Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media: Mecze pucharowe są inne

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat spotkania GKS Katowice – Jagiellonia Białystok. Mecz będzie rozgrywany w ramach Pucharu Polski.

 

jagiellonia.net – GKS niech świętują Barbórkę, a my awans!

W najbliższy czwartek o godzinie 17:00 w ramach rozgrywek 1/8 finału pucharu Polski Jagiellonia Białystok, zmierzy się w Katowicach z GKS-em. Traf tak chciał, że mecz rozgrywany jest 4 grudnia czyli w „Dzień Górnika” przysłowiową Barbórkę. Niech więc górnicy świętują w ten dzień, a świętowanie z awansu do ćwierćfinału Pucharu Polski odpuszczą na rzecz Jagiellonii Białystok.

Losowanie było zarówno korzystne dla Jagiellonii, jak też niekorzystne. Po poprzednim dalekim wyjeździe do Legnicy, gdzie wygraliśmy z miejscową Miedzią, „kulki” oszczędziły Nasz Klub jeśli chodzi o wyjazd do Szczecina, ale skojarzyły nas z innym esktraklasowiczem na jego terenie. Podsumowując uniknęliśmy najtrudniejszych rywali, ale w zamian otrzymaliśmy bardzo solidną (patrząc na ostatnie poczynania) ekipę.

[…] Najpierw niełatwa przeprawa w Katowicach. Niełatwa ponieważ nasz rywal na pewno jest na fali wznoszącej. W lidze na 15 możliwych punktów udało im się zdobyć aż 12! Przegrali tylko z Piastem Gliwice, a wygrali chociażby z Pogonią Szczecin czy Koroną Kielce i to bez straty bramki! Odpowiednio 2-0 i 1-0.

GKS w STS Puchar Polski wyeliminował już rewelację tego sezonu – Wisłę Płock (4-2 po dogrywce) oraz ŁKS Łódź (2-1). Niekwestionowana w tym zasługa Bartosza Nowaka, który w lidze zanotował do tej pory 5 bramek oraz 5 asyst. Bardzo dobrą formę osiągnął jeszcze Adam Zrelak, który jeśli nie jest kontuzjowany to naprawdę pokazuje, że jest kawałkiem „grajka” (3 bramki i 2 aysty w lidze). Na pewno nasza defensywa będzie miał co robić ze Słowakiem, który ma bardzo dobre warunki fizyczne do „przepychania się” w polu karnym, a z Pogonią Szczecin (czyli w ostatnim meczu) notując bramkę i asystę został MVP spotkania.

Jagiellonia Białystok pomimo bardzo dobrych wyników swoją grą nie przekonuje. Nie chcę wyjść na malkontenta, ani tym bardziej na roszczeniowego kibica i oczywiście bardzo doceniam to co mamy, ale boję się po prostu czy obecna forma wystarczy na GKS. Jeśli miałbym typować awans po ostatnim naszym spotkaniu w Lubinie to na pewno nie postawiłbym domu na nasz sukces.

[…] Nie ma większego sensu opisywanie każdego zawodnika i jego obecnej formy. Najważniejsze, że w Drużynie nie ma kontuzji. Do składu po dłuższej absencji powrócił Sławomir Abramowicz, który przez ten czas nie zapomniał o swoich fachu i popisał fenomenalną interwencję w ostatnim spotkaniu.

[…] Nasze ostatnie spotkanie z GKS-em Katowice przy Słonecznej zostało odwołane z powodu obfitych opadów śniegu. Powiem, że szczerze wkurzyliśmy większą część Polski, a już na pewno Kibiców, którzy w liczbie około 1 tysiąca pojawili się w Białymstoku. W poprzednim sezonie w ramach rozgrywek Ekstraklasy wygraliśmy 1-0 u siebie i „brzydko” przegraliśmy w Katowicach 1-3. W tamtym meczu nie zgadzało się nic. Do tej pory śmieszkujemy sobie, że tytuł MVP tego spotkania zdobył Jetmir Haliti, który zaliczył spektakularnego babola przy pierwszej straconej bramce. W ramach rozgrywek Pucharu Polski mierzyliśmy się z GKS Katowice w 2018 roku. Wówczas (również na wyjeździe) awansowaliśmy po dogrywce 1-0, a bramkę na wagę zwycięstwa zdobył z rzutu karnego Guilherme w 124 minucie spotkania! Jak widać po historii potyczek teren nie należy do łatwych.

Ja wierzę, że pomimo wszystko jutro pokażemy jak dobrą Drużyną jesteśmy. W pełni zaprezentujemy swoje piłkarskie umiejętności i nie damy się „zrewanżować” za przełożony mecz. W sumie Górnicy będą w szampańskich nastrojach bo jutro ich święto. Zatem niech oni cieszą się swoim świętem, a my cieszmy się z awansu.

 

jagiellonia.pl – Flach: Mecze pucharowe są inne

– Myślę, że to będzie trudny mecz, zwłaszcza że mecze pucharowe są zawsze trochę inne niż ligowe. Bo tu jest zwycięstwo albo koniec — nic pomiędzy. Musimy być mądrzy – powiedział przed meczem pucharowym w Katowicach Leon Flach.

[…] Wymagające starcie przed nami. – Myślę, że to będzie trudny mecz, zwłaszcza że mecze pucharowe są zawsze trochę inne niż ligowe. Bo tu jest zwycięstwo albo koniec — nic pomiędzy. Musimy być mądrzy, bo wiemy, że mecz może trwać 90 minut albo dłużej. Spróbujemy go zakończyć w 90 minutach, ale nasz cel to pojechać tam, wygrać i awansować do kolejnej rundy. To ważny mecz. Musimy być mądrzy, bo to dobry zespół. Może nie z wieloma topowymi zawodnikami, ale naprawdę dobry, z dobrą obroną. Musimy być rozsądni, musimy być pozytywni. Jedziemy tam, wspieramy się i jedziemy po dobry rezultat. Wyjazdy są naprawdę trudne w tej lidze, więc będziemy przygotowani i podejdziemy do meczu z właściwym nastawieniem – stwierdził.

 

weszlo.com – GKS – Jagiellonia

Dużo ekstraklasowych starć przyniosła nam 1/8 finału Pucharu Polski. Pora więc na kolejne rozstrzygnięcia i rozczarowania. Jedna z drużyn grających w Katowicach pożegna się z marzeniami o zdobyciu trofeum już w czwartkowy wieczór.

GieKSa weszła na wysoki poziom. Rafał Górak odnalazł sposób na poprawę gry swojej drużyny i jest żywym dowodem na to, że nie należy zbyt szybko rozstawać się ze szkoleniowcem, który osiągnął ze swoją drużyną prawdziwe szczyty. Szkoleniowiec GKS-u pokazał, że odrobina zaufania przekłada się na rezultaty i w Katowicach to rozumieją. Wyjście z kryzysu na najwyższym poziomie, gratulujemy.

Nijak ma się to jednak do postawy Jagiellonii. Białostoczanie są ewenementem w tym sezonie. Prezentują się naprawdę kapitalnie, choć sparingi i mecz z Termalicą nie zwiastowały niczego dobrego. Tymczasem Jaga jest wiceliderem Ekstraklasy, nadal gra w Pucharze Polski, a w Lidze Konferencji, obok Rakowa, jest najlepszą polską drużyną. Fantastycznie patrzy się na ten zespół i jego trenera, który umiejętnie wychodzi z każdych opałów, od kilkudziesięciu miesięcy.

Gra na trzech frontach potrafi być wyczerpująca i gorsze spotkania Jagiellonii się zdarzają. Nie jest jednak tak, że Duma Podlasia zaliczy kryzysy podobne do Lecha, a tym bardziej Legii. Jest to ekipa bardzo stabilna i szybko wraca na właściwe tory. Słabszy mecz właśnie za nimi – tak trzeba określić remis z Zagłębiem w Ekstraklasie, a co za tym idzie, pora na wygraną w Pucharze Polski i taki właśnie jest nasz typ.

[…]GieKSa złapała wiatr w żagle i pokazuje dużo jakości w ostatnich tygodniach. Dobra forma pozwoliła zanotować awans w Ekstraklasie. Pora pokazać pazur z jedną z najlepszych polskich drużyn. A ta wcale nie pokazuje się z gorszej strony. Łącząc grę na trzech frontach Jaga udowadnia, że drzemie w niej ogromny potencjał. Jest to bowiem najlepszy przedstawiciel pucharów na tym etapie sezonu.

 

radio.bialystok.pl – Jagiellonia Białystok zagra z GKS-em Katowice o awans do ćwierćfinału Pucharu Polski

Białostoczanie zbliżają się już do liczby trzydziestu meczów rozegranych w tym sezonie, łącznie w różnych rozgrywkach.

Dużo czasu wolnego nie było, ale w naszym przypadku dzień, czy nawet dwa spędzone w domu, z rodzinami, to jest i tak dużo. Staramy się być wdzięczni, doceniać, że nawet w tak intensywnym okresie uda się odpocząć – mówił przed wyjazdem do Katowic trener Siemieniec, w wypowiedzi dla klubowych mediów.

Szkoleniowiec podkreślił, że rozgrywki Pucharu Polski są dla Jagiellonii bardzo ważne.

Pojedziemy do Katowic na bardzo trudny mecz, z bardzo wymagającym przeciwnikiem, na bardzo wymagającym terenie – mówił o czwartkowym spotkaniu z GKS.

Jagiellonia przed zimową przerwą ma jeszcze do rozegrania łącznie pięć meczów w ekstraklasie, Lidze Konferencji i Pucharze Polski, w tym tylko jeden u siebie. Odnosząc się do liczby spotkań rozgrywanych co 3-4 dni, które jego piłkarze mają za sobą, Siemieniec zauważył, że powoduje to wahania formy u nich.

Oni mają okresy, kiedy wyglądają bardzo dobrze, potem zawodnik, który tak wyglądał ma trochę słabszy moment i wtedy potrzebny jest zawodnik w jego miejsce, który ma teraz zwyżkę formy. Ja muszę to obserwować, reagować, zawodnikami rotować, bo w jedenastu nie jesteśmy w stanie grać skutecznie w trzech różnych rozgrywkach tak często – dodał.

– Szerokość kadry jest bardzo ważna i to, żeby każdy był gotowy w każdym momencie pomóc drużynie – podkreślił. Zwrócił przy tym uwagę, że nie można mówić o doświadczeniu kadry, związanej z grą tak często, bo duża część drużyny to nowi piłkarze, których nie było w Jagiellonii w poprzednim sezonie, gdy również grała ona w kilku rozgrywkach jednocześnie.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga