmy się wtedy strasznie, podając do przeciwników. Natomiast z pola karnego wybić piłki nie umieliśmy i był rzut karny. Na Wiśle dwie bramki stracone w trzy minuty, a mogły być trzy w pięć czy sześć minut, ale trzecia nie została uznana. Z Radomiakiem podajemy w polu karnym prosto na nogę przeciwnika. Hapoel – wiadomo przedziwny przerzut Borjy, a potem strata Arka. W rewanżu z drużyną z Tel Awiwu jakieś uchylanie się od główek i rywal wychodzi sam na sam. Z Górnikiem w 80 sekund tracimy dwa gole. No i jedna z wisienek na torcie – mecz z Piastem.
Choć déjà vu to miałem też z Miszkolcem…
Trudno zrozumieć, co tu się wczoraj wydarzyło. To że rywale przeprowadzili kontrę to jedno. Ale jak jeden Sanca może się zatrzymać na szesnastym metrze, przekładać sobie nogę nad piłką, a nasi zawodnicy dosłownie jak tyczki – nieruchomo powbijani w ziemię. To się absolutnie nie ma prawa wydarzyć, a nawet jeśli stoją – to niech przynajmniej zasłonią bramkę. Drugi gol to zupełnie bierne zachowanie naszych zawodników – ponownie powbijanych w ziemię – i przeciwnik zza pleców trzech GieKSiarzy wbiega i bez problemu strzela bramkę. I powiem tak – do obejrzenia skrótu myślałem, że trzeci gol to po prostu czyste stadiony świata. Ale jak zobaczyłem, jak nasz kapitan uchyla się niemal do ziemi, odsłaniając tym samym drogę piłce do bramki, to sam klęknąłem. Przecież jakby Arek został spionizowany, to piłka by trafiła dokładnie w niego.
A co do tej drugiej bramki jeszcze – to przecież dosłownie dwie akcję poprzedzające – w ciągu 2-3 minut – to były wyjścia Piasta sam na sam lub niemal sam na sam – raz był spalony, a za drugim razem rzut rożny, po którym padł gol. Podania na skrzydła, takie na dobieg, nokautowały nas w tym meczu.
I tak jak trener mówi, efektywność w obronie i ataku była po stronie Piasta. Raz, że Piast był lepszy, ale dwa – że my byliśmy po prostu bardzo słabi. Nie tylko w obronie i nie tylko w wykończeniu. My sobie nie wykreowaliśmy sytuacji tak groźnych, żeby mieć większe szanse na gola. A czasu na to mieliśmy w drugiej połowie mnóstwo, kiedy Piast oddał nam piłkę.
Cóż, zdarzyło się. Dużo gorzkich słów tu padło i w węższym, ale przede wszystkim szerszym aspekcie, trzeba coś z tą grą obronną zrobić, bo tak naprawdę mamy z nią problem od samego awansu do ekstraklasy. Bywały krótkie serie – kilku meczów – kiedy nasi piłkarze wznosili się na wyżyny, notowali czyste konta, potrafili nawet 2-3 mecze z rzędu zagrać bardzo dobrze w defensywie. Ale potem znów przychodziły, kiksy, babole i niezrozumiałe zachowania. Znaczy kiksy… Co do kiksów to ja nawet nie mam pretensji. Na przykład do takiej bramki samobójczej Arka w Łodzi w Pucharze Polski. Tam to był czysty pech, coś co po prostu się zdarza. Ale jak widzę irracjonalne zachowania zawodników, to to jest już powód – czasem do wkurzenia, czasem niepokoju.
Jeśli ta drużyna chce się rozwijać, to musi poprawić defensywę. Nie możemy wiecznie liczyć na to, że Bartek Nowak da ciasteczka, a Ilja Szkurin będzie miał dzień konia. Nie możemy wiecznie liczyć na to, że strzelimy więcej bramek od przeciwnika, który nam strzela. My mamy umieć przepchnąć kolanem mecz, w którym nam się ofensywa nie układa, mamy mało sytuacji lub jesteśmy nieskuteczni – ale pakujemy tę jedną bramkę i wygrywamy, bo obrona spisała się na medal i nie dopuściła do utraty gola.
Nie jesteśmy drużyną idealną. Naprawdę, gdyby nie te aspekty, o których wspomniałem, bylibyśmy w czołówce ligi i pewnie bili się o mistrzostwo. Ale mamy swoje mankamenty i jesteśmy w takim miejscu jak jesteśmy. Nadal bardzo dobrym miejscu. Ale musimy się rozwijać.
Za tydzień ostatni z trzech meczów wyjazdowych – Lubin. Jeśli tam zapunktujemy za jeden – będzie można powiedzieć, że minimum w tym trójmeczu osiągnęliśmy. Jeśli wygramy – to będzie bardzo dobry wyjazdowy wynik. Nie ma co więc płakać nad rozlanym mlekiem, a tak jak powiedziałem – docenić też bardzo należy drużynę Piasta.
Na koniec powiem, że po meczu dziennikarz Łukasz Pawlik powiedział, że jakby kiedyś zakończył pracę w GKS trener Górak, to to byłby godny następca. Zgadzam się w stu procentach. Nie wiem, co ten szkoleniowiec w sobie ma, ale widać, że ma warsztat, gdziekolwiek nie jest to ma wyniki, potrafi z niczego zrobić coś. Do tego jest skromny, trochę cichy, a jednocześnie widać, że ma ten błysk w oku. Wydaje mi się, że to całkiem spoko człowiek, który jednocześnie swoje przeszedł, zarówno w sporcie, jak i poza nim.
Ale to teoretyczne rozważanie. Teraz trwa projekt firmowany przez Rafała Góraka i niech trwa jak najdłużej, po przysparza nam on masę radości, a GieKSa jest w tym pięknym miejscu. Tak więc dalej pracujmy nad budowaniem wielkiej GieKSy, jak trzeba to poklepmy się po plecach, a jak trzeba to solidnie opie…olmy. Ale tylko po to, by iść do przodu.
Z niecierpliwością czekamy na Lubin!
Felietony Piłka nożna
Post scriptum do meczu z Piastem
Kolejne derby za nami – tym razem niestety przegrane. To był drugi z wyjazdowej serii trzech meczów. Za tydzień gramy kolejne spotkanie w Lubinie i tam będziemy walczyć o zwycięstwo, by jednak z delegacji wrócić z pokaźnym dorobkiem punktowym. Tymczasem wracamy po raz ostatni do piątkowego starcia w Gliwicach.
1. Dla mnie „wyjazd” rozpoczął się już w czwartek. Zadecydowała logistyka i chęć oddechu. Co do logistyki, to powód był prozaiczny. Wiedząc, że w piątek będę mógł dotrzeć na mecz dopiero na styk, chciałem sobie zapewnić miejsce parkingowe. Wziąłem więc po prostu nocleg, a nawet dwa, żeby zapewnić sobie pełen komfort. Ale ten parking to był tylko jeden z powodów.
2. No i zawsze pretekst do tego, żeby pospać w mieście rywala jest dobry. Przez to zaraz po przyjeździe na miejscówkę, którą miałem niecały kilometr od stadionu, udałem się właśnie pod stadion Piasta, żeby zrobić nagrywkę w przeddzień meczu.
3. Sam pokój taki w stylu loft był jednak bardzo schludny i czysty. Trzeba było jednak uważać na jeden stopień, co jest eufemizmem. To po prostu była zmiana kondygnacji. Kilkadziesiąt centymetrów wyżej.
4. A miejscówka była nieopodal Radiostacji Gliwice. Dzięki temu dowiedziałem się, że w piątek równolegle będą odbywać się dwie imprezy kulturalne – w odległości około dwóch kilometrów. Pierwszy to mecz Piast Gliwice – GKS Katowice, w drugim koncert z udziałem legendarnej Beaty Kozidrak.
5. Wracając do wspomnianej nagrywki. Zahaczyłem jeszcze o sklep Piasta, który był otwarty. Piast, nie sklep. Znaczy sklep, nie Piast. Niestety nie mieli proporczyków, pani powiedziała, że w tym sezonie jeszcze nie było. Ogólnie uważam to za słabość wielu klubów. Proporczyki, jak szale, powinny być jednym ze sztandarowych produktów i być dostępne przez cały czas.
6. Nagrywkę przed stadionem, nazywanym żartobliwie przez kibiców innych klubów Tesco Arena, zrobiłem. Mnie tam się ten stadion z zewnątrz podoba. Mimo, że „nowy” to ma swój vibe elewacji na przykład Stomilu Olsztyn czy… Bukowej. Taki socjalistyczny. Zakład pracy jakiś, fabryka.
7. Małe zakupy i zamówienie hambuksa w Wilku. Nie byłem teraz głodny, ale zamówiłem, żeby na wieczór przyjść i odebrać. Tak między meczami, bo przecież czwartek był napakowany kilkoma spotkaniami Pucharu Polski, no i zaległościami ligowymi.
8. No i tak też zrobiłem, najpierw Raków – Górnik przy herbatce. Górnik nie załamał się porażką GieKSą i pewnie wygrał to spotkanie. Z małymi problemami w końcówce. I gdy Raków cisnął do wyrównania, Diaby-Fadiga zachował się idiotycznie, dostał czerwień i tyle było z marzeń o remisie.
9. Raków po sześciu meczach ligi ma sześć porażek. Niepojęte. A chcą zabrać Fejaka, czyli kolejny strzał w kolano. Niebywałe, jak wiele błędów tam ostatnio popełniają.
10. Na obrazku zupełnie to nie wygląda, ale burger był znakomity. Z chorizo i jalapeno. Polecam tego Allegrowicza. Konsumowałem to jadło przy meczu Śląska z Pogonią w Pucharze Polski. Jak widać – na obrazku – znów gola strzelił Samiec-Talar. Znakomity sezon tego zawodnika, byłego zawodnika GKS, który wówczas jednak nie był czołową postacią drużyny.
11. Śląsk wygrał to spotkanie i odprawił Pogoń z kwitkiem. Tak więc po dobrych występach w ostatnich latach w pucharze, tym razem Szczecinianie mogą pomarzyć. I jeśli chcą jakieś tituli mieć, to muszą wygrać ligę.
12. Potem jeszcze kuknąłem Lecha z Jagą, ale pierwszą połowę, bo już spać mi się chciało. Drugą obejrzałem rano. Bramka Kobayashiego to coś niebywałego. Tak huknąć. Znakomity gol. A Lech się po Aarhus otrząsnął i wygrywa kolejne mecze jak leci.
13. Zazdro jeśli chodzi o Lecha i Jagę. Obie ekipy sobie zagrają z Crystal Palace czy Sunderlandem. No i inni przeciwnicy w Lidze Europy. Musimy jako klub dążyć do tego, żeby mieć szansę na takie świetne mecze. Wygrać Puchar Polski i fazę grupową pucharów będziemy mieli zapewnioną.
14. Nazajutrz udałem się na spacer do cukiernio-śniadaniowni Cacy. Mijałem traktory. Spacer był sympatyczny, a śniadanie piękne i smakowite. Pani co prawda była jakaś smutna, ale to pewnie dlatego, że musiała wybierać pomiędzy Beatą, a meczem Piasta. Ciekawe co wybrała.
15. A żyrafy mówią „no elo”. Co ciekawe w tym miejscu, w którym miałem nocleg jest… drukarnia. Normalnie działająca, pracująca w piątek. Dość specyficzne to było.
16. Wkrótce musiałem się udać do… Katowic. Wzywały obowiązki zawodowe. Dlatego też właśnie logistyka tego wszystkiego była specyficzna. Na 14.30 chciałem być w Katowicach, by o 19.00 z powrotem jechać do Gliwic i mieć jeszcze zapas.
17. Gdy szedłem już na mecz – bo zaparkowałem na miejscówce – rzeczywiście w tych małych uliczkach między domkami było pełno samochodów. Zastanawiałem się, jak to tolerują mieszkańcy, że im przed działkami ciśnie się masa aut, gdy tylko jest mecz. No ale cieszyłem się z dokonanego wyboru i braku stresu. Nawet nie chodzi o stres związany ze znalezieniem miejsca, co o to, że w takiej ciasnocie bałbym się, że jeden czy drugi ancymon poskrobie mi auto po marchewkach.
18. Pod stadionem było już dużo ludzi. Do meczu pozostawało około pół godziny. Wspomnę, że po drodze zahaczyłem znów o Wilka, żeby zamówić na „po meczu”. Ustaliłem godzinę 23.50, czyli 10 minut przed zamknięciem. Musiałem więc liczyć, że nie przedłuży się ani mecz, ani konferencja.
19. Znów autokar, który można sobie zwiedzić. Autokar Piasta. Tak samo było w maju. Nie lada gratka dla fanów.
20. Akredytację odebrałem bez problemu, no i skierowałem się na stadion. Przez to, że dopiero co graliśmy w Gliwicach miałem wrażenie, że zarówno pani na bramie, jak i pan na schodach to ci sami ludzie.
21. Wszedłem więc po tym rusztowaniu, zrobiłem herbatkę i udałem się na prasówkę. Niestety z racji krótkiego czasu do pierwszego gwizdka, dobre miejsca prasowe były już zajęte, więc musiałem zejść do najniższego rzędu. Z niecierpliwością czekałem na mecz.
22. Ciasnota, jak to na Piaście. Jednak w tym najniższym rzędzie trochę dalej był jakiś facet, a poza tym dużo luzu. No i na początku rzędu dwóch sympatycznych jegomości. Nikt więc nie przechodził, żeby musieć wstawać. Co prawda wołał ten jeden pan dwa razy takiego grubasa, ale on chyba był świadomy, więc nie decydował się przeciskać w tym miejscu.
23. Blaty pochyłe, ale powiedzmy w miarę. Jednak trochę vibe pierwszoligowych prasówek. No może pogranicza między zapleczem, a ekstraklasą. Najważniejsze, że prąd był i przede wszystkim – znakomicie działał internet, co jak wiemy nie jest oczywistością…
24. Kibice obu drużyn od razu zaczęli mocno dopingować. Na trybunach znów więc mieliśmy świetne widowisko.
25. Z wydarzeń boiskowych mogli być zadowoleni jedynie kibice Piasta. Bo już w piątej minucie objęli prowadzenie, a cały mecz wygrali 3:0. Tym samym Piast powtórzył wynik z sezonu 2011/12, kiedy to również w tych rozmiarach pokonał GKS. Wówczas Gliwiczanie awansowali do ekstraklasy.
26. To była jakaś totalnie dziwna historia, związana chyba z budową stadionu. Na wiosnę Piast zagrał tylko dwa mecze na wyjeździe, resztę u siebie. Ale by pykło nam coś takiego. Mistrz na wiosnę gwarantowany (oczywiście po wygrzebaniu się z ostatniego miejsca z powodu gry na wyjazdach na jesieni).
27. Ciekawostką jest to, że jak teraz nam strzeliło bramki dwóch Hiszpanów – Juande Rivas i Hugo Vallejo, to w tamtym meczu z 2012 trafił również obywatel Półwyspu Iberyjskiego – Ruben Jurado. Nie leżą nam ci gliwiccy Hiszpanie.
28. Nie leży nam ten stadion, oj nie leży. Dla mnie to była szósta wizyta w Gliwicach – bo byłem jeszcze na meczach na starym stadionie – i czwarta porażka. Poza tym zaledwie dwa remisy. Piast u siebie z GieKSą nie przegrywa.
29. Po awansie do ekstraklasy Gliwiczanie nadal pozostają jedną z trzech ekip, które ciągle za naszej bytności w niej są, a z którą nie wygraliśmy. Pozostałymi są Legia i Lech. Może przynajmniej z Warszawianami czy Poznaniakami uda się przełamać tę złą passę.
30. No i po meczu nagrywka i na konferencję prasową. Bartka Nowaka brali do Super Piątku, a my czekaliśmy na trenerów. Jakoś wyjątkowo długo, a na Górniku tydzień temu było krótko.
