Piłka nożna Prasówka
Media po meczu: GKS spóźnił się aż 45 minut
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wczorajszego meczu Piast Gliwice – GKS Katowice 0:0.
weszlo.com – GKS spóźnił się do Gliwic aż 45 minut i tylko zremisował
GKS Katowice da się lubić, trzeba cenić to, jaki progres zanotował wiosną, jego mecze są przyjemne do oglądania, Nowak z kolegami regularnie dają show. Tym bardziej szkoda, że katowiczanie przyjechali do Gliwic tak spóźnieni! To nie jest przecież daleko, pół godziny i jesteś, a GKS dotarł dopiero na drugą połowę. Nie wypada, myśmy czekali od pierwszego gwizdka…
Ale przed przerwą GKS-u nie było. To znaczy ktoś tam w żółtych koszulkach krzątał się po boisku, ale kto to był – nie wiadomo. Może jakaś obsługa stadionu, pomoc drogowa – ale na stadionie, po co – w każdym razie na pewno ktoś, kto nie ma umiejętności piłkarzy GKS-u. Nie zaskoczy techniką jak Nowak, nie błyśnie jak Marković, nie wypruje się jak Wasielewski. To chyba byli jacyś goście wzięci z losowego przystanku.
Na drugą połowę GKS już dotarł, ale było widać, że tym spóźnieniem jest zawstydzony, bo choć grał lepiej niż poprzedzający go drogowcy, natomiast to zdecydowanie nie był jego maks. Udało się stworzyć parę sytuacji: groźnie uderzał Marković, z bliska nie trafił w sposób wręcz kompromitujący Szkurin, ale jesteśmy przyzwyczajeni do czegoś lepszego. Owszem, piłka raz wpadła do siatki, kuriozalnie zresztą, Nowak trafił w poprzeczkę, futbolówka wróciła na murawę, ale trafiła w plecy obrońcy i poszła za linię, natomiast sędzia po VAR-ze musiał to wszystko zrewidować.
Mianowicie Szkurin wcześniej zagarnął piłkę ręką i w ten sposób trafiła ona do Nowaka, zatem nie było o czym gadać.
Szkoda, wielka szkoda GKS-ie. Przecież ty masz grać o puchary, ba, być może nawet na nie zasługujesz, ale za zasługi nie przyznają punktów. I co, potykasz się z Piastem, bo nie nastawiłeś budzika w niedzielę? Trochę wstyd.
Inna sprawa, że gospodarze też mogli lepiej zarządzić tematem. W pierwszej połowie gnietli przyjezdnych (kimkolwiek oni byli), ale swoich sytuacji nie wykorzystywali. No, ale jeśli Lokilo strzela tak, że bramkarz wypluwa tę próbę i potem Boisgard nie potrafi go pokonać, gdy rywal leży, o czym my mówimy…
Ma kilku takich typowych piłkarzy-widmo w swoim składzie Piast. Zagrał od początku Boisgard, potem dołączył do niego Barkowskij. Trudno o nich powiedzieć cokolwiek dobrego. Są w tej lidze, bo są, ktoś tak zdecydował, niedługo pewnie – oby – wyjadą i zapomni się o nich jeszcze zanim będą na rogatkach. Naprawdę szkoda czasu na takie wynalazki, to jak pracować nad szamponem dla łysych, który nie podrażni cebulek włosów. Nie ma to sensu.
I remis. Jedni dalej mogą spaść, drudzy dalej mogą wejść do pucharów. Ten mecz nie odpowiedział nam na żadne pytanie.
mecze24.pl – Popis nieskuteczności i dwie nieuznane bramki w meczu Piast Gliwice – GKS Katowice
Pierwsze niedzielne spotkanie 32. kolejki PKO BP Ekstraklasy zakończyło się bezbramkowym remisem. Piast Gliwice podzielił się punktami na własnym stadionie z GKS-em Katowice. W meczu nie brakowało sytuacji bramkowych, a dwa gole zostały nieuznane.
[…] Pierwsza połowa układała się pod dyktando Piasta Gliwice, który zdominował wydarzenia boiskowe. Podopieczni Daniela Myśliwca do przerwy oddali 11 strzałów, w tym dwa celne i wywalczyli cztery rzuty wole. GKS miał tylko jedną próbę. Najbliżej zdobycia bramki gospodarze byli w 20. minucie. Uderzenie Lokilo odbił przed siebie Strączek. Dopadł do niej Quentin Boisgard, ale jego uderzenie obronił Strączek.
– Trzeba robić swoje i skończyć nasze akcje bramką. Tworzymy sobie sytuacje, GieKSa chyba w pierwszej połowie miała tylko jeden strzał. Musimy to podtrzymać, żeby to wyglądało tak, jak wyglądało. Ale musimy zakończyć nasze akcje bramką, bo tylko tego nam brakowało – mówił Patryk Dziczek w przerwie meczu w rozmowie z Canal+Sport.
W drugiej połowie podopieczni Daniela Myśliwca nie spuszczali z tonu i już w 51. minucie znaleźli drogę do siatki, ale ich radość nie trwała długo, gdyż chorągiewkę w górę podniósł sędzia asystent, a arbiter Damian Sylwestrzak odgwizdał spalonego. Po przerwie ze zdecydowanie lepszej strony niż w pierwszej pokazali się goście, który stworzyli sobie więcej sytuacji bramkowych i jedną z nich wykorzystali w 76. minucie. Po uderzeniu Bartosza Nowaka piłka odbiła się od poprzeczki i Filip Borowski wpakował ją do własnej siatki. Do akcji wkroczyli sędziowie VAR, którzy ze względu na zagranie piłki ręką Szkurina nie uznali tego trafienia. Chwilę wcześniej Szkurin nie popisał się, bowiem zmarnował stuprocentową sytuacją na objęcie prowadzenia i w Gliwicach rywalizacja zakończyła się remisem.
dziennikzachodni.pl – Kibice GKS-u Katowice na derbach w Gliwicach z Piastem gorąco dopingowali swój zespół
[…] Kibice Piasta mobilizowali się na derby z GieKSą, która również mogła liczyć na gorący doping swoich fanów, którzy przyjechali do Gliwic. Sympatycy GKS-u szczelnie wypełnili przeznaczone dla nich sektory i głośno wspierali piłkarzy trenera Rafała Góraka.
Fani katowickiej drużyny przyjechali do Gliwic wynajętymi autobusami komunikacji miejskiej i pod eskortą policji jechali autostradą. Było ich około 1300. Choć sympatycy byli w w zdecydowanej przewadze, ekipa kibiców GieKSy też był dobrze słyszalna na stadionie przy Okrzei.
Zespół z Katowic nie wykorzystał okazji, aby wskoczyć na pozycję lidera PKO Ekstraklasy, ale po meczu kibice GieKSy i tak głośno okazali swoje wsparcie.
gol24 – Dwie nieuznane bramki i pierwszy taki remis GieKSy! Piast pokazał pazury
Piast Gliwice zremisował z GKS-em Katowice 0:0. Mecz toczył się przed przerwą pod dyktando gospodarzy, a w drugiej pod dyktando gości. W meczu padły dwa gole, ale oba nie zostały uznane. Dla GKS-u jest to pierwszy bezbramkowy remis w tym sezonie.
Wydawało się, że lepszy będzie GKS Katowice, mający szansę na to, aby w razie wygranej wskoczyć na drugie miejsce w tabeli. Zaskoczył jednak Piast, będąc drużyną znacznie lepszą. Gospodarze atakowali, ale długo nie potrafili nic zrobić pod bramką Rafała Strączka. Na skrzydle szalał Lokilo, ale piłkarz z Demokratycznej Republiki Konga nie potrafił sfinalizować akcji. Świetną okazję zmarnował Patryk Dziczek, posyłając piłkę kilkadziesiąt centymetrów od bramki Strączka, po świetnej wrzutce.
GKS Katowice przez pierwszą połowę był totalnie skupiony na defensywnie, a próby wyjścia z atakiem, szybko się kończyły. Piast strzelił wreszcie bramkę, ale Quentin Boisgard był na spalonym.
W drugiej połowie obudziła się GieKSa. Na boisku pojawił się Bartosz Nowak i gra GKS-u wróciła do normy. Początek co prawda był nieco lepszy w wykonaniu gospodarzy, ale z kolejnymi minutami, przewagę zyskiwali przyjezdni z Katowic. Przebudził się Markovic, który niepilnowany oddał świetny strzał w środek bramki, jednak Holec był na posterunku i odbił uderzenie gwiazdy GKS-u.
W 73. minucie Holec uratował Piasta po strzale Arkadiusza Jędrycha. Chwilę później, szansę miał Ilia Szkurin, ale były gracz Legii fatalnie spudłował. W 75. minucie GKS Katowice mógł cieszyć się z bramki. Po błędzie Holca Nowak huknął w poprzeczkę. Piłka odbiła się od niej, a następnie w plecy Filipa Borowskiego i wpadła do siatki. Okazało się, że przy podaniu do Nowaka, Szkurin zagrał ręką i po analizie VAR, gol nie został uznany.
onet.pl – Derby rozczarowanych nadziei. GieKSa może tego bardzo żałować
Bezbramkowy remis w twardych derbach Górnego Śląska, po którym Piast i GKS Katowice mogą żałować niewykorzystanych okazji. Oba zespoły ciągle potrzebują punktów, żeby spełnić swoje najważniejsze cele w końcówce szalonego sezonu PKO BP Ekstraklasy.
[…] Zamiast bramek była przede wszystkim twarda derbowa walka i determinacja, charakterystyczne dla drużyn prowadzonych przez Daniela Myśliwca oraz Rafała Góraka. Zawodników z Gliwic i Katowic z pewnością stać na stwarzanie ciekawszych widowisk, jednak swoją rolę odegrała też duża stawka.
[…] Piast Gliwice pod wodzą Daniela Myśliwca w tej rundzie jest namacalnym przykładem nieprzewidywalności szalonego sezonu PKO BP Ekstraklasy. Po serii dobrych wyników przed przerwą reprezentacyjną zespół z Okrzei wydawał się już być spokojny w kontekście walki o utrzymanie, jednak porażki w pierwszych kwietniowych kolejkach, znacznie pogorszyły jego sytuację na dole tabeli.
[…] Gospodarze raz po raz sprawdzali koncentrację powracającego między słupki GieKSy po kilkutygodniowej kontuzji Rafała Strączka, jednak ten szybko przypomniał, że jest w tym sezonie zdecydowanie pewniejszym wyborem dla Góraka niż Dawid Kudła, który ani razu nie potrafił zagrać na zero z tyłu i może już nie mieć okazji do przerwania fatalnej serii.
[…] GKS Katowice w tym meczu nie przypominał natomiast zespołu, który imponował formą we wcześniejszych kolejkach. W jego grze próżno było szukać ofensywnej fantazji i fajerwerków, która choćby w poprzedniej kolejce przełożyła się na wysokie zwycięstwo z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza (5:1), a wcześniej bardzo dobre występy w Poznaniu w lidze, czy Częstochowie w półfinale Pucharu Polski. Dość powiedzieć, że w pierwszej połowie jedynym celnym strzałem drużyny Rafała Góraka okazało się niegroźne uderzenie z dystansu. Pod bramką Gliwiczan nie było widać kreatywności Bartosza Nowaka, czy ofensywnych podłączeń Emana Markovicia albo Marcina Wasielewskiego, którzy zebrali tak wiele pozytywnych recenzji za występy we wcześniejszych tygodniach. Można tylko gdybać, czy wpływ na taką postawę GieKSy miała otwierająca się szansa na znaczący awans z 6. miejsca na pozycję wicelidera z perspektywą walki w kwalifikacjach Ligi Mistrzów.
[…] GieKSa wpisała się natomiast w trend punktowych potknięć ekip z czołówki w 32. kolejce PKO BP Ekstraklasy i zamiast wylądować za plecami liderującego Lecha Poznań, pozostała w niemałym kotle drużyn zaangażowanych w grę o europejskie puchary oraz medale na koniec obecnych rozgrywek. W Katowicach liczą przede wszystkim na podtrzymanie świetnej serii zwycięstw przed własną publicznością, a w następnej kolejce na Nową Bukową przyjedzie Jagiellonia Białystok, która kilka miesięcy temu przegrała już na terenie GieKSy w 1/8 finału Pucharu Polski (1:3).
transfery.info – GKS Katowice potknął się z Piastem Gliwice. Rafał Górak: Najważniejsza tabela będzie po 34. Kolejce
GKS Katowice nie wykorzystał szansy na objęcie pozycji wicelidera Ekstraklasy. Podopieczni Rafała Góraka bezbramkowo zremisowali z Piastem Gliwice i ich awans do europejskich pucharów pozostaje kwestią otwartą. Szkoleniowiec po ostatnim gwizdku musiał tłumaczyć się z przeciętnego występu podopiecznych.
[…] Szansy nie udało się jednak wykorzystać. Piast nie tylko powstrzymał „GieKSę” przed zdobyciem bramki, ale miał także kilka okazji na objęcie prowadzenia. Ostatecznie po 90 minutach spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.
W tej sytuacji piłkarze z Katowic zajmują dopiero piątą lokatę w stawce i nie są pewni awansu do pucharów. Rafał Górak na konferencji prasowej musiał zmierzyć się z pytaniami dotyczącymi presji ciążącej na podopiecznych.
– Musimy przede wszystkim twardo stąpać po ziemi i być drużyną, społeczeństwem, klubem bardzo przytomnym w związku z tym, że taka szansa jest i można zawalczyć o wiele rzeczy. Należy się z tego radować i zrobić wszystko, by ją wykorzystać. Ale nie wydaje mi się, by dzisiaj ona komukolwiek pętała nogi – zaznaczył szkoleniowiec.
53-latek zapewnił również, że nieustannie zachowuje wiarę w swoją drużynę.
– To naprawdę wielka przyjemność grać o takie rzeczy, być w czubie, ale o wiele trudniej jest być na dole i martwić się, że jutro może być koniec przygody. My wiemy, że zrobiliśmy kawał świetnej roboty w tym sezonie, ale to nie jest jego koniec. Ta jedna, właściwa tabela, ta najważniejsza, będzie po 34. kolejce i wtedy wszystko ocenimy. Dla mnie to cenny punkt – podkreślił Górak.
W dwóch ostatnich spotkaniach tej kampanii GKS zmierzy się z Jagiellonią Białystok i Pogonią Szczecin. Zwłaszcza ta pierwsza potyczka będzie miała spore znaczenie w kontekście układu górnej części stawki.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze