Piłka nożna Prasówka
Media o meczu: Jagiellonia gra o szybką rehabilitację
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wieczornego spotkania Jagiellonia Białystok – GKS Katowice.
sport.tvp.pl – Jagiellonia zagra z Gieksą. Kapitan GKS zdecydowanie: puchary? Dlaczego o tym nie marzyć? [WYWIAD]
Przed nami zaległy mecz Ekstraklasy pomiędzy Jagiellonią Białystok a GKS Katowice. Kapitan przyjezdnych Arkadiusz Jędrych w rozmowie z TVPSPORT.PL mówi o celach i potencjale swojej drużyny, Bartoszu Nowaku, jako kandydacie do kadry i marzeniach, które mogą się spełnić jeszcze w tym sezonie.
[…] – Bierzecie do głowy taką myśl, że możliwe pokonanie Jagiellonii sprawi, że zaczniecie walkę nawet o miejsce pozwalające na grę w europejskich pucharach?
– Chcąc nie chcąc, patrzymy mimo wszystko w tabelę, ale z drugiej strony wiemy, jaka ta tabela w tym sezonie jest i wiemy jakie małe różnice dzielą wszystkie zespoły. Dzisiaj z pełną świadomością mogę powiedzieć, że każdy gra w tej lidze o coś i na dziewięć kolejek do końca faktycznie można rzec, że wszyscy są w wielkiej grze o marzenia. Jedni walczą o byt w Ekstraklasie, inni o puchary europejskie. My jednak nie chcemy ulegać tym wpływom. Naszym zadaniem jest obecnie skupić się wyłącznie na Jagiellonii Białystok. Musimy być powtarzalni, zdyscyplinowani, musimy być najlepszą wersją samych siebie. Pokora jest w stanie doprowadzić do wielkich rzeczy.
[…] – Przed wami teraz zaległy mecz z Jagiellonią Białystok, która wpadła w pewnego rodzaju minikryzys, notując pięć meczów bez wygranej. Upatrujecie w tym swojej szansy? Trener Siemieniec powiedział, że po porażce z Piastem w szatni panowała grobowa atmosfera…
– Nie wiem, czy to ma jakiś większy wpływ na naszą grę. My chcemy do tego spotkania podejść jak do każdego innego. Kryzys? Każdy taki w sporcie przechodził. To codzienność. Raz się jest na górze, raz trochę niżej. Na pewno skupimy się na sobie, a nie na ostatnich wynikach ligowych Jagiellonii. Znamy lepsze strony Jagiellonii i znamy też słabsze strony, dzięki czemu będziemy chcieli w spotkaniu zaatakować i wywieźć z Białegostoku komplet punktów. Na dzisiaj nie ma w naszej lidze zespołu, którego nie da się ograć.
– Afimico Pululu… Kolejny raz zmierzy się pan przeciwko temu piłkarzowi. Dziś jest łatwiej rozszyfrować grę tego napastnika? Wielu mówi, że kluby Ekstraklasy wiedzą już, jak gra Jagiellonia i to ułatwia im rywalizację.
– Na pewno jest jednym z najlepszych napastników w Ekstraklasie, ale dla nas nie będzie najważniejsze to, kto wystąpi w Jagiellonii, a to, kto wystąpi w GKS i z jakimi wartościami oraz nastawieniem wybiegniemy na boisku. Jestem przekonany, że pojedziemy do Białegostoku po trzy punkty.
– Jak zagrać z Jagiellonią, by te trzy punkty zdobyć?
– Spodziewam się dobrego, piłkarskiego meczu. Widziałem, że murawa w Białymstoku nie jest najgorsza. Myślę, że piłka będzie ładnie chodziła. Jagiellonia to bardzo dobry przeciwnik, bo wiemy, w której części tabeli się znajdują i jeszcze do niedawna grali też w Lidze Konferencji. Na pewno ich za to szanujemy, ale skupimy się na tym, by być najlepszą wersją samych siebie. Będziemy chcieli być stabilni, powtarzalni, ale z elementem zaskoczenia Jagi, co mam nadzieję, pozwoli nam zdobyć trzy punkty.
– Zgodziłby się pan z tym, że pewnego rodzaju uhonorowaniem pana długiej kariery byłoby zagrać w finale Pucharu Polski? Zmierzycie się z Rakowem, z którym dwukrotnie w tym sezonie przegrywaliście.
– To jest bardzo fajna historia nie tylko dla nas, ale i dla całego klubu, bo ponad dwadzieścia lat nie byliśmy na takim etapie Pucharu Polski i na pewno fajną puentą byłoby zagrać na Stadionie Narodowym. Oczywiście przed nami kolejny krok do wykonania, czyli mecz z Rakowem Częstochowa. Z drugiej strony skupimy się na półfinale w odpowiednim czasie. Dziś najważniejsze jest spotkanie z Jagiellonią. Z całą pewnością chcielibyśmy się z Rakowem w tym sezonie przełamać i spełnić marzenia.
dziennikzachodni.pl – Do trzech razy sztuka. GKS Katowice we wtorek zagra w Białymstoku o podium Ekstraklasy!
114 – tyle dni minęło od pierwszego terminu meczu Jagiellonia – GKS. Dziś wreszcie spotkanie dojdzie do skutku, co dla gości jest świetną informacją.
Kibice na mecz Jagiellonia – GKS czekają od 23 listopada 2025. Wtedy opady śniegu i dziwnie ospałe działania organizatorów doprowadziły do odwołania spotkania. Zostało ono przełożone na 4 lutego. Białostoczanie znów jednak wystraszyli się prognozy pogody i mecz został odwołany po raz drugi. Kolejny termin wyznaczono na dziś na godzinę 19.
– Do trzech razy sztuka. Z mało którym trenerem tak często się spotykam, co z Adrianem Siemieńcem. Ma kapitalny zespół, pojedziemy do Białegostoku pełni szacunku dla rywala, ale na pewno nie będziemy się go bać – stwierdził trener Rafał Górak.
Paradoksalnie dla jego zespołu to zdecydowanie lepszy moment na ten mecz niż poprzednie. Wtedy Katowiczanie balansowali na pograniczu strefy spadkowej, dziś są liderami tabeli wiosny i znajdują się w sytuacji, w której wygrana z Jagiellonią pozwoliłaby im minąć gospodarzy i awansować na trzecie miejsce w Ekstraklasie ze stratą dwóch punktów do liderów. Z kolei zespół Siemieńca znajduje się w dołku – na zwycięstwo czeka od 7 lutego i nie wygrał już pięciu kolejnych meczów.
W meczu z Lechią karę za żółte kartki odpokutowali Arkadiusz Jędrych i Alan Czerwiński, więc Katowiczanie mogą wystąpić w optymalnym zestawieniu.
zagranie.com – Goście ponownie zaskoczą?
Jagiellonie podejmie u siebie GKS Katowice w ramach 16. kolejki Ekstraklasy. To spotkanie będzie bardzo ważne dla obu ekip, które są w górnej połówce tabeli i walczą o poważne cele w tym sezonie. GKS Katowice pokonał już raz Jagiellonie w tym sezonie, ale w ramach Pucharu Polski. Jak będzie tym razem?
Jagiellonia Białystok w tym sezonie radzi sobie solidnie, ale na ten moment nie wykorzystują jeszcze pełni swojego potencjału. Drużyna odpadła z Ligi konferencji, a do tego na dość wczesnym etapie zostali wyeliminowanie także z Pucharu Polski. Na ten moment rywalizują jeszcze w rozgrywkach ligowych o mistrzostwo, ale to też nie idzie im przecież idealnie. W tym sezonie wiele mocniejszych ekip nie potrafi nadążyć pod względem zdobywanych punktów i tak naprawdę teoretycznie te słabsze ekipy biją się o wygranie ligi. Jeżeli chodzi o ekipy po których można było się spodziewać walki o tytuł w tym sezonie, to jedynie Lech i Raków są w stanie rywalizować z Jagiellonią. Warto jednak zaznaczyć, że Raków też tak dobrze nie punktuje po zmianie trenera i będzie im niezwykle ciężko wygrać całe rozgrywki. Jagiellonia ostatnio zaliczyła dwa słabsze spotkania i przegrali z Piastem i Lechią. Drużyna z Białegostoku nie jest w stanie wypracować sobie odpowiedniej przewagi w lidze i na ten moment tracą 3 punkty do lidera, ale mają jednocześnie spotkanie zaległe do rozegrania. Na 10 ostatnich spotkań domowych drużyn wygrała 4 z nich, co jest raczej dość słabym wynikiem, patrząc na to jaki potencjał ma ta drużyna. Jagiellonie stać zdecydowanie na więcej, a ostatnie wyniki nie są po prostu zbyt optymistyczne w kontekście przyszłości. Warto jednocześnie zaznaczyć, że 2 z tych spotkań to mecze towarzyskie, więc sytuacja tym bardziej nie jest kolorowa. Jagiellonia straciła aż 10 goli w ostatnich 5 meczach, co jest bardzo słabym wynikiem. Drużyna ma ostatnio spore problemy w obronie i zdecydowanie muszą to poprawić, jeżeli chcą walczyć o coś sensownego w tym sezonie.
GKS Katowice w tym sezonie radzą sobie naprawdę dobrze i ich gra jest bardzo imponująca. Drużyna wygrała 4 ostatnie spotkania z rzędu i na ten moment znajdują się na 6. miejscu w tabeli Ekstraklasy. Zdecydowanie przekroczyli oczekiwania na ten sezon, a nic nie zapowiada tego, żeby mieli się zatrzymać w najbliższych tygodniach. Spotkanie z Jagiellonią na pewno nie będzie dla nich proste, ale zdecydowanie stać ich na sprawienie niespodzianki. Tym bardziej biorąc pod uwagę fakt, że już raz w tym sezonie udało im się wygrać z tą drużyną. Ostatnie 4 spotkania tej drużyny to 8 bramek strzelonych i tylko 2 stracone. Widać, że nie ma w ich grze przypadku i radzą sobie po prostu świetnie. Teoretycznie problemem może być fakt, że będzie to dla nich spotkanie wyjazdowe i będą musieli się mocno wysilić by zaskoczyć rywala. Warto jednak podkreślić, że GKS Katowice wygrał 5 z 10 ostatnich spotkań poza własnym stadionem, co jest bardzo dobrym wynikiem, tym bardziej przyrównując to do warunków Ekstraklasy. Ekipa z Katowic wygrała jednak tylko 4 z 11 spotkań w lidze w całym sezonie na wyjazdach. Te liczby nie są już tak przyjemne dla nich, a do tego zanotowali w tym czasie bilans bramkowy 14:17. Bartosz Nowak radzi sobie bardzo dobrze w tym sezonie i jest zdecydowanym liderem tej drużyny.
W tym spotkaniu spodziewam się dobrej gry ze strony obu drużyn. Jagiellonia radzi sobie bardzo słabo w ostatnim czasie, ale tutaj będą mieli przewagę własnego boiska, a do tego nie biorą już udziału w europejskich pucharach. Drużyna strzeliła przynajmniej jedną bramkę w 9 z 10 ostatnich spotkań domowych, co jest bardzo dobrym wynikiem, biorąc pod uwagę fakt jak słabe wyniki jednak osiągnęli w tym czasie. GKS Katowice wygrał 4 ostatnie spotkania z rzędu i udało im się strzelić w tym czasie 8 bramek, co można uznać za bardzo solidny wynik, tym bardziej jeżeli weźmiemy pod uwagę, że nie jest to drużyna z wybitną kadrą na ten sezon. Bartosz Nowak radzi sobie bardzo dobrze w tym sezonie i zdecydowanie prowadzi drużynę do zwycięstw. Taki gracz jak ten może stworzyć coś niczego w takich spotkaniach, co pokazał nawet w poprzednim starciu z Jagiellonią. Nowak zanotował wtedy 2 bramki i asystę w meczu Pucharu Polski, który ostatecznie wyeliminował Jagiellonie z tych rozgrywek. Obie ekipy mają spory potencjał ofensywny w tym sezonie i liczę na to, że pokażą to w tym spotkaniu. Jagiellonia jest sporym faworytem tego spotkania, ale stracili aż 10 bramek w ostatnich 5 meczach. Jest to bardzo słaby wynik i spodziewam się, że ekipa GKS Katowice może po prostu ich zaskoczyć w tym starciu.
poranny.pl – Jagiellonia gra o szybką rehabilitację po ostatnich słabszych meczach w Ekstraklasie. Musimy być razem
[…] Ostatnie mecze Jagiellonii w Ekstraklasie nie napawają kibiców optymizmem. Ostatnia porażka u siebie z Piastem Gliwice była bolesna. I nie tylko bolała ze względu na wynik, ale także ze względu na słabą grę piłkarzy Jagiellonii. Na szczęście szybko podopieczni trenera Adriana Siemieńca mogą swój obraz poprawić. We wtorek mecz z GKS Katowice. Zadanie nie będzie łatwe, gdyż rywale są na fali wznoszącej, a ich gra zewsząd komplementowana.
[…] – To, co trzeba zrobić, to wziąć się w garść, skupić się i poszukać zwycięstwa, przełamania. Gra się nam nie układa, widać, że brakuje pewności siebie zawodnikom w niektórych sytuacjach. Musimy teraz dobrze przygotować się do wtorkowego meczu, który poniekąd, jak powiedziałem drużynie, jest handicapem, to zaległe spotkanie. Kolejka nie odbywa się, tylko my i GKS możemy sięgnąć po punkty. Można tym spotkaniem wrócić na dobrą drogę i udanie zakończyć okres przed przerwą na kadrę. Trzeba skupić się na jak najlepszym przygotowaniu do wtorku. Żebyśmy rośli, poprawiali się – mówił na konferencji po przegranym meczu z Piastem Gliwice trener Jagiellonii Adrian Siemieniec.
W przełamanie złej ligowej serii mocno wierzy także Jesus Imaz.
– We wtorek czeka nas kolejny ważny mecz. Nic się nie zmienia – jeśli wygramy, możemy zdobyć więcej punktów, a to jest dla mnie najważniejsze. Patrzmy w przyszłość i spróbujmy wyjść z tego trudnego momentu tak szybko, jak to możliwe – mówił piłkarz Jagiellonii, który strzelając swoją 108 bramkę w ekstraklasie zrównał się pod tym względem z wyczynem innego obcokrajowca Flavio Paixao.
gol24.pl – Odrabiają zaległości. Trzeci termin
[…] Nie da się ukryć, że Jagiellonia jest w dołku. Gra słabo i nie punktuje. Po remisie z Legią Warszawa zanotowała dwie porażki z rzędu – w weekend u siebie uległa Piastowi Gliwice (1:2).
A jednak Jagiellonia może dziś ugrać naprawdę wiele. W przypadku zwycięstwa zrówna się z liderującym Zagłębiem Lubin. Jeżeli wygra wysoko to nawet wskoczy na pierwsze miejsce. Grać ma o co także GieKSa, czyli zespół który świetnie wygląda tej wiosny. Pełna pula pozwoli wskoczyć mu na podium i strącić z niego właśnie Jagiellonię. Wszyscy są dobrej myśli, bo podopieczni Rafała Góraka, licząc Puchar Polski, mają serię czterech wygranych. W weekend uporali się z Lechią Gdańsk (2:0). Poza tym po pauzach wracają do defensywy Arkadiusz Jędrych z Alanem Czerwińskim. Nie zagrają w meczu Jagiellonia: Jóźwiak, Stojinović (kontuzje) GieKSa: Zrelak, Bosch, Bród, Jaroszek, Marzec, Paluszek, Rejczyk, Trepka (kontuzje).
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze