Dołącz do nas

Wywiady

[WYWIAD] Marcin Janicki o wielosekcyjnej GieKSie, marketingu i organizacji (część II)

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania drugiej i zarazem ostatniej części obszernego wywiadu z wiceprezesem GKS Katowice Marcinem Janickim. W niedzielę mogliście się zapoznać (kliknij tutaj) z kwestiami związanymi ze sponsorami i stadionem, a dziś poruszymy tematy wielosekcyjnego klubu, organizacji i marketingu.

Jak wygląda struktura organizacyjna klubu? Czy coś się zmieniło z powodu wielosekcyjności?
Jeśli chodzi o komunikację to mamy Maćka Blauta. Za marketing odpowiada Olga Bieganowska, która ma świetnie rozpracowaną działkę społeczną i tutaj na pewno wyróżniamy się na tle ligi i idzie to w dobrym kierunku. Dział sprzedaży to Marcin Ćwikła, który odnosi coraz większe sukcesy, jeśli chodzi o pozyskiwanie nowych sponsorów. Oprócz tego opiekuje się on dotychczasowymi partnerami i nie znam osoby, która narzekałaby na jakość obsługi. W tym zakresie nie przewiduję zmian. Zdecydowaliśmy się wydzielić pracę grafika i zlecić ją studiu graficznemu na zewnątrz. Związane to jest z większą ilością sekcji, które będziemy musieli teraz obsłużyć. Jeśli chodzi o sport, to piłka nożna mężczyzn skupia się na menedżerze Dariuszu Motale, a za sekcję kobiecą odpowiada Mariusz Polak. Siatkówka i tenis będą w rękach Darka Łyczko, który mamy nadzieję sprawdzi się na tym poziomie.

Jak organizacyjnie będziecie starali się poukładać klub z tyloma sekcjami?
Od wielu miesięcy większość czasu zajmują mi kwestie stricte organizacyjne związane z wielosekcyjnością. Kiedyś było możliwe doglądanie każdej kwestii osobiście, ale teraz nie starcza już na to czasu. Dawniej z pracownikami najniższego szczebla spotykaliśmy się dość często, a teraz skupiam się już głównie na kierownikach poszczególnych działów. Cała organizacja się rozrasta i w klubie jest coraz więcej osób. Kiedyś wszyscy z marketingu siedzieli w jednym pokoju i mogli działać na zasadzie ciągłej burzy mózgów. Teraz mamy coś zdecydowanie bardziej zorganizowanego, ale muszą pojawiać się spotkania. Ma to swoje plusy i minusy, bo oczywiście mówi się, że dużo spotkań jest bezsensownych, ale część z nich musi się odbywać. Oprócz tego wprowadziliśmy wiele rozwiązań, które zmieniły nasz system pracy.

Widzisz rezerwy w organizacji, czy może dochodzimy do takiego etapu, że bez sukcesu sportowego nie mamy możliwości się dalej rozwijać?
Myślę, że doszliśmy obecnie do takiego punktu „przegięcia”. Teraz albo stadion, albo awans sportowy. Bardziej liczę na awans, bo nawet na „starej” Bukowej jesteśmy w stanie ściągnąć tutaj tłumy. Dużym krokiem do przodu jest wielosekcyjność. Zakładamy, że na hokeju będzie podobny kibic do tego, który chodzi na piłkę. Natomiast siatkówka może skupić już całkowicie inną grupę i to może być duża atrakcja dla sponsorów. Będziemy starali się to wykorzystać i sami jesteśmy ciekawi, jak to organizacyjnie się poukłada.

Czy obecny dział komunikacji, marketingu i sprzedaży będzie obsługiwał wszystkie sekcje i podmioty związane z wielosekcyjną GieKSą?
Poszerzyliśmy dział sprzedaży tak, by był w stanie obsługiwać wszystkie sekcje. Z działem komunikacji to jest osobna kwestia, bo musimy dokładnie przeanalizować na ile można pokazywać rozgrywki siatkówki i hokeja. Oczywiście będziemy rozmawiać z zarządem klubu hokejowego, ale będziemy starali się, by wszystko było pod jednym działem w naszej spółce. W chwili obecnej każdej firmie moglibyśmy zaoferować wsparcie pięciu podmiotów i niezbyt skuteczne byłyby działania każdej sekcji z osobna. Zdecydowanie będziemy unikać negatywnego dublowania.

Mówiliśmy o plusach wielosekcyjności, a czy są jakieś minusy?
Nie nazwałbym tego minusami, a raczej zagrożeniami. Pierwsze z nich to organizacja związana z tym, że nie chcielibyśmy by każda sekcja zaczęła żyć swoim życiem. Przykładowo działania działów marketingu i szukanie sponsorów. Im więcej osób będzie w to zaangażowanych z różnych sekcji tym bardziej się to będzie rozmywać i czasem przeciągać w czasie. Zagrożeniem na pewno mogą być wyniki sportowe gdy trafi się weekend, że wszyscy mogą przegrać swoje mecze.

Czy klub odnośnie sekcji będzie mieć większy wpływ na porę rozgrywania meczów by nie dochodziło do sytuacji gdzie piłkarze grają na B1, a siatkarze w tym samym czasie walczą awans na hali?
Mamy terminarze siatkówki i piłki nożnej. Wiemy, że weekendowo pokrywa się inauguracja siatkówki z meczem z Tychami. Niespecjalnie będziemy mieć wpływ na terminarze jeśli będą transmisje meczów w telewizji. Obie dyscypliny będzie pokazywać Polsat Sport i chcielibyśmy oczywiście uniknąć sytuacji gdzie w jednym czasie na dwóch antenach będzie pokazywany GKS siatkarski i piłkarski. Do tego jeszcze dojdzie hokej.

Nie uważasz, że przydałaby się do pracy osoba odpowiedzialna za kontakty między klubem i kibicami?
Na tyle dobrze współpracujemy ze stowarzyszeniem kibiców, że taka osoba na chwilę obecną nie jest potrzebna. Wszelkie sprawy związane z komunikacją czy marketingiem (w tym bilety) można załatwiać bezpośrednio z kierownikami działów – odpowiednio Maćkiem Blautem i Olgą Bieganowską.

Dużym wyzwaniem dla klubu byłby siatkarski mecz w Spodku?
Zakładamy takie mecze w Spodku. Problemem jest jednak aktualny kalendarz imprez, które się tam odbędą, a są kontraktowane od dłuższego czasu przez operatora hali. Chcielibyśmy by najlepsze mecze tam się odbywały, wiemy, że nie od razu otworzymy pełny Spodek dla kibiców, ale myślę, że moglibyśmy liczyć na frekwencje na poziomie 3-4 tysięcy.

Wyobrażasz sobie sytuacje kiedy kibice piłkarscy są zadowoleni, bo drużyna gra w ekstraklasie i osiąga dobre wyniki, ale zawodzi siatkówka i to ci kibice domagają się np. dymisji zarządu?
Myślę, że klub powinien być zorganizowany w ten sposób, że zarząd ma zapewnić środki na funkcjonowanie klubu w każdym jego aspekcie. Za sferę sportową poszczególnej sekcji powinni odpowiadać jego kierownicy i to oni powinni być rozliczani z wyników sportowych, bo to jest ich działka. Naszym głównym zadaniem jest ułożenie tej struktury i zdobycie środków na te działanie. Jeśli będą te środki to można stawiać wymagania osobą odpowiedzialnym za wyniki sportowe.

Jaka jest opinia zarządu klubu na pomysł jednego z kibiców by spróbować stworzyć sekcje E-Sportu w klubie? Czy takie pomysły mogą być w ogóle rozpatrzone na etapie w jakim się znajdujemy jeśli chodzi o budowę klubu?
Bardzo uważnie śledzę forum kibiców i te pomysły. Napisałem smsa do autora tego posta z informacją, w której podkreśliłem, że pomysł jest ciekawy i jeśli chciałby pomóc w jego realizacji to zapraszamy do pomocy. Przyznam, że z E-Sportem do pewnego momentu niewiele miałem wspólnego. W ostatnim czasie zaraził mnie tym brat, który jest bardzo mocno w to zaangażowany, dopiero od niego dowiedziałem się, że na takim poziomie również funkcjonują drużyny na wzór drużyn sportowych. By w ogóle myśleć o takiej sekcji trzeba by było oszacować koszty, jakie są z tym związane. Tutaj totalnie nie wiemy jak to wygląda od tej strony. Pomysł ten wydaje mi się bardzo ciekawy w kontekście tego, że miasto bardzo mocno wspiera rozwój firm z rynku IT. Na teraz jednak chcielibyśmy się skupić na sekcjach, które mamy w klubie.

Czy klub ma narzędzia do tego, by monitorować wpływ akcji marketingowych na frekwencje i przychód w dniu meczowym?
Jeśli chodzi o frekwencję to jest to pytanie, które zadają sobie wszyscy marketingowcy w Polsce – „na ile jesteśmy w stanie wpłynąć marketingiem na frekwencję?”. W mojej opinii to jest około 10-15 proc. w górę lub dół. Wiadomo, że najważniejszy jest wynik sportowy, potem idzie pogoda i kilka innych istotnych czynników. Z parametrów, które możemy mierzyć są chociażby kwoty, które są wydawane przez kibiców. Dzięki nowemu systemowi płatności na obiekcie mamy wgląd do takich danych. Udało nam się podnieść o 20 proc. kwotę, jaką kibice wydają na meczach. Z medialnych rzeczy to oczywiście są mierzone wyświetlenia na Facebooku, unikalne wejścia na stronę. Można więc powiedzieć, że w części można określić czy dana akcja dała nam efekty czy też nie.

Co przekazujesz ludziom w klubie gdy ich praca nad akcjami marketingowymi jest niekiedy mocno przesłonięta przez słabe wyniki drużyny? Są chwile zwątpienia w takim okresie?
Wiadomo, że po przegranych meczach humory i nastroje nie są najlepsze, ale zawsze przychodzi nowy dzień gdzie musimy wstawać i działać dalej. Klub różni się od normalnej firmy, gdzie przekazanie informacji np. o kwartalnym wyniku finansowym – nie ma większego wpływu na nastroje ludzi tam pracujących. Największe przygnębienie było po porażkach 0:5 z Zagłębiem, bo raz, że przegraliśmy, a dwa rozmiary tej porażki mocno nas dotknęły. My musimy jednak patrzeć na to inaczej, przed nami są kolejne mecze, które chcemy wygrać, a od strony organizacyjnej dobrze się do nich przygotować. Wiadomo, że jako zarząd staramy się wpoić wszystkim, że jesteśmy jedną drużyną. Chcemy by wszyscy mieli przekonanie o tym, bo nie może być sytuacji gdzie my powiemy jako marketing, że jesteśmy najlepsi w klubie, a piłkarze słabsi. Wygrywamy i przegrywamy razem i wszystko to jest ze sobą powiązane.

Zdarzyły się sytuacje, w których pod wpływem wyników trzeba było odwołać akcje marketingowe czy też jakieś spotkania lub rozmowy z piłkarzami?
Najbardziej boli gdy akcja marketingowa jest przygotowywana przez 2-3 miesiące, a w momencie gdy ją prowadzimy przydarzają nam się słabsze wyniki. Nie ma co ukrywać, wtedy ta sytuacja ma wpływ na odbiór danej akcji. Są akcje, które przygotowujemy przez dłuższy czas i ich nie jesteśmy w stanie odwołać. Dużo też w takich sytuacjach zależy od wyczucia działu komunikacji. To oni czasem decydują o tym czy wypuścić danego newsa lub mema internetowego. Raczej staramy się nie cofać przed tym co było zaplanowane jednak muszę przyznać, że w przypadku niektórych akcji zdarzało nam się zmniejszać ich zakres. Taki jest jednak klub sportowy, że czasem trzeba się dostosować do tych wyników, które w danym okresie osiągamy.

Planujecie przygotowanie większej ilości zapowiedzi meczowych w stylu wyścigu trabantów przed Rozwojem?
Jak najbardziej chcielibyśmy w taki sposób zapraszać kibiców na mecze. Przy obecnej ilości sekcji na pewno będziemy myśleli o tym, by zaprosić fanów nie tylko na mecze piłki nożnej, ale także siatkówkę i hokej. Niedawno pojawił się też pomysł wspólnego karnetu. Chcemy by to był jeden GKS Katowice, a nie każda z sekcji osobno.

Co z systemem, który odpowiada za organizację dnia meczowego, czyli kwestie płatności za bilety, catering? Będą jakieś zmiany w tym zakresie?
Z informacji, które do mnie dotarły od firm, z którymi współpracujemy wiemy, że kibice chyba się już przyzwyczaili do niego. Były zastrzeżenia odnośnie kolejek, więc będzie uruchomione dodatkowe stoisko sprzedażowe przy trybunie głównej. Mamy kilka nowym urządzeń mobilnych, więc sprzedaż powinna iść sprawniej niż dotychczas. Zakładam, że na najlepsze mecze z Sosnowcem, Zabrzem zrobimy system dualny, bo liczymy na komplet widzów. Chcemy im zapewnić płynną sprzedaż podczas takich spotkań. Ten system ma dużo pozytywów dla klubu, pierwszym z nich jest wgląd w transakcje, które realizują kibice, na bieżąco jest rejestrowane to co się dzieje w systemie, jakie są transakcje. To pozwala nam dostosować się do nawyków zakupowych kibiców. Druga sprawa, o której też rozmawiamy ze sponsorami to potencjalna możliwość wykorzystania środków nie tylko na bilety, gadżety, catering, ale również na produkty, które oferowałby np. sponsor. W rozmowach, których prowadzimy jest to wartość dodana. Trzeci aspekt to np. konkursy skierowane do kibiców, które chciałby realizować sponsor mogą zostać rozliczone w formie bonusów np. na kartę. Myślę, więc, że w tym systemie jest jeszcze sporo możliwości do wykorzystania. Chcielibyśmy teraz by jedna karta była dostępna dla wszystkich sekcji tak by kibic nie musiał mieć trzech kart. Tutaj też liczymy na jednolitą identyfikację w tym zakresie. Aktualnie jesteśmy na etapie szacowania kosztów w tym zakresie.

Czy w planach klubu jest stworzenie większej ilość miejsc gdzie docelowo będzie można zakupić bilety?
Pracujemy nad takim rozwiązaniem, czekamy na decyzję w tej sprawie. Nie chciałbym teraz o tym mówić dopóki ta sprawa się nie zakończy pozytywnie dla nas. W tej chwili dla nas najważniejsza jest sprzedaż przez Internet. Tutaj myślę będzie szersza akcja marketingowa by tą sprzedaż promować. Myślimy nad jakimiś bonusami dla kibiców korzystających z takich rozwiązań. Jeśli chodzi o punkt sprzedaży przy pomocy miasta to myślę, że będzie z tym ciężko. Przede wszystkim, jeśli chodzi o koszta takiego miejsca.

Czy miasto nie mogłoby wspomóc klubu w tym zakresie w miejscach, w których sprzedaje bilety na różnego rodzaju miejskie imprezy?
Ten temat był poruszany, ale tutaj problemem są kwestie techniczne związane z ochroną danych osobowych i połączeniem internetowym do tego typu transakcji.

Jeśli chodzi o akcje społeczne, o których wspominaliśmy to, czy są planowane jakieś nowe akcje w tym zakresie, czy bardziej będziemy starać się dopracowywać i rozszerzać te, na których obecnie się skupiamy.
Na pewno będziemy kontynuować nasz flagowy projekt, czyli „Zagraj na Bukowej”, chcemy kontynuować akcje w szkołach i przedszkolach. Myślę, że na to pytanie szerzej mogłaby odpowiedzieć Olga Bieganowska – nasz szef marketingu. Na pewno chcielibyśmy w większym stopniu być aktywnym w strefie sektora rodzinnego. Ten sektor jest dla nas bardzo ważny, bo wszyscy dobrze wiedzą, że kibic raz zarażony kibicem zostaje na zawsze.

Wyjaśnij proszę kibicom, dlaczego na nowy sezon będziemy grać w tym samym wzorze koszulek?
Umowa niczego nie wykluczała. Podjęliśmy taką decyzję widząc, że stroje bardzo dobrze się sprzedają i są dobrze przyjęte przez kibiców. Trzeba zwrócić uwagę, że mamy nowe sekcje w klubie, założyliśmy sobie, że chcielibyśmy by ich identyfikacja była jak najbardziej spójna. Po analizach doszliśmy do wniosku, że nie będzie to dobry moment na to by zmieniać koszulki piłkarskie na nowe. Chcemy przeczekać ten rok i dopasować sprzęt sekcji do tego co mamy. Na tą chwilę projektujemy koszulki siatkarskie, czekamy na projekty koszulek hokejowych. Chcielibyśmy dążyć do jednego wzorca, od kolejnego sezonu będziemy chcieli zmieniać wzory. Ważną kwestią jest też partner, który produkuje stroje dla sekcji. Może być ciężko, by znaleźć takiego, który zrobi stroje i sprzęt dla wszystkich sekcji i by ten sprzęt miał odpowiednią jakość. Dużą korzyścią tej umowie był również fakt, że cały sprzęt akademii był taki sam dla wszystkich roczników, jeśli chodzi o wygląd. To na pewno zwiększyło przywiązanie do marki.

Organizacyjnie mówi się, że jesteśmy w ekstraklasie. Jakby tak porównać GKS Katowice od strony organizacyjnej do klubów, które tam już grają, to jakie miejsce byśmy zajęli?
Myślę, że bylibyśmy w grupie mistrzowskiej pod tym względem. Oczywiście, nie będziemy się tutaj porównywać z największymi, czyli z Lechem i Legią, gdzie z tego co wiem w samej administracji pracuje ponad 100 osób. Chciałem jednak zaznaczyć, że owszem mówi się, że kibicowsko, marketingowo jesteśmy w ekstraklasie, ale pamiętajmy, że to cały czas jest jeden GKS. Gdybyśmy awansowali do ekstraklasy to wszystkie działy muszą być na tym poziomie, bo dla mnie nie byłoby tej radości gdyby np. piłkarze awansowali, a marketing był na słabszym poziomie. Trzeba być silnym i musimy się uzupełniać, wymaga to cierpliwości, ale wydaje się, że idzie to w dobrym kierunku.

Który klub według Ciebie oprócz GieKSy jest na dobrej drodze by zrobić taki sukces na wielu płaszczyznach?
Osobiście podoba mi się aktywność Jagiellonii Białystok. Dobrze radziła sobie Korona Kielce, ale w ostatnim czasie trochę wyhamowali, być może na skutek zmian, jakie przechodzą. Odradza się na pewno Lech pod tym względem. Wracając do Jagiellonii to dużo dobrego słyszałem o ich organizacji również od osób, które nie są związane z naszym klubem, a znają rynek i organizację w ekstraklasie. Potwierdzały one moje spostrzeżenia, czyli to, że „Jaga” ma dużo akcji marketingowych i są zaangażowani w to co robią. Inna sprawa, że na pewne szersze akcje pozwala im region, w którym się znajdują i fakt, że są tam sami.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Czasem trzeba rzucić ofiarność

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu wypowiedzieli się trenerzy GKS Katowice i Wieczystej – Rafał Górak i asystent Željko Kopića – Florentin Petre. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Florentin Petre (II trener Wieczystej):
Pierwszą połowę zaczęliśmy źle, ale ostatnie 20 minut graliśmy już swoją grę. Mieliśmy szansę, żeby coś strzelić, a po przerwie zaczęliśmy dobrze, mieliśmy dobre momenty, mogliśmy strzelić bramki. Wynik 2:1 to taki wynik niezbyt sprawiedliwy, wynik 2:2 byłby bardziej sprawiedliwy, choć to gdybanie. W ostatnich 15 minutach przycisnęliśmy, mieliśmy sporo szans na zdobycie gola, ale piłka nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Trzeba oddać przeciwnikowi, graliśmy bardzo trudne spotkanie, rywal dał nam się we znaki – swoją fizycznością i umiejętnością gry w piłkę. Jestem pod wrażeniem przeciwnika i tym bardziej chylę czoła przed moim zespołem, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcielibyśmy być może mieć jeszcze więcej animuszu i kontroli, ale kiedy nie jesteś przy piłce to też warto tę kontrolę mieć.

Największy problem mieliśmy w 15 minutach drugiej połowy, kiedy rywal atakował już bardzo odważnie i wydawało mi się, że jak wytrzymamy jeszcze 3-5 minut, nie stracimy bramki, to odpowiemy skutecznie. Szykowaliśmy zmiany, ale ciut zabrakło mi czasu. To nie wina zawodników, którzy nie zdążyli wejść czy tych, którzy zeszli. Bardzo dobra energia wszystkich wchodzących i to mnie bardzo cieszy, bo dziś wygraliśmy zespołowością, nastawieniem i trzeba rzucić ofiarność, która może nie jest bardzo lubiana przeze mnie, ale bardzo ją doceniam, bo zawodnicy wykonywali świetną robotę w defensywie.

Naprawdę oddaję rywalowi, że spotkaliśmy się z rywalem bardzo trudnym, bardzo doceniam i szanuję te punkty.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem. 

Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?

Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.

Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.

Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.

To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?

Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.

Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?

Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.

W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?

Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.

Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.

Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.

W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.

Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.

Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?

Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.

Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?

Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga