Piłka nożna Prasówka
Media o meczu z Motorem: Niegościnni gospodarze
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat dzisiejszego spotkania GKS Katowice – Motor Lublin.
dziennikwschodni.pl – Motor w piątek gra z GKS Katowice. Kto zrobi krok w stronę Europy
Nie raz i nie dwa pisaliśmy, że w tym sezonie nie ma łatwych meczów. Mijają tygodnie i nic się w tym temacie nie zmienia. Już w piątek o godz. 18 Motor Lublin zagra na wyjeździe z GKS Katowice. To będzie pojedynek zespołów, które marzą o europejskich pucharach. Kto wygra, ten na pewno poprawi swoje notowania w tym wyścigu.
Przed rokiem drużyny z Katowic i Lublina walczyły o miano najlepszego beniaminka. Obie zdobyły po 49 punktów, ale sezon na wyższej pozycji zakończyli żółto-biało-niebiescy. Teraz cały czas są w grze o miejsce w europejskich pucharach. Chwilowo w odrobinę lepszej sytuacji znajduje się „Gieksa”, która ma punkt więcej i jest „oczko” wyżej w tabeli.
Jeżeli chodzi o występy ligowe tylko w tym roku, to drużyna trenera Rafała Góraka też jest ciut lepsza. W 11 meczach wywalczyła 20 punktów. Motor zdobył ich 18, ale w dziesięciu spotkaniach.
Wiosną jeszcze nikomu nie udało się wygrać na Nowej Bukowej. GKS przed własną publicznością wywalczył 13 punktów na 15 możliwych, a dodatkowo ma bilans bramkowy 8-2.
Licząc całe rozgrywki Lukas Klemenz i spółka zanotowali u siebie cztery porażki. Przegrali z: Lechem, Rakowem, Cracovią i Piastem. Ostatnio bez punktu kończyli domowe spotkanie 8 listopada, kiedy ulegli zespołowi z Gliwic 1:3.
„Gieksa” ma za sobą serię niesamowitych meczów. Z STS Pucharu Polski odpadła w półfinale po wyjazdowym spotkaniu z Rakowem, który zakończył się remisem 4:4. Karne lepiej strzelali jednak piłkarze „Medalików”. Po tych wyczerpujących zawodach drużyna trenera Górka pojechała do Poznania, gdzie zremisowała z Lechem 3:3. W Częstochowie prowadziła 2:0, a na stadionie „Kolejorza” 1:0, 2:1 i 3:2. Nie potrafiła jednak dowieźć korzystnego wyniku do końca.
W Katowicach mogą odczuwać z tego powodu niedosyt i złość, ale w Lublinie nastroje są bardzo podobne. Gdyby nie strata punktów z Rakowem i Radomiakiem, to sytuacja w tabeli żółto-biało-niebieskich wyglądałaby znacznie lepiej.
A tak może i są tylko cztery punkty straty do pucharów, ale także pięć przewagi nad strefą spadkową. A skoro w terminarzu są po kolei mecze z: GKS Katowice, Widzewem i Lechem, to trzeba się pilnować. W piątek na szali będzie też świetna seria „Motorowców”, którzy nie przegrali od 15 lutego (przegrana z Lechią 2:3).
– Na pewno siedem meczów bez porażki, to naprawdę dobra seria. Pomogła nam się wywindować w tej ciasnej tabeli. Szkoda, że nie dociągnęliśmy jednego z dwóch ostatnich meczów remisowych. Teraz przed nami kolejne wyzwanie, trzeba się skupić na najbliższym spotkaniu, bo każde trzy punkty naprawdę wiele dają w tej tabeli – mówił na klubowym kanale YouTube Filip Luberecki.
A jak gospodarze widzą swojego najbliższego rywala?
– Motor jest ostatnio w bardzo dobrej dyspozycji. Trzeba sobie zdać sprawę, że to spotkanie nie będzie łatwiejsze od tych meczów, które były przed chwilą. Spodziewamy się bardzo trudnego pojedynku – mówi Rafał Górak.
I dodaje, że końcówka sezonu będzie bardzo ciekawa.
– Trzeba patrzeć, że to są mecze finałowe, jeśli chodzi o to, jak się spojrzymy za siebie, ale i przed siebie. Liga jest tak spłaszczona, że nie ma co dywagować czy już mamy utrzymanie, czy jeszcze nie. Trzeba być przygotowanym na wszystko i grać te finały – wyjaśnia szkoleniowiec GKS.
kurierlubelski.pl – Trener Motoru Lublin Mateusz Stolarski o najbliższym rywalu. „GKS Katowice to zespół mocny mentalnie”
17 kwietnia (godz. 18) Motor Lublin zagra w Katowicach. – Myślę, że GieKSa jest najbardziej powtarzalnym zespołem w Ekstraklasie – powiedział klubowym mediom Mateusz Stolarski, trener żółto-biało-niebieskich.
– Ja ich pamiętam jeszcze jak pracowałem w Stali Rzeszów. To było około pięciu lat temu i wtedy rywalizowaliśmy z trenerem Górakiem w drugiej lidze. Jego system gry, sposób gry i dobór zawodników pod swój model praktycznie w ogóle się nie zmienił. Mało tego, dość duża liczba zawodników po prostu jest z tą drużyną nadal. Adrian Błąd czy Arkadiusz Jędrych, Marcin Wasielewski: to są zawodnicy, którzy, którzy rywalizowali z nami na tych boiskach pierwszo, a nawet drugoligowych. Więc tutaj na pewno taki sposób gry i sposób poruszania się zawodników i jakby idea są niezmienne. To duża siła – zwraca uwagę szkoleniowiec Lublinian.
– Dodatkowo jedziemy też do zespołu mocnego mentalnie, szatnia jest tam bardzo skonsolidowana. Oni bardzo dobrze grają na swoim stadionie na Bukowej, zresztą też ostatnimi czasy, w ogóle świetnie punktują. Jest to więc taki idealny mecz dla Motoru, który lubi przerywać serie, lubi takie wyzwania podejmować i z takim założeniem tam jedziemy – dodaje.
Motor nie przegrał żadnego z ostatnich siedmiu meczów. W tym czasie zanotował cztery wygrane i trzykrotnie dzielił się punktami ze swoimi rywalami. GKS takiej serii nie ma, ale także punktuje regularnie, jak w niedzielę, gdy zremisował na wyjeździe z Lechem Poznań 3:3.
– Pierwsza sprawa jest taka, że na pewno musimy zatrzymać ich stałe fragmenty gry. Tutaj będziemy musieli szczególnie te piłki w drugim tempie wybraniać i dobrze funkcjonować. Druga rzecz na pewno jest taka, że GKS też ma swoje problemy w obronie. W ostatnich dwóch spotkaniach stracił siedem bramek, więc tutaj oni na pewno wiedzą o tym, że muszą nad tą fazą pracować i będziemy spróbowali jak najwięcej naszych atutów ofensywnych wykorzystać – analizuje przed wyjazdem do Katowic trener Stolarski.
Na sześć kolejek przed końcem sezonu obydwa zespoły są w grze o udział w eliminacjach europejskich pucharów. Motor zajmuje aktualnie ósme miejsce – 39 punktów (bilans: 9-12-7), Katowiczanie z dorobkiem 40 pkt., są oczko wyżej (bilans: 12-4-12). Czwarty Górnik Zabrze – eliminacje Ligi Konferencji Europy – ma 43 pkt
gol24.pl – Trener Rafał Górak przed meczem GKS Katowice – Motor Lublin. „Każde kolejne spotkanie będzie jak finał”
GKS Katowice w dwóch ostatnich meczach stracił aż 7 goli, ale trener Rafał Górak widzi pozytywy w postawie drużyny przeciwko czołowym ekipom w Polsce. Szkoleniowiec popularnej GieKSy zaznacza, że każde kolejne spotkanie w końcówce sezonu będzie dla nich „jak finał”.
Ostatnio Katowiczanie przegrali „w delegacji” rzutami karnymi półfinał Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa po remisie 4:4, a ligowy mecz w Poznaniu z Lechem skończyli wynikiem 3:3. Październikowe starcie z Motorem na wyjeździe wygrali 5:2.
Po 28 kolejkach GKS zajmuje siódme miejsce w tabeli z przewagą punktu nad piątkowym przeciwnikiem.
– Te dwa ostatnie mecze zbudowały nas, bo drużyna bez silnego mentalu nie dałaby rady unieść takich spotkań jak w Częstochowie i Poznaniu. To było trudne, przegrać karnymi półfinał PP i pojechać do mistrza kraju i kandydata do tytułu. A my zagraliśmy tam kapitalnie, co mnie napawa optymizmem. Drużyna „rośnie” w takich meczach – dodał Górak.
Zaznaczył, że taki bramkowy „festiwal” nie będzie trwał cały czas.
– Kolejny mecz może być „zamknięty” i jeśli wygramy 1:0, też będziemy się cieszyć. Siedem straconych goli spowodowało, że było o czym rozmawiać z zawodnikami. Motor jest w bardzo dobrej dyspozycji, nie przegrał w ostatnich siedmiu meczach, stracił w nich tylko cztery gole. To spotkanie nie będzie ani trochę łatwiejsze od tych poprzednich. Lublinianie są bardzo dobrze zorganizowani w defensywie i na pewno zawieszą nam wysoko poprzeczkę – ocenił szkoleniowiec.
Przyznał, że przy tak spłaszczonej tabeli trzeba być gotowym na wszystko.
– Życzę moim piłkarzom, by po każdym spotkaniu do końca rozgrywek unosili ręce w geście triumfu i żebyśmy wytrzymali na takim poziomie punktowania i gry – podsumował.
Ostatnie dwa mecze były bardzo udane dla norweskiego pomocnika GKS Emana Markovica. Strzelił trzy gole, miał udział przy trafieniach kolegów.
– Każde kolejne spotkanie będzie dla nas jak finał. Bo mamy dużo do wygrania. Na pewno ode mnie można oczekiwać więcej. Takie mecze, jak Rakowem i Lechem, dodały mi pewności siebie – powiedział.
Nie ukrywał, że nigdy wcześniej nie grał w tak wyrównanej lidze.
– Dla kibiców to fajne, bo mają jeszcze więcej przyjemności z oglądania meczów, ale to absolutnie szalony sezon – ocenił zawodnik występujący wcześniej w Bośni i Hercegowinie, Norwegii i Szwecji.
ekstraklasa.org – Niegościnni gospodarze – 29. kolejka 2025/2026 (piątek)
W ostatnich tygodniach Legioniści nie lubią oddawać rywalom punktów – za nimi seria 9 meczów z rzędu bez porażki w lidze. Podobnie jak GKS w Katowicach, który z kolei ma za sobą 3 domowe zwycięstwa z rzędu.
GKS KATOWICE – MOTOR LUBLIN
SYTUACJA: Sąsiedzi – w tabeli dzieli ich tylko 1 punkt. Po tym starciu Motor może prześcignąć Katowiczan.
HISTORYCZNIE: Tylko 1 porażka GKS Katowice w 14 ostatnich meczach z Motorem w Ekstraklasie.
POD LUPĄ – GOSPODARZE: Bartosz Nowak i Bartosz Wolski notują najwięcej dośrodkowań (202 vs 214).
POD LUPĄ – GOŚCIE: Mbaye N’Diaye i Karol Czubak razem strzelili 11 goli w 2026 roku (6+5) – najskuteczniejszy duet klubowy w tym okresie.
CZY WIESZ, ŻE: Średnio w meczach między nimi pada 3,29 gola.
GKS Katowice ma 3 zwycięstwa z rzędu u siebie (2 czyste konta z rzędu)
GKS Katowice zdobył 16 punktów w 6 ostatnich meczach u siebie
Bartosz Nowak – najwięcej strzałów celnych zza pola karnego (17)
1 porażka GKS Katowice w 14 ostatnich meczach z Motorem w Ekstraklasie
7 meczów z rzędu bez porażki Motoru Lublin (jeśli nie przegra, ustanowi swoją nową najdłuższą serię bez porażki w Ekstraklasie)
Średnio w meczach wyjazdowych Motoru Lublin pada 3,15 gola/mecz
16 ostatnich goli Motoru – 7x Czubak, 6x N’Diaye, 2x Wolski, 1x samobój
Mbaye N’Diaye + Karol Czubak: razem strzelili 11 goli w 2026 roku (6+5) – najskuteczniejszy duet klubowy w tym okresie
Średnio w meczach między nimi pada 3,29 gola/mecz
Bartosz Nowak i Bartosz Wolski – najwięcej dośrodkowań (202 vs 214)
zagranie.com – Gospodarze zaliczą over bramkowy?
W piątkowy wieczór rozpocznie się kolejna seria spotkań w polskiej Ekstraklasie. Jako pierwsi na placu boju pojawią się zawodnicy z Katowic i Lublina.
[…] GKS Katowice w trwających zmaganiach ligowych spisują się całkiem nieźle. Podopieczni Rafała Góraka aktualnie zajmują 7. miejsce z dorobkiem 40 punktów na koncie. Ich bilans meczowy wynosi 12 wygranych, 4 remisy i 12 porażek. I tym samym cały czas są w grze o czołówce. A patrząc na ich obecną dyspozycję, to szanse „Gieksa” ma spore. Mianowicie do TOP 3 tracą tylko 3 oczka. W 5 meczach ligowych wstecz przed własną publicznością zgromadzili natomiast 13 z 15 możliwych punktów i wydaje się, że w piątkowy wieczór również powinni sobie poradzić.
Motor w tym sezonie gra w kratkę. Piłkarze z Lublina nie potrafią bowiem utrzymać na dłużej dobrej formy i po lepszym okresie, zwykle przychodzi kilka meczów bez zwycięstwa. Aktualnie są jednak na fali wznoszącej – nie przegrali w 5 meczach Ekstraklasy wstecz, notując 3 remisy i 2 wygrane. Dzięki temu zajmują aktualnie 8. lokatę i również mają szanse walkę o ścisłą czołówkę. Na wyjazdach jednak nie idzie im najlepiej. Wygrali tylko 3 z 10 meczów w roli gości i dlatego też ich szanse na wygraną z „Gieksą” nie są najwyższe.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze