Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu: Szok tlenowy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat dzisiejszego meczu Jagiellonia Białystok – GKS Katowice.

 

weszlo.com – Jagiellonia – GKS

Jagiellonia walczy o pozycję lidera PKO BP Ekstraklasy. GKS chce na dobre oddalić się od strefy spadkowej, nad którą ma w tym momencie zaledwie 1 oczko zapasu. Bardzo ważne spotkanie dla obu zespołów w kontekście miejsca w tabeli.

Jaga po 2 ligowych porażkach wróciła na zwycięską ścieżkę przed przerwą reprezentacyjną za sprawą niesamowitego Oskara Pietuszewskiego. Bramka młodego skrzydłowego zapewniła zwycięstwo w Szczecinie, a trzeba przyznać, że Pogoń postawiła twarde warunki wiceliderowi ligi. W tym momencie, dzięki remisowi Górnika z Wisłą Płock, Duma Podlasia posiada wielki komfort, ponieważ ma do rozegrania zaległe spotkanie i mecz 16. kolejki przed sobą. Podopieczni Siemieńca mają wszystko we własnych rękach.

GKS piął się w górę, był na fali i po mistrzowsku przerżnął derby z Piastem. Coś, co nie miało prawa się wydarzyć, patrząc nie tylko na dotychczasową formę obu zespołów, ale także na jakość prezentowaną przez GieKSę w ostatnich tygodniach, wydarzyło się. Katowiczanie mimo wszystko zanotowali spory progres względem początku sezonu i muszą go potwierdzić w kolejkach poprzedzających przerwę zimową.

Wydaje się, że nie będą jednak mieli za dużo do powiedzenia w Białymstoku. Jagiellonia jest zespołem, który w tym momencie ma wszystkie karty po swojej stronie i na pewno nie odpuści walki o fotel lidera. Imaz i spółka okupują 2. miejsce nie bez powodu. GieKSa jest dobra, ale Jaga lepsza.

[…] Jaga odbudowała się po serii słabszych rezultatów zapoczątkowanych przez fatalne sędziowanie Bartosza Frankowskiego. Wygrana z Pogonią przyszła w dramatycznych okolicznościach, ale pokazała, że Duma Podlasia ma instynkt zwycięzcy. GieKSa nadal nie jest zbyt pewna w swoich poczynaniach. Wydawało się, że po serii wygranych weszła na optymalne tory, jednak porażka z Piastem znów zaburzyła pozytywny obraz zespołu.

 

sport.tvp.pl – Jagiellonia Białystok zagra z GKS Katowice. Adrian Siemieniec: czasami nie mamy czasu na trening

Przed Jagiellonią Białystok ostatnia prosta do zakończenia roku piłkarskiego. Żółto-czerwonych czeka maraton ośmiu meczów, w tym trzech spotkań domowych. Szkoleniowiec Jagi Adrian Siemieniec przyznaje, że pomocna w przygotowaniu zespołu do zakończenia rundy była przerwa reprezentacyjna.

Jagiellonia Białystok od momenty, gdy rywalizuje na trzech frontach, czyli w rozgrywkach ligowych, Pucharze Polski i Lidze Konferencji, mierzy się często z brakiem czasu na standardowe treningi piłkarskie. Sztab szkoleniowy klubu często ma czas wyłącznie na odprawę i rozruch. Z pomocą przychodzą wówczas przerwy reprezentacyjne.

Przed tygodniem żółto-czerwoni rozegrali mecz sparingowy z pierwszoligową Pogonią Grodzisk Mazowiecki, którą pokonali 5:1. Piłkarze otrzymali też kilka dni wolnego, a ostatnie dni spędzili na doszkoleniu tych elementów gry, w których konieczną poprawę zauważył trener Adrian Siemieniec.

[…] Teraz przed żółto-czerwonymi próba wskoczenia na fotel lidera PKO BP Ekstraklasy. Jagiellonia traci do Górnika Zabrze dwa punkty, ale ma przed sobą jeszcze zaległy mecz ligowy z Motorem Lublin. Zanim jednak spotkanie z Motorem, to białostoczanie zmierza się w rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy z GKS Katowice.

– My przez okres przygotowań naprawdę proporcjonalnie mało rozmawiamy o przeciwniku, a dużo rozmawiamy o sobie i staramy się pracować mocno nad swoim sposobem gry, nad pracą nad swoimi deficytami i też nad tym, by pewne rzeczy rozwijać, urozmaicać, dokładać. Bo co nie zmienia faktu, że nie ma tego procesu za dużo, no to trzeba pamiętać o tym, że klub i drużyna muszą się rozwijać, muszą iść do przodu i nie wystarczy tylko dbać o to, żeby fajnie być przygotowanym do meczu, ale też musimy rozwijać drużynę i rozwijać piłkarzy w tym czasie. Natomiast element analizy przeciwnika to jest element przygotowania do meczu i takie przygotowania też w tym kierunku poczyniliśmy – mówił Siemieniec.

– Jeżeli chodzi o GKS Katowice, no to myślę, że jak ktoś obserwuje polską Ekstraklasę, pracę trenera Góraka i to, jak ten zespół funkcjonuje zarówno w Ekstraklasie, jak i funkcjonował na poziomie pierwszej ligi, to jedno słowo się nasuwa… To konsekwencja, powtarzalność, ciągłość procesu. Myślę, że najlepszą wizytówką dla GKS-u jest to, że doskonale wiemy, czego się po nich spodziewać. Myślę, że to jest chyba najlepszy komplement, jaki można użyć w kierunku drużyny i trenera, który pracuje z tą drużyną. No bo to dobrze świadczy o procesie, dobrze świadczy o konsekwencji działania i o kierunku. I chyba tak bym to pozostawił, nie wchodząc w szczegóły związane z organizacją gry. Bo to, co powiedziałem, jeżeli ktoś obserwuje polską Ekstraklasę, to doskonale wie, jaką drużyną jest GKS Katowice i jakiej drużyny może się spodziewać w niedzielę w Białymstoku – zakończył szkoleniowiec.

 

jagiellonia.net – Szok tlenowy

Jagiellonia Białystok spotkała się dotychczas z GKS Katowice równo 10 razy i wszystkie te mecze miały miejsce na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce (kiedyś I liga, teraz „ekstraszkapa”).

Bilans, jeśli chodzi o wyniki, jest nieznacznie korzystniejszy dla katowiczan, którzy triumfowali 4-krotnie, a „Jaga” była w tych pojedynkach górą 3 razy. W tylu samo spotkaniach padł remis. Wprost tragicznie dla „Żółto-Czerwonych” przedstawia się natomiast bilans bramkowy tych potyczek – 16:6 dla katowiczan. Jest to głównie wynikiem jednego spotkania rozegranego w sezonie 1992/93, kiedy to nasz klub żegnał się z I ligą. W rozgrywanym w Katowicach meczu przegraliśmy aż 1:7, czyli „GieKSa” zaaplikowała nam w nim niemal połowę wszystkich strzelonych „Jadze” bramek!

W ubiegłym sezonie pierwsze starcie Jagiellonii, ówczesnego mistrza Polski, z beniaminkiem z Katowic miało miejsce przy Bukowej w stolicy Górnego Śląska. Dodajmy – starej Bukowej, bo w trakcie rozgrywek „GieKSa” przeniosła się na nowy, imponujący stadion Arena Katowice (przy ul. Nowa Bukowa 1), mogący pomieścić trochę ponad 15 000 widzów. Niestety, pożegnanie białostoczan z historycznym „Blaszokiem” nie było udane. „Jaga” przechodziła na tym etapie rozgrywek mały kryzys i przerżnęła mecz koncertowo 1:3. Gola dla naszej drużyny zdobył niezawodny Afi, a dla gospodarzy jedna z bramek padła po strzale Oskara Repki. Widać, że pomocnik ten lubi strzelać gole „Jadze”, bo w tej rundzie w Białymstoku uczynił to 2-krotnie, będąc już zawodnikiem „Madalieros” z Częstochowy! Na wiosnę wzięliśmy na katowiczanach skromny rewanż, wygrywając 1:0 po golu wracającego po kontuzji Tarasa Romanczuka. Aha, w tym spotkaniu zagrał przeciwko gospodarzom niejaki Dawid Drachal :-)! I o mały włos w II połowie nie wpisał się na listę strzelców. Mam nadzieję, że zrobi to w najbliższą niedzielę, ale do przeciwnej bramki :-)!

W ubiegłych rozgrywkach katowiczanie, zwani popularnie „Blaszokami”, stanowili jedną z pozytywnych niespodzianek ligi, zajmując z 49 punktami na koniec rozgrywek 8. miejsce, czyli o jedno niżej od innego beniaminka – Motoru Lublin (tyle samo punktów, ale lepszy bilans spotkań bezpośrednich). Prezentowali przy tym ładny i odważny futbol, który zyskiwał im sympatię w niemal całym kraju. W tym sezonie coś się jednak w Katowicach „zatło”. „Blaszoki” są aktualnie na 13. miejscu w tabeli (razem z „Papricones”, „pykniętych” 2 tygodnie temu w Szczecinie przez naszych dzielnych Jagiellończyków) z bilansem 5 zwycięstw, 2 remisów i 8 „zbiorów w cymbał”. W bramkach 21:27. Należy jednak przypomnieć, iż tak „wysoką” lokatę zawdzięczają też temu, że na wstępie rozgrywek gdańska Lechia została ukarana odjęciem 5 punktów. Gdyby nie to, „GieKSa” byłaby w tabeli bezpośrednio nad strefą spadkową! A tak pięknie miało być, wywiady miały być, wizyty w zakładach pracy…

Co więc poszło u naszych niedzielnych przeciwników nie tak? Otóż DLA mnie się wydaje, że nie tak poszły u nich transfery. Przede wszystkim szeregi katowiczan opuścili zawodnicy, którzy pod koniec sezonu niemal samotnie ciągnęli za uszy ich ofensywę. Mam na myśli wspomnianego Repkę i Sebastiana Bergiera, który teraz robi to samo, ale dla „Czerwonoarmiejców” z łódzkiego Widzewa. Oprócz nich ze zdrowym śląskim powietrzem pożegnali się Filip Szymczak (powrót do poznańskich „Ishaków”) i Dawid Drachal, który chyba przechodzi w związku z tą sytuacją szok tlenowy na Podlasiu ;-). Może cała jego była drużyna także przeżyje szok tlenowy po przybyciu do Białegostoku ;-)? Niby tych odejść było więcej, ale umówmy się, że nie byli to „kopacze” stanowiący o sile „GieKSy” w sezonie minionym.

To jednak połowa problemu. Bo drugą stanowią ci, którzy powstałą wyrwę mieli załatać. No ale jak usiłuje się to uczynić za pomocą piłkarza Rosołka – Macieja zresztą – to gratulacje. Albo „proroka” Ilyi, Shkurina zresztą… Za niego katowiczanie musieli (będą musieli?) zapłacić „zabużanom” nawet 700 000 „jurków”! Taki Filip Rejczyk wielkim „talentem” był. I nawet kiedyś, z tego co pamiętam, to Jagiellonią wzgardził, przenosząc się do „Kapibarojadów” z Wrocławia. I jakoś tej wielkości potwierdzić po raz kolejny, tym razem już w „GieKSie”, nie może! Fajnie prezentował się kiedyś Aleksander Paluszek, także pozyskany z „Breslau”. I Kacper Łukasiak, który przybył z grodu „pana Krzysztofa Jarzyny”. Tylko co z tego, skoro całe to „fajnie”, co dotyczy tych piłkarzy, odnosi się do minionych sezonów lub do pobożnych życzeń ich menedżerów? Tak po prawdzie jedynym transferem na zdecydowany plus było wykupienie Mateusza Kowalczyka z Brøndby IF. Zawodnik ten był wcześniej do GKS wypożyczony i nawet chodziły słuchy o możliwości jego zawitania do Białegostoku. No ale nie za milion „jurków”, które podobno „GieKSa” za niego „wybecelowała”!

W kadrze GKS ciągle nie brakuje solidnych piłkarzy, ale może też i liga troszkę się nauczyła ich dość „siermiężnego” systemu gry? Dość powiedzieć, że w ostatniej kolejce katowiczanie zebrali „bęcki” 1:3 na własnym stadionie od „przepotężnego” Piasta, dla którego był to dopiero drugi wygrany mecz w bieżących rozgrywkach! Na kogo musimy jednak uważać? Skoro lubią nam gole strzelać nasi byli zawodnicy, to z całą pewnością może to zrobić Lukas Klemanz, który ostatnio ochoczo ładuje do każdej bramki, pod którą się znajduje. A że jako obrońca dość często znajduje się pod własną… Przy SFG trzeba też koniecznie uważać na innego środkowego obrońcę – Arkadiusza Jędrycha.

Pomoc GKS oparta jest na trójce doświadczonych zawodników. Prym w tej formacji wiodą Hiszpan Borja Galán, Marcin Wasilewski i – oczywiście – najgroźniejszy zawodnik w całej ekipie z Katowic – Bartosz Nowak (4 gole i 5 asyst w tym sezonie). Potężnym uderzeniem z dystansu dysponuje ten, który raz ukąsił nas w ubiegłym roku w Katowicach, czyli „bezbłędny” Adrian Błąd. W ataku natomiast zazwyczaj biega Słowak Adam Zrelak (2 bramki i asysta). Trenerem katowiczan od 2019 roku (!!!) jest Rafał Górak, który ze śląską ekipą zaliczył wszelkie możliwe awanse w drodze do „ekstraklapy”. Szacun.

Do niedawna „piętą achillesową” Jagiellonii była gra w meczach rozgrywanych po przerwie na spotkania reprezentacji. Wprawdzie kilku naszych piłkarzy (Pietuszewski, Drachal, Mazurek, Rallis) udało się na zgrupowania swoich zespołów narodowych, ale trzon Jagiellonii pozostał w Białymstoku, gdzie – w ramach gry kontrolnej – rozprawił się bezlitośnie 5:1 z Pogonią „Grodziszcze” Mazowieckie, było nie było wiceliderem I ligi. Z powodu żółtych kartek w niedzielę w naszych szeregach nikt nie będzie pauzował, więc cała kadra powinna być do dyspozycji trenejro. Tak więc jakoś w tę „reprezentacyjną klątwę” nie chce mi się wierzyć.

Ja wiem, że każdego przeciwnika trzeba doceniać i że jeszcze nikt przed meczem nie wygrał, a wielu przegrało, piłka jest okrągła, a bramki są dwie i takie tam inne… Ale gramy w swoim DOMU przy Słonecznej i mamy wypoczętych piłkarzy, którzy właśnie pokazali, że wiedzą, jak się strzela bramki słabszym drużynom. Dużo bramek. Za nimi stanie żółto-czerwona ściana, która da im dodatkową moc rykiem niemal 20 tysięcy gardeł!

 

zagranie.com – Będzie niespodzianka?

[…] Jagiellonia Białystok w ostatnich tygodniach nie miała aż tak dobrej formy, ale dalej jest to drużyna, która nie ma większych kryzysów. Zdarzy im się stracić punkty, ale ostatecznie i tak wychodzą potem na prostą i nie gubią aż tyle co inne ekipy. Jest to bardzo istotne w kontekście ligowej tabeli, bo takie zespoły jak Lech, Legia czy Pogoń nie są nawet blisko bycia w top 4. Jagiellonia mierzy się z zespołami, które raczej nie utrzymają tak dobrej formy przez cały sezon, bo zarówno Górnik jak i Wisła Płock mają raczej ograniczony potencjał. Jagiellonia tak naprawdę rywalizuje na ten moment tylko i wyłącznie ze sobą, bo jako jedyna ekipa z czołówki ma możliwości by utrzymać formę przez cały sezon, co trener Siemienic pokazywał już nie raz. Jagiellonia u siebie radzi sobie bardzo dobrze i w lidze przegrali jedynie 2 spotkania, a wygrali aż 5.

[…] GKS Katowice walczyć w tym sezonie będzie raczej jedynie o utrzymanie lub o solidną pozycję w środku tabeli. Na ten moment mają jedynie punkt przewagi nad strefą spadkową, a w dole tabeli jest spory ścisk. Warto zwrócić też uwagę, na takie ekipy jak Pogoń, Widzew czy Legia, które mają po 17 punktów i raczej nie będą się biły na koniec sezonu o utrzymanie. GKS Katowice musi zacząć w takim razie zdobywać punkty, żeby realnie nie wpaść do strefy spadkowej, z której czasem naprawdę jest ciężko wyjść. Piast czy Lechią są w tej strefie od dłuższego czasu i dalej walczą o to by wyjść na prostą. W GKS Katowice główną postacią jest Bartosz Nowak, który ma już udział przy 9 bramkach ligowych w tym sezonie. Jest to centralna postać całej ofensywny, na której GKS w tym sezonie po prostu stoi. Gdyby nie ten zawodnik, to drużyna niemal na pewno byłaby w tym momencie w strefie spadkowej. Strzelili w tym sezonie 21 bramek, ale stracili aż 27. Przy tak słabej obronie będzie im bardzo ciężko się utrzymać, dlatego muszą nadrabiać w ataku. Co ciekawe, spory udział przy bramkach w tej drużynie mają środkowi obrońcy. Klemenz ma 4 bramki, Zrelak ma 2, a Alan Czerwiński ma 3 asysty. GKS Katowice na wyjazdach wygrał tylko 2 spotkania i ma bilans bramkowy 10:14.

[…] GKS Katowice nie radzi sobie zbyt dobrze w tym sezonie, ale ostatnio mają formę zwyżkową. Wygrali aż 4 z 5 ostatnich spotkań i teoretycznie wyglądają całkiem nieźle. Grali jednak na bardzo przeciętnych rywali. Jagiellonia będzie na zdecydowanie wyższym poziomie, a do tego mają przewagę własnego boiska. W poprzednim sezonie Jagiellonia wygrała bezpośrednie spotkanie 1:0, ale rywal nie miał też zbyt wielu okazji. GKS Katowice oddał 1 strzał celny w tamtym starciu i w głównej mierze byli raczej bezradni. GKS Katowice w ostatnim czasie pokonał ŁKS, Termalice, Korone czy Motor. W ostatniej kolejce przegrali natomiast z Piastem Gliwice. Myślę, że Jagiellonia będzie dla nich po prostu zbyt niewygodnym rywalem, zwłaszcza patrząc na to jak słabą ma defensywę ekipa z Katowic.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga