Piłka nożna Prasówka
Kto strzeli pierwszy ten wygra? Mass media o meczu GKS-Pogoń
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mass mediów na temat dzisiejszego meczu GKS Katowice – Pogoń Siedlce.
sportslaski.pl – Kto strzeli pierwszy ten wygra?
W sobotę przy Bukowej kibice GieKSy będą oczekiwać od swojej drużyny potwierdzenia dobrej formy z Kluczborka. Okazja jest ku temu sprzyjająca bo do Katowic przyjeżdża trzynasta w tabeli Pogoń Siedlce. Jednak ostatni występ drużyny prowadzonej przez Marcina Sasala przeciwko liderowi z Płocka (remis 0:0) każe gospodarzom podejść do tego spotkania z respektem. Z drugiej strony każdy inny wynik niż zwycięstwo GKS zostanie przy Bukowej odebrane jako porażka.
[…] Co ciekawego?
[…] – podopieczni trenera Sasala do tej pory 9 razy obejmowali prowadzenie i w 6 meczach schodzili z boiska jako zwycięzcy. Tylko raz drużyna z Siedlec po strzeleniu pierwszej bramki doznała porażki – wspomniane 1:6 z Dolcanem. Gorzej szło siedlczanom odrabianie strat. Tylko w jednym przypadku z dziesięciu, Pogoń po stracie bramki zdołała mecz zremisować. Pozostałe dziewięć przegrała.
– Piłkarze z Katowic aż jedenastokrotnie otwierali wynik meczu i tylko dwukrotnie nie udało im się dowieźć wygranej do końca. Z odrabianiem strat podobnie jak w przypadku Pogoni jest już znacznie gorzej. Gdy GieKSa traciła pierwsza gola, to tylko raz udało jej się zejść z boiska jako zwycięzca, a raz mecz zakończył się remisem.
– trenerem drużyny gości jest Marcin Sasal, który w sumie przeciwko GKS prowadził już trzy drużyny. Poza Siedlcami, również Dolcan i Pogoń Szczecin. Bilans trenera Sasala to 3 zwycięstwa, 2 remisy i 2 porażki. Bilans bramkowy 7:6. Trener Brzęczek jeszcze nie miał okazji prowadzić drużyny przeciwko siedlczanom.
sportowefakty.wp.pl – GKS Katowice – Pogoń Siedlce: Szansa na rehabilitację
[…] Gospodarze w sobotę chcą się zrehabilitować za przegraną z Arką, która całkowicie zdominowała GieKSę. – Zdajemy sobie sprawę z tego, że mecz z Pogonią Siedlce będzie dla nas trudny, ale będziemy chcieli je za wszelką cenę wygrać. Myślę, że po tym, co kibice przeżyli w ostatnim meczu z Arką, to jesteśmy im to dłużni – stwierdził trener Jerzy Brzęczek.
Największym problemem Pogoni jest brak skuteczności. W obu meczach siedlczanie nie zdobyli bramki. Natomiast plusem jest dobra gra w defensywie. GieKSa w Kluczborku nastawiła się na grę z kontry, co w pierwszej połowie pozwoliło jej na zdobycie dwóch bramek, ale o zwycięstwo Ślązacy drżeli do ostatniej minuty.
W Pogoni zabraknie pauzującego za kartki Konrada Wrzesińskiego, co będzie sporym osłabieniem siedleckiego zespołu. W GKS-ie pod znakiem zapytania stoi występ Tomasza Zahorskiego, który od blisko miesiąca zmaga się z urazem mięśniowym.
ekstraklasa.net – Dla gospodarzy liczy się tylko zwycięstwo
Przed drużyną katowickiego GKS-u spotkanie z przebywającą wciąż przy granicy pierwszoligowej rzeczywistości Pogonią Siedlce. Piłkarze z Katowic pragną zadośćuczynić kibicom blamaż w rywalizacji z Arką Gdynia przed dwoma tygodniami na własnym stadionie.
[…] Terminarz rozgrywek 1. ligi bardzo doświadczył zespół Pogoni na starcie rundy wiosennej. W spotkaniach z faworytami do awansu – Zawiszą Bydgoszcz oraz Wisłą Płock – siedlczanie wywalczyli punkt. Jednak w obu spotkaniach zaprezentowali się bardzo pomyślnie i konsekwentnie, zwłaszcza w grze destrukcyjnej. Czy to oznacza, że w meczu z drużyną ze środka tabeli będzie im łatwiej?
mkppogonsiedlce.pl – Po pierwsze zwycięstwo
[…] To niewątpliwie mecz, w którym nie ma zdecydowanego faworyta. GKS plasuje się na wyższym miejscu w tabeli, ale źle wspomina bezpośrednią batalię z Pogonią w Pruszkowie.
Kadra Pogoni na mecz z GKS:
[…] Problemem drużyny Marcina Sasala jest brak skuteczności. Pogoń nie zdobyła jeszcze w tej rundzie ani jednej bramki. Można ten fakt usprawiedliwić jedynie poziomem obu wiosennych rywali. W Płocku jak i w Bydgoszczy są nadzieje na awans. Po dwóch meczach jakie rozegrała Pogoń po przerwie zimowej widać, że zespół jest dobrze przygotowany, o czym świadczy dobra postawa w konfrontacjach z czołowymi zespołami ligi. W najbliższą sobotę jednak wcale nie będzie łatwiej o kolejne punkty. Zespół pod wodzą Jerzego Brzęczka nie traci wielu bramek i przede wszystkim zdobył więcej goli niż siedlecka drużyna. Statystyki przemawiają za gospodarzami zbliżającego się meczu, ale to nie statystyki wygrywają spotkanie. Ważne jest, aby Pogoń utrzymała dyspozycję z pojedynku z Wisłą Płock i zagrała podobnie w sobotę. Myślę, że wtedy można być spokojnym o wynik.
[…] Kadra Pogoni na mecz z GKS:
Bramkarze: Przemysław Frąckowiak, Rafał Misztal.
Obrońcy: Rafał Augustyniak, Daniel Chyła, Łukasz Wójcik, Rafał Zembrowski, Mateusz Żytko.
Pomocnicy: Krzysztof Bodziony, Kamil Dmowski, Daniel Dybiec, Dawid Dzięgielewski, Kamil Jonkisz, Rafał Maćkowski, Bartosz Osoliński, Marcin Paczkowski, Mariusz Rybicki, Damian Świerblewski.
Napastnicy: Adam Duda, Daniel Gołębiewski.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Galeria Kibice Piłka nożna
Huczny jubileusz!
To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Najnowsze komentarze