Siatkówka
Siatkarska krótka przesunięta – [3] – Znakomity pierwszy set GKS-u, a potem… katastrofa
STATYSTYKI MECZOWE GKS-u
Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z ONICO trwał 97 minut, z czego I set 23 min. – II set 24 min. – III set 23 min. – IV set 27 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 26: zagrywka 12, atak 7, siatka 5, inne 2.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 28: zagrywka 19, atak 4, siatka 2, inne 3.
Ilość zdobytych punktów – GKS 57: Butryn 13, Kapelus 13, Pietraszko 9, Krulicki 4, Sobański 4, Quiroga 4, Kohut 3, Witczak 2, Komenda 2, Stelmach 2, Kalembka 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 25: Butryn 6, Kapelus 6, Pietraszko 4, Krulicki 2, Witczak 2, Sobański 2, Komenda 1, Stelmach 1, Quiroga 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 32: Butryn 7, Kapelus 7, Pietraszko 5, Kohut 3, Quiroga 3, Krulicki 2, Sobański 2, Komenda 1, Kalembka 1, Stelmach 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 20: Butryn 10, Pietraszko 6, Kapelus 5, Krulicki 2, Stelmach 2, Witczak 1, Kalembka 1, Kohut 1, Sobański 1, Komenda -2, Quiroga -3, Stańczak -4.
Ilość zagrywek – GKS 84: Quiroga 18, Komenda 13, Butryn 13, Kapelus 8, Pietraszko 8, Krulicki 6, Kohut 6, Witczak 3, Kalembka 3, Sobański 3, Fijałek 2, Stelmach 1.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 19: Kapelus 4, Komenda 3, Pietraszko 3, Krulicki 2, Kohut 2, Sobański 2, Witczak 1, Butryn 1, Quiroga 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 7: Krulicki 2, Witczak 2, Butryn 1, Kapelus 1, Pietraszko 1.
Ilość przyjęć – GKS 72: Stańczak 21, Kapelus 21, Quiroga 15, Mariański 5, Sobański 5, Kalembka 2, Krulicki 1, Pietraszko 1, Stelmach 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 9: Stańczak 4, Quiroga 4, Kapelus 1.
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 44%: Krulicki 100%, Kalembka 100%, Pietraszko 100%, Stelmach 100%, Mariański 60%, Quiroga 47%, Kapelus 43%, Stańczak 33%, Sobański 20%.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 19%: Krulicki 100%, Pietraszko 100%, Stelmach 100%, Kapelus 24%, Mariański 20%, Sobański 20%, Stańczak 14%, Quiroga 7%, Kalembka 0%.
Ilość ataków – GKS 101: Butryn 35, Kapelus 21, Quiroga 18, Pietraszko 6, Kohut 6, Sobański 6, Krulicki 3, Komenda 2, Stelmach 2, Witczak 1, Kalembka 1.
Ilość błędów w ataku – GKS 4: Quiroga 2, Butryn 1, Kapelus 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 5: Kapelus 2, Komenda 1, Butryn 1, Sobański 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 44: Butryn 12, Kapelus 12, Pietraszko 4, Sobański 4, Kohut 3, Quiroga 3, Krulicki 2, Stelmach 2, Komenda 1, Kalembka 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 44%: Kalembka 100%, Stelmach 100%, Krulicki 67%, Pietraszko 67%, Sobański 67%, Kapelus 57%, Komenda 50%, Kohut 50%, Butryn 34%, Quiroga 17%, Witczak 0%.
Ilość bloków punktowych – GKS 6: Pietraszko 4, Komenda 1, Quiroga 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 2: Butryn 1, Kapelus 1.
To był chyba najlepszy set w wykonaniu GieKSy w krótkiej historii występów na parkietach PlusLigowych. Naszym siatkarzom wychodziło praktycznie wszystko, górowaliśmy w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Gospodarze byli bezradni jak dzieci… szkoda, że to wszystko skończyło się tak szybko, ale po kolei… wpierw zobaczmy liczby tego seta. Skuteczność w ataku GKS miał 67% przy 15% ONICO. Gospodarze pierwszy punkt po własnej skutecznej akcji zdobyli dopiero przy stanie 6:10 dla GieKSy, a łącznie takich oczek zdobyli… Uwaga: TRZY! To jakiś niewyobrażalny rekord in minus PlusLigi! W punktach podliczono więc 14:3! GKS miał 2 asy serwisowe i 4 bloki, nie trzeba chyba dodawać, że gospodarze mieli ZERO! Łącznie po własnych akcjach nasz zespół wygrał aż 20:3! Nie spotkałem się jeszcze z takim wynikiem w statystykach. Błędy własne, GKS miał 7, a warszawianie 5, więc gdyby nie te prezenty z naszej strony wynik mógł być jeszcze wyższy! Przyjęcie rewelacyjne – dokładne na poziomie 70% do 56%, a perfekcyjne na poziomie 10% do 39%. No ciężko się do czegoś przyczepić w grze GKS-u, no może do zbyt dużej ilości zepsutych zagrywek, bo aż 6. Najwięcej oczek zdobyli Pietraszko i Kapelus po 6, a Ukrainiec miał rewelacyjny procent skuteczności, bo na 7 ataków skończył 6, czyli 86%!
W drugim secie czar prysł i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki obie drużyny zamieniły się rolami. Tym razem to siatkarze GKS-u mieli ogromny problem ze skończeniem własnych ataków, gdzie zdobyli o zgrozo… 2 oczka więcej niż gospodarze w premierowej partii! Przegralibyśmy tego seta zapewne w podobnym stosunku, jak wygraliśmy pierwszego, ale „ratowali” sytuację gracze ONICO dużą ilością błędów własnych. Skuteczność w ataku odwrócona kompletnie – GKS miał 19% przy 61% ONICO. Wynikowo wyszło 5:17! GieKSa miał 3 asy i 1 blok, a warszawianie tylko 2 asy. Łącznie po własnych akcjach nasz zespół przegrał 9:19! We wspomnianych błędach własnych nasi siatkarze mieli ich 6, a ONICO aż 11. Przyjęcie się obniżyło rzec jasna, ale i tak nie było jakieś najgorsze, ale co z tego… – dokładne na poziomie 44% do 56%, a perfekcyjne na poziomie 28% do 38%. Kapelus jeszcze na 3 ataki skończył 2 (czyli 67%), więc czemu nasz rozgrywający „uczepił się” grania do kompletnie rozsypanego Butryna (na 8 ataków skończył… 1, czyli 13%) oraz Quirogi (na 7 akcji nie skończył żadnej!) tego nie wie nikt.
Paradoksalnie gra naszego zespołu w tej partii wyglądała „wizualnie” lepiej niż w secie poprzednim, ale jakoś sam wynik, mówi nam coś innego. No bo graliśmy solidnie do pewnego momentu, a konkretnie do stanu 11:13 dla gospodarzy, (prowadząc nawet wcześniej kilkukrotnie np. 4:2 czy 9:8) a potem im dalej w las, tym gorzej. Wymownym komentarzem niech będzie sytuacja z końcówki tego seta, gdy od stanu 14:20, gospodarze nie zdobyli już ani jednego punktu po własnej skutecznej akcji! a i tak spokojnie go wygrali. Skuteczność wyglądała procentowo bardzo słabo – GKS 39% do 61% ONICO – ale jakoś nie przerodziło się to na wielkie straty po naszej stronie, bo w punktach wyszło tylko 9:11. GieKSa zaliczył tylko 2 asy, a gospodarze 4 asy i 1 blok. W błędach własnych GKS dorzucił rywalom 9 oczek, dostając w zamian tylko 6. Przyjęcie było lepsze nawet po naszej stronie, ale nic z tego w ataku nie skorzystaliśmy – dokładne na poziomie 41% do 38%, a perfekcyjne na poziomie 18% do 8%. Ciężko kogoś wyróżnić w tym secie, no ale jak Butryn, Kapelus i Quiroga łącznie na 19 swoich ataków, skończyli tylko 6 piłek, to o czym ta rozmowa?
Czwarty set był najbardziej wyrównany ze wszystkich, choć i tak GieKSa od początku musiała gonić wynik i go… nie dogoniła. Ostatni remis był przy stanie 3:3, potem straciliśmy sześć punktów z rzędu i gra była już w tej partii praktycznie ustawiona! Udało się naszym siatkarzom dojść na wynik 18:20 i znów zabrakło jakości w samej końcówce. Poprawiliśmy grę w ataku, skuteczność GKS-u był na poziomie 52%, a ONICO 48% – w punktach podliczono 16:12. Niestety straciliśmy tę przewagę w blokach i na siatce. GieKSa miała tylko 1 blok, a warszawianie 3 asy i 4 bloki i już byliśmy dwa oczka do tyłu. Resztę dołożyliśmy błędami własnymi, u nas było 6, a u rywali 4. Przyjęcie padło, ale jakoś ostatnio niema ono bezpośredniego przełożenia na nasz wynik w secie – dokładne na poziomie 36% do 56%, a perfekcyjne na poziomie 18% do 33%. W ataku troszkę odbudował się Butryn, zdobywca 6 punktów (46% skuteczności), ale zabrakło wsparcia innych graczy.
Ogólnie to był „dziwny” mecz. Przypominał największy rollercoaster w Europie Środkowo-Wschodniej czyli Lech Coaster z Legendii (jak można było zmienić nazwę „Wesołego Miasteczka”?!). Zaczęliśmy w Warszawie wjazd na wzniesienie pociągiem tej kolejki (1 set) i na samym szczycie osiągnęliśmy wynik 25:10. Pociąg na Torwarze pokonał bardzo stromy pierwszy spadek z jednoczesnym obrotem w prawo, po czym wykonał pierwszą inwersję (to był 2 set). Następnie pokonał niskie wzniesienie z jednoczesną zmianą pochylenia i drugie, wyższe, wzniesienie oraz drugą inwersję (to był 3 set). Tuż za korkociągiem pociąg wykonał nawrót będący niemal inwersją, następnie zwrot o 180° w prawo (to był 4 set). Nie udało się nam dokończyć jazdy na coasterze – pokonanie dwóch spiral i wyhamowanie przed stacją – bo nie doprowadziliśmy do tie-breaka. Naprawdę ciężko wytłumaczyć tak spory zjazd, jeśli chodzi o naszą jakość gry. Tak jak i trener Antiga nie był wstanie wytłumaczyć dlaczego zagrali tak słabiutkiego pierwszego seta. W takich przypadkach mówi się, że „gra się tak jak przeciwnik pozwala”, no i chyba coś w tym jest, patrząc na to co się wydarzyło na Torwarze.
Skuteczność w ataku – GKS 44% przy 47% ONICO – w punktach wyliczono 44:43 dla nas. Asy serwisowe – 7:9, a bloki punktowe 6:5. Łącznie po własnych akcjach uzyskano wynik remisowy 57:57. Błędy własne – GKS 28 w tym aż 19 z zagrywki, to prawdziwa zmora GieKSy w tym sezonie – ONICO 26 błędów. Przyjęcie lepsze po stronie gospodarzy – dokładne na poziomie 44% do 52%, a perfekcyjne na poziomie 19% do 31%. Po tak rozegranym meczu nie możemy nikogo wyróżnić w naszym zespole.
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 3 meczach (12 setów)
Bilans meczów łącznie – 1:2 – Bilans punktów – 3:6 – Bilans setów – 5:7 – Bilans małych punktów – 274:266
Bilans meczów „u siebie” – 0:1 – Bilans punktów – 0:3 – Bilans setów – 1:3 – Bilans małych punktów – 97:102
Bilans meczów „na wyjeździe” – 1:1 – Bilans punktów – 3:3 – Bilans setów 4:4 – Bilans małych punktów – 177:164
Rozegrane mecze – 3: Stańczak, Witczak, Komenda, Butryn, Kapelus, Pietraszko, Fijałek, Kohut, Stelmach, Quiroga, 2: Mariański, Krulicki, Kalembka, Sobański
Rozegrane sety – 12- Stańczak, Butryn, Kapelus, Quiroga, 11: Komenda, Pietraszko, 9: Kohut, 8: Fijałek, 6: Witczak, Stelmach, 5: Krulicki, 4: Mariański, Sobański, 3: Kalembka,
Widzów na meczach GKS-u – „u siebie” / „na wyjeździe” – 1850:2900
Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u trwały 302 minuty, z czego I set 68 min. – II set 74 min. – III set 74 min. – IV set 86 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 83: zagrywka 49, atak 22, siatka 7, inne 5.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 84: zagrywka 58, atak 16, siatka 5, inne 5.
Ilość zdobytych punktów – GKS 191: Butryn 47, Kapelus 38, Quiroga 34, Pietraszko 30, Kohut 14, Komenda 8, Sobański 7, Krulicki 6, Kalembka 2, Witczak 2, Stelmach 2, Fijałek 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 72: Butryn 18, Kapelus 15, Pietraszko 12, Kohut 7, Quiroga 7, Komenda 5, Sobański 3, Krulicki 2, Witczak 2, Stelmach 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 119: Butryn 29, Quiroga 27, Kapelus 23, Pietraszko 18, Kohut 7, Krulicki 4, Sobański 4, Komenda 3, Kalembka 2, Fijałek 1, Stelmach 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 80: Butryn 21, Quiroga 20, Kapelus 18, Pietraszko 17, Kohut 6, Krulicki 3, Stelmach 2, Kalembka 2, Sobański 0, Witczak -1, Fijałek -2, Komenda -2, Stańczak -4.
Ilość zagrywek – GKS 275: Butryn 45, Quiroga 45, Pietraszko 40, Komenda 39, Kapelus 37, Kohut 30, Krulicki 14, Fijałek 8, Sobański 6, Witczak 5, Kalembka 5, Stelmach 1.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 58: Pietraszko 13, Kapelus 9, Butryn 8, Komenda 8, Kohut 6, Quiroga 5, Krulicki 3, Sobański 3, Fijałek 2, Witczak 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 13: Komenda 2, Krulicki 2, Witczak 2, Butryn 2, Kapelus 2, Kohut 1, Quiroga 1, Pietraszko 1.
Ilość przyjęć – GKS 216: Kapelus 88, Stańczak 54, Quiroga 52, Sobański 9, Mariański 5, Kalembka 2, Krulicki 1, Pietraszko 1, Stelmach 1, Komenda 1, Fijałek 1, Kohut 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 14: Kapelus 4, Stańczak 4, Quiroga 4, Fijałek 1, Sobański 1.
Przyjęcie negatywne – GKS 41: Kapelus 18, Stańczak 10, Quiroga 8, Sobański 3, Komenda 1, Mariański 1.
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 55: Kapelus 24, Quiroga 13, Stańczak 12, Sobański 2, Krulicki 1, Pietraszko 1, Mariański 1, Stelmach 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 25%: Krulicki 100%, Pietraszko 100%, Stelmach 100%, Kapelus 27%, Quiroga 25%, Stańczak 22%, Sobański 22%, Mariański 20%, Komenda 0%, Fijałek 0%, Kohut 0%, Kalembka 0%,
Ilość ataków – GKS 317: Butryn 98, Quiroga 76, Kapelus 61, Pietraszko 25, Kohut 19, Sobański 12, Komenda 8, Krulicki 8, Witczak 4, Kalembka 3, Stelmach 2, Fijałek 1.
Ilość błędów w ataku – GKS 16: Butryn 9, Kapelus 3, Quiroga 3, Witczak 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 23: Butryn 9, Kapelus 4, Sobański 3, Kohut 2, Quiroga 2, Komenda 2, Witczak 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 153: Butryn 42, Kapelus 34, Quiroga 31, Pietraszko 18, Kohut 10, Sobański 6, Krulicki 4, Komenda 3, Stelmach 2, Kalembka 2, Fijałek 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 48%: Fijałek 100%, Stelmach 100%, Pietraszko 72%, Kalembka 67%, Kapelus 56%, Kohut 53%, Krulicki 50%, Sobański 50%, Butryn 43%, Quiroga 41%, Komenda 38%, Witczak 0%,
Ilość bloków punktowych – GKS 25: Pietraszko 11, Kohut 3, Butryn 3, Komenda 3, Kapelus 2, Quiroga 2, Sobański 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 5: Quiroga 2, Kohut 1, Butryn 1, Kapelus 1.
MVP – GKS 1: Komenda 1.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Najnowsze komentarze