Siatkówka
Siatkarska krótka przesunięta – porażka po przeciętnym występie GKS-u
STATYSTYKI MECZOWE GKS-u
Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z Czarnymi trwał 81 minut, z czego I set 26 min. – II set 24 min. – III set 31 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 16
Ilość zdobytych punktów – GKS 53: Kapelus 13, Van Walle 10, Butryn 9, Krulicki 8, Sobański 7, Kalembka 5, Fijałek 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 13: Butryn 4, Krulicki 3, Kapelus 2, Van Walle 2, Kalembka 1, Fijałek 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 19: Butryn 5, Kapelus 5, Van Walle 5, Krulicki 4, Kalembka 1, Sobański 1, Błoński -1, Pietraszko -1.
Ilość zagrywek – GKS 70: Krulicki 14, Kapelus 12, Kalembka 11, Van Walle 9, Butryn 7, Sobański 7, Fijałek 4, Falaschi 3, Pietraszko 2, Błoński 1.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 16: Kalembka 4, Krulicki 2, Kapelus 2, Van Walle 2, Sobański 2, Butryn 1, Błoński 1, Pietraszko 1, Fijałek 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 3: Krulicki 1, Butryn 1, Van Walle 1.
Ilość przyjęć – GKS 65: Sobański 32, Kapelus 21, Stańczak 8, Błoński 3, Krulicki 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 6: Kapelus 3, Sobański 2, Krulicki 1.
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 43%: Stańczak 63%, Kapelus 43%, Sobański 41%, Błoński 33%, Krulicki 0%.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 25%: Stańczak 38%, Sobański 25%, Kapelus 24%, Błoński 0%, Krulicki 0%.
Ilość ataków – GKS 86: Kapelus 27, Van Walle 16, Butryn 15, Sobański 15, Krulicki 8, Kalembka 4, Błoński 1.
Ilość błędów w ataku – GKS 4: Butryn 1, Kapelus 1, Van Walle 1, Sobański 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 8: Butryn 2, Kapelus 2, Van Walle 2, Krulicki 1, Sobański 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 43: Kapelus 12, Van Walle 9, Butryn 8, Sobański 7, Krulicki 4, Kalembka 3.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 50%: Kalembka 75%, Van Walle 56%, Butryn 53%, Krulicki 50%, Sobański 47%, Kapelus 44%, Błoński 0%.
Ilość bloków punktowych – GKS 7: Krulicki 3, Kalembka 2, Kapelus 1, Fijałek 1.
Za nami taki troszkę dziwny mecz, niby statystyki meczowe obu drużyn są bardzo wyrównane, ale jakoś nie przełożyło się to na korzystny wynik dla GKS-u. Wszyscy, którzy byli na hali widzieli troszkę inny obraz tego spotkania. Naprawdę dobry poziom GieKSa pokazała tylko w początkowej fazie meczu, potem gra się posypała kompletnie. Brakowało praktycznie każdego elementu siatkarskiego wykonanego dobrze. Bardzo dobre akcje, najczęściej pojedyncze, przeplatały się z błędami własnymi oraz niemocą w ataku. Rozegranie też pozostawiało sporo do życzenia. Brakowało skutecznej obrony, czy gry wyblokiem na siatce. GieKSa zagrała zdecydowanie poniżej swoich możliwości, z czego skrzętnie skorzystali goście i stąd taki wynik końcowy. A co mówią liczby?
Właśnie na początek pierwszego seta przypadł najlepszy okres gry GKS-u, tak do stanu 8:4, a potem to już goście odrabiali systematycznie straty wychodząc pierwszy raz na prowadzenie przy wyniku 11:12. Do końca tego seta GieKSa już nie odzyskała prowadzenia, a goście dociągnęli tę przewagę i wygrali dwoma punktami. Procentowo lepszą skuteczność mieli Czarni – 50% do 62% – ale punktowo wyszło na remis, po 13 oczek. Zliczając asy i bloki też remis po 4. I tylko w błędach własnych była różnica, bo 8 do 6 na naszą niekorzyść oczywiście. Atak trzymał Butryn, który na 10 akcji skończył 5 czyli 50%, podobnie Kapelus oraz Sobański po 50% ale z 6 ataków zdobyli 3 punkty. My mieliśmy problem z Żalińskim (71% skuteczności) oraz Kohutem, którzy łącznie zdobyli 10 oczek. Przyjęcie troszkę lepsze w naszej drużynie – dokładne na poziomie 37% do 37%, a perfekcyjne na poziomie 37% do 16%,
Drugi set od początku pod dyktando Czarnych Radom. Wystarczy nadmienić, że remis był tylko dwa razy, oczywiście na początku partii i przy wyniku 10:15 było już praktycznie pozamiatane. Skuteczność w ataku o dziwo została u nas utrzymana, ale za to goście ją jeszcze podwyższyli – 50% do 71% – a punktowo przegraliśmy atak 14:17. Asy z blokami też przegrane, ale minimalnie 2:3, a błędy własne ponownie mała strata 5:3. Przyjęcie wyrównane – dokładne na poziomie 57% do 50%, a perfekcyjne na poziomie 29% do 38%, Tym razem atak należał w naszej drużynie do Gerta Van Walle, z 7 ataków skończył 5 (71%) oraz Serhija Kapelusa, z 8 ataków zakończył też 5 (63%). Zabrakło wsparcia innych siatkarzy GKS-u. Wśród gości rozstrzelali nas Bołądź, 7 skończonych na 9 ataków (78%) oraz Smith 5 na 5! Obaj siatkarze zdobyli łącznie w tym secie 14 oczek.
Trzecia partia najbardziej wyrównana ze wszystkich, z lekką najczęściej dwupunktową przewagą GKS-u, która utrzymała się aż do stanu 21:19. Wtedy to goście wyszli nawet na prowadzenie 22:23. Jeszcze po obronie pierwszej piłki meczowej, udaje się doprowadzić do pierwszej i jak się później okazało ostatniej piłki setowej 25:24, którą zaprzepaściliśmy zagrywką w siatkę. I samą końcówkę przegraliśmy siatkarsko. Tym razem atak mieliśmy lepszy, ponownie na tym samym procencie – 50% do 45% – punktowo na plus 16:14. Bloki na remis, po 4, ale goście mieli 3 asy, przy żadnym GKS-u. Ponownie na minusie w błędach własnych 8:7. Punktowo w GKS-ie nikt się nie wybijał, zabrakło skuteczności obu przyjmujących, szczególnie Kapelusa, który na 13 ataków skończył tylko 4 (31%). Wśród gości punktowali też praktycznie wszyscy.
Łącznie skuteczność mieliśmy słabszą procentowo – 50% do 58% – ale straciliśmy w tym elemencie tylko jedno oczko 43:44. W blokach też tylko punkt mniej 7:8, asów więcej mieli Czarni 3:6. Błędy własne 21:16, troszkę za duża różnica na korzyść gości. Przyjęcie bardzo wyrównane – dokładne na poziomie 43% do 41%, a perfekcyjne na poziomie 25% do 26%, Najlepiej punktującym siatkarzem GKS-u był Kapelus zdobywca 13 oczek, na 27 ataków skończył tylko 12 (44%) i to zestawienie mówi wszystko o tym spotkaniu. Jeszcze tylko Van Walle miał dwucyfrowy wynik jeśli chodzi o zdobycze punktowe, a u radomian takich zawodników było aż czterech. Wbrew liczbom przytoczonym wyżej wydaje się, że mecz został przegrany właśnie w ataku. No cóż… trzeba się szybko podnieść bo już w środę kolejne trudne starcie przed GKS-em, tym razem w Jastrzębiu.
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 13 meczach (46 setów)
Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u z trwały 1209 minut, z czego I set 344 min. – II set 349 min. – III set 357 min. – IV set 123 min. – V set 36 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 308: zagrywka 195, atak 66, siatka + inne 47.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 319: zagrywka 201, atak 92, siatka 11, inne 15.
Ilość zdobytych punktów – GKS 721: Kapelus 158, Butryn 152, Kalembka 87, Sobański 87, Van Walle 83, Krulicki 72, Błoński 42, Falaschi 24, Pietraszko 14, Stelmach 1, Fijałek 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 237: Butryn 55, Kapelus 40, Kalembka 32, Krulicki 27, Sobański 26, Van Walle 24, Błoński 19, Falaschi 8, Pietraszko 4, Stelmach 1, Fijałek 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 484: Kapelus 118, Butryn 97, Sobański 61, Van Walle 59, Kalembka 55, Krulicki 45, Błoński 23, Falaschi 16, Pietraszko 10.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 251: Butryn 76, Kapelus 73, Van Walle 44, Kalembka 32, Krulicki 29, Falaschi 13, Błoński 7, Pietraszko 3, Stelmach 0, Sobański -1, Fijałek -4, Stańczak -9, Mariański -12.
Ilość zagrywek – GKS 1031: Kapelus 165, Kalembka 156, Krulicki 148, Sobański 126, Falaschi 114, Butryn 114, Van Walle 98, Błoński 64, Pietraszko 30, Fijałek 13, Stelmach 3.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 201: Kalembka 36, Sobański 35, Butryn 31, Krulicki 27, Kapelus 17, Błoński 16, Van Walle 13, Falaschi 10, Pietraszko 10, Fijałek 5, Stelmach 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 62: Butryn 14, Sobański 10, Kalembka 9, Kapelus 7, Błoński 7, Krulicki 6, Van Walle 5, Falaschi 2, Pietraszko 2.
Ilość przyjęć – GKS 871: Sobański 279, Kapelus 270, Mariański 135, Błoński 92, Stańczak 83, Krulicki 4, Kalembka 3, Falaschi 3, Pietraszko 1, Butryn 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 68: Sobański 20, Kapelus 20, Mariański 12, Stańczak 9, Błoński 4, Krulicki 2, Falaschi 1.
Przyjęcie negatywne – GKS 221: Sobański 83, Kapelus 61, Mariański 30, Błoński 23, Stańczak 20, Falaschi 2, Krulicki 1, Kalembka 1,
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 154: Sobański 53, Kapelus 38, Mariański 32, Stańczak 22, Błoński 9.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 18%: Stańczak 27%, Mariański 24%, Sobański 19%, Kapelus 14%, Błoński 10%.
Ilość ataków – GKS 1228: Kapelus 327, Butryn 245, Sobański 180, Van Walle 161, Kalembka 99, Krulicki 88, Błoński 82, Falaschi 27, Pietraszko 17, Stelmach 2.
Ilość błędów w ataku – GKS 92: Butryn 23, Kapelus 19, Kalembka 13, Van Walle 11, Sobański 9, Błoński 8, Krulicki 8, Pietraszko 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 109: Kapelus 29, Sobański 24, Butryn 22, Van Walle 15, Błoński 7, Kalembka 6, Krulicki 6.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 550: Kapelus 137, Butryn 124, Van Walle 72, Sobański 65, Kalembka 54, Krulicki 43, Błoński 32, Falaschi 13, Pietraszko 9, Stelmach 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 45%: Kalembka 55%, Pietraszko 53%, Butryn 51%, Stelmach 50%, Krulicki 49%, Falaschi 48%, Van Walle 45%, Kapelus 42%, Błoński 39%, Sobański 36%.
Ilość bloków punktowych – GKS 109: Kalembka 24, Krulicki 23, Butryn 14, Kapelus 14, Sobański 12, Falaschi 9, Van Walle 6, Pietraszko 3, Błoński 3, Fijałek 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 11: Sobański 4, Błoński 3, Krulicki 2, Falaschi 1, Kalembka 1.
MVP – GKS 6: Butryn 2, Kapelus 2, Błoński 1, Sobański 1.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Najnowsze komentarze