Dołącz do nas

Kibice Piłka nożna

Kibice: „Cygan – poklep ich po plecach”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Kibice mają już dość i trudno się dziwić. Znów po wygranej w Bełchatowie wierzyliśmy i znów dostaliśmy w ryj. Co się dziwić, że głosy na forum były takie, a nie inne.

Lukste
Proponuje zalozyc temat:sezon 2016/2017.
Popompujemy sobie troche balonik,bo w tym sezonie wolalbym uniknac „emocji”…
Walki o utrzymanie.

Tomzkat
Koniec kurwa, miarka się przebrała… Cygan poklep ich po plecach

Homer
11 września i chyba można już ze stuprocentową pewnością powiedzieć, że za rok na pewno nie będziemy grać w ekstraklasie.

Ejr
Ja to bym tylko dodał, że ligowy przeciętniak nie przepierdala u siebie 2:4 z drugim ligowym przeciętniakiem.

Rabin
nie udało się po raz 8 to trzeba próbować dalej … mam nadzieję że to był ostatni mecz na ławce pana Piotra , tylko z powodu szacunku do tego człowieka nie napisze kilku brzydkich słów

LeoPold
Dzisiejsze zmiany Piekarczyka to nieporozumienie. Gramy u siebie, przegrywamy on wpuszcza pomocnika za jedynego napastnika. Trochim dzisiaj katastrofa. Nie wiem czemu w ogóle wyszedł na drugą połowe.

Kosa
Ogólnie dziwny mecz, bo jakoś było widać że nie wygramy, a prowadziliśmy czasem grę. Tylko u nas nie brakuje nawet ostatniego podania, a przedostatniego. Sandecja wypunktowała nas świetnie.

Mariuszz79
Sredniak ligowy z Nowego Sacza pojechal z nami jak z taczka gnoju. Kurwa ogladajac te nasza gre odnosilem wrazenie jakby piec minut przed meczem pozbierali chlopow z okregowek i kazali grac.

Marcin GieKSa
dziekuje kopacze ze pozbawiliscie nas złudzen na awans juz w polowie wrzesnia!

Bari
Jak Leimonas wyjdzie jszcze w tym sezonie na boisko to to bedzie sabotaz….

Tankofermentor
Po tej kolejce można juz wyciagnąc wnioski. Potrzebny nam trener z pomysłem, bo Piekarczyk nie wie co dalej robic. Z tym składem awansu nie będzie.

1964Wojtek1964
Zmiana trenera i prezesa moim zdaniem kompletnie nic nie da. To nie to.
Przede wszystkim winni są „piłkarze” i to od nich powinniśmy zacząć zmiany. Znowu…

kaos azul
Jestesmy przewidywalni do zerzygania,od 9 lat to samo,po dobrym meczu/wyniku szlag w ryj!jeb dup,a pozniej znow zmiana trenera/pilkarzy/hamulcowych-niepotrzebne skreslic….dzien swistaka na Bukowej trwa,zas to samo!

TedeGKS
Z perspektywy wszystkich meczy na Bukowej ten mecz nie wyglądał najgorzej.Spodziewałem się większej padliny bez Goncerza,mecz ewidentnie zajebany przez brak skuteczności,oraz mega słaby występ Dobrolińskiego.Do teraz sobie myślę że gdyby ta setka przy 2-2 wpadła to 3 punkty były by nasze i nikt nie odgrzebywał by tematów o zmianie trenera, i nie jebał Juniora o to że nie szły pociski w stronę piłkarzy.

Artek
Według Piekarczyka zabrakło szczęścia żeby wygrać.
Nie mam pytań.

P1964
graja na remis – w pizde, chcą wygrac – w pizde. to może jak będą chcieli przegrać to……nie to też przejebią.

14 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

14 komentarzy

  1. Avatar photo

    Gorol

    13 września 2015 at 12:54

    Pan trener musi zrozumieć że drużyne buduje sie od bramkarza potem obrona a potem reszta więc bramkarz musi być najlepszy bo jak ci puszcza takie szmaty to reszcie już siły opadają i mają dośc grania , Obrona musi być jak monolit dobre krycie dobry z sobą kontakt i znać sie i sweje ruchy na pamięć więc panie trenerze jeszcze pare lat i może zrozumiecie.

  2. Avatar photo

    czyżyk

    13 września 2015 at 15:10

    Qurwa mac Gieksa grać!!! A Dobroliński ty sie idź powieś takich bramek jak 2 i 3 nawet dzieci nie puszczają!!!

  3. Avatar photo

    czyżyk

    13 września 2015 at 15:20

    Ludzie to nie wina trenera takimi grajkami żaden trener nicn ie zrobi! Są ciency jak dupa węża!!! Jak kocham GIEKSE od 30 lat tak już mam dość!!! Takiej Gieksy nie pamietam!!!

  4. Avatar photo

    WNC emigracja

    13 września 2015 at 17:05

    Dlaczego kurwa mać, na B1 nie było transparentów antyimigranckich?!

  5. Avatar photo

    @Mariuszz79

    14 września 2015 at 14:01

    ten średnik obecnie jest w czubie tabeli,zastanów się co piszesz,na dzień dzisiejszy my jesteśmy słabeuszami tej ligi .

  6. Avatar photo

    Maro

    14 września 2015 at 18:35

    Przynajmniej wiadomo już że GieKSa kolejny raz zostanie w 1 lidze (jeśli nie zleci do drugiej).
    Ta drużyna nie zasługuje na Ekstraklasę.

  7. Avatar photo

    mari

    14 września 2015 at 20:14

    a po co się szarpać? jeszcze by czasem udało się im awansować, wszystkim oprócz nas kibiców taki układ pasuje, kasa z miasta leci loża pseudo działaczy coraz większa a efektów w postaci awansu brak ????????

  8. Avatar photo

    kibic

    15 września 2015 at 07:00

    Dzis juz wtorek a reakcji prezesa brak na tak slabe wyniki,nikt w klubie nie ponosi odpowiedzialnosci za tak wiele porazek i fatalny styl gry,niestety o awansie mozemy zapomniec gramy o utrzymanie a i z tym bedzie ciezko jesli w klubie nie nastapia zmiany,zwolennicy zarzadu co ciagle tu mnie na forum obrazali dalej sluchajcie bajek Cygana,Proksy o awansie za rok,jakos ciezko znalesc teraz po porazkach wypowiedzi Lukasza,Irshman o dobrej druzynie i trenerze niestety Piekarczyk juz tego bajzlu nie ogarnie przeciesz on ich jeszcze chwali za zaangarzowanie tragedia,

  9. Avatar photo

    lukasz

    15 września 2015 at 11:21

    i reakcji pewnie nie bedzie. Na pewno nie mozna zwalniac trenera to byloby idiotyzmem i rownalibysmy do tradycji innych klubow. Tu nie o to chodzi. Z grupa anonimowych pilkarzy mozna zrobic dobra druzyne (np Siedlce) albo nasz przyklad sprzed paru lat kiedy Nawalka byl trenerem… tu chodzi o mentalnosc, w GKSie nie ma mentalnosci zwyciezcy a pierdoleniem sie nie zalatwi tego. Bury po raz trzeci w wywiadzie mowi „tak naprawde dalej byc nie moze” i co ? gowno. kolejny mecz bedzie to samo, moze uda sie wygrac a moze nie … rozliczac to mozna w przerwie albo po sezonie wszystkich a nie po 10 meczach, zmiany tez mozna robic ale nie nieustannie bo to nie prowadzi do niczego – co daly zmiany w poprzednich sezonach Kibic? Co do trenera uwazam ze nie mozna go zwalniac nie tedy droga jesli go zwolnia to bedzie najwieszka porazka tego sezonu. Chwalenie za zaangazowanie po tym meczu faktycznie przesada ale to Piekarczyk jest z nimi w szatni i na codzien zna ich lepiej niz kibice i na pewno stara sie zrobic tak zeby bylo dobrze. Podejrzewam ze przyjdzie czas kiedy sie w koncu wkurwi…. Oby nie nadszedl …

  10. Avatar photo

    szofer gisz

    15 września 2015 at 16:06

    Dobroliński za takie szmaty co najmniej na pare meczy na ławkę i albo sie ogarnie albo won z ekipy … potrzebujemy bramkarza i kogos Q.rwa do wykańczania sytuacji…tak dalej być nie może!!!

  11. Avatar photo

    Mecza

    15 września 2015 at 18:14

    Prosta sprawa. Trzeba spojrzeć na każdego z nich i odpowiedzieć sobie na pytanie czy on się nadaje lub ma potencjał na Ekstraklasę. Co z tego, że mógłby być awans jak mało kto się nadaje! Byłby spadek przez duże S. Teraz inwestujemy w zawodników nie rokujących a w Ex będziemy podpisywać dopiero kontrakty z „gwiazdami”. Zaczynając od bramkarza. Czy Dobroliński będzie kiedyś u nas bronił w EX? Nie. Czy ma 17-20 lat aby na niego stawiać bo może coś z tego być? Nie. Po co więc on jest w kadrze 1 zespołu? Do drugiego się nie nadaje bo tam musi bronić ktoś młody! Czepiam się bramkarza teraz ale odpowiedzcie sobie na pytanie kiedy byliśmy w 1 lidze najbliżej awansu? Wtedy gdy był bramkarz przez duże B – Budziłek. On kilka setek wyciągał podczas rundy jesiennej. Dlatego wysokie miejsce. Wiosna zaczęła się bez niego i tak to wyglądało. Czy gdyby nie Jojko w pucharach moglibyśmy coś dzisiaj wspominać? Królestwo za bramkarza i trenera – 75% wszystkiego. Wówczas wszystko jedno byłoby czy kto gra z obecnej kadry w obronie, pomocy, ataku. Piekarczyk nie chce eksperymentować to widać! Nie potrafi dotrzeć do głów zawodników mimo że się stara. On ma doskonały kontakt, oni go popierają i co z tego wynika? Nic! Trzeba szefa, nie psychologa. Potencjał jest ok chociaż nie mamy bramkarza. Od tego się zaczyna. Kuchta chyba miał być drugim Budziłkiem, nie jest. Tu trzeba szukać wzmocnienia + młodzieżowca.

  12. Avatar photo

    Mecza

    15 września 2015 at 18:24

    Ja czekam kolejny dzień i cisza. Chciałem zmiany trenera który potrafił będzie dotrzeć do tych chłopaków. Potencjał jest, trzeba dotrzeć, ustawić i wygrywać. Przyznaję,że wybór jest kiepski. Należałoby postawić na kogoś kto ma doświadczenie w awansach. Niestety Mandrysz (często wcześniej przymierzany zanim objął Termalicę) Brosz, Tarasiewicz – wszyscy zajęci. Podolinski chyba rozkapryszony i poza trzymaniem czołówki w 1 lidze nie podskoczy. Może kierunek słowacko, czeski który pozwoli nam pozyskać również wiedzę na temat wartościowych zawodników z tamtej strony.

  13. Avatar photo

    kibic

    16 września 2015 at 18:48

    mija kolejny dzien po fatalnej porazce ,a wypowiedzi Cygana,Proksy brak na temat tak fatalnego stylu gry druzyny,czy oni maja nas gdzies,wychodzi nato ze im pasuje srodek 1 ligi kasa zmiasta i zero zaangazowania sie w prace,kazdy moze miec swoje zdanie na temat trenera ja uwazam ze z calym szacunkiem dla pana Piekarczyka ale on juz tego bajzlu nie ogarnie przzydaza nam sie jakies przypadkowe wygrane przyklad Belchatowa ale na tyle stac ta druzyne jesli nie nastapia zmiany,starczy spojrzec na frekfencje a sami dojdziemy do wniosku co ludzie mysla o tych grajkach

  14. Avatar photo

    lukasz

    17 września 2015 at 11:32

    Zmiana trenera kompeletnie nie ma sensu, na pewno nie teraz kiedy jest polowa rundy. Nie rozumiem podejscia w tym temacie – zobaczcie na przyklady z zagranicy tam trener pracuje a nie robi za figuranta. U nas chcecie zeby tak samo bylo ? a przeciez bylo i to ile razy. Po pierwszej rundzie za K. Moskala wszyscy chcieli go zlotem obsypac bo GieKSa byla w czolowce ale potem to byle zwolnic bo hujowo grali… taka mentalnosc. Myslicie ze jesli Piekarczyk nie robi „odpowiednich” zmian nie okazuje wkurwienia przy linii itp. to znaczy ze jest zlym trenerem? On poplenia te babole na boisku ?? Kurwa to nie jest FM czy inny manager. Problem jest z dotarciem do glow tych pilkarzy ale w sporcie jest cos takiego jak psycholog sportowy. Oni nie potrafia zrozumiec przedewszystkim jednego – ze w pilke na tym poziomie gra sie prosto. W dupe niech se wsadza te taktyczne dyrdymaly bo pilkarsko sa na poziomie szkoly podstawowej. Ale ambicja i wola walki mozna wiele…

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga