Piłka nożna
Górak: „Trener jest zderzakiem, którzy bierze się siebie krytykę”
Po zakończeniu spotkania z Polonią Warszawa odbyła się konferencja prasowa, w której wzięli udział trenerzy obu zespołów – Rafał Smalec oraz Rafał Górak.
Rafał Smalec: Opinia bardzo radosna będzie. Zwyciężyliśmy w bardzo trudnym meczu i warunkach do grania w piłkę. Zagraliśmy bardzo dobry mecz. Zasłużenie, mieliśmy kontrolę w spotkaniu. Mieliśmy dostateczną ilość sytuacji i mogliśmy zdobyć więcej bramek. Jestem niezmiernie zbudowany grą chłopaków. Tak sobie założyliśmy i z planu się wywiązaliśmy. Graliśmy bardzo fajnie w piłkę w trudnych warunkach. Dziękuję kibicom za doping mimo trudnych warunków również na trybunach. Starali się przebić przez głośny doping gospodarzy.
Pytanie: Czy teraz najtrudniejszy okres? Mecze co trzy dni licząc zaległy.
Smalec: Nie jest to komfortowa sytuacja. Oprócz spotkań to rozjazdy, mecz w Krakowie we wtorek o 21:00, powrót w środku nocy. Nie będziemy marudzić i narzekać. Musimy sprawnie wrócić, regeneracja i przygotowujemy się do meczu. Mamy cel zwyciężać, jest dobry moment. Postaramy się pomóc zawodnikom i będziemy gotowi.
Pytanie: Dziś Polonia nie chciał iść na wymianę ciosów, to był taki plan na mecz? Z kontrataku?
Smalec: Tak było w drugiej połowie, ale w pierwszej połowie nie graliśmy z kontry. Dobrze się utrzymywaliśmy przy piłce i mieliśmy okazje. W drugiej połowie wynik determinował nastawienie. Pewnie też się gubię w rozeznaniach z emocji, ale najważniejsze trzy punkty. Nie było nastawienia na kontrataki.
Pytanie o VAR.
Smalec: Sprawdzany był potencjalny karny. Kontakt w polu karnym, sytuacja lekko półśmieszna. Sędziowie stwierdzili, że był kontakt, ale za mały, żeby odgwizdać karnego. My się cały czas uczymy sędziowania, sędziowie się uczą też tego VAR-u.
***
Górak: Niestety – pierwsza połowa do zapomnienia, najsłabszy GKS w tym sezonie, zagraliśmy bardzo źle, to było fatalne widowisko z naszej strony. Druga połowa po impulsie i tym, co miało spowodować, że drużyna uwierzy, że wygramy. Weszli dobrze, ale jednak rywal wykorzystał sytuację na 2-0 i to spowodowało, że my waliliśmy głową mur, a przeciwnik umiejętnie się broni. Nie wykazaliśmy się niczym więcej, żadnym błyskiem w polu karnym. Wiele razy wykazaliśmy się nieskutecznością, ale to jest mało powiedziane. Sytuacje zawodnicy tej klasy powinni wykorzystywać. Kiksowaliśmy i nie zachowywaliśmy się tak, jak należy. Te strzały nie były na tyle groźne, żeby bramkarz nie wiadomo jak bronił. Zdaje sobie sprawę, że ja odpowiadam za zespół i mimo że niekiedy dużo zależy od piłkarzy, to trener jest tym zderzakiem, który bierze na siebie krytykę. Nie jest dobrze, nie punktujemy, parę razy byliśmy blisko, ale nie wygrywamy. Porażka zawsze jest i będzie z trenerem. Łatwo nie jest, ale trzeba brać się do roboty, bo liga jest w pełni. Drużyna, która ma potencjał nie gra na swoim poziomie.
Pytanie: Dlaczego nie wywieramy żadnej presji na rywalach przy wyrzutach z autu, kiedy przeciwnik jest na własnej połowie?
Górak: Mamy swoje założenia i tak się staramy grać.
Pytanie: Czy kadra nie jest źle skonstruowana? Wydaje się, że w środku pola jest ogrom zawodników, a na stoperze są z tym problemy, jak wypada jeden zawodnik. W napadzie również Bergier nie ma konkurencji.
Górak: Gramy na trzech środkowych obrońców. Wiemy, kto tą trójką jest, piątym jest Repka, który może grać, a szóstym to zawodnik z akademii. Nie wydaje mi się, żeby to był problem.
Pytanie: Mieliśmy w tym meczu ogrom dośrodkowań, z których nic nie wynikało. Taki był plan na mecz? Wyglądało to jak bicie głową w mur bez pomysłu.
Górak: Rzeczywiście to jest istotne. W polu karnym dużo dośrodkowań zawodnicy muszą wykazać się kunsztem, a wykazali się indolencją. Nie było to tak dobre lub niecelne. Wydaje mi się, że mieliśmy powyżej 20 prób strzałów.
Pytanie: Co się stało ze stałymi fragmentami po odejściu Szwargi? Nie zagrażamy i nie zdobywamy bramek.
Górak: Kwestia analizy dwóch lat, kiedy trenera nie było. Pracujemy, mamy rosłych zawodników, to jest tak, jak z bronieniem. Był sezon, kiedy straciliśmy tylko 1 bramkę, a teraz 2-3, a cały czas pracujemy tak samo. Ja również uważam, że ilość sytuacji powinna być większa.
Pytanie: Czy trener nie widzi, że pewna formuła się wyczerpała?
Górak: Nie czas na to, nie zastanawiałem się.
Pytanie. Prezes zadeklarował pełne wsparcie dla trenera w wywiadzie w tym tygodniu i określił, że tylko katastrofa może spowodować zmianę na pozycji trenera. Jest pan w stanie określić, co może kryć się pod tym słowem katastrofa?
Górak: Nie orientowałem się.
Pytanie: Kryzys po przerwie wrześniowej, co na to wpłynęło?
Górak: Zdecydowanym celem meczu są trzy punkty. Kiedy drużyna punktuje, to narracja jest inna. My trenerzy niekiedy możemy być zadowoleni z remisu, nawet można mieć na uwadze porażkę. Porażka zawsze wzmaga niepewność, nie jest dobrze, jak drużyna traci rozpęd. Niestety, teraz jest taka sytuacja, że tych sytuacji mamy naprawdę dużo, ale to determinował wynik. Kiedy się nie zdobywa bramek, to się nie wygrywa.
Pytanie: Potencjał, drużyna go ma, 16 sytuacji w drugiej połowie. Czemu w pierwszej tak nie graliśmy?
Górak: Fakt jest taki, że tak nie zagraliśmy jeszcze w tym sezonie tak, jak w pierwszej połowie. Dałem temu wyraz w szatni, byliśmy w stanie ten wynik obronić. Drużyna dobrze weszła na drugą połowę, niewykorzystana sytuacja, rywal wykorzystuje i już nogi drgają. Niestety, wiele piłek w pole karne, dzisiaj zabrakło zawodnika, który był w stanie w polu karnym zdobyć bramkę.
Pytanie dotyczące treningów strzeleckich, zamiast gierek wewnętrznych.
Górak: Proces treningowy do momentu, w którym jesteśmy. Mamy na dole w szatni mentalne zgliszcza. Trzeba podnieść i dopingować. Nie usprawiedliwiać, ale najnormalniej po męsku trzeba sobie powiedzieć, co nie działa i stanąć naprzeciw wszelkim niedogodnością. Zdaję sobie sprawę, że zawodzimy i musimy sobie z tym poradzić.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Maks
27 października 2023 at 20:50
Wypier….nieudaczniku…
Kato
28 października 2023 at 07:48
Gada jak polityk na konferencji.
Dla czego „zderzak” nie wyszedł do kibiców aby ich wysłuchać.
Aby przetrzymać dany mu czas należy stworzyć problemy (bo było przecież już dobrze) i następnie zająć się ich rozwiązaniem. Teraz zajmuje się poszukiwaniem przyczyn. Pewno kiedyś rozwiąże te problemy które sam stworzył i wróci na bezpieczny środek tabeli. Tak w koło się to toczy, bo tak się ma to toczyć.
Szkoda kibiców co chcą oglądać widowisko sportowe a nie jakąś gabinetową układankę. Na to co reprezentują nie idzie już patrzeć.
Piki
27 października 2023 at 21:07
No nic , czekamy na katastrofę … a swoją drogą mógł p. Rafał zapisać się dobrze w pamięci kibiców , a tak pozostanie niesmak i skojarzenie z żałosnym brakiem klasy
Kato
29 października 2023 at 09:16
Chyba komuś zależy na zmniejszeniu frekwencji na Bukowej ???
dzbanek
28 października 2023 at 00:35
Pan Rafal G. ma taki mikser i w zaleznosci od pytania uruchamia odpowiedni bit.
Gostek ma gadane.
3kolory
28 października 2023 at 11:59
Ten pan Górak powiedział tak :”drużyna, która ma potencjał nie gra na swoim poziomie”
A ja myślę tak … ta drużyna ma potencjał ale nie ma trenera
I ten facet wie że jak go zwolnią albo sam to zrobi to już roboty szybko nie znajdzie bo kto by go chciał???!!!
pavulon
28 października 2023 at 19:17
ten zderzak jest do wymiany qur..a