Hokej
[WYPOWIEDZI] GKS Katowice – Podhale Nowy Targ
GKS Katowice przegrał w dniu dzisiejszym z Podhalem Nowy Targ 1:2. O ocenę tego spotkania poprosiliśmy kapitanów obu drużyn – Krystiana Dziubińskiego i Marcina Kolusza, trenera „GieKSy” Piotra Sarnika oraz strzelca jedynej bramki dla naszej drużyny Patryka Krężołka. Przeczytajcie, co mieli do powiedzenia.
Piotr Sarnik (trener GKS-u Katowice): Mecz był bardzo zacięty i wyrównany, a wynik pozostawał sprawą otwartą do końcowych sekund spotkania. Brakuje nam agresji i zimnej krwi w walce o krążek pod bramką przeciwnika W trzeciej tercji mieliśmy swoje szanse na odwrócenie wyniku, ale jak powiedziałem, zabrakło tej agresji i zimnej krwi w wykończeniu akcji. Wiedzieliśmy, że Nowy Targ dobrze rozgrywa przewagi, co dzisiaj potwierdził. Pierwszą bramkę straciliśmy, grając w osłabieniu, drugą kilka sekund po zakończeniu kary dla naszego zawodnika.
Marcin Kolusz (kapitan GKS-u Katowice): Mecz był bardzo zacięty i wyrównany. Straciliśmy o dwie bramki za dużo i przegrywamy spotkanie. Mieliśmy swoje szanse na zdobycie bramki, które powinniśmy wykorzystać. W każdym meczu stwarzamy sobie sytuacje bramkowe, jednak brakuje tej przysłowiowej kropki nad „i” w wykończeniu akcji, ale wierzę, że systematycznością i ciężką pracą poprawimy skuteczność. Wiedzieliśmy, że mocną stroną Podhala jest gra w przewadze, co dzisiaj się potwierdziło. W następnych meczach musimy być bardziej czujni i nie faulować, żebyśmy nie tracili niepotrzebnie sił, a przeciwnik nie miał okazji na zdobycie gola w tym elemencie gry. Liga jest bardzo wyrównana i myślę, że do końca sezonu mecze będą zacięte i wyrównane, a o końcowym wyniku może decydować jedna czy dwie bramki.
Krystian Dziubiński (kapitan Podhala Nowy Targ): Mecz był bardzo zacięty, twardy. Dużo walki na bandach. Myślę, że tempo i zaciętość z obu stron mogła podobać się kibicom. Cieszymy się z wygranej, jednak wynik meczu był sprawą otwartą do ostatnich sekund. Ostatnio mieliśmy problem z grą w przewadze, jednak w dniu dzisiejszym zdobyliśmy bramkę w tym elemencie gry. Nadal musimy pracować na treningach nad tym elementem gry. Sezon jest długi i zobaczymy, co przyniosą kolejne mecze Chcemy wygrywać każdy mecz, ale najważniejszy dla nas będzie efekt końcowy.
Patryk Krężołek (napastnik GKS-u Katowice): Dobrze rozumiemy się na lodzie z Kamilem i Filipem. Jesteśmy młodym atakiem i w każdym meczu dajemy z siebie maksimum. Chcemy pokazać się trenerowi z jak najlepszej strony i walczymy o każdy krążek o każdy centymetr lodowej tafli. Niestety dzisiaj nie udało się wygrać. W kolejnych meczach, szczególnie z Podhalem musimy uważać na kary, bo zarówno ostatnie spotkanie, jak i dzisiejsze pokazało, że Podhale bardzo dobrze sobie radzi w grze w przewadze. Musimy też zacząć wykorzystywać nasze okresy gry w przewadze. Brakuje nam wykończenia w akcjach pod bramką przeciwnika. W końcowych sekundach sam miałem „setkę” jednak nie trafiłem w krążek. W kolejnych meczach musimy wykorzystywać takie sytuacje, żeby myśleć o korzystnym końcowym wyniku.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.


Najnowsze komentarze