Piłka nożna
Cenna wygrana w osłabieniu
5.09.2015 Bełchatów
GKS Bełchatów – GKS Katowice 1:2
Bramki: Michalski (12) – Burkhardt (78), Pielorz (85)
Bełchatów: Lenarcik – Witasik, Michalski, Cverna, Kuban, Wroński (57. Stanisławski), Rachwał, Klemenz, Bartosiak (81. Szymorek), Demianiuk (57. Serafin), Gierszewski
GKS: Dobroliński – Czerwiński, Jurkowski, Kamiński, Pietrzak – Ciechański (61. Szołtys), Pielorz, Leimonas, Trochim (68. Burkhardt), Frańczak (61. Januszkiewicz) – Goncerz
Ż.kartki: Kuban. Michalski
Cz.kartki: Jurkowski (10), Goncerz (90)
Sędzia: Łukasz Bednarek
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.
Galeria Kibice Piłka nożna
Huczny jubileusz!
To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

roman gertych
5 września 2015 at 15:14
ja pierdole czy wy widzicie co te kaleki robią? tam nikt nie u umie do nikogo podać, leimonas to kurwa normalnie kretyn, masakra zero umiejętności
carlus
5 września 2015 at 15:14
kurwa rzygać się chce
tomay
5 września 2015 at 15:15
Bramka z niczego głupota w obronie bramkarz się nie rzuca i 1:0
Irek
5 września 2015 at 15:15
Sie nawet w murze debilom podskoczyć nie chciało
antyGrzyb
5 września 2015 at 15:20
PIEC DO ZERA I GIEKSA ZMIENIA TRENERA
a nasze dziewczyny z gieksy wygraly z zabrzem 21- 0 to nie zart
Wlodek
5 września 2015 at 15:23
na ATM rozrywka leci GANG OLSENA przełaczam
antyGrzyb
5 września 2015 at 15:27
To sie nazywa przebudowa zespolu ze starego skladu w Bełchatowie gra dwoch i graja sami mlodzi i naszych doswiadczonych ogrywaja jak chca
a
5 września 2015 at 15:48
koniec pierwszej polowy drugiej nie ogladam szkoda mojego zdrowia
roman gertych
5 września 2015 at 15:48
iwan mówi, brak cech wolicjonalnych, wygląda to strasznie… czemu wszyscy to widzą poza piłkarzynami, trenerem, dyrektorem, prezesem i całej świty…
no i teraz ten cytat w ramkę i do zarządu „naprawdę jest przykro patrzeć na to co Katowicka GieKSa wyprawia”
nie ma już na to siły, tu potrzebny jest jakiś bunt, trzeba jakoś wyrazić swoje niezadowolenie bo oni mają na wszystkich wyjebane
kamil31
5 września 2015 at 15:50
kompromitacja!!!!! jak długo będą jeszcze nas poniżać przed całą Polską!!!??
Tauzen
5 września 2015 at 15:56
DNO, DNO I JESZCZE RAZ DNO !!!! NIECHCE SIE IM TO NIECH NIE WYLAZA NA DRUGA POLOWE I NIECH SCIAGNA KOSZULKI PACHOLKI PIERDOLONE !!! JURKOWSKI DRUGI MECZ I DRUGA BRAMKA PRZEZ NIEGO PO CO PIEKARCZYK GO WYSTAWIA DO CHUJA !!!! JEST PIELORZ SRODKOWY OBRONCA !!!! ZARZAD OBUDZCIE SIE BO ZANIEDLUGO NIEBEDZIE NIKOOGO NA TRYBUNACH NA BUKOWEJ !!! PIEKARCZYK MOWI ZE CIEZKO SIE GRA JAK SIE ZESPOL PRZECIWNY BRONI ! MY
SIE BRONIMY A BELCHATOW NAS KLEPIE I CO PAN NA TO???? GIEKSA TO MY !!! ZEJDZCIE Z BOISKA NIE RÓBCIE Z NAS POSMIEWISKA !!!
jarek
5 września 2015 at 16:00
Coś mi sie wydaje ,ze Piekarczyk poda się dziś do dymisji.
WNC emigracja
5 września 2015 at 16:01
Na jakim kanale jest transmisja szpilu?
Korek Zawodzie
5 września 2015 at 16:03
To co wyprawiają ci amatorzy(nie ubliżając amatorom) to woła o pomstę do nieba.
Czy pan „prezes” Cygan długo jeszcze będzie udawał że nic się nie dzieje?
Dość kurwa szargania dobrego imienia naszego klubu.
Piłkarzyki won z GieKSy, dogramy sezon juniorami.
Kasa jest, ciepła woda jest to się we łbach popierdoliło.
Ja za taką pracę w moim zakładzie pracy, dawno bym został wypierdolony z hukiem, czy ty panie Cygan nie widzisz?
Cała kibicowska Polska z nas się śmieje, mam tego dość.
jarek
5 września 2015 at 16:18
@wnc emigracja
na polsat sport extra
WNC emigracja
5 września 2015 at 16:26
@jarek
Dzięki wielkie.
roman gertych
5 września 2015 at 16:45
masakra szok
tomay
5 września 2015 at 16:55
Nie wiem co o tym myśleć
a
5 września 2015 at 17:02
to zwyciestwo nic nie zmienia gra przez 70 Minut wygladala fatalnie jak dzieci we mgle z takim skladem awansu napewno nie bedzie
Tauzen
5 września 2015 at 17:12
BEZ JURKOWSKIEGO WYGRYWAMY A Z JURKOWSKIM PRZEGRYWAMY.. PRZEZ 70 MIN NIC NIE POKAZALI MIELI FARTA . ZOBACZYMY CO DALEJ.
antyGrzyb
5 września 2015 at 20:01
a teraz tez nie wiem co o tym myslec
tyta
5 września 2015 at 20:27
… kim będziemy grać 11 września skoro dwóch naszych dostaje czerwone kartki ?! Czyli huśtawka trwa w najlepsze dziś zwycięstwo a w piątek porażka z Sandecją.
ula
5 września 2015 at 21:40
i kto tu mówił o tym że pielorz to słaby pomysł aby go wstawic oj shellu 🙂