Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mediów: Wicemistrz lepszy od mistrza!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Kobieca drużyna wygrała w 9. kolejce Orlen Ekstraligi Kobiet ze Śląskiem Wrocław 1:0 (1:0). Kolejne spotkanie rozegramy w najbliższy czwartek o 18:00 na Arenie Katowice z BK Häcken w ramach rozgrywek Pucharu Europy UEFA. W sobotę 18 października o 13:30 zmierzymy się natomiast na wyjeździe z Respektem Myślenice w ramach 1/32 finału Pucharu Polski. Piłkarze najbliższe spotkane rozegrają w piątek 17 października o 18:00 z Motorem w Lublinie. Po meczu z Lechem do „11” badziewiaków portalu Weszlo.com trafił lja Szkurin.

Siatkarze pokonali na wyjeździe KPS Siedlce 3:0. Następne spotkanie rozegramy w najbliższą środę 15 października o 18:30 z Rekord Volley Jelcz-Laskowice. Trzy dni później o 17:00 odbędzie się kolejny mecz – tym razem na Arenie Katowice, a przeciwnikiem będzie zespół MCKiS Jaworzno.

Hokeiści rozegrali w ubiegłym tygodniu dwa spotkania – przegrali z Polonią Bytom 2:3 i pokonali GKS Tychy 3:0. Kolejny mecz rozegramy w niedzielę października o 16:00 na wyjeździe z JKH GKS-em Jastrzębie.

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Jedna bramka zadecydowała o zwycięstwie GieKSy

W meczu kończącym dziewiątą serię gier Orlen Ekstraligi GKS Katowice wygrał 1:0 ze Śląskiem Wrocław na jego terenie. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobyła Aleksandra Nieciąg.

Spotkanie znakomicie rozpoczęło się dla GieKSy, która objęła prowadzenie już w 3. minucie po indywidualnej akcji Aleksandry Nieciąg. W pierwszym kwadransie blisko gola były także Hmirová i Maciążka. Śląsk odpowiedział próbami Sitarz i Sokołowskiej, jednak bez powodzenia. Do przerwy utrzymywał się rezultat 1:0 na korzyść mistrzyń Polski.

Po przerwie Śląsk próbował przejąć inicjatywę, lecz defensywa GieKSy skutecznie neutralizowała zagrożenie. Mimo kilku fragmentów bardziej szarpanej gry i licznych stałych fragmentów wynik nie uległ zmianie. Katowiczanki utrzymały prowadzenie i odniosły czwarte zwycięstwo w sezonie, pokonując Śląsk Wrocław 1:0.

W ramach ciekawostki warto wspomnieć, iż sędzia główna, Magdalena Syta, prowadziła mecz z zamontowaną kamerką GoPro w ramach projektu „RefCam” – po raz pierwszy w historii Orlen Ekstraligi i jako jedna z pierwszych lig w Europie.

weszlo.com – Kozacki jak Jagiellonia, badziewny jak obrona Bruk-Betu [KOZACY I BADZIEWIACY]

[…] Na deser: ofensywa. W niej autor chyba najbardziej komediowego występu kolejki – Musa Juwara. Gambijczyk zepsuł, co tylko mógł zepsuć, łącznie z tym, że zabrał pewną bramkę Kamilowi Grosickiemu. Towarzyszą mu kompletnie bezużyteczny w meczu GKS-u z Lechem Ilja Szkurin i Filip Stojilković, który nie zaistniał w żaden sposób w meczu z Arką.

SIATKÓWKA

zyciesiedleckie.pl – KPS walczył, ale to Katowice zgarnęły wszystko

Kibice w Siedlcach liczyli na niespodziankę, ale siatkarska rzeczywistość okazała się surowa. KPS walczył z sercem, jednak GKS Katowice był tego dnia zbyt mocny i wygrał pewnie.

[…] Już od pierwszych piłek katowiczanie narzucili swój rytm. Skuteczny w ataku był Bartosz Schmidt, a rozgrywający Grzegorz Pająk pewnie prowadził grę GieKSy.

KPS próbował odpowiadać agresywną zagrywką, jednak brak dokładności w przyjęciu utrudniał budowanie akcji. Przy stanie 10:15 trener Witold Chwastyniak poprosił o czas, ale to nie przyniosło oczekiwanego efektu. GKS utrzymał tempo i wygrał pierwszą partię do 18.

Drugi set przyniósł znacznie więcej walki i emocji. KPS poprawił grę w obronie, a w ataku dobrze prezentowali się Michał Grabek i Łukasz Kozłowski. Siedlczanie przez chwilę prowadzili, rozpalając nadzieje miejscowych kibiców. Z każdą piłką rosło napięcie – obie drużyny walczyły punkt za punkt, a końcówka przyniosła prawdziwy siatkarski thriller. Ostatecznie GKS wykorzystał swoją szansę na przewagi i zwyciężył 31:29. To był moment, który mógł odwrócić losy meczu, ale to goście zachowali więcej zimnej krwi.

Trzeci set był już pod kontrolą gości. Choć KPS próbował jeszcze wrócić do gry, szczególnie po dobrych zagrywkach Grabka, to katowiczanie nie pozwolili na dłuższe serie punktowe. Blok Katowic wielokrotnie zatrzymywał ataki gospodarzy. Siedlczanie walczyli do końca, jednak przewaga lidera tabeli była widoczna w każdym elemencie gry. Set zakończył się wynikiem 25:21 dla gości, a cały mecz – 3:0.

Najlepszym zawodnikiem spotkania wybrano Grzegorza Pająka, rozgrywającego GKS Katowice, który doskonale kierował grą swojego zespołu. Dla gości był to już piąty triumf w sezonie, dzięki czemu utrzymała pozycję lidera 1. Ligi.

Dla siedlczan porażka oznacza utrzymanie się w środku tabeli. Trener Chwastyniak po meczu podkreślał, że mimo przegranej widzi w grze swojego zespołu momenty, które dają nadzieję na przyszłość.

Choć wynik nie oddaje w pełni wysiłku siedleckiej drużyny, to różnica klas była widoczna. GKS Katowice pokazał dojrzałą, poukładaną siatkówkę, której nie dało się łatwo przeciwstawić. KPS z kolei pozostawił po sobie dobre wrażenie ambicją i wolą walki – szczególnie w drugiej partii.

W Siedlcach pozostaje niedosyt, ale i przekonanie, że przy odrobinie lepszej skuteczności i stabilności w przyjęciu można było pokusić się o urwanie choćby seta.

KPS Siedlce – GKS Katowice 0:3 (18:25, 29:31, 21:25))

HOKEJ

hokej.net – Zaskoczenie w „Satelicie”! Beniaminek triumfuje na terenie wicemistrza Polski

Niemałą niespodzianką zakończyło się spotkanie 10. kolejki TAURON Hokej Ligi pomiędzy GKS-em Katowice a BS Polonią Bytom. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była bowiem dogrywka, w której po wygraną sięgnęli bytomianie, triumfując ostatecznie 3:2.

Dobrze w pierwszą tercję weszła drużyna beniaminka. Agresywny i zdecydowany pressing zaowocował karą dla Lundegårda. Podczas gry w osłabieniu katowiczanie dwukrotnie próbowali wyjść z kontrą, ale kolejny raz w tym sezonie w bramce świetnie spisywał się Bohdan Djaczenko. Ataki GKS-u się nasilały i w 14. minucie świetną akcją na prawym skrzydle popisał się Jean Dupuy oddając strzał „z nadgarstka”, intuicyjnie zareagował Djaczenko odbijając gumę, którą próbował dobić najeżdżający Anderson. Na nieszczęście zgromadzonych w Satelicie kibiców na tablicy dalej widniał wynik 0:0. Ponownie ataki GieKSy nasiliły się w 17. minucie, tym razem pierwszy atak Katowic próbował zaskoczyć Djaczenkę, który zamroził krążek po próbie dobitki Grzegorza Pasiuta. W obronie bramkarza stanął najlepiej punktujący w Polonii zawodnik Andriej Bujalski, który razem z kapitanem GieKSy został ukarany karą dwóch minut za uderzanie kijem trzymanym oburącz. W ostatniej minucie pierwszej tercji czujność reprezentanta Ukrainy sprawdził Travis Verveda, jednak nie obejrzeliśmy pierwszego trafienia i do szatni zawodnicy obu drużyn zjeżdżali przy bezbramkowym wyniku.

W drugą tercję ponownie jak w pierwszą lepiej weszła drużyna przyjezdnych. Bytomianie co rusz sprawdzali czujność szwedzkiego bramkarza. W 5. minucie drugiej tercji obejrzeliśmy pokaz twardej, ale przepisowej gry w wykonaniu Dmitrija Załamaja, który przyblokował pędzącego Maksymiliana Dawida. Młodzian przez dobrą chwilę nie podnosił się z lodu. Po tym wydarzeniu inicjatywę przejęli katowiczanie, co mogło skutkować golem w 30. minucie, ale nieczysto w krążek trafił Patryk Wronka. W 34. minucie w końcu odpowiedzieli goście. Celny strzał oddał Dawid Musioł, a skutecznie dobił sparowany przez Eliassona krążek Paweł Wybiral. Gol zdecydowanie uskrzydlił drużynę Polonii, która na kolejne minuty rozgościła się w tercji obronnej Katowic. GieKSiarze mogli odpowiedzieć najpierw za sprawą duetu Dupuy-Anderson, chwilę później duetu Fraszko-Wronka, jednak oba ataki spełzły na niczym. Do szatni w lepszych nastrojach zjechała drużyna przyjezdnych.

Trzecią tercję świetnie zaczęli katowiczanie. Zza bramki krążek do strzału Bepierszczowi wystawił Dupuy. Chwilę później GieKSiarze dopięli swego za sprawą świetnej indywidualnej akcji Mateusza Michalskiego. Verveda w tempo podał do Michalskiego, a ten ścinając do środka z lewego skrzydła uderzył w okienko bramki Djaczenki. Wyrównująca bramka uskrzydliła katowicką ofensywę. W niedługim odstępie czasu szanse mieli Bepierszcz oraz Wronka. Bytomianom udało się przetrwać napór i odpowiedzieć. Najpierw nieskutecznie zza bramki próbował Radosław Sawicki, a chwilę później prowadzenie drużynie Polonii przywrócił Arkadiusz Karasiński po asyście Proczka oraz Karjalainena. Po tej bramce Polonia nie zamierzała się cofać, wręcz przeciwnie na kolejne minuty zamknęła GKS we własnej tercji. Dopiero po starciu Bepierszcza z Kamianieuemdo głosu doszła katowicka ofensywa. Kilkuminutowy zryw wykorzystał Lundegård, który dograł idealnie przed bramkę Djaczenki, a Dupuy dołożył kij zdobywając bramkę na 2:2. Na koniec tercji katowiczanie mogli dobić beniaminka, ale kapitalnie w bramce zachował się świetnie dysponowany dziś Djaczenko. Po 60-ciu minutach na tablicy widniał wynik 2:2, a to oznaczało dogrywkę.

GKS w tym sezonie poza regulaminowym czasem jeszcze nie wygrał, kibice jak i zawodnicy mieli wielką nadzieję na przełamanie złej passy. Już w pierwszej minucie dogrywki w sytuacji „oko w oko” z Djaczenką stanął Jacob Lundegård, ale ponownie górą ze starcia wyszedł Ukrainiec. Nie czekaliśmy długo na odpowiedź Polonii, bo szansę na gola zamienił Radosław Sawicki po asyście Kamila Górnego i Arkadiusza Karasińskiego. To już trzecia wygrana z rzędu drużyny z Bytomia na wyjeździe.

Wicemistrz lepszy od mistrza! GieKSa pewnie zgarnia trzy punkty

W meczu 11. kolejki TAURON Hokej Ligi obejrzeliśmy kapitalne widowisko. GKS Katowice w górniczych derbach pokonał GKS Tychy pewnie 3:0. Świetnie w mecz weszła drużyna GieKSy strzelając dwa gole w pierwszych pięciu minutach gry.

Świetnie mecz otworzyli gospodarze za sprawą pierwszej formacji punktując błędy GKS-u Tychy już w 16. sekundzie. Albin Runesson podał do atakującego tercję tyszan Grzegorza Pasiuta, który w tempo zagrał do nadjeżdżającego Patryka Wronki. Szybkie objęcie prowadzenia uskrzydliło drużynę z Katowic, która ponownie próbowała za sprawą Bartosza Fraszki zaskoczyć Fučíka.

Na drugiego gola kibice nie musieli długo czekać. Już w 5. minucie spotkania Zack Hoffman oddał strzał na bramkę Fučíka, który instynktownie sparował krążek, na który czekał Mateusz Michalski, zdobywając drugą bramkę dla GieKSy. Podrażnieni tyszanie co rusz próbowali odpowiedzieć, czy toza sprawą Matiasa Lehtonena czy Mateusza Gościńskiego, ale skutecznie bronił Eliasson.

Presja przyniosła efekt w postaci kary dla Pasiuta za spowodowanie upadku przeciwnika. Niestety dla drużyny z piwnego miasta przewaga liczebna nie przekładała się na okazje strzeleckie. Kłopoty zaczęły się mnożyć, kiedy cztery minuty po zakończeniu kary dla Pasiuta, to GieKSa miała grać w przewadze po karze nałożonej na Bartłomieja Jeziorskiego. Do końca tercji więcej bramek nie oglądaliśmy.

Na lód dużo bardziej zmotywowani wrócili tyszanie, zamykając rywali w ich tercji. Katowiczanie co rusz próbowali wyrzucić krążek z własnej tercji, ale kończyło się to uwolnieniami. Dopiero w 23. minucie niezłą kontrę wyprowadził Ian McNulty, ale przegrał pojedynek z Fučíkiem. Tyszanie nie mieli zamiaru zwalniać tempa, a czujność katowickiego bramkarza dwukrotnie sprawdzał Matias Lehtonen. Chwilę później tyską obronę postraszył duet Bepierszcz-Anderson. W 28. minucie GKS Tychy mógł złapać kontakt, lecz kapitalną podwójną interwencją popisał się świetnie dziś dysponowany Jesper Eliasson.

Dwie minuty później na tafli zaczęło się gotować, najpierw na ławkę kar zostali odesłani Knuutinen oraz Michalski. Po upływie zaledwie 38 sekund do starszego kolegi dołączył Viitanen. Grający w osłabieniu tyszanie znowu dali się złapać na karę, tym razem za uderzanie kijem przez Tomáša Fučíka. Do końca gry w przewadze GieKSa nie zagroziła specjalnie bramce tyszan. Ledwo spiker wypowiedział zdanie „drużyna GKS-u Tychy gra w pełnym zestawieniu”, a kibice zgromadzeni w „Satelicie” krzyknęli ze szczęścia. GKS Katowice za sprawą Stephena Andersona po raz trzeci skarcił gości. Pod koniec tercji przewagę optyczną na lodzie mieli tyszanie, ale nie potrafili tego przekuć na gole. Na koniec drugiej części meczu gorąco zrobiło się pod bramką Eliassona, kiedy to tyszanie ostrzeliwali Szweda. Wybawieniem dla katowickiej defensywy była syrena kończąca tercję.

Trzecią odsłonę rozpoczęliśmy podobnie, jak pierwszą. Tyszanie próbowali atakować, a GieKSiarze kontrować. Presja się opłaciła i w 44. minucie karę za spowodowanie upadku złapał Mateusz Bepierszcz. Drugi już raz w tym meczu GKS Tychy nie potrafił przekuć przewagi liczebnej w szanse na gola, bo pierwszy strzał ze strony formacji specjalnej posłanej na lód przez Pekkę Tirkkonena oglądaliśmy dopiero na 19sekund przed końcem przewagi.

Katowiczanie skutecznie uspokajali mecz, tym samym przybliżając się do zwycięstwa. Tyszanie nie mieli pomysłu na sforsowanie szyków obronnych Katowic i dopiero w 58. minucie dogodną okazję miał Henri Knuutinen, ale uderzył niecelnie. W odpowiedzi na próbę gości popędził Jean Dupuy, ale fantastyczną paradą popisał się Fučík. Kiedy wybrzmiał dźwięk syreny kończącej spotkanie, doszło jeszcze do awantury pomiędzy Viitanenem a Dupuyem, jednak na większe konsekwencje tego czynu było już za późno.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga