Piłka nożna Prasówka
GieKSa – Pogoń: To może być najtrudniejszy mecz tej jesieni
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wieczornego spotkania GKS Katowice – Pogoń Szczecin.
gs24.pl – Ligowy weekend od piątku do poniedziałku. Zaczną go szczypiornistki SPR Pogoni Szczecin
[…] PKO Ekstraklasa: GKS Katowice – Pogoń Szczecin, sobota, godz. 20.15
Po wygranej z Zagłębiem Lubin Portowcy awansowali na 10. pozycję, a piłkarze i sztab otwarcie mówią, że ten rok chcą zakończyć zwycięstwami. Sukces na nowym stadionie GKS mógłby oznaczać kolejną poprawę lokaty w tabeli. Katowiczanie nie pomogą, bo są tuż nad strefą spadkową, a nerwowej zimy chcą uniknąć.
Thomas Thomasberg przed GKS – Pogoń: Nie myślimy o Pucharze Polski. Liczy się teraz mecz z GKS
Bez Danijela Loncara zagra Pogoń Szczecin w Katowicach. Oba zespoły mają podobny cel na to starcie – wygrać i oddalić się od strefy spadkowej.
Mecz Pogoń – GKS w sobotę o godz. 20.15 na nowym, katowickim stadionie. Ze starą „Bukową” Portowcy pożegnali się porażką 1:3, a w historii zazwyczaj się tam męczyli. Jak otworzą nowy rozdział rywalizacji?
Na Śląsk Pogoń uda się w piątek, a już w czwartek trener Thomas Thomasberg uczestniczył w przedmeczowej konferencji prasowej.
Sytuacja zdrowotna po meczu z Zagłębiem
Na pewno bez Danijela Loncara, który ma za dużo żółtych kartek i musi pauzować. Pozostali zawodnicy, którzy w ostatnich meczach grali wyglądają dobrze, nie ma większych problemów. Są drobne zmartwienia, ale to normalne w tym okresie roku. Ja również je odczuwam. Będziemy gotowi do spotkania. Konkretów nie zdradzę, by nie ułatwiać zadania rywalom.
Jakie wnioski po Zagłębiu
Już o tym mówiłem zaraz po meczu i to powtórzę. Po strzeleniu bramki wkradł się zły mental, źle graliśmy, ale nie skupialiśmy się nad tym, bo pracowaliśmy pod mecz z GKS. Wygraliśmy, przełamali się piłkarze, którzy tych goli nie strzelali, więc byliśmy bardzo zadowoleni z efektów tego spotkania.
Wyjazdowy dorobek Pogoni
Nie wygrywaliśmy w lidze, ale w PP poszło nam dobrze. Gra się ciężko, trzeba być naprawdę w bardzo dobrej formie, by zdobyć 3 punkty. Wierzymy, że tak będzie w Katowicach i zakończymy rok dobrze. Ogólnie jednak na wyjazdach punktuje się gorzej, choć jak chcemy być wysoko w tabeli to musimy się poprawić. Za mojej kadencji – remis w Poznaniu, wygrana w Warszawie i porażka w Płocku. Nie jest więc źle.
Kto będzie oglądał mecz Piast – Widzew?
Drużyna na pewno tego meczu nie będzie oglądać. Trenerzy – zobaczą, ale nie wiem, czy na stadionie czy w hotelu. Jeszcze to przedyskutujemy w podróży. Wiem, że mecz pucharowy z Widzewem jest ważny, ale wszyscy muszą zrozumieć, że przed nami ten najważniejszy mecz – z GKS. Po nim pełne skupienie na Widzewie.
Kacper Łukasiak i Marcel Wędrychowski w składzie GKS
Wiem, że grali w Pogoni, byli z nią długo związani, od dziecka i na pewno to dla nich szczególne spotkanie. Nie sądzę, byśmy jednak na nich się skupili. My musimy wykonać swoje zespołowe zadania.
Taktyka GKS to 1-4-3-3. Jakie są mocne strony tej drużyny?
To drużyna, która sporo strzela i sporo traci. Spodziewam się otwartego meczu. Musimy być mocni w defensywie, zagrać na zero z tyłu. Myślę, że będziemy mieć przestrzenie do ataku i wykorzystamy to.
Duet stoperów Wahlqvist – Keramitsis, a z prawej Lis.
Nie zdradzę składu. Są różne opcje, bo jest np. Ali. Manewr z Linusem też już sprawdzaliśmy i go nie wykluczam w sobotę. Ale do meczu nic nie powiem.
[…] Trzy mecze w tydzień, czyli większe rotacje w składzie?
Liczy się teraz GKS. Mogą być zmiany w składzie, mamy wątpliwości przy 2 nazwiskach, ale nie myślimy, by oszczędzać siły na wtorek. O Widzewie pomyślę w sobotę wieczór. Ja zawsze wystawiam najsilniejszy skład. Jak masz 15-16 zawodników gotowych do gry to z tej grupy wybierasz drużynę. W moim poprzednim zespole zagraliśmy 13 spotkań w 7 tygodni, więc to jest dużo. W Polsce nie ma takiego problemu.
GKS miał dłuższą przerwę w grze
Nie wiem, jak to wpłynie na drużynę GKS. Przekonamy się w sobotę. Nie powinno to jednak mieć większego znaczenia. Cieszę się, że my graliśmy w poniedziałek, bo był czas na odpoczynek i przygotowania. Nie sądzę też, by GKS miał nad nami przewagę, bo nie grał przez 3 tygodnie.
To może być najtrudniejszy mecz tej jesieni. Pogoń powalczy o punkty w Katowicach
GKS Katowice jest tuż nad strefą spadkową, a nikt nie chce w niej zimować. O podwójną mobilizację na Portowców postarają się Marcel Wędrychowski i Kacper Łukasiak.
Po wygranej z Zagłębiem Lubin szczecińska drużyna awansowała z 15. pozycji na 10. Ma 4 punkty straty do strefy medalowej i 4 przewagi nad strefą spadkową. Od obecnie 15. GKS Katowice ma 3 więcej. Pozycje obu zespołów są niespodziankami. W Szczecinie chcieli walczyć o podwójną koronę, ale jesień nie była idealna. Udanym finiszem roku Pogoń chce być przynajmniej w czołowej ósemce tabeli oraz w ćwierćfinale Pucharu Polski.
GKS rok temu był beniaminkiem. Zajął 8. miejsce i raczej był zespołem bezkompromisowym (14 zwycięstw, 13 porażek i tylko 7 remisów). Latem przebudował skład, a do drużyny dołączyli młodzi gracze – m.in. Łukasiak i Wędrychowski. Obaj nie dogadali się w kwestiach finansowych z Pogonią. Stare władze obiecywały więcej niż chciał dać nowy zarząd. Skorzystał GKS, ale nie można ocenić, by byli Portowcy mieli jakiś duży wpływ na wyniki. Wędrychowski zagrał w 15 meczach ligowych, tylko 4 rozpoczynał w „11”. Uzbierał ledwie 510 minut. Bramki nie zdobył, zanotował 1 asystę. Łukasiak – 10 gier, 7 w „11”, blisko 600 minut na boisku, 0 bramek i asyst. Trener Rafał Górak (pracujący w GKS od 2019) pewnie spodziewał się więcej. Liderami GKS są Bartosz Nowak i Mateusz Kowalczyk, ale w składzie jest więcej graczy, którzy mogą błysnąć – np. Ilja Szkurin czy Arkadiusz Jędrych.
[…] W składzie Pogoni na pewno zabraknie kontuzjowanego Leo Borgesa oraz pauzującego za kartki Danijela Loncara (pewnie zastąpi go Marian Huja). Pozostali będą gotowi do gry, więc nie ma co się spodziewać dużych zmian w porównaniu z Zagłębiem.
ekstraklasa.org – W zasięgu meczu – 17. kolejka 2025/2026 (sobota)
Każda z niżej sklasyfikowanych drużyn w dzisiejszych parach meczowych, w razie zwycięstwa może dogonić lub przegonić bezpośredniego konkurenta w tabeli, bo tak nieduże są interwały punktowe między nimi. Dziś spotkania: Lechia Gdańsk – Bruk-Bet Termalica Nieciecza (2 punkty różnicy), Korona Kielce – Cracovia (1 punkt różnicy) oraz GKS Katowice – Pogoń Szczecin (3 punkty różnicy).
[…] GKS KATOWICE – POGOŃ SZCZECIN
SYTUACJA: Dość bezkompromisowo grają te drużyny. Wraz z Widzewem Łódź oraz Rakowem Częstochowa to one remisują najrzadziej w stawce (wszystkie cztery – po 2 razy). Również po stronie porażek u obu ekip widnieje ta sama liczba (po 8). Pogoń Szczecin ma natomiast jedno zwycięstwo więcej (6:5), ale też jedno spotkanie rozegrane więcej. W związku z tym, Gieksa dziś może zrównać się dorobkiem z Portowcami. Nic dziwnego, że według wskaźniku prawdopodobieństwa zwycięstwa według Opta Stats Perform GKS i Pogoń mają dziś prawie identyczne szanse na triumf – różnica to tylko 0,1%!
HISTORYCZNIE: Historia rywalizacji między nimi na najwyższym szczeblu rozpoczęła się 59 lat temu – w październiku 1966 roku. W sezonie 1986/1987 te drużyny wspólnie stały natomiast na podium piłkarskich mistrzostw Polski (Pogoń Szczecin srebro, GKS Katowice brąz). W bilansie starć utrzymuje się remis pod względem zwycięstw. W elicie oba kluby wygrywały wszak po 17 razy.
POD LUPĄ – GOSPODARZE: GKS Katowice, kiedy już wychodzi na prowadzenie to nie oddaje punktów rywalom. W pięciu spotkaniach w tym sezonie osiągał przewagę bramkową nad przeciwnikiem i każdy z nich zakończył się zwycięstwem ekipy Rafała Góraka. Aż 7 z 21 bramek tej drużyny (33,3%) wyprowadzało na prowadzenie, dalsze 8 podwyższało stan posiadania.
POD LUPĄ – GOŚCIE: Tym ciekawsza wydaje się konfrontacja z Pogonią Szczecin, która najczęściej wśród uczestników ligowych zmagań odrabia straty, punktując. Zarobiła bowiem już 11 punktów w meczach, w których prowadził rywal. Stało się tak z Cracovią (od 0:1 do 2:1), z Lechem Poznań (od 1:2 do 2:2), z Widzewem Łódź (od 0:1 do 2:1), Bruk-Betem Termaliką Nieciecza (od 0:1 do 1:1) i Motorem Lublin (od 0:1 do 4:1). To aż 55% całego dorobku Portowców z tych rozgrywek!
PRAWDOPODOBIEŃSTWO ZWYCIĘSTWA: GKS Katowice – 37%; Pogoń Szczecin – 37%
CZY WIESZ, ŻE: Pogoń Szczecin: xG za 2 ostatnie mecze – 5,95 (bez rzutów karnych – 5,16); xGOT za 2 ostatnie mecze – 5,7
GKS Katowice: 10 goli strzelonych w 4 ostatnich meczach (śr. 2,5/mecz) i 9 asyst w 4 ostatnich meczach (śr. 2,25/mecz)
GKS Katowice to Jedyna drużyna, która nie straciła punktów w meczach, w których wyszła na prowadzenie
GKS Katowice: Łącznie w jego meczach podyktowano 1 rzut karny (0 dla GKS; 1 dla rywali)
GKS Katowice: Najwyższa celność strzałów (38,1%), w tym strzałów niezablokowanych (53,3%). Też: 10 z 20 strzałów tej drużyny w 2 ostatnich meczach było celnych
GKS Katowice: najwięcej podań prostopadłych (24, w tym 13 w 2 ostatnich meczach)
GKS Katowice: rywale zablokowali łącznie 2 strzały tej drużyny w 2 ostatnich meczach (1+1)
Rafał Strączek (GKS Katowice): 1 gol stracony w II połowach w tym sezonie (6 meczów)
Ilja Szkurin (GKS Katowice) – 8,06 kontaktu z piłką w polu karnym rywali/90 min. gry
GKS Katowice: 8 meczów z rzędu bez porażki u siebie z Pogonią Szczecin w Ekstraklasie (ostatnia – 20.05.1995)
Pogoń Szczecin: 12 goli strzelonych w 6 ostatnich meczach (w 4 z nich strzelała minimum 2 gole)
Pogoń Szczecin ma Najwięcej punktów zdobytych w meczach, w których przegrywała (11)
Pogoń Szczecin: Najwięcej strzałów oddanych z pola karnego rywali (173), w tym strzałów celnych (64)
Pogoń Szczecin: Najwięcej meczów z minimum 8 celnymi strzałami (5)
Pogoń Szczecin: Najwięcej meczów, w których oddawała ponad 25 strzałów (2, tyle samo: Lech Poznań) i w których oddawała ponad 20 strzałów (5)
Pogoń Szczecin: Najwięcej goli strzelonych po rzutach rożnych (7; w tym w 3 z 6 ostatnich meczów)
Pogoń Szczecin: 25 obronionych strzałów rywali w 5 ostatnich meczach (w 3 z 5 ostatnich meczów skuteczność obron minimum 80%)
Adrian Przyborek (Pogoń Szczecin) – 2 mecze z rzędu z punktem w klasyfikacji kanadyjskiej
Pogoń Szczecin: 10 goli strzelonych w 4 ostatnich meczach z GKS Katowice w Ekstraklasie
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Najnowsze komentarze