Piłka nożna Sponsorzy
[BUKMACHER] Kursy na derby!
GieKSa w sobotę o 17:30 zmierzy się na Bukowej z Ruchem. W piątek Arka zagra z ŁKS-em. Niedzielne popołudnie to starcie Tyszan ze Stalą.
Katowiczanie mają już zapewnione utrzymanie, ale cel nie został zrealizowany, ponieważ pierwszoligowy byt został zapewniony później niż w poprzednim sezonie. GKS w praktyce nie gra już o nic, a maksymalnie może zająć 8. miejsce na zakończenie rozgrywek. Podopieczni Rafała Góraka kontynuują serię bez zwycięstwa, pięć poprzednich kolejek prezentuje się następująco: zwycięstwo 3:0 w Tychach, porażka 0:1 ze Skrą, remisy 0:0 z Chrobrym, 2:2 z Puszczą i 1:1 ze Stalą. Popularny frazes mówi, że derby rządzą się swoimi prawami i mamy wielką nadzieję, że w tak ważnym meczu dla kibiców zobaczymy na boisku walkę, zaangażowanie i chęć zwycięstwa wśród zawodników noszących na piersi herb GieKSy. Ruch obecnie znajduje się na 2. miejscu w ligowej stawce, ma na koncie 59 punktów. Chorzowianie mają 2 punkty przewagi nad Wisłą i 3 punkty straty do ŁKS-u, wyraźnie widać, że nadal walczą o bezpośredni awans. Pięć ostatnich spotkań naszego derbowego rywala — zwycięstwa 2:0 z Wisłą i 1:0 z Sandecją, porażka 1:3 z Resovią i znów wygrane 2:0 z Arką i 3:0 z Odrą. Ruch to drużyna, która w całej lidze straciła najmniej bramek, bo 31, ale pod względem bramek strzelonych są na 7. miejscu ex aequo z Puszczą i Tychami. Zdaniem bukmacherów faworytem są goście. Kurs na zwycięstwo GieKSy 3,10. Kurs na remis 3,30. Kurs na wygraną Ruchu 2,35.
MOŻESZ ZAŁOŻYĆ KONTO W SUPERBET I MOŻESZ POSTAWIĆ TAM NA WYGRANĄ GIEKSY!
W piątkowy wieczór w Gdyni ŁKS może zapewnić sobie awans do Ekstraklasy, ale musi wygrać z Arką. Łodzianie ostatnio na przemian wygrywają i przegrywają — wygrali 2:1 z Podbeskidziem, przegrali 0:1 z Zagłębiem, pokonali 3:2 Wisłę, ulegli 0:1 Sandecji, wygrali 2:1 z Resovią. Arka natomiast nadal jest w grze o ostatnie miejsce w barażach, ale musi wygrać. Gdynianie są na 7. miejscu, mają tyle samo punktów co 6. Stal, ale mają gorszy bilans bezpośrednich spotkań. Bilans ostatnich pięciu kolejek w wykonaniu ekipy z Pomorza nie wygląda imponująco — wygrali 3:0 z Chrobrym, zremisowali 1:1 z Puszczą, przegrali 1:2 ze Stalą i 0:2 z Ruchem, a ostatnio wygrali 3:1 z Chojniczanką. Bukmacherzy uważają, że faworytem są gospodarze. Kurs na wygraną Arki 2,35. Kurs na remis 3,50. Kurs na tryumf ŁKS-u 3,00.
Tyszanie są na 12. miejscu w tabeli z dorobkiem 38 punktów, ale mają już bezpieczną przewagę nad walczącą o utrzymanie Skrą. W poprzednich pięciu kolejkach przegrali 0:3 z GieKSą, pokonali 2:1 Łęczną i 1:0 Skrę, zremisowali 2:2 z Chrobrym i ulegli 1:2 Puszczy. Stal walczy o baraże, jak wyżej wspomniałem, ma tyle samo punktów co Arka, ale dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich spotkań znajduje się na 6. miejscu w tabeli. Jeśli Rzeszowianie chcą grać w barażach i nie oglądać się na wyniki innych spotkań nie mogą sobie pozwolić na stratę punktów. Stal w poprzednich pięciu kolejkach prezentowała się następująco — pokonała 3:0 Sandecję, 2:1 Resovię i 2:1 Arkę, przegrała 0:2 z Odrą i zremisowała 1:1 z GieKSą. Faworytami są goście z Rzeszowa. Kurs na wygraną Tychów 3,10. Kurs na remis 3,50. Kurs na zwycięstwo Stali 2,30.
Moje typy:
GKS Katowice – Ruch Chorzów typ 1 @ 3,10
Arka Gdynia – ŁKS Łódź typ X @ 3,50
GKS Tychy – Stal Rzeszów typ 2 @ 2,30
Przypominamy, że nasz partner Superbet ma świetną mobilną aplikację (tutaj), w której znajdziecie też… GieKSa.pl. Poniżej nasze typy z apki Superbet:
Felietony Piłka nożna
Taką GieKSę chcę oglądać zawsze
Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.
Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.
Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.
GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.
Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.
Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.
Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.
Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.
Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.
Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.
Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.
I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.
Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.
Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.
Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.
To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.
Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.
Walczymy dalej!
Piłka nożna Wideo Wywiady
Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26
Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.
Galeria Piłka nożna
Trzy punkty jadą do Szczecina



MaratSafin
26 maja 2023 at 18:24
ŁKS nie musi wygrać, wystarczy im remis do awansu w tej kolejce.