Piłka nożna
Goncerz: Mogłem lepiej się zachować przy mojej akcji
Po meczu z Rozwojem przed dziennikarzami stanął Grzegorz Goncerz. Poczytajcie, co miał do powiedzenia nasz kapitan:
Goncerz: Wiele sobie mówiliśmy o tym spotkaniu, miało skończyć się jak z Kluczborkiem. Mieliśmy wyjść wysokim pressingiem i początek był obiecujący, bo strzeliliśmy bramkę. Potem przytrafiła się jedna sytuacja i straciliśmy bramkę po stałym fragmencie gry. Strzelamy na 2:1 i mamy mecz w swoim rękach. Dostajemy bramkę kuriozum moim zdaniem i Wróbel strzela na 2:2. Mamy punkt i możemy kolejny raz powiedzieć, że nie dajemy radę, ciężko nam wygrać kolejne spotkanie. Jest nam potrzebne zwycięstwo, rozmawiamy ze sobą na wszystkie możliwe sposoby, ale wygrana nie chce przyjść. Musimy jednak pracować nad tym by te wygrane przyszły, bo jestem ciągle przekonany, że ta runda jest jeszcze do uratowania, jeśli chodzi o wynik punktowy.
Grzegorz kilka słów o Twojej okazji na 3:2.
Uderzyłem czysto piłkę, była to bardzo dobra okazja. Powinienem się lepiej zachować i strzelać przy słupku. Niestety tak to jest, jak nie idzie to nie idzie i nawet niebiosa nie sprzyjają. Trzeba to przyjąć na klatę i powiedzieć, że byśmy wygrali gdyby nie moje złe zachowanie.
W końcówce to Rozwój był bliższy zdobycia bramki. To efekt meczu z Cracovią?
Ciężko mówić, że to miało znaczenie. Myślę, że to bardziej wynikało z tego, że poszliśmy na hurra do przodu. Momentami było groźnie i niewiele brakło byśmy tą bramkę stracili.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


GieKSiarz
25 września 2015 at 23:22
… hallo Gonzo a może tak
https://www.youtube.com/watch?v=jxfWTVQoWGk http://sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/549168/lewandowski-lek-na-narodowy-kompleks-nizszosci
kibic bce
25 września 2015 at 23:34
Krotko podsumuje. Gonzo, Iwan, Praznowski to sa pilkarze na tak i na sile Pietrzak reszta w… z boiska na czele z Kaminskim stary chop cie oblecial jak mloda k….. . Brawo Wrobel, Gielza, Mielnik i Kufel reszta tez!!!!!!!
Kochani kibice tu nawet przyjscie Fergusona nic nie da. Dajmy sznase Brzeczkowi co mamy do stracenia? NIC!!!!!!!!
Tak po za tym byli kumple z Pawlowic i Zor i dawno takiej padaki nie widzieli. Roni mowil ze chlopaki z Pniowka Pawlowice obiechali by ich z palcem w nosie. Kulfon mowi ze pilkarze z Nadwislana G tez daliby im rade. Co tu mowic wiecej.
Wymieniona 4 przezemnie powinna dostac gelt. Reszta takie kary by ich wyje… Z butow.
Wstyd mi k… za nich ze ziomki tyle sie taszczyli na szpil a zobaczyli jeden wielki ch… .
Panie prezydent chopcom z Rozwoju nalezy sie tez kasa. Bynajmniej ten 1mln. Oni bardziej nas promuja.
Berol
26 września 2015 at 03:51
cos w srodku u nas jest nie tak od dawna tych treningach? atmosferze? nie wiem widac to jednak na przykładzie juz paru zawodników przychodza na poczatku cos tam jeszcze graja potem popadaja w ten sam marazm co reszta drużyny znów Iwan i słowak w obronie wyrózniaja sie bo ledwo co zaczeli u nas grac za chwile znów zrównaja sie poziomem z reszta serio tyle lat kibicuje temu klubowi ale nie wiem o co tu chodzi przecież te chłopy chyba mają jakis honor godnosc? kolejni trenerzy sie nie sprawdzaja zawodnicy sa jakby na wczasach ciągłych od lat leja nas byle leszcze na murawie o co tu kur… chodzi w tym klubie?Już szału od nich od paru lat nie wymagam ale by choc wstydu nie przynosili …………………….
kaem16
26 września 2015 at 09:39
Gonzo to bardzo dobry piłkarz, ale w tym sezonie niestety dostosował sie do reszty
kibol
26 września 2015 at 10:00
Na stojąco meczów sie nie wygrywa pamiętajcie trzeba po prostu ZAPIERDALAĆ ! tak jak ROZWÓJ
Mecza
26 września 2015 at 17:17
Do Berol, po Cracovii pisałem, że Iwan i Praznovsky najlepiej wyglądają bo za długo nie trenowali z Piekarczykiem i resztą. Zespół trenerski tworzy zespół i nie przeszkadza piłkarzom w budowaniu atmosfery. U nas nie ma niczego. Jak zobaczyłem wchodzącego Mielnika przypomniało mi się, że był on jednym z najlepszych bocznych obrońców ligi za czasów Nawałki. Po drugiej stronie grał jeden z najlepszych Sroka… długo by można wymieniać jak to przeciętni piłkarze robili wynik przy dobrym trenerze. Profesjonalny sztab szkoleniowy buduje piłkarzy, kariery… To nie Bębenek, Bury, Trochim są słabi !!! U nas Lewy nic by nie zrobił. Liczka na dyrektora sportowego a z trenerem jeszcze poszukajmy! Brzęczek nie, chociaż nie ma reguły. Nawałka też się teoretycznie nie nadawał przychodząc do nas. Miał coś do udowodnienia i mu wyszło. Brzęczek podobnie ale przy Liczce jako dyrektor.