Siatkówka
Z kim gra GieKSa? – LOTOS Trefl Gdańsk
Kto chciałby sobie przypomnieć lub zapoznać się z historią klubu z Gdańska, może to zrobić tutaj.
LOTOS Trefl Gdańsk w swej krótkiej historii po zdobyciu srebrnego medalu mistrzostw Polski, Pucharu Polski oraz Superpucharu Polski, ostatnio zajął czwarte miejsce i apetyty na dalsze sukcesy wciąż ma spore. Tylko jakoś nie poszły za tym czyny, bo po zmniejszeniu budżetu klubu rozstano się z „najdroższymi” siatkarzami, co od razu odbiło się na wynikach sportowych. Oczywiście bilans 10 zwycięstw oraz 7 porażek, to nie powód do wstydu i ciągle przecież gdańszczanie mają szanse na zajęcie czwartego miejsca po fazie zasadniczej. Z sześciu drużyn, które wyprzedzają w tabeli Trefl, tylko Cuprum udało się im pokonać, co dobitnie pokazuje obecną siłę zespołu z Gdańska. Porażka z Czarnymi Radom, a przede wszystkim niemiła dla nich niespodzianka w postaci domowej przegranej z naszą GieKSą, to dwa momenty z pierwszej rundy, które chcieliby kibice tego klubu jak najszybciej wymazać z pamięci.
Pierwsze skrzypce w zespole LOTOS-u grają atakujący Damian Schulz oraz reprezentacyjny przyjmujący Mateusz Mika. Obaj siatkarze zdobyli łącznie aż 548 punktów. Zarówno jeden jak i drugi dysponują świetna zagrywką (łącznie mają 40 asów serwisowych), a także bardzo dobrze prezentują się na siatce (łącznie zaliczyli 45 bloków punktowych. Trzeba również wyróżnić środkowego z Ukrainy, Dmytro Paszyckiego, 180 punktów, 16 asów oraz najwięcej bloków (38) w drużynie, to pokaźny dorobek. Widać, że dobrze zrobiło mu przejście z Resovii Rzeszów, gdzie nie zawsze mógł zaprezentować swe nieprzeciętne umiejętności. Coraz mniej grywa doświadczony Wojciech Grzyb, ze względu na urazy jak i z powodu słabszej formy. Udanie zastępuje go Bartosz Gawryszewski, a za rozegranie odpowiada bardzo doświadczony Słowak Michal Masny. Przyjęcie oparte jest na Mice właśnie oraz Bartoszu Pietruczuku, a że nie radzą sobie z tym najlepiej (17% i 18% perfekcyjnego), to są mocno ostrzeliwani z pominięciem lepiej radzącego sobie na libero byłego reprezentanta Polski – Piotra Gacka (23%).
BILANS MECZÓW „U SIEBIE”; 10 spotkań – 23 punkty – w setach 25:14 – małe punkty 928:841 – 8 zwycięstw (jedno po tie-breaku) i 2 porażki
BILANS MECZÓW „NA WYJEŹDZIE”; 7 spotkań – 7 punktów – w setach 12:17 – małe punkty 624:654 – 2 zwycięstwa (jedno po tie-breaku) i 5 porażek (dwa po tie-breaku)
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE LOTOS-u Trefla Gdańsk
Czas trwania spotkań – LOTOS 1709;;
Ilość rozegranych setów – LOTOS 68; Gacek 67, Masny 67, Paszycki 65, Mika 65, Schulz 64, Pietruczuk 49, Gawryszewski 48, Romać 37, Grzyb 30, Stępień 35, Hebda 28, Majcherski 13, Jakubiszak 12, Niemiec 5, Ptaszyński 0.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – LOTOS 445;
Ilość zdobytych punktów – LOTOS 1107; Schulz 283, Mika 265, Paszycki 180, Gawryszewski 95, Pietruczuk 93, Hebda 57, Romać 52, Grzyb 43, Masny 32, Jakubiszak 3, Niemiec 2, Stępień 2.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – LOTOS 399; Schulz 103, Mika 90, Paszycki 71, Pietruczuk 30, Gawryszewski 30, Masny 21, Hebda 20, Romać 16, Grzyb 13, Niemiec 2, Jakubiszak 2, Stępień 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – LOTOS 708; Schulz 180, Mika 175, Paszycki 109, Gawryszewski 65, Pietruczuk 63, Hebda 37, Romać 36, Grzyb 30, Masny 11, Stępień 1, Jakubiszak 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – LOTOS 492; Schulz 170, Mika 144, Paszycki 95, Gawryszewski 63, Grzyb 18, Romać 15, Masny 12, Niemiec 2, Pietruczuk 1, Hebda 1, Majcherski -1, Jakubiszak -5, Gacek -23.
Ilość zagrywek – LOTOS 1549; Mika 278, Masny 267, Paszycki 244, Schulz 206, Gawryszewski 158, Pietruczuk 148, Grzyb 86, Hebda 78, Romać 58, Stępień 11, Jakubiszak 8, Niemiec 7.
Ilość błędów na zagrywce – LOTOS 266; Paszycki 61, Schulz 44, Mika 36, Pietruczuk 27, Hebda 24, Grzyb 19, Romać 18, Masny 18, Gawryszewski 15, Jakubiszak 3, Stępień 1.
Ilość asów serwisowych – LOTOS 88; Mika 21, Schulz 19, Paszycki 16, Masny 9, Gawryszewski 8, Romać 7, Pietruczuk 4, Niemiec 2, Grzyb 2.
Ilość przyjęć – LOTOS 1236; Mika 380, Pietruczuk 314, Gacek 265, Hebda 193, Jakubiszak 20, Majcherski 18, Paszycki 12, Gawryszewski 12, Masny 10, Schulz 7, Grzyb 5.
Ilość błędów w przyjęciu – LOTOS 98; Pietruczuk 31, Gacek 23, Mika 23, Hebda 14, Grzyb 1, Jakubiszak 1, Schulz 1, Paszycki 1, Gawryszewski 1, Majcherski 1, Masny 1.
Przyjęcie negatywne – LOTOS 324; Mika 105, Pietruczuk 89, Gacek 58, Hebda 49, Masny 8, Jakubiszak 6, Majcherski 4, Paszycki 3, Schulz 2.
Przyjęcie perfekcyjne – LOTOS 257; Mika 66, Gacek 62, Pietruczuk 55, Hebda 53, Majcherski 6, Jakubiszak 4, Paszycki 4, Gawryszewski 3, Schulz 2, Grzyb 1, Masny 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – LOTOS 21%; Paszycki 33%, Majcherski 33%, Schulz 29%, Hebda 27%, Gawryszewski 25%, Gacek 23%, Grzyb 20%, Jakubiszak 20%, Pietruczuk 18%, Mika 17%, Masny 10%.
Ilość ataków – LOTOS 1742; Schulz 517, Mika 432, Paszycki 191, Pietruczuk 175, Gawryszewski 121, Hebda 113, Romać 96, Grzyb 55, Masny 28, Jakubiszak 13, Stępień 1.
Ilość błędów w ataku – LOTOS 120; Schulz 34, Mika 24, Pietruczuk 17, Paszycki 12, Romać 12, Hebda 8, Gawryszewski 6, Grzyb 4, Stępień 1, Jakubiszak 1, Masny 1.
Ilość ataków zablokowanych – LOTOS 131; Mika 38, Schulz 34, Pietruczuk 17, Paszycki 11, Gawryszewski 10, Hebda 10, Romać 7, Jakubiszak 3, Grzyb 1,
Ilość zdobytych punktów w ataku – LOTOS 862; Schulz 241, Mika 222, Paszycki 126, Pietruczuk 76, Gawryszewski 71, Romać 42, Hebda 42, Grzyb 27, Masny 13, Jakubiszak 2.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – LOTOS 49%; Paszycki 66%, Gawryszewski 59%, Mika 51%, Grzyb 49%, Schulz 47%, Masny 46%, Romać 44%, Pietruczuk 43%, Hebda 37%, Jakubiszak 15%, Stępień 0%.
Ilość bloków punktowych – LOTOS 157; Paszycki 38, Schulz 23, Mika 22, Gawryszewski 16, Hebda 15, Grzyb 14, Pietruczuk 13, Masny 10, Romać 3, Stępień 2, Jakubiszak 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – LOTOS 17; Paszycki 3, Gawryszewski 3, Masny 3, Grzyb 2, Schulz 2, Hebda 2, Romać 1, Mika 1.
Ilość tie-breaków (wygrany do przegranego) – LOTOS (2-2);
MVP meczów – LOTOS 10; Masny 3, Mika 2, Schulz 2, Paszycki 2, Hebda 1.
Trefl Gdańsk Spółka Akcyjna
barwy: żółto-czarne
data założenia: 2005 rok
adres: Plac Dwóch Miast 1
80-344 Gdańsk
hala: Ergo Arena
Plac Dwóch Miast 1, 81-731 Sopot
Plac Dwóch Miast 1, 80-344 Gdańsk
maskotka: Treflik
Prezes zarządu: Dariusz Gadomski
Prokurent: Joanna Szczupaczyńska-Zalewska
Właściciel klubu: Kazimierz Wierzbicki
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Najnowsze komentarze