Piłka nożna
Noty i opisy po Stomilu
Najważniejsze po ostatnim spotkaniu jest przerwanie fatalnej passy porażek i zdobycie kompletu punktów z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie. Poniżej oceny zawodników.
Dawid Kudła – 9,0 (8,76)
Nie wiedziałem, jak ocenić Kudłę, bo w sumie dużo interwencji w tym meczu nie miał i zgodnie z moimi wytycznymi, powinno to być nieco powyżej średniej, ale tutaj nie mogę do tego tak podejść. Nasz bramkarz miał jedną, najważniejszą interwencję w kluczowym momencie spotkania, która utrzymała nas w grze i w dodatku był to obroniony rzut karny. Dawid, daj znać czy koledzy się zrzucili na whisky, bo inaczej na koniec sezonu ja ich wyręczę, bo to ty nas utrzymujesz obecnie w spokojniejszych nastrojach i w pełni na to zasługujesz.
Arkadiusz Woźniak – 6,5 (6,33)
Po pierwsze doskonała asysta za plecy obrońców. Po drugie tych podań miał jeszcze kilka, a w obronie grał poprawnie.
Arkadiusz Jędrych – 6,0 (6,66)
Dobry występ w tym meczu. Wydaje mi się, że dwa razy zgubił pozycję, ale rywal był na tyle słaby, że nie był w stanie tego wykorzystać.
Bartosz Jaroszek – 6,5 (6,88)
Kiedyś był temat, że Jaroszek nie ma strzału z dystansu i zaraz zapakował gola życia, a teraz były dyskusje, że wyprowadzanie akcji nie jest jego największym atutem, po czym wchodzi jak szef między dwóch rywali i rozpoczyna akcję bramkową. Bartosz, na co następnym razem mogę ponarzekać, żeby zaraz się wydarzyło coś odwrotnego?
Michał Kołodziejski – 6,0 (5,78)
Grał po dłuższej przerwie i spisał się poprawnie na boisku. Ja wiem, że graliśmy z bardzo słabym rywalem, ale błędów ogromnych nie popełnił, a takie w poprzednich meczach były u niektórych obrońców.
Danian Pavlas – 6,5 (6,42)
Czy to był wybitny mecz? Na pewno nie, ale zdecydowanie był całkiem dobry. Miał swoje akcje, m.in. rajd aż do pola karnego, zakończony niecelnym strzałem, ale to wszystko wypracował sam w asyście kilku rywali.
Adrian Błąd – 5,0 (6,23)
Te niektóre niecelne podania, to aż powodują, że on sam chwyta się za głowę i nie może uwierzyć, że tak to zagranie spartolił. Na tle tak słabego rywala wypadł blado.
Rafał Figiel – 6,5 (6,18)
Nie można powiedzieć, że się nie stara, bo jest ciągle pod grą i walczy o pozycje, plus schodzi ciągle bardzo głęboko po piłkę. W tym meczu przejął w środku pola pięknie piłkę i uruchomił akcję, przez co Szymczak spartolił finalnie kapitalną sytuację.
Oskar Repka – 6,0 (5,53)
Ogólnie to grał naprawdę dobre spotkanie i mocno czyścił środek, plus kasował przeciwników i cudem nie złapał za to żółtej kartki, więc na plus. Ciężko jednak nie przejść obojętnie obok karnego, który mógł nas pogrążyć. Straszne zachowanie z zamykaniem oczu, masakra.
Filip Szymczak – 6,0 (6,57)
Bramka do pustej, przy której super ustawił się przed rywalem. Oprócz tego spartolił kapitalną okazję i kilka niepotrzebnych dryblingów ze stratami.
Marko Roginić – 6,5 (5,88)
Zawodnik, który w tym meczu robił bardzo dużo zamieszania z przodu. Jeden strzał z bliska świetnie wyciągnął mu bramkarz, później asystę zabrał mu Szymczak. Dobry mecz.
Patryk Szwedzik – bez oceny (zagrał od 77. minuty)
Niczym się mocno nie wyróżnił na boisku, kilka sprintów i walka o piłkę.
Filip Kozłowski – bez oceny (zagrał od 85. minuty)
Zmienił Szymczaka po golu, też nie był widoczny do końca spotkania.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


oldskol
22 kwietnia 2022 at 22:00
Ale jaja, Roginic wyżej niż Szymczak, serio???
Toczmek
23 kwietnia 2022 at 13:30
Cześć,
staram się przyjmować jakieś założenia pod te oceny i wyszło mi, że mimo bramki Szymczak na boisku zrobił mniej dobrego niż Roginić. Taki na ten mecz miałem punkt widzenia. Pozdr