Dołącz do nas

Piłka nożna

Minusy po Arce (plusów nie ma)

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GKS Katowice przegrał w sposób bezdyskusyjny z Arką Gdynia. Ani przez moment nie znajdowaliśmy się na równi z mierzącym w ekstraklasę przeciwnikiem. Niestety to spotkanie nie napawa optymizmem na przyszłość, a wręcz przeciwnie. Pozytywów – brak.

Plusy:
Nie ma.

Minusy:
– Ani jednej groźnej sytuacji – jeżeli największe zagrożenie miało miejsce po przypadkowym nabiciu Wołkowicza przez Jałochę, to naprawdę nie można osiągnąć dobrego wyniku. GKS nie zagroził bramce Arki ani razu.

– Nerwowość jak na placu – w pierwszej połowie nasi zawodnicy nie potrafili celnie podawać, tracili piłki nawet na własnej połowie, z czego brały się groźne akcje rywali.

– Prokurowanie stałych fragmentów – za dużo, zdecydowanie za dużo było fauli w okolicach pola karnego. Taka sytuacja zawsze musi zakończyć się bramką i tak też się stało.

– Błędy w defensywie, brak krycia – przy pierwszym golu Iwan, przy drugim kilku naszych zawodników fatalnie zachowywało się we własnym polu karnym. Zwłaszcza drugi gol to był piłkarski kryminał, gdyż dwóch zawodników Arki było kompletnie niepilnowanych w szesnastce.

– Bartosz Iwan – miał być reżyserem, był najsłabszy na boisku. Fatalny mecz.

– Utrata złudzeń – znów kibice stanęli na wysokości zadania, mecz został rozreklamowany bardzo dobrze. Zawiodło ostatnie, najważniejsze ogniwo – piłkarze, którzy po raz kolejny pokazali, że są co najwyżej średniakami w pierwszej lidze.

14 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

14 komentarzy

  1. Avatar photo

    arkadiusz pirog

    8 marca 2016 at 11:16

    dlaczego nie zrobiono transferów z prawdziwego zdarzenia była taka okazja z grac ten zespół jak słyszę ze awans ma być za dwa lata to mnie ponosi za dwa lata usłyszymy ze zespół nie zgrany albo transfery nie wypaliły ,powinni powiedzieć prawdę ze dobrze im tak jak jest

  2. Avatar photo

    Rafał

    8 marca 2016 at 12:42

    Zrozumcie w końcu że w Katowicach musi być ekstraklasa, inaczej ludzie zawsze będą narzekać, na trybunach będzie po góra 2 tys. kibiców i nic tego nie zmieni tylko awans.

  3. Avatar photo

    Irishman

    8 marca 2016 at 15:19

    Jest jeden plus. Ten mecz nareszcie pokazał w jakim jesteśmy miejscu. I choćby zebrać kit z całych Katowic, to nie wystarczy go, żeby przesłonić nim rzeczywistość!

  4. Avatar photo

    kibic

    8 marca 2016 at 17:06

    Poprostu znowu nas oszukali Cygan.zarząd. rada miasta wygląda to na pralnie pieniędzy i dobre posadki dla kolesi.ani jednego konkretnego transferu a do tego pozbywania się naszych zawodników. Żenada niema sensu narzekać bo i tak nikt nas nie slucha kolejny sezon w dupie zato możemy podziękować zarzadowi

  5. Avatar photo

    lukasz

    8 marca 2016 at 19:10

    odpowiedz jest prosta – zawodnikow GWARANTUJACYCH awans nie ma i nie bedzie, nikt nie jest w stanie zagwarantowac awansu. Pilkarze ktorzy moga zagwarantowac WALKE o eksklase maja naprawde duze wymagania finansowe (sa przeplacani ale my nie mamy kasy na to zeby ich pozyskac) tp wydaje sie dosyc proste. Klub przyjal plan zakladajacy walke mlodymi zdolnymi, wychowankami i ludzmi ktorzy chca sie pokazac. Wole taki wariant bo gre z wyjadaczmi typu Szala Karwan Sokolowki Dzidzic Piechniak itp przerabialismy, poczekajmy cierpliwie. Kurwa realny swiat to nie Manager to nie dziala w miesiac dwa trzy … pamietacie jak przyszedl Brzeczek? Wiekszosc sie cieszyla ze zaczeli grac inaczej tj. lepiej i zaczeli punktowac. Wiem ze sklad na mecz z Arka byl taki sam jak w zeszlej rundzie ale poczekajcie z ocena do kolejnego meczu. Nerwy nigdy nam nie pomagaly i nie pomoga tym razem. Uwazacie ze jak GieKSa dostaje z UM kilka baniek to mozemy to na transfery wydac… jeszcze raz powtarzam to nie jest manager pilkarski…

  6. Avatar photo

    leszek

    8 marca 2016 at 19:17

    Kolejna osoba pisze o pralni w GieKSie!coś musi być na rzecz

  7. Avatar photo

    Bartolo

    8 marca 2016 at 20:45

    Oczywiście,GieKSa jest pralnią pieniędzy!Ale nie jesteśmy ani jedynym,ani pierwszym takim klubem,w extraklapie jest ich kilka…z dużych miast…
    Taki kraj,taka piłka ot,tyle…

  8. Avatar photo

    Mecza

    8 marca 2016 at 21:11

    Kto sugeruje pralnie jest oderwany od rzeczywistości i nie życzy dobrze klubowi. To tak jak Ci piszący o niebie…. katowicach. Propaganda ala Putin. „Krym” jest nasz. Wracając do tematu. W piłkę trzeba umieć grać, najważniejsza druga linia aby pokopać z pierwszej piłki, przetrzymać. Odebrać każdy potrafi ale pograć, wygrać 1na1 już mało kto. Z całej pomocy tylko jeden Iwan w teorii ma umiejętności do pokopania ale przy pozostałych nawet Iniesta by nie zaistniał. Pielorz, Leimonas… przed podpisaniem kontraktu z tym pierwszym trzeba było na listę transferową wystawić, pewnie Szombierki Bytom by się tylko zgłosiły. Do tego dodać młodzież która musi mieć oparcie i jest padaka. Szkoda Trochima, piszecie że słaby technicznie był ale przy tych wspomnianych pomocnikach to wirtuoz techniczny. Gdyby każdy był zdrowy to przód Bębenek, Bury, Iwan, Trochim, Gonzo, Zahorski gwarantowałby 60% posiadania piłki w większości meczów. Dwa poziomy różnicy widziałem w niedzielę.

  9. Avatar photo

    Stary Dab

    8 marca 2016 at 22:15

    To co widzialem w niedziele to…padaka,ani razu nie zagrozilismy arce,Pielorz tragedia.Chcialbym aby utrzymali to 8 miejsce na koniec sezonu,tak to jest jak wzmocnien brak,jeden tranfer Zahorski ale zobaczymy…cos cienko to widze.Kazdy z czolowki sie wzmocnil tylko nie My.

  10. Avatar photo

    kibic

    9 marca 2016 at 09:48

    Może przesadziłem z oczywista pralnia pieniędzy ale już z kolosiostwem nie .ile razy Cygan nas już oszukał pod względem konkretnych transferów i według mnie nie muszą to być zawodnicy z ekstraklasy bo są drodzy ale można ich poszukać za granicą ale słyszeliśmy jak to szukają unas na fb piłkarzy to jest posmiewisko i zrozumcie jedno mamy podobno 2 budżet w lidze to co nie stać nas na zbudowanie drużyny czy poprostu nie chcą i na koniec od dawna pisze że już dawno powinni podziękować paru piłkarzom co nic nie wnoszą do drużyny podam tylko 1 przykład bo na tego faceta nie da się patrzeć to jest Wolkowicz a jest jeszcze paru z 1 składu co grają nie wiadomo dlaczego kto mi udzieli zetelnej odpowiedzi

  11. Avatar photo

    Bartolo

    9 marca 2016 at 16:10

    To,że się pisze o pralni pieniędzy to nie znaczy,że się zle życzy klubowi.Ja kocham ten klub i mówię:od jakiegoś czasu GKS KATOWICE jest PRALNIĄ PIENIĘDZY przez ludzi z UM!Prezes ciepłe kluchy jest tu tylko figurantem.I powiem jeszcze jedno,dopóki um będzie głównym udziałowcem to nigdy nie awansujemy do ekstraklasy!Jak stanie się inaczej to przyjdę na ”uszach”przepraszać.A co do składu,Mecza jeśli uważasz,że Iwan ma umiejętności do kopania to ja naprawdę wymiękam…

  12. Avatar photo

    kibic bce

    9 marca 2016 at 17:57

    Sa plusy.
    Kibice oni potrafia.
    Katering dobre wuszty.
    Na koniec piwko wiecie gdzie;)

  13. Avatar photo

    lukasz

    10 marca 2016 at 11:14

    Kibic a pokaz mi chociaz jedna wypowiedz Cygana w ktorej obiecuje nam jakis zajebisty transfer ???

  14. Avatar photo

    Pysiek 14

    11 marca 2016 at 08:55

    Do minusów znów zapomnieliście dopisać kompletny chaos organizacyjny z kupnem biletów. Po raz kolejny z resztą no chyba że ktoś uważa że to normalne by czekać 2godziny w kolejce. Kupiłem bilet u dzielnicowego a po odbiór tego zjebanego kwitka zgłosiłem się pół godziny przed meczem i co?wlazłem dokładnie na drugą połowę!!! Takich jeleni jak ja było o kurwa i jeszcze trochę i tylko szkoda mi było tych dziewczyn w kasach które muszą tych wszystkich bluzgów słuchać. To nie jest pierwszy raz np pamiętny szpil z Rozwojem gdzie ludzie wkurwieni po prostu odeszli od kas do domów. I co? I nadal nic się nie zmienia. Karnetowicze także mają coś do powiedzenia bo tu też ktoś sexualnie podszedł do tematu. Popisać se tylko możemy

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Huczny jubileusz!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga