Dołącz do nas

Piłka nożna

[WIDEO] Nie daliśmy rady

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po spotkaniu GKS Katowice ze Stalą Rzeszów w półfinałowym barażu o awans do pierwszej ligi oficjalna telewizja klubowa zebrała wypowiedzi trenerów: Marcina Wołowca i Rafała Góraka oraz zawodników: Grzegorza Goncerza i Adriana Błąda.

20 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

20 komentarzy

  1. Avatar photo

    Kejta

    29 lipca 2020 at 05:00

    Trenerze ja to rozumie ze chlopcy ale graja ze soba juz rok wiec kurwa powinni sie juz na tyle znac zeby umiec cos zagrac, spiac gacie w szatni, wkurwic sie i wygrac jeden jebany mecz z trzech ostatnich!!! A to co? Wychodza jak cipy z gownem w gaciach! Sorry ale to nie jest twoja wina! Taka lige wygrywaja pilkarze, trener to 10% trzeba miec ekipe w ktorej jeden zapierdala za drugiego i pilkarzy ktorzy potrafia stanac na wysokosci zadania.

  2. Avatar photo

    Gks Jastrzębie

    29 lipca 2020 at 05:42

    Karma powraca co roku.

  3. Avatar photo

    Patyk TzN

    29 lipca 2020 at 06:15

    Chciałbym podziękować piłkarzom: dziękuję, że przegraliście i nie będę musiał oglądać drugiego meczu i się znów wstydzić… bo czułem się jakby ktoś gwoździe mi do oczu wbijał…

    A moim zdaniem, do trenera Góraka nie powinniśmy mieć pretensji… Już nie pamiętacie radości, że to właśnie on nas objął? Ze w 2. lidze nic lepszego nas nie mogło spotkać? Ja dalej tak uważam. Pokażcie lepszego trenera w tej lidze co z niczego coś potrafi wycisnac. Jakie miał wyniki z Elana a gdzie oni są po jednym sezonie bez niego? To nie jego wina że ma 3 piłkarzy i resztę statystów co byśmy ich na orliku ograli…

    Jeżeli ktoś mówi że ch**owe zmiany zrobił itp.. to powiedzcie kogo na to boisko ma wpuścić jak samych amatorów ma na ławce? Myślę że podobnie jest z taktyka… coś tam trenuja, jakieś warianty rozegrania, ustawienia ale jak piłkarze są upośledzeni to i tak swoje będą odpierdalac na boisku bo większość gra w piłkę parzy: nie podawaj do mnie bo zadupie, a jak już ma piłkę to podać byle gdzie żeby się pozbyć, niech ktoś inny straci żeby nie było na mnie… mamy skład na 3 lige… gdyby był awans to za rok byłby spadek…

    • Avatar photo

      Piko

      29 lipca 2020 at 08:50

      A kto tych pożal się Boże piłkarzy wybierał ? Kto odpowiada za sprowadzenie tego szrotu ? Pytam bo nie wiem .

      • Avatar photo

        Piko

        29 lipca 2020 at 08:55

        Czyim pomysłem był Janiszewski ? Kurbiel ? Urynowicz ? Dampc ? Że wymienię tylko większych wirtuozów

    • Avatar photo

      Postronny.

      29 lipca 2020 at 09:31

      Patyk uwazam ze masz racje,trener Gorak to b.dobry trener.Mowie to a nie jestem kibicem GKS.Powiem wiecej,druzyna na prawde nie gra zle,zabraklo troche typowego szczescia pilkarskiego lub pecha bylo ciut za duzo.Uwazam ze jesli dacie troche czasu jeszcze tej ekipie to po minimalnych zmianach kosmetycznych ta druzyna osiagnie sukces.Najgorsze co moze Was spotkac to kolejna zawierucha to niczemu nie posluzy.Pozdrawiam.

  4. Avatar photo

    Bastek

    29 lipca 2020 at 07:35

    Po meczu ze Stalą Stalowa Wola było widać że GKS nie chce awansu i to było dla mnie już jasne. Spadkowicz do ligi niżej wygrywa z nami jak chce na naszym stadionie. w Katowicach jest niepotrzebny awans. Może jak będzie stadion .

  5. Avatar photo

    Piko

    29 lipca 2020 at 08:10

    nie daliśmy rady …. no i co ?
    dalej będziemy kompromitować kibiców , miasto i pisać kolejny rozdział historii upadku GKS Katowice ?
    co jeszcze ? porażki z rezerwami Śląska i Lecha ? walka o utrzymanie w przyszłym sezonie – pewnie przegrana w ostatnim decydującym meczu- bo nie dacie rady ?
    Co jeszcze ?
    Czy ktoś wreszcie coś z tym nieszczęściem jest w stanie zrobić ???

  6. Avatar photo

    majck

    29 lipca 2020 at 08:17

    klub ,pseudo prezes (od marszów równości) …nie chcieli awansu a piłkarze zrobili fajny teatr bo takie mieli zalecenia…….BRAWO….. oszczędności .

  7. Avatar photo

    jezyk

    29 lipca 2020 at 09:09

    Górak mam nadzieje ze nowy sezon juz bedzie bez ciebie

  8. Avatar photo

    Afera

    29 lipca 2020 at 10:15

    Jeżyk zobacz ty tępa pało gdzie jest teraz elana bez Górska,a rok temu była tak jak GieKSa,no chyba że chcesz łazić na szpile poza ligi centralne,pomyśl jak masz jeszcze czym INO GIEKSA????

  9. Avatar photo

    jezyk

    29 lipca 2020 at 10:30

    Afera ty ciezki debilu to wszystko wyglada tak dzieki takiemu rozumowaniu jak twoje. Idz do szefa w robocie i powiedz ze spierdoliles projekt i popros go o przedłuzenie umowy. Niestety ludzie ktorzy zawodza musza odejsc a na ich miejsce bierze sie takich ktorzy sa w stanie osiagnac sukces czy tobie sie to podoba czy nie

  10. Avatar photo

    Patyk TzN

    29 lipca 2020 at 11:20

    poziom niektórych wypowiedzi jeszcze niższy od umiejętności naszych piłkarzy… Trener Gorak wybierał z tego co mógł, dostał do wyboru piłkarzy których nigdzie nie chcą i są za darmo lub za czteropak do wzięcia, i wybierał wśród nich najmniejsze zło. Nie mógł wybierać przecież kogo chciał, bo tak to by sobie zabral np Boruca zamiast Mrożka. U nas nikt kto potrafi kopnąć piłkę prosto nie chce grać.

    Język – jeżeli szef Ci każe zrobić coś w excelu ale nie udostępni Ci komputera, i tego nie zrobisz bo nie masz na czym, to będzie Twoja wina?

  11. Avatar photo

    Afera

    29 lipca 2020 at 13:00

    Jeżyk ty ciężki debilu z tego co wiem,to nie był żaden projekt tylko budowa drużyny po rozsypce,a w tym roku ma być awans,ciemno maso sam się zwolnij,a Górska zostaw w spokoju.

  12. Avatar photo

    Afera

    29 lipca 2020 at 13:17

    Jeżyk ileż to my już trenerów zwalniali i co masz z tego,ale nie przegadasz masakra????

  13. Avatar photo

    jezyk

    29 lipca 2020 at 16:09

    Afera to sumie mozna zwolnic trenera i żadnego nie zatrudniac na to samo wyjdzie jak nie bylo wynikow tak nie bedzie. Ty naprawde jestes tak mocno ograniczony umyslowo ze takich rzeczy nie rozumiesz.Na tym swiecie juz tak jest ze kazdy za cos odpowiada a lider/trener za wyniki. I niestety ktos kto wynikow nie ma musi odejsc bo ktos taki nikomu nie jest potrzebny. No ale jesli takie poglady prezentujesz to nie dziw sie ze przez tyle lat nic pozytywnego sie nie wydarzylo. I powiem ci wiecej ze przy takim podejsciu nie zdarzy sie nic co mozna nazwac sukcesem.
    Patyk TzN co ty wypisujesz Górak dostał możliwość zbudowania zespołu i miał wszystkie narzedzia do tego potrzebne. skład miał też wyjatkowo silny jak na II Lige. Tylko widzew miał silniejszy skład ale Łęczna juz nie.

  14. Avatar photo

    Patyk TzN

    29 lipca 2020 at 19:02

    Jezyk… naprawdę czytaj to co piszesz zanim wyślesz… i proszę nie unoś się tak…

    Z Twojego postu wynika że trener Góral mógł wybierać kogo chce ale zamiast piłkarzy z Ligi mistrzów wolał z B klasy? Wybierał z tego co mógł… czyli z amatorow.

  15. Avatar photo

    jezyk

    29 lipca 2020 at 19:17

    Patyk https://www.onet.pl/sport/onetsport/gks-katowice-znow-nie-wytrzymal-presji-klub-odpadl-z-barazy-o-i-lige/n4t3cfw,d87b6cc4 Ty masz chyba problem z rozumieniem czegokolwiek. Ja napisałem że miał silny skład personalny drugi w lidze i to on go kompletował. JeZeli ty chcesz miec zawodnikow z ligi mistrzow by awansowac do I ligi to idz sie leczyc

  16. Avatar photo

    Rafał

    30 lipca 2020 at 01:49

    Może trener powinien zmienić współpracowników bo widocznie są hamulcowymi niż rozwojowymi i pomocnymi którzy wspomogą trenera w działaniach. A zmiany zacząć od trenera bramkarzy i asystentów to najpierw. Później wziąć się zakopaczy i połowie podziękować, a ustalić trzon drużyny i do nich pościągać walecznych i nastawionych na wyniki młodych i ambitnych to może się uda sklecić odpowiednia drużynę. Tylko działania już by musiały być podjęte przez klub i prezesa.

  17. Avatar photo

    Loki

    30 lipca 2020 at 01:53

    Ekipa nic nie warta przegrali awans na wlasne zyczenie stalowka becki widzew remis i wystarczylo ograc resovie bo zydy zas wdupily rece opadaja

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Taką GieKSę chcę oglądać zawsze

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.

Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.

Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.

GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.

Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.

Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak  już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.

Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.

Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.

Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.

Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.

Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.

I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.

Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.

Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.

Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.

To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.

Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.

Walczymy dalej!

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Post scriptum do Kielc i Łęcznej

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Trudno wracać myślami do dwóch ostatnich pojedynków. Wiemy, jak zagrała GieKSa i jakie wyniki osiągnęła. Nie może jednak zabraknąć tradycyjnego post scriptum. Tym razem łączonego, bo na wyjazd wybrałem się kilkudniowy. Na pierwszy mecz do Kielc dojechał Misiek, a drugi do Łęcznej – Misiek i Kazik.

1. Moja podróż rozpoczęła się już w piątek od… śniadania w Katowicach. Wiadomo, że trzeba się solidnie posilić. Tak więc z Katowic ruszyłem około godziny 12.00.

2. Droga przebiegła sprawnie i po niecałych trzech godzinach zameldowałem się w Hotelu pod Jaskółką nieopodal Kielc, w jednym z Tumlinów. Znałem to miejsce z opowieści, gdyż zatrzymują się tu czasem wędrowcy Głównego Szlaku Świętokrzyskiego.

3. Sam przemierzałem ten szlak dwa lata temu w majówkę. Wówczas po skończonym etapie w Miedzianej Górze autobusem podjechałem do hotelu Grafit. Jak się okazało, zarówno w poprzednim sezonie, jak i teraz, była to baza noclegowa drużyny.

4. Miejscówka nad zalewem Umer, robiła miłe wrażenie. Hotel to chyba jakiś rodzinny, bo w „barze” przesiadywała rodzinka gospodarzy.

5. Z okien można było podziwiać sympatyczne alpaki. Ogólnie sielanka. To był piątek, więc jeszcze nie byłem skażony przykrymi emocjami sportowymi.

6. Zaczynała się kolejka. Czas więc był śledzić poczynania ligowych rywali. Derby Lublina, czyli Motor grał z Zagłębiem. Na początku oglądałem na laptopie, ale pan chyba dziadek zaproponował, że włączy telewizor. Co uczynił.

7. W międzyczasie obiad. Befsztyk po królewsku, z cebulką, jajkiem sadzonym, frytkami i kapustą zasmażaną. Coś pięknego. Tak mi zasmakowało, że potem podczas pobytu wziąłem to jeszcze dwa razy. Na doprawienie się był krem z pieczarek z groszkiem ptysiowym.

8. Wieczorem Widzew – Górnik i kolejny brak wygranej naszego najbliższego rywala. Do tego wykartkował się Fornal, Świder chyba odniósł jakąś kontuzję. Zobaczymy.

9. No i nadeszła sobota. Śniadanie było sowite – z jajecznicą z wkładką. I tu trzeba było zdobyć kalorię, które będą spalane podczas meczu.

10. Niestety nie dostałem miejsca parkingowego, więc musiałem szukać w okolicach stadionu. Wiedziałem, że są ogólnodostępne parkingi i myślałem, że będąc niemal dwie godziny przed meczem nie będzie problemu. Nie wziąłem pod uwagę, że to ostatni weekend przed Wszystkich Świętych. Na parkingach były dzikie tłumy.

11. Musiałem kluczyć i szukać ponad pół godziny. Ostatecznie zaparkowałem na ulicy niedaleko stadionu, pod cmentarzem, na jakiejś trawie.

12. Czirliderki – podobnie jak ostatnio – miały swoją rozgrzewkę na bocznym boisku. A ja zacząłem kierować się do obiektu.

13. Akredytację odebrałem, trzeba było też sprawdzić, czy w sklepiku jest proporczyk. W poprzednim sezonie go zabrakło. Tym razem udało się – był w asortymencie, więc moja na razie niewielka kolekcja została powiększona.

14. Na stadionie byłem nieco ponad godzinę przed meczem. Ciekawe, że tym razem dojście do prasówki było z drugiej strony niż ostatnio. Ale wyjątkowo ochroniarz przepuścił mnie przez catering dla VIP-ów. Nic nie zachachmęciłem.

15. W dojściu do sektora prasowego, można było odnieść wrażenie, że zaraz się wejdzie do Lewiatana, bo taka reklama jest na stadionie, a wygląda dosłownie, jak szyld sklepu.

16. Czirliderki już oficjalnie wystąpiły, Marek Grechuta zaśpiewał i mogliśmy zacząć grać.

17. U gości wystąpił Pau Resta, były zawodnik Korony. Kibice gospodarzy chyba nie narzekali, bo to Hiszpan dał się nawinąć Menie, który strzelił zwycięską bramkę.

18. Camilo Mena to z jednej strony człowiek mocno zamieszany w awans GKS do ekstraklasy, ale też już w tej ekstraklasie całkiem konkretnie nas tępi. Raz już trafił jako zawodnik Lechii w meczu z GKS, a teraz jako piłkarz Korony.

19. Po meczu konferencja, na której było wyjątkowo dużo dziennikarzy. Każdy chciał zobaczyć debiut Roberta Kolendowicza. Ogólnie sama sala ciekawa, ciemna, ciepła, dość kameralna  i schludna.

20. Rozczarowany wróciłem do auta i wróciłem na miejscówkę.

21. Niedziela upłynęła pod znakiem odpoczynku i ekstraklasy oraz oczywiście El Clasico. W tym polskim Lech wygrał na wyjeździe z Legią, a hiszpańskim Real pokonał Barcelonę.

22. Ale przynajmniej mogłem ukoić nerwy w towarzystwie alpak. Zawsze to coś, gdy nie ma wyników.

23. W poniedziałek przemieściłem się do Łęcznej. Trzy godziny drogi, trochę zadupiami. Ale jeszcze za widna byłem na Lubelszczyźnie.

24. Jeszcze udałem się na oddalony o kilometr od mojej miejscówki stadion Górnika, by zrobić nagrywkę i cyknąć parę zdjęć. Ku mojej uciesze stadion był otwarty, więc wszedłem i sobie połaziłem dookoła. Nieniepokojony przez nikogo.

25. Wieczorkiem w sushi/pizzerii pyszna picka. I jesienna herbata. Ogólnie Łęczna jest całkiem przyjemnym małym miastem. Są knajpy, sklepy, kebab, mak. Są też stosunkowo tanie noclegi. Bardzo przyjemnie.

26. Rano śniadanie i na tym skończyły się przyjemności i dobry nastrój. To znaczy jeszcze przez jakiś czas było okej, ale w pewnym momencie zaczęło się robić źle – dokładnie w momencie, jak piłkarze wyszli na boisko.

27. Na stadionie Górnika Łęczna byłem wcześniej sześć razy, ale pięć z tych meczów było przegranych. Jedynie raz GieKSa potrafiła tam wygrać, gdy w końcówce trzy razy strzeliliśmy bramkę.

28. Co ciekawe akredytacja była w formie on line. Nie dostałem plakietki, musiałem się zalogować do systemu biletowego i spoko – tam akredytacja czekała.

29. Ale musiałem czekać aż przyniosą skaner do skanowania. Na szczęśćie może trzy minuty i wszystko było załatwione.

30. Warunki do pracy przyzwoite. Prąd i widoczność spoko. Na stadion schodziły się dzieciaki ze szkół, trzeba było jakoś zbudować frekwencję. Młyn był niewielkie, kibice GKS, cali na żółto, jak zwykle dali radę.

31. Nie zabrakło pozdrowień dla Grzegorza Rogali, kibice GKS pamiętają, że ten zawodnik dał dużo naszej drużynie w drugiej i pierwszej lidze. Teraz broni barw Łęcznej.

32. Luboń, Zdzieszowice, Skierniewice, Garbarnia Kraków, Chrobry u siebie, Tarnobrzeg… To niektóre z kompromitacji, jakie GieKSa zaliczyła w Pucharze Polski w ostatnich kilkunastu latach. Teraz dołożyliśmy do tego drugoligową Łęczną. Fajny był ten puchar w poprzednim sezonie, ale wychodzi na to, że absolutnie nie są to nasze rozgrywki.

33. Po meczu zadałem trochę pytań na konferencji trenerowi, ale byłem tak rozemocjonowany, że zapomniałem włączyć nagrywanie. Z pomocą przyszli chłopacy z oficjalnej, którzy wspomogli mnie nagraniem audio. Wielkie dzięki!

34. Zadałem też pytanie asystentowi trenera gospodarzy, takiemu o aparycji Michaela Ameyawa, na co kładli nacisk i w czym widzieli szansę. To powiedział, że w tym, że obrońcy GKS są wysocy, ale mało zwrotni. Żodyn się nie spodziewał.

35. Wróciłem do auta, które miałem pod miejscówką noclegową, z kilometr od stadionu. I ruszyłem w drogę powrotną. O godzinie 22:00 byłem w domu.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga