Piłka nożna
[Relacja na żywo] GieKSa gra w Mielcu
Serdecznie zapraszamy Was do tekstowej relacji na żywo z meczu o mistrzostwo pierwszej ligi pomiędzy Stalą Mielec i GKS Katowice. Oprócz słów postaramy się wrzucić Wam trochę zdjęć, abyście jak najmocniej mogli wczuć się w klimat tego ważnego dla naszej jedenastki spotkania.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

jarek
22 kwietnia 2017 at 17:52
a Fonfara gra jescze w Stali?
Berol
22 kwietnia 2017 at 17:54
kur… niezle sie zaczyna
Pepik78
22 kwietnia 2017 at 18:15
Walczymy o 5 miejsce. Shellu i tak dam wszystkim po 6 pkt, 5 jest za wejście w pierwszym składzie. Taką punktację to można mieć w Barcelonie, bo samo wejście w pierwszym składzie jest wyróżnieniem. Z balona powietrze uchodzi…..
antyGrzyb
22 kwietnia 2017 at 18:27
kurwa kurwa mac
pita
22 kwietnia 2017 at 18:29
Do boju Panowie Piłkarze !! Tylko zwycięstwo !!! Ekstraklasa albo śmierć!!! Kiełbachy do góry i jazda z Mieleckimi ogórami!! GIEKSA Najlepsza jest !!!
Berol
22 kwietnia 2017 at 18:30
No to po ptokach….ale nic nie gralismy w tej pierwszej połowie ani jednej dobrej akcji do tej pory. Czerwona słuszna dla Oliviera
GieKSiorz
22 kwietnia 2017 at 18:30
jo bylbych za tym żeby tych kopaczy co wstyd przynoszą temu klubowi i nam kibicom godnie przywitać w Katowicach!!!
pita
22 kwietnia 2017 at 18:36
No i 2:0. Ale za rok będziemy walczyć o awans. A juz za 4 lata Gieksa bedzie Mistrzem Swiata !!
Pepik78
22 kwietnia 2017 at 18:36
Uprzedzę Shella i naszych pseudo piłkarzy. Gdyby nie czerwona kartka to pewnie mecz wyglądałby inaczej. Kartka ustawiła mecz (Patrz dzisiejszy mecz Hull, dało się wygrać w 10? a jednak). Tylko cud może nas uratować.
Kibol
22 kwietnia 2017 at 18:40
JEST DOBRZE NIC SIE NIE STAŁO WSZYSCY NA DERBY Z TYCHAMI HURRA FAJNIE JEST !!!! GKS FAJNIE JEST!!!!!!!! INO GieKSa
Ziom
22 kwietnia 2017 at 18:40
Jak to można było tak spierdilić
tauzen
22 kwietnia 2017 at 18:45
Macie”MUROWANEGO KANDYDATA” do awansu. Gieksa TO MY!
tomassi
22 kwietnia 2017 at 18:47
jakby to delikatnie napisać: pozamiatane
ciężko naprawdę ciężko ale nic nie został tylko głowy do góry
my kibice poziom,charakter mamy i tyle
mecz rzecz święta, GieKSa to wiara
amen
PanGoroli
22 kwietnia 2017 at 18:47
Nie ma się co łudzić, awansu nie będzie. Myślę, że trzeba się rozglądnąć za trenerem. Paka jest, ale trener jakoś nie potrafi wydobyć jakość z tego zespołu. W tej chwili nie ma drużyny na awans. ale utrzymanie jest pewne, więc może to już pora rozglądnąć się za kimś w miejsce Brzęczka. W sumie, jak tu przychodził, to ostrzegano z jego poprzednich klubów, że jest kiepski.
Solski
22 kwietnia 2017 at 18:50
Myślałem, że dno osiągnęli z Miedzią. I tak było, teraz juz zaczął sie muł. Brzęczek wypad z GieKSy i weź ze sobą tych swoich kopaczy. Zero pomysłu na grę, zero ambicji, zero walki. Abrama brak w bramce, a Praznovski który zawalił mecz z miedzianka gra. To jest trener?
pita
22 kwietnia 2017 at 18:55
Trzeba sprokurować jakiś rzut karny. Nie ma innego wyjśćia. Potem jeszcze ze dwa razy powtórzyć ten plan i zwyciężymy. Taki jest mój plan.
Maks
22 kwietnia 2017 at 18:57
Mandrysz, Żurek są do wzięcia……
fan -club Dortmund
22 kwietnia 2017 at 18:58
to jest przyjemnosc patrzec na taka druzyne jak Stal Mielec,weszli do ligi ,dostawali baty od wszystkich ,spadkowicz pewny ,trener wzial chlopakow w garsc i patrzcie jakie wyniki ,oni nie spadna a jeszcze nie jednemu faworytowi punkty dziubna ….a u nas??? KASA JEST warunki sa,pilkarze tez przyzwoici, ale…wlasnie nie ma trenera z jajami
tomassi
22 kwietnia 2017 at 19:04
pita na trenera
i jadymy na karnych
haha
Berol
22 kwietnia 2017 at 19:09
no odżyli po tym karnym jeszcze piłka w grze sa na fali teraz juz 2-2:)
Greg
22 kwietnia 2017 at 19:12
A tak na spokojnie bo już huj z tym meczem ale motala to tez dał dupy z tymi transferami i powinien teraz chłop tez zostać jakoś obarczony brak obrońcy ściągnęli totalny nie wypal pomoc na plus atak niby jest a huja jest teraz alan odejdzie i lepiej motala weź się w garść i stwórz z nowym trenerem pożądny blok defensywny bo oliverowi tez można podziękować
GieKSiorz
22 kwietnia 2017 at 19:13
w końcu widać charakter kurwa
Greg
22 kwietnia 2017 at 19:16
Kurwa jeszcze największe huje z sosnowca wejda a my nie dramat
Skład do wyjebania i potrzebny trener ale niw jakiś średniak tylko z mocnym warsztatem
No i te nasz zjebany piłkarsko UM musi klepnąć awans
Berol
22 kwietnia 2017 at 19:18
Kur …. szlag by to 2-3 🙁
pita
22 kwietnia 2017 at 19:30
jest 3:2. Gdybym był Brzęczkiem powiedział bym do chopców : ” Chopy strzelcie jeszcze jedna bramka co by był remis”.
Solski
22 kwietnia 2017 at 19:46
Ogromny szacun za 2 połówkę, ale mecz trwa 90 minut.
Nie można awansować grając tylko przez 45 minut.
Pomimo wszystko szacun za 2 połowę
Maks
22 kwietnia 2017 at 19:47
Dzięki za walkę do końca….remis jak remis ale g….nam daje jak inni uciekli…
Berol
22 kwietnia 2017 at 19:56
3-3 Pierwsza połowa tragedia w naszym wykonaniu zero gry głupi faul Olivera czerwona kartka osłabienie zespołu ,w drugiej cos nasi zaczeli grac wreszcie no i wywalczy karnego który dodał nam skrzydeł Stal tez nie odpuszczała i zrobił sie serio całkiem ładny mecz .Z przebiegu tego meczu 3-3 nie jest złym wynikiem problem jednak w tym ze Sandecja i Chojnice swe mecze wygrały 🙁 gorole do przerwy 1-1 na Grudziądzu nie wiadomo jak sie skonczy . Przeciwnicy uciekaja kolejek do konca coraz mniej….:( Tu nalezy szanowac ten pt bo Stal na wiosne jest dobrym zespołem ale bola te straty pt w poprzednich kolejkach marzenia o awansie sie oddalaja choc nadal sa realne szanse tyskich musimy pokonac w nastepnej kolejce Chojnice graja z Sandecja ktos pt tam straci Miedz na Bielsku tez chyba łatwo miec o pt nie bedzie Sosnowiec u siebie z Puławami teoretycznie nie powinien miec problemów .Trzeba walczyc !!!! jeszcze jakas iskra nadziei tam jest w tej dziwnej lidze ale z tyskimi musi byc wygrana
GieKSiorz
22 kwietnia 2017 at 20:17
trzeba wygrywać i walczyc za wszelka cene,moglismy patrzeć na innych z góry ale sami zesmy ten horror sobie zgotowali,za tydz samdecja z Chojnicami ktoś straci pkt,my musimy walczyc i wygrywać!!!!!jeszcze jest szansa ale trzeba walczyc i wygrywać i huj!!!
MARCIN
22 kwietnia 2017 at 20:41
Szacunek dla kopaczy ale ja bym wolał gryzienie trawy w każdym meczu walka,walka no ale co tu oczekiwać jak kopacze nie są od nas ino zbieranina..