Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu: Podbudowany GKS czy pogrążony w kryzysie Widzew?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wieczornego pucharowego spotkania GKS Katowice – Widzew Łódź. 

dziennikzachodni.pl – Piłkarze GKS Katowice piszą nową historię. We wtorek zagrają o awans i pieniądze. Tylko ta godzina…

We wtorek o 20.45 na Nowej Bukowej rozpocznie się mecz ćwierćfinałowy Pucharu Polski GKS Katowice – Widzew Łódź.

Piłkarze GKS Katowice po raz ostatni w ćwierćfinale rozgrywek o Puchar Polski grali w edycji 2003/04. Uporali się wówczas z Amicą Wronki (3:0 u siebie i 1:1 na wyjeździe), dzięki czemu awansowali do półfinału, w którym przegrali z Lechem Poznań 1:2 i 2:4.

Był to ostatni sukces klubu z Bukowej, nad którym zbierały się już czarne chmury. Dwa lata później GKS spadł z Ekstraklasy, a ze względu na bankructwo finansowe rozpoczął odbudowę od czwartej ligi. Do elity powrócił dopiero po blisko dwóch dekadach, jesienią 2024. W beniaminkowym sezonie zespół Rafała Góraka w Pucharze dotarł do 1/16, teraz już zameldował się w ćwierćfinale pokonując po drodze u siebie po dogrywce Wisłę Płock (4:2), na wyjeździe ŁKS Łódź (2:1) i na Nowej Bukowej Jagiellonię Białystok (3:1).

We wtorek o 20.45 GKS zmierzy się w Katowicach z Widzewem Łódź. Godzina może stanowić pewien problem – w przypadku dogrywki i rzutów karnych kibice wrócą do domów po północy.

Oprócz awansu do półfinału stawką są pieniądze. Za 1/4 premia wynosi 190.000 zł, kolejna runda podwaja kwotę przelewu. Z Łodzi z kolei docierają wieści, że ten mecz to być albo nie być dla trenera Widzewa Igora Jovicevicia.

GKS po Puchar sięgał trzykrotnie. W 2026 roku przypada 40-lecie pierwszego takiego triumfu. Od ostatniego mijają 33 lata.

gol24.pl – Mecz prawdy w Pucharze Polski

Wtorkowy mecz GKS Katowice – Widzew Łódź wyłoni nam pierwszego półfinalistę STS Pucharu Polski. Z medialnych doniesień wynika, że trener gości Igor Jovicević gra już o posadę.

[…] Widzew miał zawojować wiosną Ekstraklasę. Na razie jest w niej jednak największym rozczarowaniem, o czym świadczą kolejne porażki i miejsce w tabeli – w strefie spadkowej, przedostatnie. – Pieniądze trzeba umieć wydawać – mówi Zbigniew Boniek (dla Prawdy Futbolu) o transferach za łącznie około 100 mln złotych. – Gdyby miał dziś ich sprzedać to pewnie ciężko byłoby wziąć z 20-30 procent tej kwoty. Jest mi przykro! Wydawało mi się, że trener sobie poradzi. Sytuacja jest jednak szalenie ciężka.

Miesiąc temu Widzew już przegrał w Katowicach, tyle że w lidze. Teraz stawką jest pozostanie w grze o Puchar Polski gwarantujący udział w eliminacjach Ligi Europy. A to jest już właściwie jedyny (poza wywalczeniem utrzymania!) cel Łodzian na resztę sezonu. Media już w roli „strażaka” wymieniają byłego selekcjonera Czesława Michniewicza.

laczynaspilka.pl – Podbudowany GKS czy pogrążony w kryzysie Widzew. Kto zrobi krok w kierunku Europy?

Patrząc wyłącznie na budżety faworytem zdecydowanym wtorkowego spotkania powinien być Widzew. Sportowo sytuacja jest jednak zgoła odwrotna i to właśnie zwycięstwo łodzian będzie uznawane za małą niespodziankę.

Dla ekipy z Łodzi Puchar Polski to ostatnia szansa na uratowanie tego sezonu, w kontekście wywalczenia trofeum oraz przepustki do europejskich pucharów. Bo takie były założenia jeszcze kilka tygodni temu. – Nie patrzymy na europejskie rozgrywki, ale wiemy, że Puchar Polski może mocno nam w tym pomóc – mówiono w trakcie przerwy zimowej, gdy do Widzewa trafiali kolejni uznani zawodnicy. Z drugiej strony dzisiaj największym osiągnięciem Widzewa będzie… utrzymanie, bo sytuacja w PKO BP Ekstraklasie robi się coraz mniej ciekawa. Widzew jest przedostatni, do ostatniej bezpiecznej lokaty traci dwa punkty – Arka ma jednak spotkanie rozegrane mniej – i to co jeszcze kilka tygodni temu wydawało się nierealne, dzisiaj jest coraz większym zagrożeniem.

W tym natłoku ligowych zmartwień pucharowa potyczka może być swoistym oderwaniem, naprowadzeniem na zwycięskie tory. Wszyscy w Łodzi zdają sobie jednak sprawę, że o to będzie bardzo ciężko. GKS Katowice pod wieloma względami to przeciwieństwo Widzewa. Bo chociaż finansowo nie znajduje się tak zupełnie na przeciwległym biegunie, to jednak dzisiaj więcej oba kluby dzieli niż łączy. W natłoku zmian, które w Widzewie są traktowane jako jedyna recepta na lepsze jutro, trener Rafał Górak bije rekord ciągłości pracy przy ulicy Bukowej. – Przeżyliśmy wiele w klubie, były momenty, gdy już właściwie byłem zwolniony, ale wtedy właśnie dobra i efektywna praca przynosiła efekty. Dzisiaj cały czas zbieramy tego owoce – mówi Górak, który w Katowicach pracuje od 2019 roku, a drużynę przejmował jeszcze w drugiej lidze.

Widzew drogę przeszedł podobną, ale dzisiaj ma zdecydowanie większe ambicje. W tym roku nie przekłada tego jednak na wynik sportowy. Łodzianie z pięciu tegorocznych meczów ligowych wygrali tylko jeden, na wyjeździe z Wisłą Płock. W miniony weekend przegrali z Pogonią Szczecin, która również przed tym meczem nie miała łatwej sytuacji. – Są takie momenty w piłce, gdy czasami nie wychodzi. To jest moje zadanie, by z tego trudnego momentu wyjść, poszukać rozwiązań. Bo na boisku kontrolujemy mecze, ale wyników z tego nie ma, niestety. To musimy zmienić. Kluczem jest zawsze zdobycie bramki, bo to wzmacnia zespół mentalnie – mówi szkoleniowiec Widzewa, Igor Jovićević, który bierze pełną odpowiedzialność za obecną sytuację drużyny. – Przez trudny okres przechodzimy wszyscy razem, zespół, sztab szkoleniowy i ja – dodaje.

W Katowicach nastroje zupełnie inne, bo chociaż przez długi czas wydawało się, że ubiegłoroczny beniaminek będzie bronił się przed spadkiem, to dzisiaj bliżej mu do czwartego miejsca niż do strefy spadkowej. A katowiczanie mają jeszcze spotkanie zaległe z Jagiellonią Białystok z rundy jesiennej. – Teraz nie myślimy jednak o lidze, najważniejsze jest spotkanie pucharowe z Widzewem. Mecz ten w pewien sposób zdefiniuje nasze cele na rundę wiosenną, bo stać nas na wiele. Chcemy awansować do najlepszej czwórki PP, a potem powalczyć o wielki finał. Ale najpierw trzeba pokonać Widzew – mówi Marcel Wędrychowski, który w miniony weekend, w meczu z Górnikiem Zabrze, zdobył pierwszą swoją bramkę w trójkolorowych barwach.

Sobotni mecz był dla katowiczan próbą generalną przed spotkaniem Pucharu Polski. – Zastanawialiśmy się ze sztabem nawet nad trzema zmianami w składzie, biorąc pod uwagę mocne strony Górnika, ale myśleliśmy już także o pucharowym meczu – mówił po sobotnim spotkaniu trener Górak, który ma jasny cel na wtorkowy wieczór. – Prawda jest taka, że każde zwycięstwo buduje morale zespołu i nas wszystkich. Czujemy się silni, zjednoczeni i mocni. Mamy swoje marzenia i zagramy o półfinału Pucharu Polski – dodawał.

[…] Wtorkowy pojedynek szczególny będzie zapewne dla Sebastiana Bergiera. Najlepszy strzelec Widzewa, jeden z najlepszych snajperów całej ligi, w poprzednim sezonie reprezentował jeszcze barwy GKS-u. Latem rozstał się z klubem jako wolny zawodnik, mimo że otrzymał nową propozycję z Katowic. Atmosfera wokół samego odejścia nie była zatem najlepsza. – Ja zawsze będę darzył sporą sympatią klub z Katowic, bo wiele tutaj osiągnęliśmy. Teraz skupiam się już jednak na Widzewie – mówi 26-letni napastnik, który w tym sezonie ma już na swoim koncie jedenaście goli. W Pucharze Polski na listę strzelców się jeszcze nie wpisał.

W ekipie gospodarzy najwięcej będzie zależeć od Bartosza Nowaka. 32-latek rozgrywa najlepszy sezon, niektórzy dopominają się nawet jego powołania do reprezentacji Polski. Nie ulega wątpliwości, że od postawy Nowaka najbardziej zależna jest gra GieKSy, zwłaszcza w środkowej strefie boiska. – To na pewno bardzo dobry mój czas, ale bez wsparcia kolegów by się to wszystko nie odbyło – mówi skromnie były piłkarz Rakowa Częstochowa czy też Górnika Zabrze. Szczególny to może być wieczór również dla defensywnego pomocnika gospodarzy, Mateusza Kowalczyka. 21-latek chociaż pochodzi z Warszawy, to na szerokie piłkarskie wody wypłynął w barwach lokalnego rywala Widzewa, Łódzkiego Klubu Sportowego.

expressilustrowany.pl – Piłkarze Widzewa grają o honor, trener o uratowanie posady

Nie ma się co czarować. Atmosfera w Widzewie jest podła. Piłkarski zespół, choć wzmocniony transferami za dziesiątki milionów euro, kompletnie zawodzi w ekstraklasie.

Nadarza się okazja, by trener Igor Jovićević i jego piłkarze choć na jakiś czas przywrócili uśmiechy na twarze widzewskich kibiców.

Dziś w ćwierćfinale Pucharu Polski GKS Katowice podejmie przy Nowej Bukowej Widzew. Początek spotkania o godz. 20.45. O awansie decyduje jeden mecz i w przypadku, kiedy po 120 minutach będzie remis, zwycięzcę wyłonią rzuty karne.

Nie od dziś wiadomo, że wywalczenie Pucharu Polski to najkrótsza droga na europejskie boiska. Szansa walki o to trofeum może uratować ten sezon dla społeczności RTS.

GKS i Widzewa walczyły o ekstraklasowe punkty w sobotę, ale piłkarze tych drużyn wracali do domów w diametralnie odmiennych nastrojach. Łodzianie po słabym spotkaniu przegrali 0:1 z Pogonią Szczecin, musieli mierzyć się z uzasadnioną krytyką ze strony swoich fanów. Z kolei katowiccy zawodnicy przyjmowali gratulacje, po wygraniu derbów Górnego Śląska z Górnikiem Zabrze (3:1).

[…] Pewnie chorwacki szkoleniowiec łódzkiej drużyny zdaje sobie sprawę, że gra dziś nie tylko o poprawę atmosfery wokół klubu, ale chyba przed wszystkim o swoją zawodową przyszłość. Piłkarze zaś walczą o zawodowy honor i potwierdzeni tego, że warto była na nich wydać wiele milionów euro.

widzewtomy.net – Zapowiedź meczu GKS Katowice – Widzew Łódź

Normalnie człowiek cieszyłby się, że jego drużyna ma okazję do szybkiej rehabilitacji po nieudanym spotkaniu. Nie jednak w Widzewie, gdzie do jutrzejszego spotkania wszyscy podchodzą z wielkim niepokojem. Porażka sprawi, że ostatnie nadzieje kibiców można przełożyć na przyszły sezon, a pozostanie jedynie rozpaczliwa walka o utrzymanie.

[…] Widzew posiada zawodników jakościowych i nie mamy do tego absolutnie żadnych wątpliwości, ale są zarządzani w zły sposób, bo innego wytłumaczenia nie ma. To nie funkcjonuje. Pytanie, czy zacznie funkcjonować jutro, bo obawiamy się, że nie. Całą nadzieję należy opierać na tym, że GKS Katowice będzie miał gorszy dzień, a nam dopisze szczęście i uda się w jakikolwiek sposób wepchnąć piłkę do bramki rywala. Bo na odpowiedni plan na to spotkanie nawet nie liczymy.

„Gieksa” jest natomiast w znacznie lepszej sytuacji. Na pięć spotkań rundy wiosennej wygrali trzy, raz remisowali i tylko raz przegrali. Należy również, że w zremisowanym starciu z Legią sędziowie popełnili rażące błędy na niekorzyść drużyny ze Śląska. Na grę jutrzejszych gospodarzy patrzy się po prostu z przyjemnością, a nawet i z zazdrością. Mają pomysł, który efektywnie realizują, wykorzystując przy tym najlepsze cechy dostępnych zawodników. Katowiczanie w ostatniej kolejce pewnie pokonali Górnik Zabrze 3:1 i awansowali na dziesiąte miejsce w tabeli i tracą zaledwie cztery punkty do piątego miejsca, które może premiować grą w europejskich pucharach.

GKS ma jedną z najniższych średnich posiadania piłki na mecz w lidze i wszyscy przed meczem wiemy, że gospodarze oddadzą piłkę Widzewowi, który mając ją pod nogami, po prostu się męczy. Mają dziewiątą ofensywę ligi, która zdobyła trzydzieści jeden bramek, a straciła tylko jedną więcej. Współczynnik xG (piąty najgorszy w Ekstraklasie) wskazuje, że powinni strzelić dwadzieścia osiem goli, czyli trzy mniej niż mają. Oddają średnio dziewięć strzałów na mecz (piąty najgorszy wynik w lidze), z czego średnio pięć to strzały celne i jest to siódmy najlepszy rezultat w lidze. Są również piątą drużyną z najwyższą średnią sprintów na spotkanie.

Igor Jovićević nie tak dawno w Katowicach był i już z GKS-em przegrał. Dla nas naturalne jest, że powinny zostać wyciągnięte wnioski, a biorąc pod uwagę liczebność sztabu, to i powinien zostać wymyślony nie tylko plan B, ale i C oraz D. Taka bezradność w zbieraniu drugich piłek i w grze w powietrzu po prostu nie może się powtórzyć. Bo plan na tamto spotkanie po godzinie, a upierdliwi powiedzą, że już po pierwszej połowie, był nieskuteczny, a wręcz absurdalny.

widzew.com – Zero kalkulacji

Obecna sytuacja pierwszej drużyny Widzewa Łódź przypomina boksera zagonionego na ringu do narożnika, gdzie musi przyjmować ciosy od rywali. Niektóre nie osiągają celu, ale niektóre są bolesne w skutkach. Dlatego pucharowy mecz z GKS-em Katowice ma rangę pojedynku wagi superciężkiej.

Nie chodzi bynajmniej o to, że we wtorkowy wieczór w walce o półfinał STS Pucharu Polski spotka się dwóch największych faworytów tych rozgrywek. To mecz wagi superciężkiej przede wszystkim dla piłkarzy Widzewa. Nie tylko z powodu jego stawki, ale również z powodu ostatniej szansy na pokazanie się na piłkarskim ringu jako „fighter”, który jako zespół potrafi przetrwać najcięższe ciosy i wrócić do walki o zwycięstwa.

[…] Szansę, którą trzeba wykorzystać. Również na przełamanie niemocy z ostatnich spotkań. W meczach przeciwko Cracovii i Pogoni czerwono-biało-czerwoni strzelili zero goli i zdobyli jeden punkt. Katowiczanie wiosną prezentują się bardzo dobrze (bilans ligowych gier to 3-1-1), zaliczając między innymi ligowe zwycięstwo 1:0 nad Widzewem. Dlatego Łodzian czeka trudne wyzwanie, tym bardziej że gospodarze po raz ostatni przegrali u siebie 8 listopada ubiegłego roku.

To również szansa na odczarowanie strzeleckiej niemocy w pucharowych starciach z GieKSą. Wprawdzie w finale Pucharu Polski 1985 łódzki Widzew pokonał rywala z Katowic w serii rzutów karnych, ale wcześniej przez 120 minut gry nie padły bramki. W kolejnej pucharowej konfrontacji, w ćwierćfinale PP 1989/90, najpierw było 0:0 w Łodzi, a potem 2:0 dla GKS-u w stolicy Górnego Śląska. Wreszcie półfinał Turnieju Tysiąca Drużyn w 1997 roku. Drużyna trenera Franciszka Smudy miała szansę na dublet, niestety przegrała 0:2 przy Bukowej.

Najwyższy czas odczarować to pucharowe zero i pokazać, że Widzew Łódź to drużyna, która chce powalczyć o coś więcej niż nerwowy finisz sezonu…

lodzkisport.pl – Widzew potrzebuje cudu

Trudno być optymistą przed kolejną rundą STS Pucharu Polski. Z taką grą, jaką od dawna prezentuje Widzew, awans do półfinału będzie cudem.

[…] A zdobycie trofeum to wciąż cel Widzewa. W lidze drużynie Igora Jovicievicia idzie fatalnie, zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli. Nikt już nie marzy nawet o środku tabeli. Byle być nad kreską i się utrzymać.

Przez puchar można wejść do Europy. To możliwe, bo wystarczy wygrać jeszcze tylko trzy razy. Możliwe są w ogóle cztery scenariusz na koniec sezonu. Pierwszy najbardziej optymistyczny i w tej chwili przez kibiców wymarzony – drużyna sięga po STS Puchar Polski i utrzymuje się w lidze. Drugi: nie ma pucharu, ale jest utrzymanie. Trzeci – nie ma ani wygranej w rozgrywkach pucharowych, ani utrzymania. Ostatni – Widzew nie sięga po trofeum, ale w elicie zostaje.

Droga do ćwierćfinału nie była łatwa. Widzew pokonał Bruk-Bet Termalicę Nieciecza, Zagłębie Lubin oraz Pogoń Szczecin. Tylko z Miedziowymi grał u siebie. GKS z kolei wygrał z Wisłą Płock, ŁKS-em i Jagiellonią Białystok. Też miał więc trudno, o ile nie trudniej od Widzewa. I też ma ochotę zagrać w maju na najważniejszym polskim stadionie. Jest przecież tak blisko.

W lidze katowiczanom idzie lepiej. Jeszcze niedawno byli zespołem na poziomie Widzewa, w strefie spadkowej, teraz zajmują już 10. miejsce. Nad Widzewem mają 6 punktów przewagi. W ostatniej kolejce drużyna Rafała Góraka pokonała Górnika Zabrze 3:1. Za grę zbiera dobre recenzje. Na pewno to ona jest faworytem wtorkowego starcia.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga