Dołącz do nas

Piłka nożna

Dymisja dyrektora sportowego Proksy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W dniu dzisiejszym  po ponad 6 miesiącach pracy w klubie  do dymisji podał się dyrektor sportowy Grzegorz Proksa.

Dymisja została przyjęta przez zarząd klubu. Z dyrektorem postaramy się spotkać w najbliższym czasie by opowiedział o 'kulisach” swojej pracy i decyzji, jaką podjął w słabych występach drużyny w tym sezonie. Wszystko wskazuje, że to nie koniec zmian w pionie sportowym przed meczem z Rozwojem. O kolejnych będziemy informować na stronie i mediach społecznościowych.

Grzegorzowi życzymy wszystkiego dobrego w dalszej pracy.

17 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

17 komentarzy

  1. Avatar photo

    marek

    23 września 2015 at 14:01

    nie podoba mi sie to. zapewne grzegorz zostanie kozlem ofiarnym, a prezes cygan dalej na stolku. pol roku pracy to za malo zeby ocenic grzegorza, szczegolnie ze jest osoba bez doswiadczenia. nawet mimo jego braku to transfery byly calkiem zadawalajace (to, ze druzyna nie gra to inna kwestia). skoro komus przeszkadzal brak doswiadczenia grzegorza to po co go zatrudniali? mysleli, ze nowa osoba z zewnatrz messiego sprowadzi? bo jak na osobe bez doswiadczenia to radzil sobie niezle i powinien sie moc jeszcze wykazac. oczywiscie nie wiem jaka jest sytuacja, ale mam wrazenie, ze byl tez mocno ograniczany w kompetencjach. z mojego punktu widzenia szkoda, powodzenia grzegorz.

  2. Avatar photo

    leo

    23 września 2015 at 14:16

    NARESZCIE !!!!!!!!!

  3. Avatar photo

    antyGrzyb

    23 września 2015 at 14:35

    Mam nadzieje ze wezmie ze soba Piekarczyka bardzo o to prosze

  4. Avatar photo

    Stanik

    23 września 2015 at 14:37

    Czekamy na dalsze rezygnacje obym sie nie mylił

  5. Avatar photo

    Wlodek

    23 września 2015 at 15:11

    nareszcie jeszcze ino CYGAN mam nadzieje ze nastepnym razem zatrudnią fachowca …

  6. Avatar photo

    Dariusz

    23 września 2015 at 15:13

    Szkoda.
    Powodzenia Grzegorz.

  7. Avatar photo

    hajna

    23 września 2015 at 16:20

    Ta dymisja to chyba za Iwana i Ciechanskiego pierwszy bardzo kontuzjogenny drugi czyste spasione drewno tylko że problemem jest P.Piekarczyk bo to on ustawia drużynę w sposób defensywny gramy faktycznie 6 obrońcami i przegrywały mecze.Tak archaicznego ustawienia nie gra już nikt poza GKSa nawet Sosnowiec gra 1 3 2 3 2 o jakimkolwiek zagraniu zespołu czy taktyce nie ma mowy bo trener chyba zatrzymał się w ubiegłym stuleciu.Najlepszy zakup to grający wczoraj Słowak szkoda że musiał zejść.

  8. Avatar photo

    kaem16

    23 września 2015 at 16:25

    Powodzenia Grzegorz. Nie można mu odmówić tego, że jest naszym człowiekiem i starał się na ile mógł. A na ile mógł to już inna sprawa i pewnie się już tego nie dowiemy.
    Jeśli chodzi o transfery to wbrew pozorom można go ocenić na plus. Gdy przychodzili do nas zawodnicy typu Burkhard, Trochim, Kuchta, Iwan, czy Bębenek, to wszyscy byliśmy zadowoleni. Na papierze wszystko wyglądało dobrze. To, że po przyjściu każdy z nich zapomniał na czym polega gra w piłkę to już inna sprawa i my też tego nie przewidzieliśmy.

    Postąpił honorowo oddając się samemu do dymisji.

  9. Avatar photo

    Gggggg

    23 września 2015 at 16:45

    Kurwa teraz jak juz zajebali zezon to spierdalaja kto im kazal piekarczyka trzymac przeciez to trener tamtej epki zawodnicy a raczej kopacze gdzie macie serce ambicje wole walki juz po zaglebiu pokazali walke kurwa mac slowak najlepszym transferem potrzeba wstrzasu fc klucze na mecze jezdze od 96 ale na bukowej zawsze byl charakter i nikt tu nie wygrywal racja czy Rodzina

  10. Avatar photo

    uchodzca

    23 września 2015 at 17:44

    ggggggco ty pierdolisz zajebali sezon??? to dopiero 9 kolejek!! Juz sie tlumaczysz zeby nie chodzic na szpile?

  11. Avatar photo

    Daro

    23 września 2015 at 17:51

    Teraz kolej na orzecha niech idzie do sekcji szachów tam się sprawdzi

  12. Avatar photo

    carra23

    23 września 2015 at 17:52

    tym naszym smiesznym grajkom polecam goraco urywek z glasgow r kupa lot tymu!pasja tego zespolu kolektyw i ekipa z bajki!!!boze pozwol nom doczekac takich graczy jeszcze!!!

  13. Avatar photo

    Tom

    23 września 2015 at 23:50

    Może by tak piłkarze wykazali nieco pokory. Z całym szacunkiem dla Grzegorza ale piłka nożna to nie boks. Szacunek za decyzję.
    Jeśli wygra Rozwój derby to niestety ale w klubie zapanuje chaos.

  14. Avatar photo

    kibic

    24 września 2015 at 07:35

    Wklubie zapanowal haos i rozpizdziel i to nie za czasow Piekarczyka ale duzo predzej w klubie sa potrzebne konkretne zmiany,mam nadzieje ze sciagna do klubu ludzi zewnatsz z abmicjami co ogarna ten bajzel a po rundzie jesiennej nastapia kolejne zmiany i zaczna wreszcie budowac klub od rezerw bo tu jest najgozej,wszyscy slyszymy o mlodych talentach naszego klubu a gdzie sa,pozbywaja sie ich bo niemoga przebic sie wyzej o co robi zarzad i sztab szkoleniowy,wypozycza zawodnikow z innych klubow aby sie ogrywali unas co mysmy sa jakims klubem satelitarnym dla innych,pralnia pieniedzy tu musza nastapic powazne zmiany mam nadzieje ze takie nastapia i wrucimy na wlasciwy tor i nasze miejsce w ekstraklasie bo chyba nam na tym zalezy a jak komus nie to niech wypierdala z naszego klubu

  15. Avatar photo

    lukasz

    24 września 2015 at 12:24

    Kibic zgadzam sie mlodziez nie jest wprowadzana do zespolu, po co nam Ciechanski skoro jeest po prostu slaby, mozna bylo chlopaka od nas ogrywac zreszta jest ich kilku. Pozatym, dla wszystkich malkontentow – sezon sie nii skonczyl. PRAWDZIWI KIBICE PRZYCHODZA NA BUKOWA A NIE WYKRECAJA SIE WYNIKAMI !!! Prawdziwego kibica poznaje sie wlasnie w takiej sytuacji. Kto moze przyjsc a go nie bedzie bo „hujowo graja” niech wypierdala i nie mowi o sobie ze jest kibicem GieKSy.

  16. Avatar photo

    Gggggg

    24 września 2015 at 17:18

    Zawsze i wszedzie Gieksa od 95 Fc Klucze malopolska oby tylko troche lepiej grali

  17. Avatar photo

    Zygzak

    25 września 2015 at 10:07

    Najlepszym dyrektorem klubu byłby Darek Wolny.Panie prezesie proszę aby pan o tym pomyślał.Wtedy na pewno będzie pan zadowolony,a nie żadny Rafał KĘDZIORA.Tu trzeba ludzi,którzy mają w sercu ten klub i oddaliby prawie życie.INO GIEKSA

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Huczny jubileusz!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga