Siatkówka
Siatkarska krótka przesunięta – [8] – Piąte zwycięstwo z rzędu GieKSy!
STATYSTYKI MECZOWE GKS-u
Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z BBTS-em trwał 113 minut, z czego I set 26 min. – II set 33 min. – III set 27 min. – IV set 27 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 29: zagrywka 13, atak 13, siatka 0, inne 3.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 24: zagrywka 19, atak 4, siatka 0, inne 1.
Ilość zdobytych punktów – GKS 74: Butryn 18, Quiroga 17, Kapelus 13, Kohut 9, Krulicki 4, Komenda 4, Pietraszko 4, Witczak 2, Sobański 2, Stelmach 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 26: Quiroga 8, Butryn 6, Kapelus 4, Komenda 2, Sobański 2, Krulicki 1, Pietraszko 1, Kohut 1, Stelmach 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 48: Butryn 12, Kapelus 9, Quiroga 9, Kohut 8, Pietraszko 3, Krulicki 3, Witczak 2, Komenda 2.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 30: Butryn 9, Quiroga 7, Kohut 5, Krulicki 3, Komenda 2, Kapelus 2, Sobański 2, Witczak 1, Mariański -1.
Ilość zagrywek – GKS 102: Quiroga 19, Komenda 17, Butryn 15, Kapelus 15, Kohut 11, Pietraszko 8, Krulicki 7, Kalembka 3, Witczak 2, Fijałek 2, Stelmach 2, Sobański 1.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 19: Butryn 4, Kohut 4, Pietraszko 3, Komenda 2, Kapelus 2, Quiroga 2, Krulicki 1, Stelmach 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 7: Butryn 2, Komenda 1, Pietraszko 1, Kohut 1, Stelmach 1, Quiroga 1.
Ilość przyjęć – GKS 88: Kapelus 36, Quiroga 31, Mariański 17, Sobański 3, Kohut 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 10: Kapelus 5, Quiroga 4, Mariański 1.
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 53%: Kohut 100%, Mariański 71%, Quiroga 65%, Kapelus 39%, Sobański 0%.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 36%: Kohut 100%, Mariański 53%, Quiroga 42%, Kapelus 25%, Sobański 0%.
Ilość ataków – GKS 122: Butryn 33, Quiroga 32, Kapelus 25, Kohut 13, Krulicki 6, Pietraszko 5, Witczak 4, Sobański 3, Komenda 1.
Ilość błędów w ataku – GKS 4: Quiroga 2, Witczak 1, Butryn 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 11: Butryn 4, Kapelus 4, Quiroga 2, Pietraszko 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 56: Butryn 14, Quiroga 14, Kapelus 11, Kohut 7, Pietraszko 3, Krulicki 2, Witczak 2, Sobański 2, Komenda 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 46%: Komenda 100%, Sobański 67%, Pietraszko 60%, Kohut 54%, Witczak 50%, Kapelus 44%, Quiroga 44%, Butryn 42%, Krulicki 33%.
Ilość bloków punktowych – GKS 11: Krulicki 2, Komenda 2, Butryn 2, Kapelus 2, Quiroga 2, Kohut 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 0:
Pierwszy set to wyrównana gra od samego początku aż do końca, gdy żadna z drużyn nie potrafiła osiągnąć większej przewagi niż dwa punkty, a prowadzenie zmieniało się kilkukrotnie. Słabszy moment GKS-owi zdarzył się przy naszym prowadzeniu 16:18, kiedy to gospodarze zdobyli cztery oczka z rzędu. Na szczęście straty te szybko zostały zniwelowane i po wyjściu na ponowne prowadzenie 21:22, końcówkę lepiej rozegrali nasi siatkarze. Skuteczność obu ekip była na podobnym poziomie – GKS 41% przy 48% BBTS-u – bo w punktach mieliśmy punkcik więcej, tj. 12:11. W asach i blokach również była nasza nieznaczna przewaga, bo 4:2. W błędach własnych – GKS 11 przy 10 bielszczan. Przyjęcie lepsze po naszej stronie – dokładne na poziomie 58% do 47%, a perfekcyjne na poziomie 37% do 24%. Punktowanie rozłożyło się równo na całą szóstkę graczy.
Drugi set od początku był pod naszą kontrolą. Zaczęło się od prowadzenia 2:4, 3:6, poprzez 6:11, 8:15, 12:19, 16:22 aż do stanu 19:24! W tym okresie trudno aby mieć jakieś większe uwagi do gry naszych siatkarzy. Niestety nastąpił wtedy niezrozumiały przestój w grze, który doprowadził do zdobycia aż pięciu punktów z rzędu przez gospodarzy i tym samym doprowadziliśmy na własne życzenie do nerwowej końcówki. W niej na szczęście ani razu, nie oddaliśmy inicjatywy z wynikiem BBTS-owi i w końcu Gonzalo Quiroga dwoma skutecznymi atakami zamknął tego seta na naszą korzyść. Skuteczność w ataku pozostała na wyrównanym poziomie – GKS miał 52% przy 50% BBTS-u – a wynikowo zliczono 17:17. W asach i blokach wyszło na remis po 6. Natomiast w błędach własnych GKS miał 5 przy 7 bielszczan. Przyjęcie znów wyższe u nas – dokładne na poziomie 62% do 52%, a perfekcyjne na poziomie 46% do 28%. Punktowanie wzięli na swoje barki Butryn (8 oczek) oraz Quiroga (7 oczek).
Trzecia partia to znów od początku przewaga gospodarzy, dzięki lepszej grze w ataku i na siatce. Zaczęło się od prowadzenia BBTS-u 4:2, 8:5, a potem nasza gra wyglądała coraz gorzej i tak doszliśmy do stanu 16:10, 18:11 i 20:15. Udało się dojść rywali na wynik 22:20, ale tym razem końcówka należała do bielszczan. Skuteczność w ataku tym razem lepsza u rywali – GKS miał 34% przy 48% BBTS-u – choć punktowo to nie było jakiejś dużej straty, bo wyszło 12:15. W asach i blokach przegraliśmy dość wyraźnie, 2:5 na korzyść przeciwników. Błędy własne troszkę zmniejszyły nasze straty – GKS miał ich 5 przy 8 gospodarzy. Przyjęcie wciąż lepsze po naszej stronie – dokładne na poziomie 50% do 40%, a perfekcyjne na poziomie 36% do 20%. Tym razem trudno kogoś wyróżnić, jeśli chodzi o zdobycze punktowe.
Czwarta partia to tak naprawdę gra falami, co uzyskaliśmy kilku punktową przewagę to za chwilę ją traciliśmy. Zaczęło się od 0:2, 2:5, 3:7, by rywale wyrównali na po 8. Potem z kolei mieliśmy 10:12 oraz 11:14 i szybki remis po 14! Następnie z 14:17 daliśmy jeden, jedyny raz wyjść BBTS-owi na prowadzenie 18:17! By po chwili znów odskoczyć na 18:21 i dopiero wtedy utrzymaliśmy tę przewagę, choć jeszcze raz pozwoliliśmy gospodarzom na zniwelowanie straty, do stanu 22:23. Skuteczność w ataku tym razem była lepsza po naszej stronie – GKS miał 60% przy 41% bielszczan – w punktach wyliczono 15:11. W asach i blokach przegraliśmy 6:8. W błędach własnych tym razem remis, po 4. Przyjęcie się wyrównało – dokładne na poziomie 43% do 48%, a perfekcyjne na poziomie 24% do 24%. W punktowaniu najlepsi tym razem Butryn i Kapelus, po 6 oczek.
Ogólnie mecz GKS-u na solidnym poziomie, aczkolwiek gra z ostatnią drużyną w tabeli, powinna wyglądać znacznie lepiej. Pierwszy set był wyrównany, drugi pod kontrolą z tą nieszczęsną końcówką, no nie można dać przeciwnikowi „wrócić do gry”, trzeci set słaby, a w czwartej partii gra falowała. Na pewno muszą cieszyć wygrane końcówki setów i oby ta tendencja została utrzymana. Skuteczność w ataku GKS miał na poziomie 46% przy 47% BBTS-u – w punktach podliczono 56:55 na naszą korzyść. Asów serwisowych mieli więcej rywale, bo 7:10, a w blokach punktowych był remis, po 11. Łącznie po skutecznych własnych akcjach wyszło 74:76 na korzyść gospodarzy. Błędy własne – GKS miał 24 przy 29 rywali. Na przyjęciu lepsza jakość u nas – dokładne na poziomie 53% do 47%, a perfekcyjne na poziomie 36% do 24%. Najlepiej punktującym był w naszym zespole Butryn z 18 oczkami, natomiast MVP został wybrany, po raz pierwszy Quiroga z 17 punktami. Argentyńczyk na 32 ataki skończył 14 piłek (44%), 2 razy popełniając błąd i 2 razy został zablokowany. Przyjmował piłkę 31 razy popełniając 4 błędy (65% dokładnego). Gonzalo najczęściej też serwował, bo 19 razy, 2 razy psując zagrywkę oraz posyłając jednego asa i dołożył jeszcze 2 skuteczne bloki.
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 8 meczach (30 setów)
Bilans meczów łącznie – 6:2 – Bilans punktów – 17:7 – Bilans setów – 20:10 – Bilans małych punktów – 708:650
Bilans meczów „u siebie” – 2:1 – Bilans punktów – 6:3 – Bilans setów – 7:3 – Bilans małych punktów – 248:218
Bilans meczów „na wyjeździe” – 4:1 – Bilans punktów – 11:4 – Bilans setów 13:7 – Bilans małych punktów – 460:432
Rozegrane mecze – 8: Komenda, Butryn, Kapelus, Pietraszko, Kohut, Stelmach, Quiroga, 7: Witczak, Mariański, 6: Fijałek, 5: Krulicki, Sobański, 4: Stańczak, Kalembka,
Rozegrane sety – 30: Kapelus, Quiroga, 29: Komenda, Butryn, 27: Pietraszko, Kohut, 22: Mariański, 15: Witczak, Fijałek, Stelmach, 14: Stańczak, 11: Krulicki, 9: Sobański, 6: Kalembka,
Widzów na meczach GKS-u – „u siebie” / „na wyjeździe” – 2950:6840
Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u trwały 773 minuty, z czego I set 195 min. – II set 209 min. – III set 212 min. – IV set 137 min. – V set 20 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 219: zagrywka 126, atak 65, siatka 11, inne 17.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 196: zagrywka 143, atak 34, siatka 8, inne 11.
Ilość zdobytych punktów – GKS 489: Butryn 112, Quiroga 99, Kapelus 88, Pietraszko 62, Kohut 54, Komenda 28, Witczak 17, Krulicki 12, Sobański 11, Stelmach 3, Kalembka 2, Fijałek 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 188: Butryn 46, Quiroga 34, Kapelus 31, Pietraszko 21, Komenda 21, Kohut 16, Witczak 6, Sobański 6, Krulicki 5, Stelmach 2.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 301: Butryn 66, Quiroga 65, Kapelus 57, Pietraszko 41, Kohut 38, Witczak 11, Komenda 7, Krulicki 7, Sobański 5, Kalembka 2, Fijałek 1, Stelmach 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 217: Butryn 57, Quiroga 52, Kapelus 40, Kohut 30, Pietraszko 28, Komenda 6, Witczak 5, Krulicki 5, Stelmach 2, Kalembka 1, Sobański 1, Fijałek -2, Mariański -4, Stańczak -4.
Ilość zagrywek – GKS 703: Quiroga 122, Butryn 114, Komenda 110, Kapelus 99, Pietraszko 94, Kohut 82, Witczak 26, Krulicki 24, Fijałek 10, Kalembka 10, Sobański 9, Stelmach 3.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 143: Pietraszko 27, Butryn 22, Kohut 21, Kapelus 20, Komenda 20, Quiroga 16, Krulicki 6, Witczak 4, Sobański 3, Fijałek 2, Kalembka 1, Stelmach 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 45: Quiroga 9, Butryn 9, Komenda 8, Pietraszko 6, Kapelus 4, Witczak 3, Kohut 3, Krulicki 2, Stelmach 1.
Ilość przyjęć – GKS 529: Quiroga 187, Kapelus 178, Mariański 76, Stańczak 54, Sobański 18, Kohut 4, Kalembka 3, Pietraszko 3, Komenda 2, Krulicki 2, Stelmach 1, Fijałek 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 35: Quiroga 12, Kapelus 10, Stańczak 4, Mariański 4, Sobański 2, Fijałek 1, Krulicki 1, Pietraszko 1.
Przyjęcie negatywne – GKS 113: Kapelus 41, Quiroga 37, Mariański 13, Stańczak 10, Sobański 8, Komenda 1, Kalembka 1, Pietraszko 1, Kohut 1.
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 149: Quiroga 51, Kapelus 44, Mariański 33, Stańczak 12, Sobański 4, Kohut 2, Krulicki 1, Pietraszko 1, Stelmach 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 28%: Stelmach 100%, Krulicki 50%, Mariański 43%, Pietraszko 33%, Kohut 33%, Quiroga 27%, Kapelus 25%, Sobański 22%, Stańczak 22%, Komenda 0%, Fijałek 0%, Kalembka 0%,
Ilość ataków – GKS 780: Butryn 202, Quiroga 193, Kapelus 163, Kohut 68, Pietraszko 62, Witczak 35, Sobański 24, Krulicki 14, Komenda 13, Kalembka 3, Stelmach 2, Fijałek 1.
Ilość błędów w ataku – GKS 34: Butryn 14, Quiroga 9, Kapelus 4, Witczak 4, Pietraszko 2, Kohut 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 60: Butryn 19, Kapelus 14, Quiroga 10, Sobański 5, Witczak 4, Pietraszko 4, Kohut 2, Komenda 2.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 380: Butryn 96, Quiroga 85, Kapelus 78, Kohut 43, Pietraszko 40, Witczak 11, Sobański 10, Komenda 6, Krulicki 6, Stelmach 2, Kalembka 2, Fijałek 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 49%: Fijałek 100%, Stelmach 100%, Kalembka 67%, Pietraszko 65%, Kohut 63%, Kapelus 48%, Butryn 48%, Komenda 46%, Quiroga 44%, Krulicki 43%, Sobański 42%, Witczak 31%,
Ilość bloków punktowych – GKS 64: Pietraszko 16, Komenda 14, Kohut 8, Butryn 7, Kapelus 6, Quiroga 5, Krulicki 4, Witczak 3, Sobański 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 8: Quiroga 2, Pietraszko 2, Kohut 1, Butryn 1, Kapelus 1, Kalembka 1.
MVP – GKS 6: Komenda 2, Butryn 2, Quiroga 1, Mariański 1.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Najnowsze komentarze