Siatkówka
Z kim gra GieKSa? – AZS Częstochowa
Kto chciałby sobie przypomnieć lub zapoznać się z historią klubu z Częstochowy, może to zrobić tutaj.
AZS Częstochowa już przed sezonem był wymieniany jako żelazny kandydat do walki o uniknięcie baraży. Kłopoty organizacyjno-finansowe klubu nie wróżyły dobrze już przed startem rozgrywek. Powtórzenie 11 miejsca w lidze z zeszłego sezonu graniczyło z cudem. I niestety dla częstochowskich kibiców prognozy sprawdziły się co do joty. Akademicy po 18 kolejkach zajmują ostatnie miejsce w tabeli z dorobkiem zaledwie 9 punktów oraz trzech zwycięstw. Już pierwsze trzy kolejki przegrane pokazały, że łatwo nie będzie. Niespodziewanie w następnych czterech seriach gier AZS odniósł aż trzy wygrane (z Łuczniczką Bydgoszcz 3:2, z Politechniką Warszawską 3:1 na wyjeździe oraz z BBTS-em Bielsko-Biała 3:2) co dawało wtedy częstochowianom 13 miejsce i lekkie podstawy do optymizmu. Od tego momentu siatkarze z Częstochowy przegrali 11 meczów z rzędu, zdobywając tylko dwa punkty za porażki w tie-breakach z MKS-em Będzin oraz Espadonem Szczecin. Szczególnie ostatnia przegrana z innym maruderem z Bydgoszczy musiała mocno zaboleć. Na razie nie widać symptomów na poprawę wyników, więc będzie czekać AZS twarda i ciężka walka, aby uniknąć zajęcia ostatniej lokaty w lidze.
Jedynym siatkarzem z Częstochowy, który walczy i się nie poddaje jest przyjmujący Rafał Szymura, mający prawie we wszystkich statystykach najlepsze wyniki spośród całej drużyny. 235 zdobytych punktów stawia go w gronie dwudziestu najlepiej punktujących zawodników ligi. Oczywiście o tym wiedzą wszystkie pozostałe drużyny, więc Szymura jest systematycznie ostrzeliwany zagrywką, tak aby zmęczyć siatkarza i jak najwięcej utrudnić mu zbieranie się do ataku. Dobre momenty mieli też atakujący Paweł Adamajtis, czy najlepiej blokujący, środkowy Michał Szalacha, ale jak widać to wszystko jest stanowczo za mało. Stara się co tylko może rozgrywający Tomasz Kowalski, który najlepiej spisuje się w polu zagrywki, mając 17 asów. Na pewno więcej liczono zatrudniając dwóch ukraińskich siatkarzy, Grebeniuka i Moroza, którzy jednak dopiero uczą się polskiej ligi.
BILANS MECZÓW „U SIEBIE”; 8 spotkań – 5 punktów – w setach 10:22 – małe punkty 668:742 – 2 zwycięstwa (dwa po tie-breaku) i 6 porażek (jedno po tie-breaku)
BILANS MECZÓW „NA WYJEŹDZIE”; 10 spotkań – 4 punkty – w setach 8:28 – małe punkty 756:868 – 1 zwycięstwo i 9 porażek (jedno po tie-breaku)
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE AZS-u Częstochowa
Czas trwania spotkań – Częstochowa 1718;;
Ilość rozegranych setów – Częstochowa 68; A. Kowalski 68, Szymura 67, T. Kowalski 62, Polański 56, Adamajtis 51, Szalacha 49, Moroz 43, Buniak 39, Janus 39, Buczek 38, Wawrzyńczyk 34, Grebeniuk 34, Szlubowski 24, Ociepka 3.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – Częstochowa 437;
Ilość zdobytych punktów – Częstochowa 987; Szymura 235, Adamajtis 185, Grebeniuk 109, Moroz 93, Szalacha 88, Buniak 61, Polański 60, Wawrzyńczyk 54, Szlubowski 47, T. Kowalski 30, Janus 21, Buczek 4.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – Częstochowa 306; Szymura 56, Adamajtis 48, Szalacha 31, Moroz 30, Grebeniuk 27, Wawrzyńczyk 26, T. Kowalski 25, Szlubowski 19, Polański 18, Buniak 17, Janus 6, Buczek 3.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – Częstochowa 681; Szymura 179, Adamajtis 137, Grebeniuk 82, Moroz 63, Szalacha 57, Buniak 44, Polański 42, Wawrzyńczyk 28, Szlubowski 28, Janus 15, T. Kowalski 5, Buczek 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – Częstochowa 342; Szymura 112, Grebeniuk 60, Adamajtis 53, Szalacha 49, Buniak 38, Polański 35, Moroz 15, Janus 10, Wawrzyńczyk 6, Ociepka -1, T. Kowalski -3, Buczek -5, Szlubowski -12, A. Kowalski -15.
Ilość zagrywek – Częstochowa 1438; Szymura 203, T. Kowalski 185, Polański 168, Adamajtis 148, Szalacha 131, Moroz 122, Buniak 96, Grebeniuk 85, Janus 78, Buczek 76, Szlubowski 75, Wawrzyńczyk 71.
Ilość błędów na zagrywce – Częstochowa 251; Adamajtis 48, Szymura 40, T. Kowalski 29, Szalacha 22, Szlubowski 21, Moroz 19, Wawrzyńczyk 18, Polański 17, Grebeniuk 13, Buniak 11, Buczek 9, Janus 4.
Ilość asów serwisowych – Częstochowa 82; T. Kowalski 17, Szlubowski 12, Szymura 11, Polański 8, Szalacha 8, Adamajtis 8, Moroz 6, Wawrzyńczyk 5, Buniak 2, Grebeniuk 2, Janus 2, Buczek 1.
Ilość przyjęć – Częstochowa 1336; Szymura 408, A. Kowalski 352, Moroz 269, Wawrzyńczyk 157, Szlubowski 123, Polański 8, Szalacha 8, T. Kowalski 4, Buniak 3, Ociepka 2, Grebeniuk 1, Janus 1.
Ilość błędów w przyjęciu – Częstochowa 80; Moroz 22, Szymura 18, A. Kowalski 15, Wawrzyńczyk 12, Szlubowski 8, T. Kowalski 2, Buniak 1, Ociepka 1, Grebeniuk 1.
Przyjęcie negatywne – Częstochowa 396; Szymura 123, A. Kowalski 87, Moroz 86, Wawrzyńczyk 53, Szlubowski 39, Szalacha 3, T. Kowalski 1, Polański 1, Buniak 1, Ociepka 1, Janus 1.
Przyjęcie perfekcyjne – Częstochowa 361; A. Kowalski 124, Szymura 99, Moroz 66, Szlubowski 35, Wawrzyńczyk 34, T. Kowalski 1, Polański 1, Buniak 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – Częstochowa 27%; A. Kowalski 35%, Buniak 33%, Szlubowski 28%, T. Kowalski 25%, Moroz 25%, Szymura 24%, Wawrzyńczyk 22%, Polański 13%, Szalacha 0%, Ociepka 0%, Grebeniuk 0%, Janus 0%.
Ilość ataków – Częstochowa 1726; Szymura 439, Adamajtis 398, Grebeniuk 225, Moroz 173, Szalacha 102, Wawrzyńczyk 94, Szlubowski 87, Buniak 83, Polański 76, Janus 27, T. Kowalski 16, Buczek 6.
Ilość błędów w ataku – Częstochowa 138; Adamajtis 34, Szymura 34, Moroz 18, Grebeniuk 14, Szlubowski 11, Wawrzyńczyk 8, Szalacha 8, Polański 4, Janus 4, Buniak 3.
Ilość ataków zablokowanych – Częstochowa 176; Adamajtis 50, Szymura 31, Grebeniuk 21, Moroz 19, Szlubowski 19, Wawrzyńczyk 10, Szalacha 9, Buniak 8, Polański 4, Janus 3, T. Kowalski 2.
Ilość zdobytych punktów w ataku – Częstochowa 757; Szymura 200, Adamajtis 162, Grebeniuk 97, Moroz 75, Szalacha 52, Buniak 44, Polański 42, Wawrzyńczyk 39, Szlubowski 31, Janus 11, T. Kowalski 3, Buczek 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – Częstochowa 44%; Polański 55%, Buniak 53%, Szalacha 51%, Szymura 46%, Moroz 43%, Grebeniuk 43%, Wawrzyńczyk 41%, Adamajtis 41%, Janus 41%, Szlubowski 36%, T. Kowalski 19%, Buczek 17%.
Ilość bloków punktowych – Częstochowa 148; Szalacha 28, Szymura 24, Adamajtis 15, Buniak 15, Moroz 12, T. Kowalski 10, Polański 10, Wawrzyńczyk 10, Grebeniuk 10, Janus 8, Szlubowski 4, Buczek 2.
Ilość błędów dotknięcia siatki – Częstochowa 25; Polański 6, Moroz 4, Szymura 3, Grebeniuk 3, Szalacha 2, Adamajtis 2, Janus 2, Wawrzyńczyk 1, Buniak 1, Szlubowski 1.
Ilość tie-breaków (wygrany do przegranego) – Częstochowa (2-2);
MVP meczów – Częstochowa 3; Adamajtis 2, Grebeniuk 1.
Klub Sportowy AZS Częstochowa Sportowa Spółka Akcyjna
barwy: biało-zielone
data założenia: 8 marca 1945 roku
adres: ul. Żużlowa 4, 42-202 Częstochowa
hala: WHS w Częstochowie, ul. Żużlowa 4, 42-200 Częstochowa
przydomek: Akademicy
Prezes: Roman Lisowski
V-ce prezes Zarządu: Adam Szlempo
Rada nadzorcza: Ryszard Bosek, Karol Pilchowiec, Tomasz Tobijański, Piotr Stolarski
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Najnowsze komentarze