Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Przy pustych trybunach… Doniesienia mediów przed meczem GKS – Flota

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat dzisiejszego meczu GKS Katowice – Flota Świnoujście.

 

mksflota.swinoujscie.pl – Z Gieksą po raz czternasty

[…] Mecze Floty z Gieksą są na ogół zacięte i wyrównane.

[…] Mecz z Olimpią Grudziądz pokazał, że drużyna jest w stanie walczyć nawet z czołówką. GKS nie jest chyba mocniejszy od Olimpii, byle tylko nasz zespół wytrzymał napór. Na pewno katowiczanie ruszą do ataku od pierwszych minut, więc odpowiednie wejście w mecz może być tu kluczem do sukcesu. A jeżeli nie wyjdzie? Cóż, nie będziemy rozdzierać szat – nie jesteśmy w tym meczu faworytem.

 

 

katowickisport.pl – Zmiany w składzie GieKSy nieuniknione!

[…] W minioną niedzielę – w sensie wynikowym – katowiczanie oblali w Niecieczy pierwszy poważny pozimowy test. – Specyficzny to był mecz – ocenia prezes Wojciech Cygan, który śledził grę z trybun stadionu Termaliki. – Osoby patrzące sucho na jego protokół wyciągają jednoznacznie negatywne wnioski: przegrana mimo gry rywali w dziesiątkę przez 50 minut. Ci, którzy widzieli spotkanie, już pewnie nie będą tak jednoznaczni w ocenach. Stworzyliśmy kilka sytuacji bramkowych. Fakt, że ich nie wykorzystaliśmy, chwały nam wszak nie przynosi. Podobnie jak strata gola po indywidualnym błędzie …

[…] Pobieżne spojrzenie na wydarzenia z 15 minuty pozwala na wskazanie palcem Povilasa Leimonasa. To Litwin skiksował przy próbie wybicia piłki, i to on za swymi plecami pozostawił Dawida Plizgę, który – obsłużony przez Dalibora Plevę – znakomicie wykorzystał tę sytuację.

[…] Wspomnianemu Leimonasowi – konsekwentnie przezeń ustawianemu w zimowych grach kontrolnych na pozycji stopera – zdarzały się jednak wpadki i we wspomnianych sparingach. Przy Bukowej więc z coraz większą niecierpliwością czekają na powrót na murawę Adriana Jurkowskiego. W Niecieczy zasiadał on już na ławce rezerwowych.

[…]  – Jura dostał już zielone światło od lekarza. Ma zasuwać – i zasuwa. Ostro więc wchodzi w rywalizację o dwa miejsca w środku obrony – dopowiada trener Skowronek. Jeżeli tylko sam zawodnik będzie czuł, że operowany bark, z wstawionymi dwiema śrubami tytanowymi, nie przysparza mu już żadnych kłopotów, z pewnością stanie się mocnym punktem katowickiej defensywy.

[…] Karę za cztery żółte kartki odcierpiał w Niecieczy Rafał Pietrzak.

[…] – Jest miejsce na lewej stronie naszej drużyny i dla niego, i dla Piotrka Petasza.

To dość jasna deklaracja szkoleniowca, podobnie jak jego kolejne słowa. – Adrian Frańczak, który w Niecieczy z konieczności zagrał na lewej pomocy, nie wypadł źle – dodaje opiekun GieKSy. Wygląda więc na to, że pozyskany z Sandecji piłkarz tym razem wystąpi na naturalnym dla niego prawym skrzydle. Tym bardziej, że Piotr Ceglarz – konkurent do tej pozycji – stracił kilka jednostek treningowych z powodu kontuzji mięśnia dwugłowego, jaka przydarzyła mu się na ostatnich zajęciach przed spotkaniem z Termalicą.

 

sportowefakty.pl – Przy pustych trybunach

 

[…] Na inaugurację rundy wiosennej I ligi w wyjściowej jedenastce śląskiej drużyny pojawiło się czterech debiutantów, ale nie zbawili oni GieKSy. Katowiczanie musieli przełknąć gorzką pigułkę w postaci porażki z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza po bramce strzelonej przez… wychowanka Dawida Plizgę.

Wynik ten nikogo przy Bukowej szczególnie nie ucieszył. GKS chcąc uniknąć walki o utrzymanie na zapleczu elity musi zacząć jak najszybciej punktować, bo aktualnie ma zaledwie sześć punktów przewagi nad miejscem zagrożonym grą w barażach.

[…] Wyspiarze mimo zimowych zawirowań organizacyjno-sportowych zdają się robić swoje i pewnie utrzymują miejsce w środku stawki pierwszoligowej klasyfikacji.

Z pewnością świnoujska drużyna będzie chciała pójść za ciosem i w sobotni wieczór zdobyć kolejne trzy punkty po zwycięstwie w Katowicach. Zadanie nie będzie należeć do najłatwiejszych, ale kto wie jak zareaguje GieKSa, która na ten mecz została pozbawiona jednego ze swoich największych domowych atutów w postaci kibiców.

[…] Fani GKS-u zdają się nie przejmować zamkniętym dla publiki obiektem i zamierzają sporą grupą stawić się u bram katowickiego stadionu, by zza płotu wspierać swoją drużynę. Nie wiadomo jednak czy i jaki przyniesie to skutek.

 

 

slask.sport.pl – Kibice pod płotem, czyli smutna inauguracja wiosny na stadionie GKS-u Katowice

Obiekt zamknięty dla widzów, straty finansowe i wizerunkowe dla klubu, a do tego szanse zespołu na awans do ekstraklasy zredukowane do minimum… Piłkarska wiosna na Bukowej jeszcze się nie rozpoczęła, a już teraz trudno o optymizm.

[…] – Nie ma szans, aby sobotni mecz mogli obejrzeć kibice. Na stadionie będą mogły pojawić się tylko osoby pracujące przy organizacji spotkania, przedstawiciele Floty, PZPN-u i mediów. Choć fanów nie będzie na trybunach, to nas będą obowiązywały wszystkie wymogi imprezy masowej. Dlatego na obiekcie będzie straż pożarna czy ochrona. Koszty pojawią się więc takie jak zwykle, ale tym razem nie będziemy mogli liczyć na wpływy z biletów. Do tego dochodzą też straty wizerunkowe – wylicza Wojciech Cygan, prezes GKS-u.

Jeszcze jeden minus to brak wsparcia dla zespołu. – Mecz bez kibiców? Nie podoba mi się to. Po to się pracuje, aby móc potem zagrać dla fanów. Oni pewnie też chcieliby zobaczyć nas w akcji. Atmosfera będzie jak na sparingu. Na pewno będzie nam brakowało wsparcia z trybun. Przygotujemy odpowiednio zespół pod względem mentalnym. Flota poczuje, że jest na Bukowej – obiecuje trener Artur Skowronek.

Doping, choć nie taki jak zwykle, powinien być na Bukowej choć trochę słyszalny. W klubie spodziewają się, że pod stadionowym płotem w porze meczu może zgromadzić się nawet kilkuset fanów.

 

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Huczny jubileusz!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga