Kibice Piłka nożna
Kibice: „Cygan – poklep ich po plecach”
Kibice mają już dość i trudno się dziwić. Znów po wygranej w Bełchatowie wierzyliśmy i znów dostaliśmy w ryj. Co się dziwić, że głosy na forum były takie, a nie inne.
Lukste
Proponuje zalozyc temat:sezon 2016/2017.
Popompujemy sobie troche balonik,bo w tym sezonie wolalbym uniknac „emocji”…
Walki o utrzymanie.
Tomzkat
Koniec kurwa, miarka się przebrała… Cygan poklep ich po plecach
Homer
11 września i chyba można już ze stuprocentową pewnością powiedzieć, że za rok na pewno nie będziemy grać w ekstraklasie.
Ejr
Ja to bym tylko dodał, że ligowy przeciętniak nie przepierdala u siebie 2:4 z drugim ligowym przeciętniakiem.
Rabin
nie udało się po raz 8 to trzeba próbować dalej … mam nadzieję że to był ostatni mecz na ławce pana Piotra , tylko z powodu szacunku do tego człowieka nie napisze kilku brzydkich słów
LeoPold
Dzisiejsze zmiany Piekarczyka to nieporozumienie. Gramy u siebie, przegrywamy on wpuszcza pomocnika za jedynego napastnika. Trochim dzisiaj katastrofa. Nie wiem czemu w ogóle wyszedł na drugą połowe.
Kosa
Ogólnie dziwny mecz, bo jakoś było widać że nie wygramy, a prowadziliśmy czasem grę. Tylko u nas nie brakuje nawet ostatniego podania, a przedostatniego. Sandecja wypunktowała nas świetnie.
Mariuszz79
Sredniak ligowy z Nowego Sacza pojechal z nami jak z taczka gnoju. Kurwa ogladajac te nasza gre odnosilem wrazenie jakby piec minut przed meczem pozbierali chlopow z okregowek i kazali grac.
Marcin GieKSa
dziekuje kopacze ze pozbawiliscie nas złudzen na awans juz w polowie wrzesnia!
Bari
Jak Leimonas wyjdzie jszcze w tym sezonie na boisko to to bedzie sabotaz….
Tankofermentor
Po tej kolejce można juz wyciagnąc wnioski. Potrzebny nam trener z pomysłem, bo Piekarczyk nie wie co dalej robic. Z tym składem awansu nie będzie.
1964Wojtek1964
Zmiana trenera i prezesa moim zdaniem kompletnie nic nie da. To nie to.
Przede wszystkim winni są „piłkarze” i to od nich powinniśmy zacząć zmiany. Znowu…
kaos azul
Jestesmy przewidywalni do zerzygania,od 9 lat to samo,po dobrym meczu/wyniku szlag w ryj!jeb dup,a pozniej znow zmiana trenera/pilkarzy/hamulcowych-niepotrzebne skreslic….dzien swistaka na Bukowej trwa,zas to samo!
TedeGKS
Z perspektywy wszystkich meczy na Bukowej ten mecz nie wyglądał najgorzej.Spodziewałem się większej padliny bez Goncerza,mecz ewidentnie zajebany przez brak skuteczności,oraz mega słaby występ Dobrolińskiego.Do teraz sobie myślę że gdyby ta setka przy 2-2 wpadła to 3 punkty były by nasze i nikt nie odgrzebywał by tematów o zmianie trenera, i nie jebał Juniora o to że nie szły pociski w stronę piłkarzy.
Artek
Według Piekarczyka zabrakło szczęścia żeby wygrać.
Nie mam pytań.
P1964
graja na remis – w pizde, chcą wygrac – w pizde. to może jak będą chcieli przegrać to……nie to też przejebią.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.
Galeria Kibice Piłka nożna
Huczny jubileusz!
To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Gorol
13 września 2015 at 12:54
Pan trener musi zrozumieć że drużyne buduje sie od bramkarza potem obrona a potem reszta więc bramkarz musi być najlepszy bo jak ci puszcza takie szmaty to reszcie już siły opadają i mają dośc grania , Obrona musi być jak monolit dobre krycie dobry z sobą kontakt i znać sie i sweje ruchy na pamięć więc panie trenerze jeszcze pare lat i może zrozumiecie.
czyżyk
13 września 2015 at 15:10
Qurwa mac Gieksa grać!!! A Dobroliński ty sie idź powieś takich bramek jak 2 i 3 nawet dzieci nie puszczają!!!
czyżyk
13 września 2015 at 15:20
Ludzie to nie wina trenera takimi grajkami żaden trener nicn ie zrobi! Są ciency jak dupa węża!!! Jak kocham GIEKSE od 30 lat tak już mam dość!!! Takiej Gieksy nie pamietam!!!
WNC emigracja
13 września 2015 at 17:05
Dlaczego kurwa mać, na B1 nie było transparentów antyimigranckich?!
@Mariuszz79
14 września 2015 at 14:01
ten średnik obecnie jest w czubie tabeli,zastanów się co piszesz,na dzień dzisiejszy my jesteśmy słabeuszami tej ligi .
Maro
14 września 2015 at 18:35
Przynajmniej wiadomo już że GieKSa kolejny raz zostanie w 1 lidze (jeśli nie zleci do drugiej).
Ta drużyna nie zasługuje na Ekstraklasę.
mari
14 września 2015 at 20:14
a po co się szarpać? jeszcze by czasem udało się im awansować, wszystkim oprócz nas kibiców taki układ pasuje, kasa z miasta leci loża pseudo działaczy coraz większa a efektów w postaci awansu brak ????????
kibic
15 września 2015 at 07:00
Dzis juz wtorek a reakcji prezesa brak na tak slabe wyniki,nikt w klubie nie ponosi odpowiedzialnosci za tak wiele porazek i fatalny styl gry,niestety o awansie mozemy zapomniec gramy o utrzymanie a i z tym bedzie ciezko jesli w klubie nie nastapia zmiany,zwolennicy zarzadu co ciagle tu mnie na forum obrazali dalej sluchajcie bajek Cygana,Proksy o awansie za rok,jakos ciezko znalesc teraz po porazkach wypowiedzi Lukasza,Irshman o dobrej druzynie i trenerze niestety Piekarczyk juz tego bajzlu nie ogarnie przeciesz on ich jeszcze chwali za zaangarzowanie tragedia,
lukasz
15 września 2015 at 11:21
i reakcji pewnie nie bedzie. Na pewno nie mozna zwalniac trenera to byloby idiotyzmem i rownalibysmy do tradycji innych klubow. Tu nie o to chodzi. Z grupa anonimowych pilkarzy mozna zrobic dobra druzyne (np Siedlce) albo nasz przyklad sprzed paru lat kiedy Nawalka byl trenerem… tu chodzi o mentalnosc, w GKSie nie ma mentalnosci zwyciezcy a pierdoleniem sie nie zalatwi tego. Bury po raz trzeci w wywiadzie mowi „tak naprawde dalej byc nie moze” i co ? gowno. kolejny mecz bedzie to samo, moze uda sie wygrac a moze nie … rozliczac to mozna w przerwie albo po sezonie wszystkich a nie po 10 meczach, zmiany tez mozna robic ale nie nieustannie bo to nie prowadzi do niczego – co daly zmiany w poprzednich sezonach Kibic? Co do trenera uwazam ze nie mozna go zwalniac nie tedy droga jesli go zwolnia to bedzie najwieszka porazka tego sezonu. Chwalenie za zaangazowanie po tym meczu faktycznie przesada ale to Piekarczyk jest z nimi w szatni i na codzien zna ich lepiej niz kibice i na pewno stara sie zrobic tak zeby bylo dobrze. Podejrzewam ze przyjdzie czas kiedy sie w koncu wkurwi…. Oby nie nadszedl …
szofer gisz
15 września 2015 at 16:06
Dobroliński za takie szmaty co najmniej na pare meczy na ławkę i albo sie ogarnie albo won z ekipy … potrzebujemy bramkarza i kogos Q.rwa do wykańczania sytuacji…tak dalej być nie może!!!
Mecza
15 września 2015 at 18:14
Prosta sprawa. Trzeba spojrzeć na każdego z nich i odpowiedzieć sobie na pytanie czy on się nadaje lub ma potencjał na Ekstraklasę. Co z tego, że mógłby być awans jak mało kto się nadaje! Byłby spadek przez duże S. Teraz inwestujemy w zawodników nie rokujących a w Ex będziemy podpisywać dopiero kontrakty z „gwiazdami”. Zaczynając od bramkarza. Czy Dobroliński będzie kiedyś u nas bronił w EX? Nie. Czy ma 17-20 lat aby na niego stawiać bo może coś z tego być? Nie. Po co więc on jest w kadrze 1 zespołu? Do drugiego się nie nadaje bo tam musi bronić ktoś młody! Czepiam się bramkarza teraz ale odpowiedzcie sobie na pytanie kiedy byliśmy w 1 lidze najbliżej awansu? Wtedy gdy był bramkarz przez duże B – Budziłek. On kilka setek wyciągał podczas rundy jesiennej. Dlatego wysokie miejsce. Wiosna zaczęła się bez niego i tak to wyglądało. Czy gdyby nie Jojko w pucharach moglibyśmy coś dzisiaj wspominać? Królestwo za bramkarza i trenera – 75% wszystkiego. Wówczas wszystko jedno byłoby czy kto gra z obecnej kadry w obronie, pomocy, ataku. Piekarczyk nie chce eksperymentować to widać! Nie potrafi dotrzeć do głów zawodników mimo że się stara. On ma doskonały kontakt, oni go popierają i co z tego wynika? Nic! Trzeba szefa, nie psychologa. Potencjał jest ok chociaż nie mamy bramkarza. Od tego się zaczyna. Kuchta chyba miał być drugim Budziłkiem, nie jest. Tu trzeba szukać wzmocnienia + młodzieżowca.
Mecza
15 września 2015 at 18:24
Ja czekam kolejny dzień i cisza. Chciałem zmiany trenera który potrafił będzie dotrzeć do tych chłopaków. Potencjał jest, trzeba dotrzeć, ustawić i wygrywać. Przyznaję,że wybór jest kiepski. Należałoby postawić na kogoś kto ma doświadczenie w awansach. Niestety Mandrysz (często wcześniej przymierzany zanim objął Termalicę) Brosz, Tarasiewicz – wszyscy zajęci. Podolinski chyba rozkapryszony i poza trzymaniem czołówki w 1 lidze nie podskoczy. Może kierunek słowacko, czeski który pozwoli nam pozyskać również wiedzę na temat wartościowych zawodników z tamtej strony.
kibic
16 września 2015 at 18:48
mija kolejny dzien po fatalnej porazce ,a wypowiedzi Cygana,Proksy brak na temat tak fatalnego stylu gry druzyny,czy oni maja nas gdzies,wychodzi nato ze im pasuje srodek 1 ligi kasa zmiasta i zero zaangazowania sie w prace,kazdy moze miec swoje zdanie na temat trenera ja uwazam ze z calym szacunkiem dla pana Piekarczyka ale on juz tego bajzlu nie ogarnie przzydaza nam sie jakies przypadkowe wygrane przyklad Belchatowa ale na tyle stac ta druzyne jesli nie nastapia zmiany,starczy spojrzec na frekfencje a sami dojdziemy do wniosku co ludzie mysla o tych grajkach
lukasz
17 września 2015 at 11:32
Zmiana trenera kompeletnie nie ma sensu, na pewno nie teraz kiedy jest polowa rundy. Nie rozumiem podejscia w tym temacie – zobaczcie na przyklady z zagranicy tam trener pracuje a nie robi za figuranta. U nas chcecie zeby tak samo bylo ? a przeciez bylo i to ile razy. Po pierwszej rundzie za K. Moskala wszyscy chcieli go zlotem obsypac bo GieKSa byla w czolowce ale potem to byle zwolnic bo hujowo grali… taka mentalnosc. Myslicie ze jesli Piekarczyk nie robi „odpowiednich” zmian nie okazuje wkurwienia przy linii itp. to znaczy ze jest zlym trenerem? On poplenia te babole na boisku ?? Kurwa to nie jest FM czy inny manager. Problem jest z dotarciem do glow tych pilkarzy ale w sporcie jest cos takiego jak psycholog sportowy. Oni nie potrafia zrozumiec przedewszystkim jednego – ze w pilke na tym poziomie gra sie prosto. W dupe niech se wsadza te taktyczne dyrdymaly bo pilkarsko sa na poziomie szkoly podstawowej. Ale ambicja i wola walki mozna wiele…