Dołącz do nas

Piłka nożna

Noty i opisy po Arce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Mecz z Arką był – powiedzmy to sobie szczerze – koszmarny. GKS ani razu nie zagroził bramce rywali, a sam sprokurował na swojej połowie kilka groźnych okazji dla rywali. Nie było w naszym składzie jednego dobrego zawodnika.

Mateusz Kuchta – 5
W początkowej fazie meczu wybronił dwie groźne akcje, w tym jedną setkę. Potem był już bezradny, choć przy drugim golu być może trochę za szybko usiadł na czterech literach. W perspektywie całego meczu zawodnik, do którego najmniej się można przyczepić.

Alan Czerwiński – 3
Słaby mecz. Przy pierwszym golu sprokurował rzut wolny po przegranym w dość dziecinny sposób pojedynku 1 na 1. Drugi gol padł także z jego strony. W ofensywie kompletnie nic.

Mateusz Kamiński – 4
Taki sobie występ obrońcy. To nie on był najbliżej tych, co strzelali bramki, ale też nie był jakąś ostoją defensywy.

Oliver Prażnovsky – 3
Zdecydowanie poniżej oczekiwań. Nerwowy, elektryczny, popełnił kilka poważnych błędów i strat. Mamy nadzieję, że to jednostkowy przypadek, bo na jesieni to był kluczowy zawodnik.

Adrian Frańczak – 4
Walki mu odmówić nie można, walorów piłkarskich – jak najbardziej. Tak naprawdę z jego gry kompletnie nic nie wynikało, mimo że próbował szarpać.

Paweł Szołtys – 3
Niemrawy, trochę anonimowy występ. Nic nie dał ofensywie naszego zespołu. W zasadzie trudno coś więcej powiedzieć. Nieobecny.

Łukasz Pielorz – 4
Coś tam niby działał w destrukcji, ale w pierwszej połowie kilka razy nie udało się na tyle przerwać akcji, aby nie było zagrożenia (głównie po dostarczeniu piłki na skrzydło). Sam nie potrafił zablokować dośrodkowania przy drugiej bramce.

Sławomir Duda – 3
Będziemy powtarzać, że jest jednym z tych zawodników, dla których gra w czołówce pierwszej ligi to za wysoki poziom. Sławek nie był najgorszy, ale też nie wzniósł się na żaden przyzwoity poziom.

Bartosz Iwan – 2
Najsłabszy w GieKSie. Ten mecz to była katastrofa Ajwena, nie wychodziło mu kompletnie nic, podejmował złe decyzje, niecelnie podawał, tracił i ogólnie bardzo źle się na to patrzyło. Ma być liderem, a w tym meczu był antyliderem. Dodatkowo fatalna postawa i dziwny wyskok przy pierwszym golu dla Arki.

Krzysztof Wołkowicz – 3
Kolejny z tych, dla których poziom pierwszej ligi to za wysokie progi – no, może górnej połówki. Wołek starał się, co było widać, ale niespecjalnie mu to wychodziło. Szkoda, że piłka nie wpadła do bramki, po przypadkowym odbiciu. Odbiró tego meczu byłby nieco inny.

Grzegorz Goncerz – 2,5
Zawodnik odcięty kompletnie od gry nie mógł zaprezentować swoich umiejętności. Gdy jednak miał piłkę, nie potrafił z nią zrobić nic pożytecznego. Bardzo słabo.

Patryk Szymański (grał od 46. minuty) – 4
W debiucie próbował raz i drugi szarpnąć, ale poza rajdem przez 50 metrów i jeszcze jedną akcją nic wielkiego nie pokazał. Mimo wszystko coś tam rozruszał lekko.

Przemysław Sawicki (grał od 64. minuty) – niesklas.
Przeskok z rezerw do pierwszej ligi był widoczny. Zawodnik zaliczył kilka strat, ale teraz może być już tylko lepiej.

Povilas Leimonas (grał od 79. minuty) – niesklas.
Wszedł w końcówce i tyle go było widać.

17 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

17 komentarzy

  1. Avatar photo

    Irishman

    7 marca 2016 at 09:03

    Tragicznie to wczoraj wyglądało, tym gorzej gdy się ma w pamięci co w klubie mówiło się np. o Czerwińskim, Frańczaku, Pielorzu, Iwanie czy Goncerzu.

    Ale spoko latem Motała załatwi 11 hitowych zawodników, z których Brzęczek we 2 tygodnie wyczaruje drużynę nie do pokonania…

  2. Avatar photo

    fanclub dortmund

    7 marca 2016 at 09:29

    nie mamy druzyny ,albo jak na razie wynikow a i kibicowsko fatalnie…na Zaglebiu nie moglismy zapelnic stadionu ,wczoraj na Arce okolo 4000 ,w tym 400 Arki…najciekawszy mecz rundy,niedziela wiec kiedy wy chcecie na te mecze chodzic???NA HOKEJ PRZESTALISCIE CHODZIC hokej w Katowicach umarl …na szachy chcecie chodzic czy na balet?????

  3. Avatar photo

    gumofilec

    7 marca 2016 at 09:51

    Przy pierwszej bramce Kuchta powinien wyjść i wypiąstkować piłkę

  4. Avatar photo

    David

    7 marca 2016 at 10:52

    Chłopie oglądnij sobie mecz jeszcze raz bo nie wiem skąd te noty bierzesz. To że praznovsky popełnił z dwa błędy to nic w porównaniu do innych, gdyby nie on to byłby pogrom. Iwan i pielorz to max 1 powinni dostać. Pozytywnie zagrała młodzież. Pozdrowienia z WNC

  5. Avatar photo

    lukasz

    7 marca 2016 at 11:13

    Dokladnei David, Oliver mial moze nawet z 5 wiekszych bledow ale i tak wyroznial sie na plus na tle innych pilkarzy, gdyby nie on byloby to co kiedys z Podbeskidziem… Dziwi mnie Shellu ocena Goncerza – jesli juz mial kontakt z pilka to wiedzial co z nia zrobic a ze tak naprawde z przodu nie mial kompeltnie w nikim wsparcia to odpuscilbys wogole ocene. Nie da sie grac samemu w ataku przeciwko takim dragalom szczegolnie ze jedynym sposobem byly u nas gorne pilki …

  6. Avatar photo

    lukasz

    7 marca 2016 at 11:27

    za to Pielorz widze to ulubieniec – 4 ???!!!… w dupie mam to ze jest defensywnym pomocnikiem jest na tyle doswiadczony ze jak jest taka kupa jak wczoraj powinien choc troche wziac odpowiedzialnosc za gre, pociagnac do przodu, dac sygnal, ryknac na innych, oddac jakis strzal – nawet niecelny ale dac kurwa znac ze trzeba sie zabrac do roboty … a tu brakuje takiego zachowania, wiekszosci z nich to takie nieopierzone kurczaki, sprawiaja wrazenie jakby pierwszy raz grali na duzym boisku, bo ciekawe ze na rozgrzewce to kilka nikomu niepotrzebnych sztuczek zaprezentowac potrafia, szkoda ze z technika czysto uzytkowa u nich krucho… taki np Sawicki ma 19 lat – to jest juz mezczyzna a nie jakis tam chloptas. Rozumiem – prawie pelne trybuny Arka itp itd ale zeby grac trzeba zapierdalac grac ostro, grac cialem nie bac sie wejsc w przeciwnika… a tu wszystko takie mizerne i slabe …

  7. Avatar photo

    Irishman

    7 marca 2016 at 11:55

    Łukasz, jak miał Pielorz zrobić to co piszesz, jak on twierdzi, że wcale nie byliśmy tak bardzo gorsi od Arki?
    Oliver – no niestety to był chyba jego najgorszy mecz u nas.
    Goncerz – no trudno żeby go choćby przeciętnie oceniać, jak on praktycznie nie istniał na boisku. A to, ze obraliśmy jakąś prymitywną taktykę wykopywania piłki na oślep to 100% racji. Aż się zastanawiałem, gdzie ten geniusz, tego chwalonego zewsząd trenera, skoro gramy tak toporny futbol?

  8. Avatar photo

    Matti

    7 marca 2016 at 12:33

    Pierwsza bramka obciąża Kuchtę wszystkie dośrodkowiania w okolicach 5 metra to bramki dla przeciwnika!!! dlatego że Kuchta jest słabiutki na przedpolu!!! nie ma warunków na bramkarza. Po za tym dla Dudy, Leimonasa, Szołtysa, Wołkowicza, Iwana niestety ale I liga to za wysokie progi. Dziwie się że Brzeczek nie zrobił w przerwie zimowej porządku w drugiej linii przecież my nie mamy ani skrzydłowych ani wogóle środka pomocy potrzeba dwóch defensywnych pomocników bo ci starzy sobie nie radzą!!! Nie mamy kreatywności w pomocy nie byliśmy w stanie sobie nic stworzyć bo wszystkie piłki wykopywali obrońcy nasi, druga linia na tle takiego przeciwnika nie istnieje!!!

  9. Avatar photo

    Matti

    7 marca 2016 at 12:38

    Musimy mieć całą nową linie pomocy oraz bramkarza z prawdziwego zdarzenia!!! to jest klucz naszych słabości!!!

  10. Avatar photo

    1964

    7 marca 2016 at 15:04

    Kopacze grali z Arką totalny piach!Młodzieżowy reprezentant Polski Szołtys,powinien grę wziąć na własne bary i pociągnąć grę,chyba że powołania dostaje na sekcję szachów(bo nie sprawdziłem)a on uciekał od gry.Wołkowicz gra to samo od 3 lat,czyli dno!Ale to wszystko ch….!Panowie zarządzający tym klubem.TO KLUB SPORTOWY,WYNIKI SPORTOWE SĄ WYKŁADNIĄ WASZEJ PRACY!SKORO BUDUJECIE ZESPÓŁ NA AWANS W PRZYSZŁYM ROKU,TO PROPONUJE WAM PAKOWAĆ WALIZKI JUŻ DZIŚ!Z tej mąki którą teraz macie chleba nie będzie!

  11. Avatar photo

    lukasz

    7 marca 2016 at 15:22

    1964 chyba lekko przesadzasz po jednym meczu juz wiesz co bedzie za rok – gratulacje, na takiego cudotwórce jak Ty na pewno czekaja np Zabrzu z otwartymi rekami, tylko nie zapominaj ze to nie jest manager przed komputerem …

  12. Avatar photo

    Irishman

    7 marca 2016 at 15:57

    Mati, trudno się nie zgodzić! Przecież, my po przerwie zimowej mamy środek pola bardzo osłabiony po odejściu Trochima! Strasznie go wczoraj brakowało. Za to w środku „rządził” Pielorz, który twierdzi… że nie było tak źle.
    Łukasz ile ty jeszcze potrzebujesz takich blamażów, żeby do Ciebie dotarło, że zawodnik, który od kilku sezonów jest słaby, będzie nadal słaby, chyba, ze zacznie jakieś prochy brać?

  13. Avatar photo

    hanibal

    7 marca 2016 at 16:03

    Drużyna jest żle przygotowana do sezonu,szybkość zerowa brak pomysłu przeprowadzenia jakąść akcję, to co wczoraj zobaczyłem tak grają trampkarze trzech zawodnikow na jednego przeciwnika który jeszcze ich wykiwał,trenerze arka miała 9sparingów gks 6 i to nie wszyscy zawodnicy grali taki jest scenariusz na dzisiaj,trzeba się wziąć do solidnej roboty.

  14. Avatar photo

    Irishman

    7 marca 2016 at 16:17

    Hanibal, też mnie zastanawiała ta mała ilość sparingów ale pomyślałem, że to może wynika z tego, że nie było za dużo zmian, a trenerzy zdążyli jesienią poznać możliwości zawodników, więc po co ryzykować kontuzje. Niestety chyba jednak nie poznali tych możliwości, a duża ilość kontuzji (i to przy tak małej ilości sparingów) sugeruje, że z tymi przygotowaniami nie było do końca OK. Tym bardziej, że z motoryką we wczorajszym meczu też nie było najlepiej.

  15. Avatar photo

    kibic bce

    7 marca 2016 at 17:42

    Powiem krotko i nie bede sie wadzil. Widzieliscie wczorajszy szpil i kazdy ocenia go na swoj sposob. Efekt jest taki ze gralismy jeden wielki ch… . Bede bronil Gonza bo chop nie mial z kim grac!!!! Kuchta wyrabia sie on tez popelnia bledy ale gdyby nie on to objechali by nas wyzej. Olivier nie wyszlo ale probowal. Pielorz dupa. Trochima brakuje on przynajmniej nogi nie odstawial szarpal strzelal w kierunku bramki a wirtlozem techniki nie byl!!!! Serce to gry mial najwieksze.Shellu nie obraz sie ale byles chyba na innym meczu. Duda z Wolkiem niech wydupcaja!!! Ajwen k…a twoj ojciec lepiej by zagral dno totalne. Szymanski, Sawicki, Szoltys. Shellu 2 jak w szkole bez podciagania. Im jeszcze mozna troszke odpuscic ale przynajmniej widzieli jaki mamy poziom w druzynie ch…. Mysle ze powinno byc juz ciut lepiej w ich wykonaniu. Pytam gdzie walka ? Brak. Kartek zoltych 0 to o czyms swiadczy. Strzaly brak. Nawet nie celnych w kierunku bramki.
    Tera z innej beczki ten 1% co mieli na koszulkach powinni cala kase za ten mecz oddac tez dziewcznie chorej. Jak macie ambicje c…. Brzeczek jestem na tak. Stawiaj na mlodziez kurna. Ogrywaj ich na nastepny sezon. Awans mamy z glowy. To my kibice mamy najlepsza note 10.
    Dziekuje

  16. Avatar photo

    Damo

    8 marca 2016 at 01:47

    Duda 0 pielorz -1 iwan -2 co to q…. Za oceny q…. Gorzej Być nie może jaki wstyd było zabrać moja rodzinkę na mecz 2000 km obiecałem im ze wygracie !!!! Nie wiem czy uda mi się ich przekonać …… Następnym razem!!!!!! Do roboty q…….
    Damo

  17. Avatar photo

    Matti

    8 marca 2016 at 07:51

    Reasumując jeśli mamy budować skład na ekstraklasę to musimy odsunąć zawodników którzy są przeciętni albo bardzo przeciętni – Kuchta, Duda, Wołkowicz, Leimonas, Pielorz, Czerwiński, Iwan. Co najwyżej mogą być zmiennikami ale nie mogą grać pierwsze skrzypce bo po prostu to dla nich za wysokie progi.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Huczny jubileusz!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga