Piłka nożna
[KONFERENCJA] Górak: „Smucę się z tymi, co spadają i gratuluję tym, co awansują”
Po zremisowanym meczu w Chojnicach ze zdegradowaną Chojniczanką odbyła się konferencja prasowa z udziałem trenerów obu drużyn – Rafała Góraka oraz Krzysztofa Brede.
Rafał Górak: Mecz otwarty. To było trudne spotkanie mentalnie dla zespołu, ale należy na pewno pracować, aby takie spotkania wygrywać. Nie udało nam się – byliśmy blisko, prowadziliśmy 3-2, była końcówka meczu. Powinniśmy taki wynik jak już nie dowieźć, to pewnie wcześniej podwyższyć, bo rzeczywiście tych sytuacji czystych mieliśmy dość sporo i tego żal. Powinny tutaj być trzy punkty należeć do GKS-u Katowice.
Zakończył się sezon i trzeba sobie powiedzieć, że na pewno smutek w drużynach, które opuszczają pierwszą ligę, ogromna radość tych, co awansują do Ekstraklasy. Na pewno się smucę z tymi, co opuszczają, i gratuluję tym, co awansowały. Również jeszcze pasjonujące na pewno będą baraże o te trzecie miejsce w Ekstraklasie. To piękna taka zajawka i chęć do tego, żeby w przyszłym sezonie może powalczyć w Katowicach o to, aby te emocje również u nas były w walce o najwyższe cele. W tym sezonie zajęliśmy 10. miejsce. Ktoś może być rozczarowany, ktoś może być zadowolony, ktoś może mówić, co zrealizowaliśmy, a czego nie. Natomiast rzeczywiście GKS Katowice w pierwszej lidze w przyszłym sezonie będzie grał.
Ja sobie zdaję doskonale sprawę, jak mocno kibice chcieliby, aby GKS w końcu walczył o Ekstraklasę. Wiem, że ta ich frustracja na poziomie pierwszej ligi jest duża, ale wydaje mi się, że jakieś światełko takiej nadziei, aby o to powalczyć, jest i mam nadzieję, że to będzie ten przyszły sezon. Na pewno trochę przebudowanie i na pewno z nową energią przystąpimy do tego, aby po prostu dobrze grać. Chciałem bardzo mocno pogratulować swojemu zespołowi za ten rok. To nie był łatwy rok z różnych względów, kto śledził sytuację w GKS-ie, wie, że dużo się u nas działo i to były również trudne momenty, ale drużyna naprawdę robiła, co mogła. Zawsze mogłem na nich liczyć, mimo że sytuacje też były trudne. Bardzo mocno też mnie wspierała. Wspierała siebie nawzajem i dało to, to co dało. Jeszcze raz im gratuluję, jestem szczęśliwy, że w taki sposób mogę z nimi pracować, bo to jest grupa bardzo zdyscyplinowanych, chętnych do pracy, młodych ludzi, a że niekiedy nie wychodzi… No tak to ten, co raz postawił nogę na boisku, to wie, że nagle się okazuje, że to nie jest takie łatwe, kiedy już trzeba grać. Także dzięki chłopaki za sezon, a dzisiaj musimy troszeczkę na pewno odpocząć. Dziękuję.
***
Krzysztof Brede: Na początku próba takich przeprosin, za to, że nie udało nam się zrealizować celu, którym było utrzymanie się w pierwszej lidze. Wszystko wydawało się, że jest podporządkowane ku temu. Dużo optymizmu było po okresie przygotowawczym. Początek ligi optymistyczny, a później wszystko się odwracało. Wiele wniosków, na pewno wiele tych takich analitycznych wniosków, dlaczego tak się stało. Tabela nie kłamie. Tabela to fakt. Zakończyliśmy na przedostatnim miejscu i mamy spadek. Na pewno duża złość i smutek. Taka jest piłka nożna. Na pewno czekają nas takie trudne decyzje, trudne chwile. Na pewno przebudowa tego wszystkiego, co mamy i zaczęcie od początku w drugiej lidze z nowymi celami i z nowymi na pewno nadziejami. Porażka w sporcie na pewno jest trudna, tylko silny i mocny z porażką sobie umie radzić i wyciągać z nich wnioski i przekuć ją w sukces. Wierzę, że właśnie ta porażka, której doznaliśmy, nauczy nas jeszcze większego szacunku do tego, co robimy. Szacunku do tych ludzi, którzy stwarzają nam te warunki i przede wszystkim szacunku do siebie samych jako piłkarzy, trenerzy i wszyscy, cały ten sztab, który jest wokół tego. Na pewno podsumowań można by było robić wiele i wiele tych wniosków podawać, ale one są ważne dla mnie i trenerów, a dla kibiców pewnie najważniejsze jest to, że nie zobaczą Chojniczanki w przyszłym sezonie w pierwszej lidze i to jest smutek. Jeszcze raz przepraszamy z trenerem za swoją postawę w tej rundzie. Przede wszystkim, że spadliśmy. No i cóż, trzeba zakasać rękawy i nie tracić ani jednego dnia na to, żeby było źle, tylko żeby było dobrze. Trzeba pracować i tyle nam pozostaje. Wiem, że słowa, które dzisiaj wypowiem, nie będą jakieś wiążące i dające od razu wiarę. Muszą to być czyny i musimy mocno w klubie popracować nad tym wszystkim, co nas czeka. Wierzę w to, widzę zapał ludzi, widzę taką determinację i chęć rewanżu i z tego bardzo się cieszę. Piłkarze na pewno potrzebują odpoczynek, urlopów, bo obciążenie psychiczne było bardzo duże i też na pewno przeżyli to. Także kilka dni odpocząć, a później dalej pracować. Dziękuję bardzo.
Pytanie. Panie trenerze koniec sezonu to początek nowego. Jak pan nazwie to, co się wydarzy w przerwie między rozgrywkami? To będzie rewolucja? Trzęsienie ziemi? Może jakieś inne określenie pan czuje?
Brede: Rozpoczęcie wszystkiego od nowa.
Pytanie. Pytanie dotyczące kształtu sztabu szkoleniowego. Czy to z własnej woli, czy niekoniecznie są pogłoski o zmianach w pana otoczeniu?
Brede: Przede wszystkim wymaga to komentarza trzech zainteresowanych, bo to oni są dorośli i to oni muszą podejmować decyzję. Ja przychodząc do Chojnic, postawiłem na Piotra, którego zabrałem jako mojego byłego zawodnika, Tomka otrzymałem po wcześniejszych sztabach, no i Paweł był również we wcześniejszych sztabach i też wcześniej ze mną pracował tutaj za mojej pierwszej kadencji. Podjęli takie decyzje, moje decyzje były jakby trochę inne i decyzję są pewnie troszkę inne. Oni gdzieś tam są rozgoryczeni tym wszystkim, muszę powiedzieć, że ten sztab pracował naprawdę bardzo solidnie i ja nie mogę im zarzucić tej pracy, tego poświęcenia, wręcz nawet w ostatnich dniach jak patrzyłem, to widziałem w ich oczach i zachowaniu taką frustrację, są to ludzie charakterni, którzy naprawdę mają ten charakter. Piotrek miał taki na boisku i tutaj Tomek myślę, że też wykazywał się tym charakterem i Paweł również. Myślę, że po prostu pewne rzeczy są dla nich ciężkie do zrozumienia, bo nastawili się na taką owocną pracę, która przyniesie zamierzony cel, a ona nie przyniosła i tak jak niektórzy radzą sobie z tym inaczej. Oni bardzo to przeżyli i podjęli takie decyzje, to są ich decyzje – szczególnie Pawła i Piotrka, Tomek też z nim rozmawiałem i też taką podejmuje, tych czynników ja kilka znam, ale to są ich sprawy. Zawsze są plusy, minusy i każdy ma swoje spojrzenie. Jesteśmy dorośli i nie mogę namawiać kogoś do współpracy, szanuję ich decyzję. Rozpocząłem poszukiwania, czasu jest mało. Na pewno będziemy mieli inny sztab. Nie zarzucę braku wiedzy i zaangażowania tym ludziom. Nie mam im nic do zarzucenia, zawsze byli punktualnie i przygotowani do zadań, które im nakreśliłem. Dziękuję im za współpracę, byłem zadowolony z tego. Każdemu życzę powodzenia. Może kiedyś jeszcze będę z którymś współpracował w sztabie. Myślę, że ich decyzje mają mocny wpływ na to, jak walczyliśmy o ten cel. Starałem się natchnąć ich pozytywem, ale po negatywnej serii się nie udało. Tacy jesteśmy jako trenerzy, że bierzemy niektóre rzeczy do siebie. To jest po prostu porażka, ale życie w piłce jest brutalne i aktualnie jest trudny czas. Nie chcę za dużo mówić, bo później ktoś będzie miał pretensje i żale. Myślę, że milczenie jest tutaj najlepszą oznaką przyzwoitości i inteligencji.
Pytanie. Plan na najbliższe dni.
Brede: 19 czerwca zaczynamy wszystko na nowo i w innym kształcie i od tego dnia będziemy chcieli mieć więcej optymizmu. Będę miał bezpośredni wpływ na to, co będzie się działo. Nie ja budowałem od zera ten zespół, w niektórych momentach nie podobał mi się charakter niektórych. To, co będę chciał robić na treningach, musi być dla zawodników dobre.
Pytanie. Pytanie do ostatnich zdań. Czy wszyscy zrobiliśmy wszystko, abyśmy się utrzymali? Widziałem wszystkie sparingi i to był zupełnie inny zespół niż wiosną.
Brede: Nie zrobiliśmy wszystkiego, zawiedliśmy sportowo. Tutaj wiele czynników zadecydowało. Gdybyśmy zrobili wszystko, to na pewno byśmy się utrzymali, ale tak jak powiedziałem – dużo nadziei po tych grach kontrolnych, ale to jak widać inna stawka, inne boisko. Do tego ta cała presja, na pewno coś innego niż gry kontrole i na pewno nie zrobiliśmy wszystkiego i nie ma co się czarować. Wiele rzeczy po drodze zabrakło i się rozjechało. Analizując to wszystko, widzimy pewne rzeczy, ale nie byliśmy w stanie wszyscy razem stworzyć całości takiej, aby o to utrzymanie się pokusić. Walczyliśmy na pewno. To nie jest tak, że drużyna nie była przygotowana i nie chciała. Niektórzy celowali, że może środek tabeli jest do zrobienia, tak jak jest aktualnie usytuowany GKS Katowice. Fakt nas dotknął – nie zrobiliśmy wszystkiego i się nie utrzymaliśmy.
Felietony Piłka nożna
Dawid Kudła GKS!
Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.
W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.
Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.
Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.
Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.
Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.
Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.
Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.
GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.
Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.
W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.
W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.
Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.
Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.
Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.
A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!
Kibice Piłka nożna
Wyjazdy kibiców GKS Katowice – wiosna 2026
Zapraszamy do podsumowania wyjazdów w rundzie wiosennej sezonu 2025/26 w wykonaniu kibiców GKS Katowice.
Tradycyjnie należy zacząć od turnieju halowego Spodek Super Cup, który rozgrywany był w styczniu. Frekwencja wyniosła ponad 6500 widzów. GieKSa, jak co roku, wystawiła największy młyn, liczący 1200 osób. Drugim najliczniejszym składem był Górnik Zabrze, który zawitał w 900 gardeł. Warto odnotować, że Torcida obok GKS to jedyna kibicowska kapela, która wystąpiła we wszystkich edycjach Spodka (licząc od 1995 roku). Trzecią najliczniejszą ekipą był ROW Rybnik, który zasiadł po naszej prawej stronie w sile 132 Gladiatorów. W 100 osób obecny był JKS Jarosław, który spóźniony zasiadł w naszym młynie oraz Wisłoka Dębica, która przyjechała w 40 fanatyków. Symbolicznie zameldowała się również Wieczysta Kraków, która miała 10 przedstawicieli z flagą.
W połowie stycznia nasza hokejowa duma ponownie mogła reprezentować Polskę na arenie międzynarodowej w Pucharze Kontynentalnym, który rozgrywany był w Nottingham. Przez trzy dni rywalizacji graliśmy kolejno z HK Mogo (Łotwa), gospodarzami Nottingham Panthers oraz Herning Blue Fox (Dania). W trakcie tego maratonu spotkań hokeiści mogli liczyć na doping 500 Trójkolorowych fanatyków, a GieKSa UK zorganizowała przemarsz ulicami Nottingham.
Z końcem stycznia przyszło nam jechać na pierwszy wyjazd w rundzie wiosennej. Do Lubina w piątek wybrało się 485 fanatyków, w tym 1 kibic Banika Ostrava. Piłkarze odnieśli ważne zwycięstwo 2:0, a na meczu zadebiutowała machajka „GieKSa Banik” z okazji 30-lecia zgody, którą będziemy świętowali cały 2026 rok.
Pod koniec lutego graliśmy w Gdyni. W niedzielę do Trójmiasta wybrało się 688 osób, w tym 1 fan JKS Jarosław. Niestety, przez opóźnienia, bramkę naszych zawodników w 34. sekundzie świętowaliśmy pod bramami otoczni przez policję. Weszliśmy w 15. minucie, a Arka wygrała 2:1.
Na początku marca pojechaliśmy pierwszy raz w historii do Radomia, który po kilkunastu latach doczekał się otwarcia sektora gościa i końca wieloletniej budowy stadionu. W niedzielne popołudnie stawiło się 751 GieKSiarzy, w tym 16 Świrów z Jarosławia. Był to komplet i z automatu nasz najlepszy wyjazd w historii do Radomia. GKS wygrał 1:0.
W połowie marca „po raz trzeci” graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na wyjazd w środku tygodnia zdecydowało się 259 GieKSiarzy, w tym 2 fanów Banika Ostrava. Niestety zbiegło się to z informacją o śmierci Sissiego. Transparentem w Białymstoku oddaliśmy mu hołd. Jagiellonia była lepsza na boisku i wygrała 2:1.
Już w niedzielę, zaledwie cztery dni po Białymstoku, graliśmy na stadionie Pasów. Była to nasza pierwsza wizyta na Cracovii po 13 latach. Dzięki dodatkowej puli biletów mogliśmy się pokazać w 1128 osób, w tym 50 Banik Ostrava. Była to nasza najliczniejsza wizyta w historii na stadionie KSC. Drużyna dość nieoczekiwania przegrała 0:1.
Chwilę później, bo w czwartek 9 kwietnia, graliśmy półfinał Pucharu Polski. Wybraliśmy się w 400 osób, w tym 5 kibiców Banika Ostrava i 1 fan JKS Jarosław. Piłkarze walczyli do końca, jednak seria jedenastek sprawiła, że to RKS pojechał na Stadion Narodowy do Warszawy.
Niestety nie było czasu na przeżywanie rozczarowania bo jechaliśmy do Poznania na mecz z Mistrzem Polski. Na Bułgarskiej zameldowało się 740 GieKSiarzy, w tym 2 Banik i 1 JKS. Na murawie padł remis 3:3.
Pod koniec kwietnia graliśmy w Kielcach, a Koroniarze udostępnili nam dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na mecz wybrało się 1281 fanów GieKSy, w tym 1 przedstawiciel FCB, co jest naszym rekordem wyjazdowym w Kielcach. Na trybunach zaprezentowaliśmy choreografię „Ultras” w asyście pirotechniki, a na murawie padł remis 1:1.
W maju graliśmy derby z Piastem Gliwice i tu też mogliśmy liczyć na dodatkową pulę biletów. Ostatecznie na wyjeździe zameldowało się 1322 GieKSiarzy, w tym 25 Banik i 1 JKS, co było naszym najlepszym wyjazdem w historii do Gliwic. Na murawie 0:0.
Z końcem maja przyszło coś, o czym nikt w lutym nie miał prawa marzyć. Do Szczecina pojechało 990 osób, które świętowały powrót po 23 latach do Europy! W tej liczbie nie zabrakło 8 Świrów i 2 Chacharów. W pierwszej połowie wszyscy byliśmy ubrani na żółto, a w drugiej części na biało, co było kolejnym elementem obchodów 30-lecia Przyjaźni z Banikiem. Towarzyszył temu transparent: Jedni liczą korzyści, my wspólne lata – GieKSa & Banik do końca świata”. Był to nasz najlepszy wyjazd w historii do Szczecina.
Łącznie na wszystkich 20 wyjazdach w sezonie 2025/26 pojawiło się 17923 GieKSiarzy. Komplet wojaży zaliczyło co najmniej 38 osób – gratulujemy!
Wiosną GieKSiarze regularnie wspierali Banik na wszystkich wyjazdach, o ile GieKSa nie grała swojego meczu. Byliśmy między innymi w 120 osób w Pradze na spotkaniu ze Slavią. Banik mógł także liczyć na wsparcie w Ostrawie – pojawiliśmy się np. w 430 osób na meczu ze Zlinem i w 100 na barażu z FC MAS Taborsko.
JKS Jarosław wspieraliśmy między innymi na derbach Podkarpacia z Polonią Przemyśl. Do Jarosławia zawitała delegacja 100 GieKSiarzy, którzy wspólnie z JKS-em świętowali po 8 latach awans do trzeciej ligi.
Podobnie było z ROW Rybnik, który w Łaziskach przypieczętował awans do trzeciej ligi. Wśród 159 osób obecna była delegacja 15 GieKSiarzy.
Fani GieKSy byli obecni także na wszystkich meczach reprezentacji Polski oraz podczas rocznic ważnych dla naszej Ojczyzny.
Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.



















Solski
3 czerwca 2023 at 22:14
„Lecisz Pan, i robisz pod siebie” – Człowieku, ucz się tej ligi, ale gdzie indziej.
Za awans z II ligi dzięki, pomimo że o rok wczesniej powinien być. Za ostatnie 2 sezony powinieneś chłopie przeprosić. Uczyć się można w IV, III, ale w I po prostu trzeba zapierdzielać. Nie masz człowieku podstaw do prowadzenia zespołu który ma walczyć o ekstraklasę. Piłka nożna to nie łyżwiarstwo figurowe i utaj punktów nie ma za wrażenia artystyczne. Mam nadzieję, że Twój następca szybko to skuma.
Joker
3 czerwca 2023 at 23:37
Trener fajny, ale maks.ma 1 ligę. Drużyna bez pomysłu na grę i bez koncepcji. Taki Ruch wchodzi jaki beniaminek a my dalej się uczymy. Brak lidera, szybkości grze, dokładnych podań… Co rok to samo…
PołudnioweK-ce
3 czerwca 2023 at 23:52
Panowie pora jębnąć ”pięścią w stół”… a najlepiej go wywrócić i wyciepnąć za okno jak nie napisze kto i z kim tak robi.Mamy rok czasu na pożegnanie Bukowej i powitanie nowego stadionu.Niestety mam wrażenie graniczące z pewnością że z tym trenerem (pisze to tylko z szacunku do człowieka) nie osiągnięmy wyznaczonych przez nas celów. Prezydent Krupa pare dni temu wspominał że celem jest awans sekcji piłkarskiej męskiej do ekstraklasy. Jako wierny kibic, podatnik i mieszkaniec mojego pięknego miasta Katowice oczekuje od prezydenta jako defacto szefa klubu rozpędzenia tej machiny. Amen
Bolo
5 czerwca 2023 at 13:28
Masz rację.Oni nas będą robić w ciula przez całe lata byleby kasa była.
dzbanek
4 czerwca 2023 at 00:21
Mnie chce sie juz tylko wyc. Nawet Chrobry lepszy. Miejsce 10 z 18.
To jest dno dna.
Zaraz bedzie 20 rok kopania sie po dupach i szwedania poza Ekstraklasa.
Dobrze,ze chociaz hokej ciutke oslodzil te katastrofe.
Przerobilismy od ch… trenerow i grajkow, i ciagle to samo.
Odnosze wrazenie,ze GKS Katowice jest jak urzad miejski, gdzie ludzie przychodza odbic kenkarte, odwalic etat i finito. Ambicje jak w urzedzie prace, emocje jak na grzybobraniu.
Za rok bede zapewnie pisac takie same beznadziejne zale.
JPRD.
Irishman
4 czerwca 2023 at 01:13
Panie Prezydencie! Podobno politykom nie należy wierzyć. Ja jednak zaryzykuję i Panu uwierzę. Tak więc czekam na konkretne działania. PERSONALNE!!! Bo nie sądzi Pan, że to wstyd dla Pana i mojego miasta, gdy jeden beniaminek właśnie awansował, drugi będzie o to walczył, a my? Co dalej mamy się uczyć tej I ligi? Mamy być zadowoleni z tego 10-tego miejsca w tej „zacnej” I lidze? Mnie, katowiczaninowi, kochającemu swoje miasto jest jednak wstyd!
Poldek
4 czerwca 2023 at 08:34
„Na pewno trochę przebudowanie i na pewno z nową energią przystąpimy do tego, aby po prostu dobrze grać…” Przystąpimy ??? Chłopie , nawet nie myśl o tym przez chwilę, że ty tu jeszcze będziesz . Wstydu nie masz i honoru za grosz
Kato
4 czerwca 2023 at 13:47
Mi się wydaje że trener zostanie i w przyszłym sezonie zawalczy o awans. Uważam że ta drużyna da radę. Co dalej, pewno duże zmiany i reorganizacja. Właściciel (miasto) gdy przymusi (postawi takie cele) to awans będzie. Zgadzam się że obecny trener nie podoła prowadzić po awansie drużyny, ale ma na to jeszcze sezon (kontrakt) i może go zakończyć w pozytywny sposób.
Może się zresztą mylę. Teraz wakacje. Wszystkim kibicom udanego wypoczynku.
Achim
4 czerwca 2023 at 19:31
Jak zmiana trenera to na „konkret”, żeby było bez nauki „tej ligi”. Do Góraka szacun. (czy był hamulec z miasta? tego niewiymy). Walczymy!!!
stefek
4 czerwca 2023 at 22:31
czytam i nie wierze co ten czlowiek wygaduje…nawet jezeli to miasto sterowalo wynikami i kazalo oddawac mecze to ten trener ktory sie na to zgodzil i wzial to na klate powinien odejsc i nie pojawiac sie wiecej w Kato…przyklad Poloni Wawa pokazuje ze jednak tylko z prywatnym i rozsadnym wlascicielem przy naturalnie pomocy miasta moga przychodzic efekty…nie wspomonajac juz o casusie smrodkow ktorzy upokarzaja nas na kazdym kroku a wygrana u nas i frekwencja na meczu pokazaly ze wcale tego sezonu nie musielismy tak spierdolic
Kato
4 czerwca 2023 at 22:52
Na razie właścicielem jest miasto i widoków na prywatnego nie ma.
Taka jest teraźniejszość.
Jeżeli nie ma kategorycznie określonego celu awansu to trudno wymagać od trenera ambicji wygrywania. Dlugo już czekamy i z różnymi trenerami.
Pewnie że konkret trener będzie grał o najwyższe cele ale… tu wracamy do właściciela.
Bolo
5 czerwca 2023 at 13:30
Wynika z tego że w przyszłym sezonie uczymy się dalej.TO SIE NIE DZIEJE !!!
Sonny91
5 czerwca 2023 at 17:40
Panowie spokojnie!
Wiem ze 99% z Was chce wylotu Góraka co popieram jednak ktoś zauważył bardzo słaby poziom naszych grajków i zainterweniował wkoncu!. Druga sprawa według Wyborczej Górak pozostanie trenerem Gieksy jednak tym razem cel minimum mają być baraże o Ekstraklase. Dla mnie wygląda to ciekawie bo dowiemy się komu nie zależało przez osatnie lata na awansie do Ekstraklasy, Miastu? czy Trenerowi? wraz z paroma grajkami.
Irishman
6 czerwca 2023 at 11:35
@Sony ale jak mamy być spokojni?!?!?! Chłop, który ciągle papla jaki to zaszczyt grać w tej I lidze, który chciał się jej uczyć (ale się chyba nie nauczył, bo zajął gorsze miejsce) ma walczyć o jakiś awans? No co z tego, że mu postawią ambitny cel? To kurcze równie dobrze mnie można by postawić cela, ze mam przebiec maraton! A co gorsza, jak on teraz będzie decydował z kim przedłużyć albo podpisać kontrakt, to jego następca, który przyjdzie najpóźniej za rok za Chiny tego szybko nie wyprostuje i STRACIMY KOLEJNE LATA!!! Ma to tylko sens, jeśli Miasto przewiduje poważne opóźnienie w budowie stadionu. Bo jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, to prędzej można się spodziewać, że będziemy na jego otwarcie odbędzie się tu jakiś mecz II ligi niż Ekstraklasy!
Piko
6 czerwca 2023 at 14:33
Czekamy na nagłówek : „Rafał Górak nie jest już trenerem GKS Katowice”