31. W końcu przyszli szkoleniowcy – Rafał Górak, potem Daniel Myśliwiec. Uwinęliśmy się jakoś z pytaniami i powoli zacząłem montować konfę, ale zbliżała się północ. Toteż około 23.40 wyszedłem, aby odebrać swoje zamówienie.
32. Wróciłem na kwaterę, dokończyłem konferencję, zobaczyłem, co tam Bartek miał do powiedzenia, no i z rozczarowaniem zakończyliśmy swój udział w tej kolejce.
33. Wracając widziałem ludzi, którzy już wracali z koncertu. Uraczyli się może bardziej Beatką z Bajmu, niż kibice gości meczem. Ale tak to bywa.
34. Tylko trzy punkty w Lubinie!






























marian64
3 maja 2015 at 15:10
krotko i na temat – RACJA!
mihash
3 maja 2015 at 19:45
Pytanie zasadnicze: dlaczego interweniowała policja? Ponieważ denerwowało ich sielankowe i spokojne zachowanie porządnych obywateli, czy doszło do brutalnego naruszenia porządku? No i druga sprawa. Niech ktoś pojedzie na strzelnicę. Weźmie sobie jakąkolwiek broń i strzela do celu a ja z kilkoma innymi osobami będę rzucał w niego kamieniami. Ciekawe czy trafi.
On
3 maja 2015 at 19:45
Przerażające!W obliczu takiej tragedii tyle agresji wulgaryzmów, co wy sobą reprezentujecie,za nie długo mecze będziemy oglądać w tv bo strach będzie pójść na rozgrywki okręgówki- pseudokibice!!!
pyjter83
3 maja 2015 at 20:11
jakby nie bylo burd bie bylo by policji… policja musi w nogi ale kibol ciepie wszystkim na oslep… teraz policja to moedercy, ale jakby inny kibic zabil to co by bylo… ?!? wina policji??? ze dpuscila by do tego???
nie zaluje typa, trza bylo siedziec na dupie w sektorze ot co..
fanclub dortmund
3 maja 2015 at 20:48
chca sie napierda…c niech sie ustawiaja w lesie na lace na sali gimnastycznej i niech sie bija ,nie ma sprawy ale jak ludzie ida na mecz z dziecmi z zonami zeby w nich zaszczepic milosc do klubu i pilki a paru swirow pojedynczo cykorow zaczyna takie gowno wyprawawiac trzeba do nich walic i slusznie psiarnia zrobila…sa ekipy trezba walic chorzowskich ale nie na stadionionie rzucac kamieniami itd…smierc nikomu niepotrzebna i nikomu chwaly nie przynosi i z kolesia tez nie mozna robic bohatera…
ACAB
3 maja 2015 at 20:52
JESTEŚCIE DENNI RÓWNIE DOBRZE MOGLIŚCIE WY WYJŚĆ NA ULICE I JAKI KOLWIEK PSIARZ BY WAS ZABIŁ KRÓTKO W TEMACIE POLICJA CZUJE SIĘ BEZKARNIE
[*]ŚMIERĆ KIBICA JAK ŚMIERĆ BRATA
ACAB!
xyz
3 maja 2015 at 21:10
Czytając wasze komentarze przecieram oczy ze zdumienia…
Chłopak nie żyje a Wy piszecie, że sam sobie winien…
Wstyd mi za Was, czuję się jakbym czytał komentarze na tvn24…
Oby za niedługo któryś z Was, nie przekroczył prędkości o 10km/h i nie dostał za to kulki w łeb…
Spoczywaj w pokoju…
to jo
3 maja 2015 at 23:44
do mihash – to że interweniowała ok – taki mają obowiązek, ale nie zmienia faktu to że mają to robić zwłaszcza oni ZGODNIE z prawem !!!!!
Popatrz na filmiki – nie widzę by ktoś w nich ciepał kostkami krzesełkami etc w czasie gdy oddawali strzały !!!!
Są inne środki aby zapobiec ewentualnej konfrontacji i z nich mogli skorzystać, a wręcz musieli. A tak są zwykłymi mordercami.
I nie pierdziel o strzelnicy, bo do celu trafianie mają szkolone w różnych ewentualnościach. A tych o których piszesz nie widzę w czasie zajścia.
Czy były przed lub po to inna sprawa. Trzymajmy się faktów….
Oby pies w pierdlu zdechł
tyta
4 maja 2015 at 08:59
… @jajo 1964 – co ty wypisujesz ? Przez takie twoje artykuły jak i przez ten po meczu z Tychami na Bukowej podsycasz nie potrzebną nienawiść do kogokolwiek a potem zamyka się stadiony przed prawdziwymi kibicami.
Irishman
4 maja 2015 at 09:52
1. Kibice nie powinni wchodzić na boisko, bo jest oczywiste, że sprowokuje to zajścia i np. może narazić to na jakieś niebezpieczeństwo osoby zupełnie niezaangażowane – kobiety, dzieci, osoby starsze albo niepełnosprawne.
2. Oczywiście, że policja miała obowiązek zainterweniować ale powinna to zrobić w SPOSÓB PROFESJONALNY, nie narażając na utratę zdrowia, A TYM BARDZIEJ ŻYCIA osoby, które pacyfikuje.
3. Akcja ratunkowa, powinna zostać podjęta wobec tego kibica N A T Y C H M I A S T !!!!! To prawdopodobnie uratowałoby mu życie! Po kilku minutach nastąpiło niedotlenienie mózgu (tym bardziej jeśli prawdą jest, że osoby próbujące go ratować potraktowano gazem, który działał przecież także na niego)
4. Kto jest winny? WSZYSCY! Wszyscy, powinni uderzyć się w pierś! Bo wszyscy, w mniejszym lub większym stopniu byli winni tej tragedii – I TAK TO POWINNY POKAZYWAĆ MEDIA!
Na, a jak czytam niektóre komentarze to…..
5. Wieczny odpoczynek, racz mu dać Panie…
Anty GRZYB
4 maja 2015 at 10:18
ZA MORDERSTWO NIECH ZGNIJE W PIERDLU KAZDY
jojo
4 maja 2015 at 10:53
Myśle, że to tak jakby nazwać mordercą kierowce, który zabił pieszego biegającego po autostradzie. Pamiętam mecz chyba ze Śląskiem na B1 w starej II lidze. Gdzie strzelali w powietrze przy głównej. Gdyby przypadkiem kulka kogoś rykoszetem trafiła miłbym pretensje, ale tutaj… szkoda chłopa, ale nie mówcie, że został zamordowany.
pozdrawiam
Stefan1964
4 maja 2015 at 11:23
Do ACAB-a i wszystkich innych myślących podobnie.
Po pierwsze to nie był kibic, kibic siedzi na trybunach i dopinguję swoją drużynę. Był to chuligan/pseudokibic przez takich zamykają stadion i przez takich strach z bliskimi iść na mecz bo tworzą zagrożenie dla otoczenia.
Po drugie tłumaczenie jeszcze w artykule na stronie, że przecież mógł bo nie spodziewał się że zginie i policja nie ma prawa jest śmieszne i utrwala ludzi w poczuciu bezkarności. To popełniający wykroczenie/przestępstwo powinien się liczyć ze wszelkimi konsekwencjami oraz możliwymi następstwami swoich czynów a nie kalkulować a rzucę czymkolwiek zaatakuje narażę na utratę zdrowia lub życia to i tak nie mogą mi nic zrobić a co najwyzej wodą oblać bo im przepisy nie pozwalają.
Policjant nie może bać się podejmować interwencji- leży to w interesie społeczeństwa
Na koniec zacytuje komentarz z jednego z forów.
„[…]Miało nie być o ferowaniu wyroków – skąd więc ten zarzut o nieudolności policji?
Skąd te domysły o popchnięciu? A może przeciwnie – to cegła rzucona przez „kibica” trafiła w karabin lub rękę policjanta powodując wystrzał? Może zabity widząc wycelowaną w swój korpus lufę dał nura w chwili strzału, wystawiając szyję?
Pyta Pan skąd tyle nienawiści. To pytanie powinno być zadane nie tylko autorom komentarzy, ale przede wszystkim tym, którzy do zadym na stadionach doprowadzają.Tym którzy ryczą wulgarne hasła. i tym którzy bazgrzą na murach szubienice z godłem przeciwnika. Także tym którzy przyszli pod komisariat palić radiowozy i podpalać budynki. I proszę nie pisać, że mieli powód. Nie – mieli pretekst![…]”
PS. Zastanówcie się jak wiele rzeczy mogło mieć wpływ na rozwój wydarzeń. Pewne jest tylko to że ich przyczyną było zachowanie zadymiarzy.
Stefan1964
tyta
4 maja 2015 at 12:59
… zgadam się z „Stefan 1964”. Sam kiedyś byłem na GieKSie (nie pamiętam z kim graliśmy) ale pamiętam, że graliśmy słabo i paru chłystkom GieKSy zachciało się starcia z policją więc ci wyciągnęli lufy a ci niby odważni kibole pokryli się pod ławami na blaszoku (wtedy jeszcze krzesełek nie było). Z kumplem poszliśmy na inny sektor by nie oberwać. Tamten w Knurowie widocznie nie miał zamiaru się cofnąć więc trudno mieć pretensje do policji. „Jajo 1964” jeśli chcesz wywoływać gorące tematy do dyskusji to bardziej się wykaż i znajdź inne obszary niż zadymy, starcia z policją bo te twoje artykuły nadają się na resocjalizację-może Shellu podpowie ci jak to się robi.
witosa zgred
4 maja 2015 at 16:36
Stefan1964,tyta,fanclub dortmund,pyjter83,mihash wy kurwa jebane frajery śmierdzący huj wam w ryj
Pazurrr
4 maja 2015 at 17:55
Wyrwali chwasta, i tyle. Miał żonę, dziecko, a głupi c.j jako pierwszy leciał zadymę robić.
john
4 maja 2015 at 20:04
art. 148 kk
zabójstwo—->>> strona podmiotowa -> umyślna w zamiarze bezpośrednim
i ewentualnym
osoby które mówią o zabójstwie niech poczytają co to jest zamiar bezpośredni
a później używaja stwierdzenia zabójstwa
MICHAŁ
4 maja 2015 at 20:06
art. 148 kk
zabójstwo strona podmiotowa umyślna w zamiarze bezpośrednim
i ewentualnym
osoby które mówią o zabójstwie niech poczytają co to jest zamiar bezpośredni
a później używaja stwierdzenia zabójstwa
Darko 71
4 maja 2015 at 20:17
nie wierzę w to co czytam tym którzy twierdzą że dobrze mu tak, po co wybiegł na murawę itp powiem tylko tyle Chuj wam w dupe masy pierdolone
wstyd mi ze takie Kurwy chodzą na moją GieKSe
GRZ
4 maja 2015 at 20:30
Qrwa oby mniej takich na pierdolonych lemingów na meczach, jak Ci co piszą, ze psiarnia zrobiła dobrze… Oby was to qrwa spotkało za niedługo społeczniaki.
WSZYSCY DO KNUROWA!!!
marcin LGT
4 maja 2015 at 20:34
Stefana zeby ci baba jeza urodzila palo
MarPat
4 maja 2015 at 22:23
Proszę jaki wysyp chuliganów,rozumiem że to dzięki wam był zawarty stadion na wiosnę? Dzięki bezsensownej napince z tyskaczami..Jak tak spieszno to proponuję wyskoczyć na ulicę bo odnoszę wrażenie że ktoś zaczyna się panoszyć w Katowicach a wy zbyt często bywacie w Zabrzu ale ja nie o tym..
@Darko71 to jest tak samo twoja GieKSa jak i moja więc skończ uzurpować sobie prawo do własności,a kurwy poszukaj w domu.
Wcale się nie dziwie że ludzie stają po stronie interwencji policji,ludzie dodam KIBICE mają już dość terroru zamykanych stadionów i ponoszenia konsekwencji za działania grupki chojraków! Irishman doskonale podsumował całe tragiczne wydarzenie. Bez względu na to czy policja użyłaby broni zgodnie z prawem czy tak jak to zrobiła,czy użyła by tylko gazu doprowadzając do problemów ze wzrokiem to i tak byłaby winna policja.Bandytom nie dogodzisz. Wychodzi na to że w słusznej sprawie bohaterzy z murawy zostali skrzywdzeni przez okrutną policję. Ciśnie się na usta stwierdzenie że kibol brutalny być może i jest ok,policja już nie bo ma przestrzegać prawa. Czy są równi i równiejsi..No tak,na tym wózku daleko nie zajedziemy..Murawa czy to w ekstraklasie czy klasie B jest dla piłkarzy a nie bandytów w kominach i żadne bluzgi i wbity mojej osobie tego nie zmienią wiec frustratom proponuje chill bo mnie to ryta co na mnie tu wylejecie!
błąd
5 maja 2015 at 00:33
Zdanie poprawne powinno brzmieć:
„Pierwszej pomocy udziela najprawdopodobniej kibic, nie policjant”.
Do Kibiców, nie Kiboli:
Już niedługo wstęp na stadion będzie opłacony w ramach premii w zakładzie pracy, do Obowiązków Kibica będzie należało entuzjastyczne machanie plastikowymi łapkami i posiadanie wąsa. W przypadku niespełnienia Obowiązków, kulka w łeb. Zgodnie z prawem.
GRZ
5 maja 2015 at 09:06
mar pat- Weź na następnym meczu wygłoś swoje racje, bo przed kompem widzę gieroj z ciebie jak sqrwysyn.
Bo wiadomo volksdeutsch z Dortmundu i reszta pizdeuszy na meczu bywają od święta.
Kristofer
5 maja 2015 at 09:35
Kibic siedzi na trybunach i kibicuje.Ten raczej nie byl kibicem tylko pseudo-kibicem wiec jest sobie winny.Przez takich tylko kluby traca bo zamykaja stadiony a co za tym idzie nie maja wplywow z biletow.Wiec jak mozna mowic o dzialaniu dla dobra klubu?
gieksiarz
5 maja 2015 at 10:03
@GRZ
na mecze chodzimy od święta bo przez takich jak ty nie mogliśmy być na meczu z Flotą i Wisłą a o wyjazdach nawet nie wspomnę.
Darko 71
5 maja 2015 at 13:47
za moich czasów jak nie było internetu to był jeden plus ze takie kurewskie wywody musielibyscie powiedzieć komuś wprost w twarz i to byłby ostatni wasz dzień na GieKSie
rAFI
5 maja 2015 at 17:21
Naprawde,choc w tej naszej pilce,przydala by sie Thatcher zeby uspokoic te talatajstwo niby kibicow.Jest mecz,powinien byc doping a nie włazic na murawe i robic problemy pilkarzom i tracic kase zamykajac stadion.Chcecie sie bic-proponuje bojke w lesie,tam sie wyladujecie.
Luja
9 maja 2015 at 13:23
I tak wszyscy dobrze wiemy ze jesli my nie pomscimy smierci Dawida ta policyjna kurwa bd dalej strzwlac do kibicow! Jak zawsze policja jest bez karna Dawid byl mlodym kibicem mial syna, ktory od dziecka bd przeciwko kurestwie. Dawid wtargajac na murawe wiedzial czym to grozi jak kazdy kibic! Za swoj klub oddal zycie szacunek dla tego ktory udzielal pierwszej pomocy do konca zycia bd mial krew Dawida na sb! A ten skurwysyn mysli ze jest bez winy… brat bratu bratem! Policja powinna oddac strzal w gore a w razie niebezpieczenstwa strzelac ponizej pasa a nie kurwa w tetnice!! Kom dotyczace ze sam jest winny ze po co wkraczal na murawe to jest chore nikt nie zasluzyl na taka smierc!