Dołącz do nas

Piłka nożna

[KONFERENCJA] Nie wiem, czy będę dalej prowadził GKS Katowice

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GKS Katowice przegrał w Głogowie 0:2 i na dobre ugrzązł w dole tabeli. Po meczu odbyła się konferencja prasowa, na której głos zabrali trenerzy: Jacek Paszulewicz i Grzegorz Niciński. 

Jacek Paszulewicz: Taki już jest zawód trenera, że nigdy nie wiadomo, kiedy zakończy się pracę. Ciężko mi cokolwiek powiedzieć. Przegraliśmy czwarty raz z rzędu i taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Walczyłem z wieloma drużynami w lidze i obecnie mam najmocniejszy personalnie skład. Nie wiem, czy dane mi będzie prowadzić następny mecz z Odrą Opole. Siądziemy do rozmów. Biorę odpowiedzialność za wyniki. Kadra i transfery są takie, jakie chciałem. GieKSa na to nie zasługuje, by być w ogonie tabeli. Za styl punktów nie dają. Znowu stworzyliśmy bohatera spotkania w postaci bramkarza rywali.

Grzegorz Niciński: Trudny mecz, nie było to spotkanie ładne dla oka. Drużyna katowicka była wymagającym rywalem. Pokazaliśmy charakter i udało się zdobyć ładne bramki w końcówce spotkania, które dały nam trzy punkty. I to jest najważniejsze. Musimy zrobić wszystko, by punkty zostawały w Głogowie, bo ostatnio dużo ich wyjechało. Drużyna z Katowic ma naprawdę mocny personalnie skład i było to widać dziś na boisku.

23 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

23 komentarze

  1. Avatar photo

    Ronny64

    14 września 2018 at 21:35

    Najwyższy czas znaleźć jakiegoś trenera, który to ogarnie.

  2. Avatar photo

    anty grzyb

    14 września 2018 at 21:36

    oby sie cos w tych zakulisowych rozmowach rozwiazalo bo nie widac zadnego pomyslu na gre

  3. Avatar photo

    Solski

    14 września 2018 at 21:50

    „Znowu stworzyliśmy bohatera spotkania w postaci bramkarza rywali” – tego sie k..wa nie da słuchać. Wy……laj!!!!

  4. Avatar photo

    Michał1980

    14 września 2018 at 21:50

    Brac Bartoszka na trenera!!!!

  5. Avatar photo

    PołudnioweK-ce

    14 września 2018 at 21:52

    Trenerze skończ waść wstydu oszczędź..za wysokie progi, drużyna rezerw byłaby adekwatna dla pańskich aktualnych kompetencji..nauka nauka i jeszcze raz nauka..nasz klub nie jest uczelnią dlatego z wielką kulturą dziękuję pozdrawiam i żegnam pana

  6. Avatar photo

    Tylko gieksa

    14 września 2018 at 22:08

    Panie trenerze my juz naprawdę dziękujemy! Proszę się pakować.

  7. Avatar photo

    Solski

    14 września 2018 at 22:15

    „Kadra i transfery są takie, jakie chciałem” – czyli wychodzi brak warsztatu trenerskiego. Koniec. nie nadajesz się Pan na trenera

  8. Avatar photo

    pablo eskobar

    14 września 2018 at 22:18

    qurwa mial dwa tydnie na ogarniecie tego i nic zero pomyslu tego pana jednak trzeba zmienic trenera bo spadniemy jak nic

  9. Avatar photo

    Pershing

    14 września 2018 at 23:13

    Darek Wdowczyk by to ogarnal bez problemu. Ale to nierealne niestety

  10. Avatar photo

    PanGoroli

    14 września 2018 at 23:45

    Mam nadzieję, że władze klubu rowniez już zrozumiały, ze do końca sezonu, to nie ma co tu czekać. Podziękowac panu Paszulewiczowi, ze tchnął nowego ducha, że wysprzątał szatnie z piłkarskiego śmiecia. Ale teraz nowy etap, czas, by oddać zespół w ręce, które podołają nowym wyzwaniom w nowej sytuacji.
    Panie Paszulewicz, czas odejść, jeszcze z honorem, i kiedyś pozostanie pamięć jednak tego, co pozytywnego pan dla tego klubu zrobił.

  11. Avatar photo

    Irishman

    15 września 2018 at 00:19

    Sam mocno apelowałem o spokój, o stabilizację….. ale wyniki są bezlitosne. Póki co, idziemy niestety drogą Olimpii Grudziądz trenera Paszulewicz w sezonie gdy spadła. 🙁

    Tylko BŁAGAM, żadnych więcej eksperymentów z młodymi, ambitnymi trenerami, świetnymi… tyle, ze bez wyników. Skład jest tak silny, że ogarnąć może go jedynie D O Ś W I A D C Z O N Y trener! Ale nie przez pół roku.

  12. Avatar photo

    Mecza

    15 września 2018 at 05:42

    O Kurcze 1,5 tygodnia temu pod ostatnim podcastem zacytowałem tą przyszłą wypowiedź trenera po meczu w którym chyba typowałem 2:0 dla Głogowa. Bez satysfakcji.

  13. Avatar photo

    Mecza

    15 września 2018 at 07:30

    Tylko trzy nazwiska przychodzą mi do głowy: Bartoszek (ofensywna piłka ale bez sukcesów) Kaczmarek (defensywna, wie jak robić awans i zrobił nie jeden) Wdowczyk (piłka skuteczna) Oj w którym miejscu bylibyśmy gdy Mandrysz siedział nadal na ławce.

  14. Avatar photo

    Mecza

    15 września 2018 at 07:31

    A Paszul powinien sam zrezygnować nie czekając na odprawę.

  15. Avatar photo

    Firek

    15 września 2018 at 08:07

    Mecza: Ty poważnie tesknisz za Mandryszem? Błędem było puszczenie Brzęczka, ale Mandrysz to była porażka….
    Dotychczas byłem zdania, że powinniśmy dać Paszulewiczowi czas, teraz niestety mam wrażenie, że on faktycznie nie jest w stanie już nic dać drużynie….

  16. Avatar photo

    lwyszo

    15 września 2018 at 09:55

    Nagle jedni tesknia za Mandryszem a inni za Brzeczkiem, przypomnijcie sobie jak jeden i drugi sie zachowywyali czy to Mandrysz przed meczem z Ruchem czy Brzeczek po porazce z Kluczborkiem. Wstyd i hanba jeden pomylil Ruch z GKS a drugi zdezerterowal bez chocby slowa. Paszulewicz moze i warsztatu nie ma z najwyzszej polki ale stawia na prostote, wyczyscil szatnie a czy jego wina jest ze dobrze zapowiadajacy sie Rumin czy chwalony Spiaczka partacza kolejne sytuacje? Troche tak ale chyba nie do konca. I jeszcze jedno go rozni od tamtej dwojki. Potrafi powiedziec uczciwie ze sam sprowadzil tych ludzi sam bierze odpowiedzialnosc i wie ze to raczej jego koniec.
    Tylko co z tego ze karuzela bedzie sie krecic i przyjdzie kolejny w polowie rundy ? Teraz celem jest utrzymanie i lepiej sobie to uswiadomic juz dzis. Wiec mimo wszystko powinien dostac szanse do konca rundy – jak nic nie ruszy to nowy sztab i tak bedzie musial utrzymac GieKSe w 1 lidze.

    • Avatar photo

      Mecza

      15 września 2018 at 11:26

      Ja nigdy nie marudziłem na Mandysza i byłem zdziwiony nagonką na niego bo to przecież nie-cudotwórca. Błędy popełniał normalne ale najważniejsze w nim było to że gościu to jeden z najbardziej doświadczonych trenerów w Polsce jeśli chodzi o awanse.

  17. Avatar photo

    Michał1980

    15 września 2018 at 10:57

    Wiem że to nie realne ale fajnie by było jakby przyszedł Adaś Nawałka. Teraz panowie wszystko w rękach prezesa żeby zatrudnił kogoś kto Giekse z tym potencjałem wyprowadzi na właściwe tory.

  18. Avatar photo

    pablo eskobar

    15 września 2018 at 11:20

    te osoby co beda na szpilu niech zabiora biale chusteczki

  19. Avatar photo

    Wojciech

    15 września 2018 at 12:55

    Wykreowaliśmy bohatera meczu, którego wcześniej odpaliłeś z Gieksy

  20. Avatar photo

    pablo eskobar

    15 września 2018 at 13:43

    QURWA DO KOPALNI NA JEDNA SZYCHTE NIECH IDA TO MOZE WKONCU ZACZNIE IM SIE CHCIEC GRAC

  21. Avatar photo

    KaTe

    16 września 2018 at 13:36

    Nie istnieje coś takiego jak „tworzenie z bramkarza bohatera meczu”.
    Występuje natomiast nieudolność w umieszczeniu piłki o obwodzie 70 cm. w prostokącie o wymiarach 244*732 cm.

  22. Avatar photo

    kasia

    16 września 2018 at 21:24

    Tez uwazam ze wdowczyk dalby rade

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga