Hokej Kibice Klub Piłka nożna Siatkówka SK 1964 Społecznie Szachy Zapasy
Apel sportowców do kibiców i informacje z miasta – koronawirus
Koronawirus coraz mocniej utrudnia życie nam wszystkim. Poniżej prezentujemy apel sportowców GKS Katowice do kibiców oraz informacje przesłane nam przez Urząd Miasta Katowice z prośbą o rozpropagowanie wśród wszystkich sympatyków GieKSy.
„Jest nam przykro, że zagramy bez kibiców”. Sportowcy GKS-u Katowice z apelem do fanów
- Sytuacja nie jest dla nas szczęśliwa i każdemu z nas jest przykro, że będzie musiał zagrać przy pustych trybunach. Jednak zdajemy sobie sprawę, że sytuacja panująca na całym świecie jest poważna. Nie zmienia to faktu, że wciąż będziemy starać się o zwycięstwa – przekonywał w specjalnym materiale naszego klubu Jakub Jarosz, kapitan siatkarskiej drużyny GKS-u Katowice. Ze względu na ostatnie wydarzenia związane z rozprzestrzenianiem się koronawirusa w Polsce i na całym świecie podjęto szereg działań mające na celu ograniczenie rozprzestrzeniania się wirusa COVID-19. Jednym z nich było odwołanie imprez masowych na terenie naszego kraju, co odbiło się na całym polskim sporcie.
Na tę chwilę wiadomo, że piłkarki, piłkarze i siatkarze GKS-u Katowice rozegrają swoje najbliższe spotkania bez udziału publiczności. Zmagania w sezonie 2019/2020 zakończyli natomiast hokeiści GieKSy; Zarząd Polskiej Hokej Ligi po konsultacji z klubami, które awansowały do półfinałów play-off Polskiej Hokej Ligi, postanowił zakończyć z dniem 11 marca br. sezon rozgrywkowy i przyznać miejsca medalowe według punktacji, którą kluby uzyskały po fazie zasadniczej i meczach ćwierćfinałowych PHL. GKS Katowice zakończył rozgrywki na trzecim miejscu ex aequo z JKH GKS-em Jastrzębie. – To ciężka decyzja dla nas, jak i dla włodarzy ligi. Jest w pełni zrozumiała i podjęta z rozsądkiem – mówił kapitan hokejowej drużyny GKS-u Katowice Grzegorz Pasiut.
https://www.facebook.com/GKSKatowice/videos/542064576433433/
. Jeśli film się nie wyświetla kliknij tutaj.j
Komunikat Prezydenta Miasta Katowice Marcina Krupy o bieżącej sytuacji dotyczącej Katowic
w kontekście koronawirusa [stan na 11 marca (środa), godzina 12.00]
W Katowicach aktualnie nie ma żadnej osoby hospitalizowanej w kierunku koronawirusa. Wszelkie służby
w Katowicach są postawione w stan szczególnej gotowości. Także Komenda Miejska Policji w Katowicach, jak i Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach są przygotowane, by w razie konieczności wspierać służby medyczne i Sanepid w realizacji ich zadań. Za działania epidemiologiczne odpowiada administracja rządowa.
Obecnie kluczowe znaczenie mają szeroko zakrojone działania profilaktyczne, przestrzeganie wydawanych zaleceń oraz zachowanie spokoju. W trosce o zdrowie mieszkańców i porządek publiczny Prezydent Miasta Katowice Marcin Krupa wydał szereg zaleceń, które przedstawiamy poniżej wraz z ogólnymi zaleceniami służb sanitarnych.
EDUKACJA
Decyzją Ministra Edukacji Narodowej od 12 do 25 marca br. funkcjonowanie jednostek systemu oświaty zostaje czasowo ograniczone. Oznacza to, że w tym okresie przedszkola, szkoły i placówki oświatowe zarówno publiczne, jak i niepubliczne nie będą prowadziły zajęć dydaktyczno-wychowawczych. 12 i 13 marca to dni przejściowe, w których w przedszkolach i szkołach podstawowych nie będą odbywały się zajęcia dydaktyczno-wychowawcze, a działania opiekuńcze.
Od 12 marca br. uczniowie szkół ponadpodstawowych nie przychodzą do szkół. Od poniedziałku, 16 marca wychowankowie i uczniowie nie przychodzą do przedszkoli i szkół. Zawieszenie dotyczy funkcjonowania szkół, przedszkoli oraz placówek pracy pozaszkolnej. Wszystkie szkolne spotkania, imprezy, zebrania, zajęcia pozalekcyjne od 12 marca włącznie zostają odwołane. Katowickie placówki opieki nad dziećmi w wieku do lat 3, w tym: żłobki publiczne i niepubliczne oraz kluby dziecięce, będą zamknięte od 12 marca (czwartek) włącznie!
KULTURA
Decyzją Prezydenta Miasta Katowice do odwołania zostaje zawieszona działalność kulturalna miejskich instytucji kultury (łącznie z ich filiami/oddziałami) tj.: Katowice Miasto Ogrodów – Instytucja Kultury im. K. Bochenek, Śląski Teatr Lalki
i Aktora „Ateneum”, Zespół Śpiewaków Miasta Katowice Camerata Silesia, Muzeum Historii Katowic, Galeria Sztuki Współczesnej BWA, MDK Ligota, MDK Koszutka, MDK Bogucice – Zawodzie, MDK Szopienice – Giszowiec, MDK Południe. Ponadto Miejska Biblioteka Publiczna wstrzymuje wypożyczanie książek. Czytelnikom nie będą naliczane kary za nieterminowe zwroty.
POLITYKA SPOŁECZNA, POMOC SPOŁECZNA
Urząd Miasta Katowice wydał poniższe zalecenia dla realizatorów zadań zlecanych przez Miasto Katowice na rzecz mieszkańców. W przypadku wszelkich zapytań należy kontaktować się z konkretnymi podmiotami prowadzącymi daną działalność.
-
Ograniczenie spotkań, zajęć, imprez dla seniorów, w tym w szczególności zawieszenie działalności klubów seniora, uniwersytetów trzeciego wieku, zajęć sportowych dla seniorów, programu „ złota rączka”.
-
Zaleca się częściowe zawieszenie działalności dziennych domów pomocy społecznej, za wyjątkiem udzielania posiłków na miejscu i na wynos.
-
Zawieszenie zajęć dla niepełnosprawnych mieszkańców miasta Katowice, w tym w szczególności udział
w Warsztatach Terapii Zajęciowej, Środowiskowych Domach Samopomocy, Ośrodkach dla Osób Niepełnosprawnych, Ośrodkach 24+, zajęć popołudniowych dla osób niepełnosprawnych. -
Zawieszenie działalności placówek wsparcia dziennego, w tym świetlic i klubów młodzieżowych oraz placówek pracy podwórkowej prowadzonych zarówno przez MOPS w Katowicach, jak i organizacje pozarządowe.
-
Wstrzymanie odwiedzin w publicznych i niepublicznych domach pomocy społecznej, całodobowych placówkach opiekuńczo-wychowawczych, mieszkaniach chronionych, placówkach dla bezdomnych, innych placówkach całodobowej pomocy społecznej.
-
Ograniczenie do minimum wyjść na zewnątrz, tylko w szczególnie uzasadnionych przypadkach, podopiecznych
z publicznych i niepublicznych domów pomocy społecznej, placówek opiekuńczo-wychowawczych, mieszkań chronionych, placówek dla bezdomnych, innych placówek całodobowych pomocy społecznej.
W przypadku kwestii dotyczących pomocy społecznej należy kontaktować się z MOPS Katowice, tel. 32 251 69 00.
SPORT
W związku z rekomendacją Ministerstwa Sportu i Turystyki, w celu zapobiegania rozprzestrzenianiu się koronawirusa, ograniczenia jego skutków zdrowotnych i społecznych, zaleca się podmiotom prowadzącym i organizującym działalność w zakresie sportu, odwołanie wszystkich imprez i zajęć sportowych. Rozgrywki sekcji sportowych GKS Katowice odbywać się będą bez udziału publiczności.
URZĄD MIASTA KATOWICE – OBSŁUGA MIESZKAŃCÓW
Urząd Miasta Katowice (wraz ze swoimi jednostkami) prowadzi normalną obsługę mieszkańców przy jednoczesnym wdrożeniu działań mających na celu zminimalizowanie ryzyka ewentualnej infekcji.
-
Została znacząco zwiększona częstotliwość czyszczenia/dezynfekcji budynków urzędu – a w szczególności miejsc najczęściej używanych/dotykanych przez Klientów Urzędu – w tym klamki, blaty, poręcze.
-
Przy stanowiskach obsługi Klienta zostaną zamontowane panele plexi minimalizujące kontakt pracowników
z Klientami Urzędu.
-
Apelujemy do Klientów Urzędu o ograniczenie do niezbędnego minimum wizyt osobistych w Urzędzie i siedzibach jednostek. Przypominamy o możliwości załatwienia spraw w formie elektronicznej, telefonicznej, drogą pocztową lub poprzez e-PUAP i SEKAP. Zgodnie z zaleceniami Głównego Inspektora Sanitarnego przy bezpośredniej obsłudze należy zachować odpowiedni dystans zarówno od pracowników, jak również innych osób oczekujących na obsługę.
-
Pracownicy Urzędu Miasta Katowice ograniczają do niezbędnego minimum spotkania, konferencje, podróże służbowe, wydarzenia z udziałem większej ilości osób – na rzecz pracy zdalnej i komunikacji telefonicznej lub mailowej czy też w formie wideokonferencji.
DODATKOWE ZALECENIA PROFILAKTYCZNE POZWALAJĄCE MINIMALIZOWAĆ RYZYKO ZARAŻENIA:
-
Apelujemy o częste mycie rąk ciepłą wodą z mydłem przez 30 sekund oraz unikanie dotykania ust, oczu i nosa.
-
Apelujemy o unikanie dużych skupisk ludzi, miejsc publicznych. W szczególności zalecenie to dotyczy seniorów, dzieci i osób, które cierpią na inne choroby wpływające na osłabienie odporności.
-
Apelujemy o regularne dezynfekowanie telefonów komórkowych
-
Apelujemy do mieszkańców o niekorzystanie z suszarek do rąk w toaletach (w miejscach publicznych, centrach handlowych itp.) – a jednocześnie apelujemy do gospodarzy obiektów o wyłączenie tych urządzeń.
-
W przypadku stwierdzenia u siebie objawów, które mogą przypominać objawy koronawirusa (głównie: gorączka, suchy kaszel, duszności, bóle mięśni) należy w pierwszej kolejności skontaktować się z Powiatową Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną (kontakt telefoniczny: pn – pt od godz. 7.00 do godz. 15.00 tel: 32 253 24 61, 32 253 24 99, 32 253 24 58; całodobowa infolinia: 660 686 917). Na podstawie rozmowy i oceny indywidualnej sytuacji zostaną podjęte decyzje co do dalszych działań. Kontaktować powinny się także osoby wracające z krajów, w których istnieją zwiększone ogniska koronawirusa (w szczególności: Chiny, Włochy, Francja, Niemcy, Iran, Korea Południowa, Hiszpania, USA, Szwajcaria, Japonia, Norwegia, Wielka Brytania, Holandia, Dania, Szwecja, Austria).
-
Apelujemy do pracodawców o niedopuszczanie do pracy pracowników wracających z krajów zagrożonych koronawirusem – tacy pracownicy powinni w pierwszej kolejności kontaktować się z Powiatową Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną i przestrzegać zaleceń.
-
Apelujemy do organizatorów zgromadzeń publicznych, by w miarę możliwości odwoływali tego typu wydarzenia.
-
Apelujemy do zarządców budynków mieszkalnych, obiektów komercyjnych i biurowych o zwiększenie częstotliwość mycia/dezynfekowania elementów często dotykanych przez ludzi (np. poręcze, klamki itp.).
-
Apelujemy o załatwianie wszelkich spraw (urzędowych, zawodowych, osobistych) w miarę możliwości – telefonicznie lub drogą elektroniczną (mail, telekonferencja).
-
W zakresie bieżących informacji apelujemy o korzystanie wyłącznie z oficjalnych źródeł – są to m.in. ogłoszenia Głównego Inspektoratu Sanitarnego (www.gis.gov.pl) oraz Ministerstwa Zdrowia (www.gov.pl/koronawirus). W Internecie rozpowszechnianych jest wiele nieprawdziwych informacji, które pozostają w sprzeczności z faktami naukowymi.
-
Noszenie maseczek jest uzasadnione wyłącznie w przypadku osób chorych, które kaszlą i kichają (maseczka pozwala ograniczyć rozpowszechnianie się wirusa). Zdrowe osoby nie powinny nosić maseczek.
Felietony Piłka nożna
A jak Nowa Bukowa – to koncert
Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.
Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.
No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.
Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.
Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.
I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.
GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.
No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.
Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.
Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.
A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.
Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.
Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.
I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!
Galeria Piłka nożna
Szkurin show w Zabrzu!
Derby, emocje i bramka na wagę zwycięstwa w samej końcówce! GieKSa po szalonym spotkaniu pokonała Górnika Zabrze 3:2, a wszystkie trzy gole dla zdobył Ilja Szkurin. Zapraszamy do trzeciej galerii, którą przygotował dla Was Marcin.
Felietony Piłka nożna
Niezłomność i perełki
Jak przełamywać niemoce – to właśnie tak. Jak wygrywać po raz pierwszy od pół roku na wyjeździe – to właśnie w taki sposób. Nie wymarzylibyśmy sobie lepszego scenariusza. Choć z drugiej strony… przecież coś podobnego przeżywaliśmy na otwarcie Areny Katowice. Przecież wtedy – nawet minutę później niż Ilja – Filip Szymczak strzelił zwycięskiego gola. W Zabrzu nie lubią liczby sto. Bo to dokładnie w dziesiątej doliczonej minucie nasz super-napastnik zdobył zwycięskiego gola i wprawił w euforię całe Katowice.
Historia i interpretacja pisze się przez strzelone gole. Możemy zaklinać rzeczywistość, ale nie uciekniemy od tego. Oczywiście można zagrać jeden czy dwa lepsze mecze, które się przegra. I można wtedy mówić o tendencji wznoszącej, o optymizmie, o pechu. Jednak jeśli coś powtarza się długo lub wielokrotnie, to raczej tworzy się pewna reguła.
Taką regułą są na przykład drużyny grające ładną, ofensywną piłkę, miłą dla oka, ale ostatecznie dostawającą jednego czy drugiego gonga, który decyduje o niepowodzeniu. Jeszcze za wcześnie, żeby taki wniosek wysuwać, ale prototypem takiego momentu jest dla mnie Wieczysta. Ich naprawdę niezła gra może pójść w dwie strony – albo zaczną w związku z nią punktować, albo będą tymi „wyszumiejącymi” się zawodnikami, którym brakuje pewnej dyscypliny, by osiągnąć korzystny rezultat. Takim przykładem też póki co jest Widzew. W poprzednim sezonie i teraz. Niby cisną, niby mają sytuacje, ba – strzelają sporo goli. Ale co z tych sześciu strzelonych w dwóch ostatnich meczach, gdy dały one ledwie punkt. I dwie przegrane u siebie.
Ta przydługawa dygresja dlatego, bo wynik wczorajszego meczu w oczywisty sposób determinuje patrzenie na to spotkanie. Gdyby utrzymał się wynik 2:1 dla Górnika to oczywiście powiedzielibyśmy, że był to jeden z najlepszych meczów wyjazdowych w ostatnich miesiącach. GieKSa nie pękała, grała swoją piłkę, stworzyła kilka sytuacji. Trudno jednak byłoby nie być znów zirytowanym, gdy ta dobra gra zostałaby zniweczona utratą dwóch goli w dwie minuty. A konkretniej – w 78 sekund! Absurdalna jest to sytuacja, bo przecież w tych 78 sekundach lwia część jest radość piłkarzy, więc czystej gry pozostaje minimum. Od wznowienia gry do utraty drugiego gola minęło około 40 sekund, a przecież jeszcze w tym czasie Chłań miał sytuację.
Przypomniała się Wisła Kraków. Tam co prawda było „dużo” dłużej, bo dwie stracone bramki dzieliło trzy i pół minuty. Ale i tak wszystko przecież tam też odbyło się błyskawicznie. Po utracie dwóch goli nie było czego zbierać i czasu oraz możliwości starczyło tylko na bramkę Bartlewicza. Jeśli w drugim meczu w początkowej fazie sezonu zawalilibyśmy sobie coś w przysłowiowe dwie minuty (uśredniając), to byłoby to coś więcej niż incydent.
Sytuacja zrobiła się piekielnie trudna psychicznie. Grasz na wyjeździe z wicemistrzem Polski i zdobywcą krajowego pucharu. Z drużyną, którą eksperci dokooptowali już do ścisłej czołówki ligi. Która ma za sobą 25 tysięcy kibiców, którzy nic sobie nie robią z niekorzystnego wyniku, tylko ciągle głośno wspierają swój zespół. I w ciągu tych kilku minut – począwszy od sytuacji po rzucie rożnym i zamieszania pod bramką – poziom decybeli systematycznie wzrasta. Podyktowany rzut karny. Gol Kacpra Urbańskiego. „My jesteśmy chłopcy z Zabrza” – wybrzmiewa coraz głośniej, bo jest śpiewane w pobramkowej radości. I z tej radości – w momencie gdy Josema strzela gola na 2:1 – wyłania się już absolutny ryk euforii, ryk, którego dawno nie słyszałem na polskim stadionie. Górnik momentalnie odwrócił losy meczu i dał sobie wszystko, żeby ruszyć z furią dalej.
Sprowadzenie w tym momencie tego meczu do takiego o „letniej” temperaturze było pierwszym zadaniem GieKSy. I tak to odbieram, że właśnie schłodziliśmy to spotkanie, mimo że znaleźliśmy się w fatalnej sytuacji. Oczywiście jakieś tam sytuacje jeszcze były – jak ta, gdy Jarosław Kubicki strzelał, ale ostatecznie – mimo że piłka spadła na poprzeczkę – bardzo dobrze zablokował go Pau Resta. Jednak Górnik nie poszedł za ciosem tak mocno, żeby sobie stworzyć 5-6 kolejnych sytuacji.
Tak więc schłodzenie się powiodło. A potem mieliśmy dwie podwójne zmiany i czas doliczony. Ciekawe, czy kibice Górnika plują sobie w brodę, że zadymili boisko tym zielonym czymś, bo to właśnie w tak mocno doliczonym czasie przez to GieKSa strzeliła dwie bramki.
Trzeba naprawdę docenić upór naszych zawodników. Rozgrywali tę swoją piłeczkę, a gdy była możliwość, zagrywali w pole karne. I to co było wielkim mankamentem w Lublinie, czyli niecelne, kompletnie niecelne dośrodkowania w pole karne – tym razem wykonane porządnie – dały niesamowity efekt. Kapitalne było to podanie Nowaka – choć trudno do dośrodkowanie nazwać, bo było raczej z centralnej części boiska. Ale wykończenie Ilji w tym momencie – majstersztyk. Trzeba naprawdę dobrze ułożyć głowę, żeby przy tak ostrym kącie skontrować piłkę. Pisałem niedawno o meksykańskim piłkarzu Jaredzie Borgettim, który kapitalnie układał głowę do strzału. Pisałem o tym przy okazji gola Mateusza Wdowiaka z Žiliną. Teraz Ilja oddał taki strzał, że Schulze nie miał co zbierać. Trochę to wyglądało, jak gol do pustej bramki – tak było precyzyjne. No a potem geniusz Alana, który dość zabawnie sobie przekładał piłkę na prawą nogę, ale zrobił to tylko po to, by po raz enty już zacentrować idealnie. O to w piłce chodzi – żeby zagrywać idealne zagrania, a napastnicy z tego kapitalnie korzystali. Tu zagrało i jedno i drugie. Oczywiście nie zapominamy o pierwszym golu, bo tam po raz kolejny Bartek Nowak zagrał tak niesamowitą piłkę, która minęła chyba z pięć czy sześć linii zabrzan. Eman co prawda trafił w bramkarza, ale świetnie ustawiony nasz Białorusin pewnie dołożył nogę.
Więc tradycyjnie, jeśli chodzi o Bartka.
Trenerze Urban. Ty wiesz co.
Oprócz wyniku, największym sukcesem tej drużyny jest to, że we wspomnianych niesprzyjających okolicznościach – nie złapała piłkarskiej depresji. Grali swoje, ciągle wierzyli, że mogą przynajmniej najpierw tę jedną bramkę strzelić. Po tym praktycznie nokautującym ciosie Górnika, remis nie byłby wynikiem złym. Wyjechalibyśmy z niedosytem, ale jednak z punktem. A tu nasz zespół strzelił dwa gole i wygrał to spotkanie.
Mieliśmy też w tym meczu trochę pecha i trochę szczęścia. Pecha, bo inaczej nie można nazwać spalonego w postaci pięty Ilji Szkurina w akcji, która zakończyła się golem Erika Jirki. 2:0 do przerwy to byłoby coś. I w erze przed-VARowej taki wynik po pierwszej połowie byśmy mieli. A szczęście? No jednak wydaje mi się, że Arek Jędrych faulował Prekopa na koniec pierwszej połowy, a skoro tak, jeden czy drugi sędzia mógłby rozpatrywać czerwoną kartkę. Wyszło więc na zero.
Nie będę analizował poszczególnych piłkarzy, tym zajmą się trenerzy – jedni zagrali lepiej, jedni trochę mniej, ale jako drużyna było naprawdę dobrze. Chcę tylko jeszcze pochwalić Kowala, bo wykonuje kapitalną robotę w środku boiska. Jak jeszcze zniweluje to dalsze kiwanie się, po okiwaniu dwóch przeciwników – to będzie naprawdę wielki piłkarz. On potrafi tak podziałać z piłką, że pojawia mu się przestrzeń przed nim, ale nie zawsze potrafi to dalej wykorzystać otwierającym podaniem. Ale na to przyjdzie czas. Od powrotu Mateusza na boisko, nasz środek zdecydowanie się ustabilizował.
Tym samym kończymy tę nieciekawą serię wyjazdów bez wygranej. W końcu więc na jakiś czas nie będziemy musieli na to psioczyć. GieKSa odniosła spektakularne zwycięstwo, bez dwóch zdań.
Dodatkowo przełamaliśmy to nieszczęsne Zabrze. Pamiętam to ostatnie zwycięstwo, bo byłem na tym meczu w 2003 roku, kiedy to również strzeliliśmy trzy bramki, a bohaterem był Marcin Bojarski. Pamiętam, jak rok później swoją pierwszą bramkę w GKS zdobył w deszczu przy Roosevelta Dawid Plizga, ale w doliczonym czasie gry gospodarze wyrównali. A potem mieliśmy już same wtopy i przez wiele lat nie potrafiliśmy strzelić tam bramki.
W końcu GKS wygrał też na wyjeździe przy bardzo dużej publiczności. Po awansie do ekstraklasy na tych większych stadionach dostawaliśmy w czapkę. W końcu potem wygraliśmy we Wrocławiu przy 21 tysiącach widzów. Wczoraj na meczu było ponad 27 tysięcy ludzi i również w tym aspekcie nastąpiło przełamanie.
W rundzie wiosennej mieliśmy bardzo dużo meczów, w których traciliśmy prowadzenie. Gdynia, utrata dwubramkowej przewagi z Rakowem, trzykrotnie z Lechem, także z Koroną czy Jagiellonią. W obecnym sezonie co prawda też nam się to zdarzyło z Žiliną, ale za to mecz z Górnikiem jest trzecim, w którym GKS w pewnym momencie przegrywa, a ostatecznie odnosi zwycięstwo. Tak było wcześniej z Radomiakiem i Hapoelem. To się naprawdę ceni.
No i w końcu nie straciliśmy walorów z Nowej Bukowej. Co prawda trener przyznał na konferencji, że trochę zmienili sposób gty bez piłki – rozumiem, że jest to cofnięcie się niżej. Jest to trochę ryzykowna taktyka, bo wiemy, że jak przeciwnik nas przygniecie to mamy duże problemy. Ale jeżeli nie ma zmasowanego ataku, to Katowiczanie dobrze radzą sobie w destrukcji. Przede wszystkim jednak w ofensywie dołożyliśmy ten animusz, który znamy z meczów u siebie. Akcja na 1:0 to właśnie było to, precyzja, energia i szybkość Emana, ale polecam zwrócić uwagę, jak Ilja poszedł do tej akcji. To było świetne.
W ogóle Ilja to nam wyrasta na ulubieńca katowickiej publiczności. Wygląda na to, że zawodnik poczuł ten projekt GKS Katowice, w zakresie nie tylko wykańczania akcji, ale też pracy w środku boiska. Ostatnio ta praca jest bardzo widoczna, robi kawał dobrej roboty w środku pola. A skoro tak, to sam daje kolegom okazję do tego, by potem odwdzięczyli mu się jakimś jednym czy drugim kapitalnym podaniem. Tak – powtórzę to, co pisałem już kilka razy – niech Katowice będą dla Ilji jego miejscem na piłkarskiej Ziemi.
Cieszymy się i prosimy o jeszcze. Przed nami dwa kolejne wyjazdy i trudne spotkania. Nikt nie wymaga kompletu punktów, choć byłoby to wspaniałe. Ale niech GieKSa utrzyma ten vibe z wczorajszego spotkania, a to automatycznie zwiększy prawdopodobieństwo zdobyczy punktowych.


Najnowsze komentarze