Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o GieKSa – Zagłębie: 40 lat po debiucie

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wieczornego spotkania GKS Katowice – Zagłębie Lubin.

zaglebie.com – Po pierwsze punkty w sezonie

[…] Druga kolejka PKO BP Ekstraklasy to dla KGHM Zagłębia Lubin szansa na zdobycie pierwszych punktów w sezonie. Po nieudanym otwarciu w Łodzi, gdzie Miedziowi przegrali z Widzewem 0:1 – teraz czeka ich wyjazdowe starcie z GKS-em Katowice.

Obie drużyny mają za sobą niemal identyczny początek sezonu – z ambitną walką, ale bez zdobyczy punktowej. Katowiczanie również przegrali swoje pierwsze spotkanie 0:1– na swoim boisku musieli uznać wyższość Rakowa Częstochowa.

Latem w Lubinie nie próżnowano. Do drużyny prowadzonej przez trenera Leszka Ojrzyńskiego dołączyli: Luka Lucić, Jakub Sypek, Roman Yakuba oraz Michalis Kosidis – zawodnicy, którzy mają zwiększyć jakość zespołu w kluczowych sektorach boiska. Miedziowi rozegrali też serię sparingów, w których pokazali się z przyzwoitej strony: wygrane z FC Koszyce (3:2), Odrą Opole (2:1) czy Jagiellonią Białystok (1:0), remisy z Teplicami (1:1) i Chrobrym Głogów (2:2), a jedyna porażka przyszła w starciu z Wisłą Płock (0:2).

GKS Katowice również był aktywny na rynku transferowym. Wzmocnienia takie jak: Marcel Wędrychowski, Mateusz Kowalczyk, Aleksander Paluszek, Jakub Łukowski, Maciej Rosołek czy Aleksander Buksa mają pomóc drużynie jak najlepiej zaprezentować się w drugim z rzędu sezonie w PKO BP Ekstraklasie. Podopieczni trenera Rafała Góraka rozegrali cztery przedsezonowe sparingi – dwukrotnie wygrywając oraz dwa razy schodząc z boiska pokonani. Zwycięstwa zanotowali ze słowackim FC Koszyce, 3:0 oraz ze Stalą Rzeszów 3:0. Z kolei przegrali z Pogonią Szczecin 0:1, a także z czeską Sigmą Ołomuniec 1:2.

W poprzednim sezonie oba zespoły w bezpośrednich meczach miały identyczny bilans, bowiem w Lubinie to Miedziowi cieszyli się z wygranej 1:0 po trafieniu Huberta Adamczyka. W Katowicach lepszy okazał się GKS – tam o wyniku zadecydował gol Sebastiana Bergiera.

Dla obu drużyn to spotkanie ma duże znaczenie – nie tylko ze względu na możliwość zdobycia pierwszych punktów, ale też budowania pewności siebie na dalszą część sezonu. KGHM Zagłębie Lubin będzie chciało pokazać, że porażka z Widzewem była tylko wypadkiem przy pracy, a katowiczanie zrobią wszystko, by dobrze wypaść przed własną publicznością.

Dominik Hładun: Chcemy zaprezentować się lepiej

Przed spotkaniem 2. Kolejki PKO BP Ekstraklasy porozmawialiśmy z bramkarzem KGHM Zagłębia Lubin, Dominikiem Hładunem.

[…] GKS też przegrał na inaugurację na 0:1, a ich rywalem był Raków. Z jakimi nadziejami podejdziecie do tego meczu?

– Ten mecz będzie walką dla obu drużyn o pierwsze punkty w tym sezonie. Na pewno chcemy dobrze się zaprezentować i jedziemy do Katowic z myślą o wygranej. Skupiamy się na naszej grze i naszych wynikach, bo na pewno stać nas na zdecydowanie więcej.

W takim razie co trzeba będzie zrobić, by przywieźć komplet punktów do Lubina?

– Przede wszystkim przełożyć grę obronną z pierwszego meczu, bo poza sytuacją, po której straciliśmy gola uważam, że broniliśmy nieźle jako drużyna. Oprócz tego musimy dodać nieco więcej z przodu, by nasze ataki były bardziej przebojowe i niekonwencjonalne. Mam nadzieję, że strzelanie rozpoczniemy w poniedziałek i z pełną pulą wrócimy do Lubina.

mkszaglebie.pl – 43. spotkanie Zagłębia Lubin z GKS-em Katowice

Wiosną ubiegłego sezonu Zagłębie Lubin po długiej przerwie ponownie zmierzyło się z GKS-em Katowice na stadionie przy ul. Bukowej. Pożegnanie ze starym obiektem nie było dla „Miedziowych” udane. Teraz pierwszy raz w historii zagrają z GieKSą na nowym stadionie w Katowicach. Jesienią, w meczu rozegranym w Lubinie, lepsze było Zagłębie. W rewanżu triumfowali już katowiczanie. Kto wyjdzie zwycięsko tym razem?

Pierwsze mecze ligowe pomiędzy Zagłębiem a GKS-em odbyły się w sezonie 1975/1976 i nie wspominamy ich najlepiej – dwie porażki, 0:5 i 1:2. Na pierwsze wyraźne zwycięstwo przyszło nam długo czekać – dopiero w sezonie 2004/2005 rozbiliśmy rywali aż 7:0. Dziesięć lat później, już po spadku do 1. ligi, dorzuciliśmy kolejne efektowne 5:0. W historii tej rywalizacji nie brakowało więc spotkań pełnych emocji i bramek.

[…] Ostatnie ligowe pojedynki przed powrotem GKS-u do Ekstraklasy odbyły się w sezonie 2014/2015. Wówczas Zagłębie, po nieudanym sezonie i przegranym finale Pucharu Polski, spadło do 1. ligi. Jesienią pokonało GKS 1:0 po trafieniu Michala Papadopulosa, a wiosną rozgromiło rywali 5:0. Gole zdobywali wtedy m.in. Arkadiusz Woźniak (obecnie ponownie w Zagłębiu, a wcześniej także gracz GKS-u) i Adrian Błąd – dziś kluczowy piłkarz i jeden z kapitanów katowickiego zespołu.

Ostatni mecz rozegrano w rundzie rewanżowej poprzedniego sezonu. W 24. kolejce PKO BP Ekstraklasy GKS Katowice wygrał 1:0. Choć Zagłębie oddało aż 18 strzałów, żaden nie był celny. Po tej porażce widmo spadku zaczęło poważnie zaglądać w oczy lubinianom. Choć ostatecznie się utrzymali, mecz ten przypieczętował koniec pracy trenera Marcina Włodarskiego.

Bilans meczów: Zagłębie Lubin – GKS Katowice

Zwycięstwa Zagłębia: 13

Remisy: 13

Zwycięstwa GKS Katowice: 16

Bilans bramkowy: 49–45 dla Zagłębia

gazetawroclawska.pl – Zagłębie Lubin już bez Tomasza Pieńki jedzie do Katowic

Dziś o godz. 19 KGHM Zagłębie Lubin zagra na wyjeździe z GKS-em Katowice. W składzie zabraknie Tomasza Pieńki, który został sprzedany do Rakowa Częstochowa.

[…] Już bez Pieńki na pokładzie lubinianie udali się do Katowic, gdzie dziś zagrają z GKS-em. Jedni i drudzy poszukają pierwszych punktów w sezonie 2025/26, ponieważ Miedziowi na inaugurację przegrali z Widzewem w Łodzi (0:1), a „GieKSa” musiała uznać wyższość Rakowa przed własną publicznością (0:1).

goal.pl – GKS Katowice – Zagłębie Lubin

[…] GKS Katowice w zeszłym roku sprawiło niezłą sensację, zajmując wysokie miejsce w tabeli jako beniaminek. Ten sezon może być trudniejszy, gdyż rywale znacząco się wzmocnili, a ekipa Rafała Góraka postawiła na rynku transferowym głównie na piłkarzy z ligi. Straciła Oskara Repkę, który od samego początku znakomicie radzi sobie w Rakowie Częstochowa. W poniedziałek GKS Katowice podejmie przed własną publicznością Zagłębie Lubin, które również ma za sobą nieudany start. Miedziowi polegli w rywalizacji z Widzewem Łódź, a w Katowicach spróbują wrócić na właściwe tory. Nie ulega wątpliwościom, że to bardzo ważne spotkanie dla obu drużyn.

[…] GKS Katowice przed tygodniem zainaugurował ligowe rozgrywki z bardzo trudnym rywalem, gdyż mierzył się z wicemistrzem Polski. Raków Częstochowa na wyjeździe ograł zeszłorocznego beniaminka 1-0, choć wynik mógł być inny. GKS Katowice nie ma więc na koncie choćby oczka. W podobnej sytuacji znajduje się Zagłębie Lubin, które również nie zapunktowało w pierwszej kolejce. Miedziowi okazali się słabsi od Widzewa Łódź, także przegrywając zaledwie jedną bramką.

ekstraklasa.org – 40 lat po debiucie – 2. kolejka 2025/2026 (poniedziałek)

Rozgrywany 28 lipca 1985 mecz między KGHM Zagłębiem Lubin, a GKS Katowice był debiutem Miedziowych w Ekstraklasie. Dokładnie 40 lat później – co do dnia – te drużyny także zmierzą się na najwyższym szczeblu, zamykając 2. kolejkę sezonu 2025/2026.

SYTUACJA: Identycznie rozpoczął się ten sezon dla obu zespołów. Na starcie PKO Bank Polski Ekstraklasy 2025/2026 zanotowały porażki 0:1. W związku z tym po premierowej kolejce zajmowały ex aequo (też z Arką Gdynia) miejsca od 11. do 13. Nadal czekają zatem na pierwsze bramki w nowej edycji zmagań.

HISTORYCZNIE: Przynajmniej dwa ważne wydarzenia wiążą się z rywalizacją tych drużyn na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. KGHM Zagłębie Lubin zadebiutowało bowiem w elicie właśnie w starciu z GKS Katowice. Stało się to w lipcu 1985 roku. Premiera przebiegła po myśli Miedziowych, którzy wygrali 1:0. Ponad dziewiętnaście lat później w tej samej konfiguracji lubinianie pokonali Gieksę aż 7:0. Dzięki temu wyrównali rekord swojego najwyższego zwycięstwa w Ekstraklasie!

POD LUPĄ – GOSPODARZE: Trener Rafał Górak lubi constans w tylnej formacji. Bramkarz Dawid Kudła nie opuścił miejsca między słupkami Gieksy w żadnym z 69 ostatnich meczów ligowych (35 w Ekstraklasie, 34 w 1. Lidze). Arkadiusz Jędrych z kolei gra „od deski deski” już w 58 spotkaniach o punkty mistrzowskie. W Ekstraklasie jako jedyny zawodnik z pola nie zszedł z boiska w 35 kolejnych meczach.

POD LUPĄ – GOŚCIE: Stoperzy KGHM Zagłębia Lubin lubią naprawdę dobrze grają głową. Młody Igor Orlikowski strzelił 3 gole w najwyższej lidze – wszystkie padły po rzutach rożnych i dały Miedziowym zwycięstwo. Aleks Ławniczek natomiast 6 z 7 swoich trafień w elicie zanotował właśnie po strzałach z powietrza.

PRAWDOPODOBIEŃSTWO ZWYCIĘSTWA: GKS Katowice – 54%, KGHM Zagłębie Lubin – 23%

CZY WIESZ, ŻE: W 2025 roku KGHM Zagłębie Lubin nie zremisowało na wyjeździe,

GKS Katowice: 9 goli straconych w 10 ostatnich meczach u siebie w PKO Bank Polski Ekstraklasie (0,9/mecz),

Arkadiusz Jędrych (GKS Katowice): obecnie najdłuższa seria występów w Ekstraklasie od 1. do 90. minuty z piłkarzy z pola (35 meczów),

GKS Katowice w 13 ostatnich meczach: 6 zwycięstw – 1 remis – 6 porażek,

GKS Katowice: 4 zwycięstwa z rzędu nad KGHM Zagłębiem Lubin w roli gospodarza w Ekstraklasie (w żadnym z tych meczów GKS nie stracił gola),

KGHM Zagłębie Lubin: 34 z 36 ostatnich goli tej drużyny w PKO Bank Polski Ekstraklasie strzelili Polacy (+ 1 samobój, 1 obcokrajowiec),

Arkadiusz Woźniak – może zagrać w 13. Sezonie w lidze w KGHM Zagłębiu Lubin (w tym: 12x Ekstraklasa, 1x 1. Liga),

Igor Orlikowski (KGHM Zagłębie Lubin) – 3 gole strzelone w Ekstraklasie, 3x głową, 3x po rzucie rożnym, 3x zwycięski gol (2x na 1:0, 1x na 2:1),

KGHM Zagłębie Lubin: w meczu z GKS Katowice odniosło swoje najwyższe zwycięstwo w Ekstraklasie (7:0, 16 października 2004),

KGHM Zagłębie Lubin: jeśli wygrywa na wyjeździe z GKS Katowice w Ekstraklasie to bez straty bramki (2x 2:0, 1x 1:0),

6 zwycięstw gospodarzy z rzędu bez straty bramki w meczach między nimi (też: 7 w 8) w Ekstraklasie,

KGHM Zagłębie Lubin: 1 remis w 19 ostatnich meczach; GKS Katowice: 1 remis w 14 ostatnich meczach.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga