Klub Piłka nożna
Piotr Piekarczyk trenerem
Zarząd GKS Katowice poinformował, że tymczasowym trenerem pierwszej drużyny został Piotr Piekarczyk. Asystować będzie mu dotychczasowy trener bramkarzy – Janusz Jojko. Jest to czwarte podejście Piotra Piekarczyka do naszej drużyny. Jest ostatnim trenerem, który wywalczył z nami awans (z ówczesnej III do II ligi – 2007 rok), a w przeszłości doprowadził nas do III rundy Pucharu UEFA (1994 rok). Z doniesień medialnych możemy dowiedzieć się, iż jest to opcja tymczasowa, a od nowego sezonu drużynę ma poprowadzić nowy trener. Kierownikiem drużyny został ponownie Paweł Maźniewski. Zmiany są pokłosiem zwolnienia w sobotę trenerów Artura Skowronka, Grzegorza Mokrego i Radosława Osadnika. Rozwiązano także umowę z firmą Sports Perfomance Bortnik, która odpowiadała za przygotowanie fizyczne. Nowemu „staremu” trenerowi życzymy powodzenia!
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.
Galeria Kibice Piłka nożna
Huczny jubileusz!
To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

erwin
27 kwietnia 2015 at 15:01
I bardzo dobrze szkoda że tak długo panie Piotrze,zastanawiał się pan,widząc co dzieje się zdrużyną będąc w zarządzie,chwała panu za taką decyzje,i życzę powtórki z lat poprzednich.
Wlodek
27 kwietnia 2015 at 15:32
Panie Piotrze powodzenia mam nadzieje , że zrezygnuje Pan z 90 procent naszych przepłacanych grajków i dogramy juniorami .
tyta
27 kwietnia 2015 at 16:04
… jako 3 dekadowy kibic GieKSy dziękuję, że Pan się zgodził zważywszy że sytuacja w klubie jest trudna i nie wesoła. Decyzja Pana dowodzi, że ma Pan charakter bo przecież ma Pan wiele do stracenia – mianowicie autorytet, który Pan wypracował 20 lat temu. Dzisiejsza sytuacja i ta z przed 20 lat są zupełnie odmienne, ale wierzę że się uda. Wczoraj pisałem, że na Grudziądz nie przyjdę ale teraz wiem, że warto jednak przyjść bo stery przejęli dwaj konkretni i zasłużeni dla tego klubu ludzie. Panowie czapki z głów i powodzenia.
kibic83
27 kwietnia 2015 at 16:18
Narescie Orzech wezmie tych patalachow za jaja razemz Jojkiem. Skonczy sie k…. Babci sranie. Jak im teraz nie spasi trener osobiscie kibice dopilnuja zeby te ciule trenowali z pelnym zaangazowaniem. Prosze mi wierzyc wyjedziecie na taczkach zajebane lenie. Tylko Gonzo, Bucek, Pietrzak sie nadaja do gry i Kaminski tez. Dograjmy ten sezon wychowankami nawet za cene spadku. Niech sie synki ogrywaja za kieszonkowe a nie k…. za tysiace. Jakbyscie wody nie mieli to moze rozumy by sie rozruszaly wam. Ten duet ma autorytet u kazdego kibica Gieksy.
n.k.w.d.
27 kwietnia 2015 at 17:14
Trzymam kciuki dobry wybór prezesa !
zygzak
27 kwietnia 2015 at 19:54
Nareszcie konkretny człowiek na właściwym miejscu.Niech pan pokaże taką szkołę jakiej jeszcze te grajki nie mieli.Życzę panu powodzenia i do zobaczenia na Bukowej.
Kristofer
27 kwietnia 2015 at 19:59
Orzech wypier… grajkow do rezerw i dograj do konca.Powodzenia!!!!!!!!
Leon
27 kwietnia 2015 at 20:24
Jak ich Piekorz nastawi do grania ,jak on swego czasu grał to może co z tego będzie. Ale powinien dać im ostro w dupę za to co robią . Powodzenia
max
27 kwietnia 2015 at 20:34
Zgadzam się. Wszystkich starszych i tych co grają jak paralitycy out że składu. Czerpmy przykłady z zachodu zagrajmy młodymi perspektywicznymi. Podpiszmy z nimi długoletnie kontrakty. Będą grać na ambicji i z sercem bo będą czuli ze sa związani z klubem! W innym wypadku nawet Pan Piekarczyk nie pomoże…Pamiętajcie w rok z niczego ekstraklasy nie zrobimy. Myślcie dlugofalowo.!!!!!
Igor
27 kwietnia 2015 at 20:39
Wątpię by coś zmienił. Problemem nie jest tu widać trener (Moskal jakoś w Wiśle sobie radzi…) a koszmarna polityka kadrowa, za którą odpowiada zarząd z Cyganem na czele. Widać panom spodobały się ciepłe stołki, i regularne pensje, które finansuje UM Katowice. Mają jak u Pana Boga za piecem i nie zależy im na ekstraklasie, bo trzeba by szukać normalnego sponsora i miejskie koryto by się urwało. Z tymi pseudo piłkarzami nic nie zrobi, to ligowe odpady, których trzeba się pozbyć. Mamy w okolicy dużo fajnych szkółek piłkarskich, ambitnych chłopaków grających w niższych ligach i z takich trzeba drużynę budować, tacy będą trawę gryźć i… będą tańsi. Powołanie Piekarczyka to kolejne działanie pod publiczkę, aby złagodzić słuszne oburzenie kibiców na to co się dzieje w klubie…
marek
27 kwietnia 2015 at 21:58
mam duzy szacunek dla pana piekarczyka, ale jakos nie wierze, ze moglby zrobic awans, dlatego mam nadzieje, ze to faktycznie rozwiazanie tymczasowe, a na stale przyjdzie brosz.
Dupa laciek gieksa gracie ???
27 kwietnia 2015 at 22:32
Wezcie sie na wstrzymanie każdy trener jakiego mielismy był dobry tylko korupcja sie szerzy boje sie ze znowu sie schańbimy tym co bylo w 2004 roku wole uczciwa giekse w lidze 3 niz w ekstraklasie pierdolonego cyganka i spółke zabrac tak wysokie pensje tym skurwysyna dac ich na kopalnie do plecowy beda wiedziec co to praca w zespole albo do przodka a 3 to do łopaty Czyscic PZG gornicy wiedza co to pzg wiec tu wiele nie trzeba tłumaczyc
Irishman
28 kwietnia 2015 at 07:33
Eeech….. Orzech nas ławce, łezka się kręci w oku jak się wspomina te piękne czasy! I nawet te najnowsze, bo to ostatni trener, który zrobił z GieKSą awans (choć ostatni awans to… wylosował 😉 ). No nic, powodzenia Panie Piotrze w walce o utrzymanie.
@Igor, wątpię czy to udobrucha kibiców, no ale ktoś ten wózek musi dalej pchać skoro sobie Skowronek nie poradził z tymi….. niech będzie, że piłkarzami. Trzeba ten, kolejny, znowu stracony sezon dograć i tylko mam nadzieję, że latem wreszcie ktoś w tym naszym klubie – rewelacyjnym marketingowo, rewelacyjnie spłacającym długi ale dziadowskim sportowo – zrobi nareszcie porządek i to od samego dołu, po samą górę.
Anty GRZYB
28 kwietnia 2015 at 14:56
do max i inni podpisac dlugolrtni kontrakt to nie musi znaczyc ze zwiazales zawodnika z klubem. Moze to byc niestety uciazenie dla klubu bo w metalnosci naszych grajkow i niestety wiekszosci polskiej jest tak ze juz nie musze sie martwic o kase a jak mnie przed czase, pogonia z klunbu to mi odszkodowanie zaplaca