Piłka nożna
[KONFERENCJA] Górak: „Smucę się z tymi, co spadają i gratuluję tym, co awansują”
Po zremisowanym meczu w Chojnicach ze zdegradowaną Chojniczanką odbyła się konferencja prasowa z udziałem trenerów obu drużyn – Rafała Góraka oraz Krzysztofa Brede.
Rafał Górak: Mecz otwarty. To było trudne spotkanie mentalnie dla zespołu, ale należy na pewno pracować, aby takie spotkania wygrywać. Nie udało nam się – byliśmy blisko, prowadziliśmy 3-2, była końcówka meczu. Powinniśmy taki wynik jak już nie dowieźć, to pewnie wcześniej podwyższyć, bo rzeczywiście tych sytuacji czystych mieliśmy dość sporo i tego żal. Powinny tutaj być trzy punkty należeć do GKS-u Katowice.
Zakończył się sezon i trzeba sobie powiedzieć, że na pewno smutek w drużynach, które opuszczają pierwszą ligę, ogromna radość tych, co awansują do Ekstraklasy. Na pewno się smucę z tymi, co opuszczają, i gratuluję tym, co awansowały. Również jeszcze pasjonujące na pewno będą baraże o te trzecie miejsce w Ekstraklasie. To piękna taka zajawka i chęć do tego, żeby w przyszłym sezonie może powalczyć w Katowicach o to, aby te emocje również u nas były w walce o najwyższe cele. W tym sezonie zajęliśmy 10. miejsce. Ktoś może być rozczarowany, ktoś może być zadowolony, ktoś może mówić, co zrealizowaliśmy, a czego nie. Natomiast rzeczywiście GKS Katowice w pierwszej lidze w przyszłym sezonie będzie grał.
Ja sobie zdaję doskonale sprawę, jak mocno kibice chcieliby, aby GKS w końcu walczył o Ekstraklasę. Wiem, że ta ich frustracja na poziomie pierwszej ligi jest duża, ale wydaje mi się, że jakieś światełko takiej nadziei, aby o to powalczyć, jest i mam nadzieję, że to będzie ten przyszły sezon. Na pewno trochę przebudowanie i na pewno z nową energią przystąpimy do tego, aby po prostu dobrze grać. Chciałem bardzo mocno pogratulować swojemu zespołowi za ten rok. To nie był łatwy rok z różnych względów, kto śledził sytuację w GKS-ie, wie, że dużo się u nas działo i to były również trudne momenty, ale drużyna naprawdę robiła, co mogła. Zawsze mogłem na nich liczyć, mimo że sytuacje też były trudne. Bardzo mocno też mnie wspierała. Wspierała siebie nawzajem i dało to, to co dało. Jeszcze raz im gratuluję, jestem szczęśliwy, że w taki sposób mogę z nimi pracować, bo to jest grupa bardzo zdyscyplinowanych, chętnych do pracy, młodych ludzi, a że niekiedy nie wychodzi… No tak to ten, co raz postawił nogę na boisku, to wie, że nagle się okazuje, że to nie jest takie łatwe, kiedy już trzeba grać. Także dzięki chłopaki za sezon, a dzisiaj musimy troszeczkę na pewno odpocząć. Dziękuję.
***
Krzysztof Brede: Na początku próba takich przeprosin, za to, że nie udało nam się zrealizować celu, którym było utrzymanie się w pierwszej lidze. Wszystko wydawało się, że jest podporządkowane ku temu. Dużo optymizmu było po okresie przygotowawczym. Początek ligi optymistyczny, a później wszystko się odwracało. Wiele wniosków, na pewno wiele tych takich analitycznych wniosków, dlaczego tak się stało. Tabela nie kłamie. Tabela to fakt. Zakończyliśmy na przedostatnim miejscu i mamy spadek. Na pewno duża złość i smutek. Taka jest piłka nożna. Na pewno czekają nas takie trudne decyzje, trudne chwile. Na pewno przebudowa tego wszystkiego, co mamy i zaczęcie od początku w drugiej lidze z nowymi celami i z nowymi na pewno nadziejami. Porażka w sporcie na pewno jest trudna, tylko silny i mocny z porażką sobie umie radzić i wyciągać z nich wnioski i przekuć ją w sukces. Wierzę, że właśnie ta porażka, której doznaliśmy, nauczy nas jeszcze większego szacunku do tego, co robimy. Szacunku do tych ludzi, którzy stwarzają nam te warunki i przede wszystkim szacunku do siebie samych jako piłkarzy, trenerzy i wszyscy, cały ten sztab, który jest wokół tego. Na pewno podsumowań można by było robić wiele i wiele tych wniosków podawać, ale one są ważne dla mnie i trenerów, a dla kibiców pewnie najważniejsze jest to, że nie zobaczą Chojniczanki w przyszłym sezonie w pierwszej lidze i to jest smutek. Jeszcze raz przepraszamy z trenerem za swoją postawę w tej rundzie. Przede wszystkim, że spadliśmy. No i cóż, trzeba zakasać rękawy i nie tracić ani jednego dnia na to, żeby było źle, tylko żeby było dobrze. Trzeba pracować i tyle nam pozostaje. Wiem, że słowa, które dzisiaj wypowiem, nie będą jakieś wiążące i dające od razu wiarę. Muszą to być czyny i musimy mocno w klubie popracować nad tym wszystkim, co nas czeka. Wierzę w to, widzę zapał ludzi, widzę taką determinację i chęć rewanżu i z tego bardzo się cieszę. Piłkarze na pewno potrzebują odpoczynek, urlopów, bo obciążenie psychiczne było bardzo duże i też na pewno przeżyli to. Także kilka dni odpocząć, a później dalej pracować. Dziękuję bardzo.
Pytanie. Panie trenerze koniec sezonu to początek nowego. Jak pan nazwie to, co się wydarzy w przerwie między rozgrywkami? To będzie rewolucja? Trzęsienie ziemi? Może jakieś inne określenie pan czuje?
Brede: Rozpoczęcie wszystkiego od nowa.
Pytanie. Pytanie dotyczące kształtu sztabu szkoleniowego. Czy to z własnej woli, czy niekoniecznie są pogłoski o zmianach w pana otoczeniu?
Brede: Przede wszystkim wymaga to komentarza trzech zainteresowanych, bo to oni są dorośli i to oni muszą podejmować decyzję. Ja przychodząc do Chojnic, postawiłem na Piotra, którego zabrałem jako mojego byłego zawodnika, Tomka otrzymałem po wcześniejszych sztabach, no i Paweł był również we wcześniejszych sztabach i też wcześniej ze mną pracował tutaj za mojej pierwszej kadencji. Podjęli takie decyzje, moje decyzje były jakby trochę inne i decyzję są pewnie troszkę inne. Oni gdzieś tam są rozgoryczeni tym wszystkim, muszę powiedzieć, że ten sztab pracował naprawdę bardzo solidnie i ja nie mogę im zarzucić tej pracy, tego poświęcenia, wręcz nawet w ostatnich dniach jak patrzyłem, to widziałem w ich oczach i zachowaniu taką frustrację, są to ludzie charakterni, którzy naprawdę mają ten charakter. Piotrek miał taki na boisku i tutaj Tomek myślę, że też wykazywał się tym charakterem i Paweł również. Myślę, że po prostu pewne rzeczy są dla nich ciężkie do zrozumienia, bo nastawili się na taką owocną pracę, która przyniesie zamierzony cel, a ona nie przyniosła i tak jak niektórzy radzą sobie z tym inaczej. Oni bardzo to przeżyli i podjęli takie decyzje, to są ich decyzje – szczególnie Pawła i Piotrka, Tomek też z nim rozmawiałem i też taką podejmuje, tych czynników ja kilka znam, ale to są ich sprawy. Zawsze są plusy, minusy i każdy ma swoje spojrzenie. Jesteśmy dorośli i nie mogę namawiać kogoś do współpracy, szanuję ich decyzję. Rozpocząłem poszukiwania, czasu jest mało. Na pewno będziemy mieli inny sztab. Nie zarzucę braku wiedzy i zaangażowania tym ludziom. Nie mam im nic do zarzucenia, zawsze byli punktualnie i przygotowani do zadań, które im nakreśliłem. Dziękuję im za współpracę, byłem zadowolony z tego. Każdemu życzę powodzenia. Może kiedyś jeszcze będę z którymś współpracował w sztabie. Myślę, że ich decyzje mają mocny wpływ na to, jak walczyliśmy o ten cel. Starałem się natchnąć ich pozytywem, ale po negatywnej serii się nie udało. Tacy jesteśmy jako trenerzy, że bierzemy niektóre rzeczy do siebie. To jest po prostu porażka, ale życie w piłce jest brutalne i aktualnie jest trudny czas. Nie chcę za dużo mówić, bo później ktoś będzie miał pretensje i żale. Myślę, że milczenie jest tutaj najlepszą oznaką przyzwoitości i inteligencji.
Pytanie. Plan na najbliższe dni.
Brede: 19 czerwca zaczynamy wszystko na nowo i w innym kształcie i od tego dnia będziemy chcieli mieć więcej optymizmu. Będę miał bezpośredni wpływ na to, co będzie się działo. Nie ja budowałem od zera ten zespół, w niektórych momentach nie podobał mi się charakter niektórych. To, co będę chciał robić na treningach, musi być dla zawodników dobre.
Pytanie. Pytanie do ostatnich zdań. Czy wszyscy zrobiliśmy wszystko, abyśmy się utrzymali? Widziałem wszystkie sparingi i to był zupełnie inny zespół niż wiosną.
Brede: Nie zrobiliśmy wszystkiego, zawiedliśmy sportowo. Tutaj wiele czynników zadecydowało. Gdybyśmy zrobili wszystko, to na pewno byśmy się utrzymali, ale tak jak powiedziałem – dużo nadziei po tych grach kontrolnych, ale to jak widać inna stawka, inne boisko. Do tego ta cała presja, na pewno coś innego niż gry kontrole i na pewno nie zrobiliśmy wszystkiego i nie ma co się czarować. Wiele rzeczy po drodze zabrakło i się rozjechało. Analizując to wszystko, widzimy pewne rzeczy, ale nie byliśmy w stanie wszyscy razem stworzyć całości takiej, aby o to utrzymanie się pokusić. Walczyliśmy na pewno. To nie jest tak, że drużyna nie była przygotowana i nie chciała. Niektórzy celowali, że może środek tabeli jest do zrobienia, tak jak jest aktualnie usytuowany GKS Katowice. Fakt nas dotknął – nie zrobiliśmy wszystkiego i się nie utrzymaliśmy.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Solski
3 czerwca 2023 at 22:14
„Lecisz Pan, i robisz pod siebie” – Człowieku, ucz się tej ligi, ale gdzie indziej.
Za awans z II ligi dzięki, pomimo że o rok wczesniej powinien być. Za ostatnie 2 sezony powinieneś chłopie przeprosić. Uczyć się można w IV, III, ale w I po prostu trzeba zapierdzielać. Nie masz człowieku podstaw do prowadzenia zespołu który ma walczyć o ekstraklasę. Piłka nożna to nie łyżwiarstwo figurowe i utaj punktów nie ma za wrażenia artystyczne. Mam nadzieję, że Twój następca szybko to skuma.
Joker
3 czerwca 2023 at 23:37
Trener fajny, ale maks.ma 1 ligę. Drużyna bez pomysłu na grę i bez koncepcji. Taki Ruch wchodzi jaki beniaminek a my dalej się uczymy. Brak lidera, szybkości grze, dokładnych podań… Co rok to samo…
PołudnioweK-ce
3 czerwca 2023 at 23:52
Panowie pora jębnąć ”pięścią w stół”… a najlepiej go wywrócić i wyciepnąć za okno jak nie napisze kto i z kim tak robi.Mamy rok czasu na pożegnanie Bukowej i powitanie nowego stadionu.Niestety mam wrażenie graniczące z pewnością że z tym trenerem (pisze to tylko z szacunku do człowieka) nie osiągnięmy wyznaczonych przez nas celów. Prezydent Krupa pare dni temu wspominał że celem jest awans sekcji piłkarskiej męskiej do ekstraklasy. Jako wierny kibic, podatnik i mieszkaniec mojego pięknego miasta Katowice oczekuje od prezydenta jako defacto szefa klubu rozpędzenia tej machiny. Amen
Bolo
5 czerwca 2023 at 13:28
Masz rację.Oni nas będą robić w ciula przez całe lata byleby kasa była.
dzbanek
4 czerwca 2023 at 00:21
Mnie chce sie juz tylko wyc. Nawet Chrobry lepszy. Miejsce 10 z 18.
To jest dno dna.
Zaraz bedzie 20 rok kopania sie po dupach i szwedania poza Ekstraklasa.
Dobrze,ze chociaz hokej ciutke oslodzil te katastrofe.
Przerobilismy od ch… trenerow i grajkow, i ciagle to samo.
Odnosze wrazenie,ze GKS Katowice jest jak urzad miejski, gdzie ludzie przychodza odbic kenkarte, odwalic etat i finito. Ambicje jak w urzedzie prace, emocje jak na grzybobraniu.
Za rok bede zapewnie pisac takie same beznadziejne zale.
JPRD.
Irishman
4 czerwca 2023 at 01:13
Panie Prezydencie! Podobno politykom nie należy wierzyć. Ja jednak zaryzykuję i Panu uwierzę. Tak więc czekam na konkretne działania. PERSONALNE!!! Bo nie sądzi Pan, że to wstyd dla Pana i mojego miasta, gdy jeden beniaminek właśnie awansował, drugi będzie o to walczył, a my? Co dalej mamy się uczyć tej I ligi? Mamy być zadowoleni z tego 10-tego miejsca w tej „zacnej” I lidze? Mnie, katowiczaninowi, kochającemu swoje miasto jest jednak wstyd!
Poldek
4 czerwca 2023 at 08:34
„Na pewno trochę przebudowanie i na pewno z nową energią przystąpimy do tego, aby po prostu dobrze grać…” Przystąpimy ??? Chłopie , nawet nie myśl o tym przez chwilę, że ty tu jeszcze będziesz . Wstydu nie masz i honoru za grosz
Kato
4 czerwca 2023 at 13:47
Mi się wydaje że trener zostanie i w przyszłym sezonie zawalczy o awans. Uważam że ta drużyna da radę. Co dalej, pewno duże zmiany i reorganizacja. Właściciel (miasto) gdy przymusi (postawi takie cele) to awans będzie. Zgadzam się że obecny trener nie podoła prowadzić po awansie drużyny, ale ma na to jeszcze sezon (kontrakt) i może go zakończyć w pozytywny sposób.
Może się zresztą mylę. Teraz wakacje. Wszystkim kibicom udanego wypoczynku.
Achim
4 czerwca 2023 at 19:31
Jak zmiana trenera to na „konkret”, żeby było bez nauki „tej ligi”. Do Góraka szacun. (czy był hamulec z miasta? tego niewiymy). Walczymy!!!
stefek
4 czerwca 2023 at 22:31
czytam i nie wierze co ten czlowiek wygaduje…nawet jezeli to miasto sterowalo wynikami i kazalo oddawac mecze to ten trener ktory sie na to zgodzil i wzial to na klate powinien odejsc i nie pojawiac sie wiecej w Kato…przyklad Poloni Wawa pokazuje ze jednak tylko z prywatnym i rozsadnym wlascicielem przy naturalnie pomocy miasta moga przychodzic efekty…nie wspomonajac juz o casusie smrodkow ktorzy upokarzaja nas na kazdym kroku a wygrana u nas i frekwencja na meczu pokazaly ze wcale tego sezonu nie musielismy tak spierdolic
Kato
4 czerwca 2023 at 22:52
Na razie właścicielem jest miasto i widoków na prywatnego nie ma.
Taka jest teraźniejszość.
Jeżeli nie ma kategorycznie określonego celu awansu to trudno wymagać od trenera ambicji wygrywania. Dlugo już czekamy i z różnymi trenerami.
Pewnie że konkret trener będzie grał o najwyższe cele ale… tu wracamy do właściciela.
Bolo
5 czerwca 2023 at 13:30
Wynika z tego że w przyszłym sezonie uczymy się dalej.TO SIE NIE DZIEJE !!!
Sonny91
5 czerwca 2023 at 17:40
Panowie spokojnie!
Wiem ze 99% z Was chce wylotu Góraka co popieram jednak ktoś zauważył bardzo słaby poziom naszych grajków i zainterweniował wkoncu!. Druga sprawa według Wyborczej Górak pozostanie trenerem Gieksy jednak tym razem cel minimum mają być baraże o Ekstraklase. Dla mnie wygląda to ciekawie bo dowiemy się komu nie zależało przez osatnie lata na awansie do Ekstraklasy, Miastu? czy Trenerowi? wraz z paroma grajkami.
Irishman
6 czerwca 2023 at 11:35
@Sony ale jak mamy być spokojni?!?!?! Chłop, który ciągle papla jaki to zaszczyt grać w tej I lidze, który chciał się jej uczyć (ale się chyba nie nauczył, bo zajął gorsze miejsce) ma walczyć o jakiś awans? No co z tego, że mu postawią ambitny cel? To kurcze równie dobrze mnie można by postawić cela, ze mam przebiec maraton! A co gorsza, jak on teraz będzie decydował z kim przedłużyć albo podpisać kontrakt, to jego następca, który przyjdzie najpóźniej za rok za Chiny tego szybko nie wyprostuje i STRACIMY KOLEJNE LATA!!! Ma to tylko sens, jeśli Miasto przewiduje poważne opóźnienie w budowie stadionu. Bo jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, to prędzej można się spodziewać, że będziemy na jego otwarcie odbędzie się tu jakiś mecz II ligi niż Ekstraklasy!
Piko
6 czerwca 2023 at 14:33
Czekamy na nagłówek : „Rafał Górak nie jest już trenerem GKS Katowice”