Piłka nożna
[SĘDZIA] Dobrze nam znany arbiter posędziuje z Arką
Arbitrem głównym czwartkowego zaległego meczu z Arką będzie Paweł Pskit. Przy liniach asystować będą mu Łukasz Sobiło i Michał Hnatkiewicz. Sędzią technicznym będzie Albert Różycki. W wozie VAR mecz będą obserwować Jarosław Przybył oraz Michał Obukowicz.
Paweł Pskit to bardzo doświadczony sędzia, którego los wielokrotnie przecinał się z GieKSą. Swoją pracę rozpoczął w sezonie 2007/08. Na początku swojej drogi prowadził mecze 2 i 3 ligi oraz Młodej Ekstraklasy. W sezonie 2008/09 zaczął sędziować na poziomie 1 ligi i z dziewięciu spotkań aż trzy były z udziałem GKS-u. Od sezonu 2013/14 Pskit prowadzi mecze w 1 lidze, ale wcześniej przez 4 sezony był arbitrem ekstraklasowym, który sporadycznie schodził do 1 ligi.
W obecnych rozgrywkach Paweł Pskit prowadził cztery mecze w 1 lidze, w tym mecz GieKSy z Resovią. W czterech dotychczasowych meczach pokazał 18 żółtych kartek (średnia 4,5 kartki na mecz), podyktował 2 rzuty karne.
Mecze GieKSy prowadzone przez Pawła Pskita:
2008/09
GKS Katowice – Znicz Pruszków 2:1 (5 żółtych kartek)
Znicz Pruszków – GKS Katowice 1:1 (4 żółte kartki)
GKS Katowice – Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:0 (4 żółte kartki)
2009/10
GKS Katowice – Górnik Łęczna 0:0 (4 żółte kartki, 1 czerwona po dwóch żółtych)
2012/13
Sandecja Nowy Sącz – GKS Katowice 0:2 (6 żółtych kartek)
2013/14
GKS Katowice – GKS Tychy 3:3 (4 żółte kartki)
2014/15
GKS Katowice – Termalica Nieciecza 1:2 (6 żółtych kartek, rzut karny wykorzytany przez gości)
GKS Katowice – Wisła Płock 0:1 (3 żółte kartki, 1 czerwona po dwóch żółtych)
GKS Katowice – Sandecja Nowy Sącz 3:0 (5 żółtych kartek, rzut karny wykorzystany przez Grzegorza Goncerza)
2015/16
Olimpia Grudziądz – GKS Katowice 1:0 (4 żółte kartki)
Chojniczanka Chojnice – GKS Katowice 0:2 (4 żółte kartki)
Wisła Płock – GKS Katowice 2:0 (4 żółte kartki, 1 czerwona po dwóch żółtych)
GKS Katowice – Chrobry Głogów 0:0
2016/17
Chrobry Głogów – GKS Katowice 0:2 (6 żółtych kartek)
Stomil Olsztyn – GKS Katowice 1:1 (1 żółta, 1 czerwona kartka, 2 rzuty karne – 1 wykorzystany przez gospodarzy, 1 niewykorzystany przez Goncerza)
Sandecja Nowy Sącz – GKS Katowice 0:1 (9 żółtych kartek, 2 czerwone po dwóch żółtych)
GKS Katowice – Stomil Olsztyn 2:2 (5 żółtych kartek, 1 czerwona po dwóch żółtych, rzut karny wykorzystany przez gości)
Stal Mielec – GKS Katowice 3:3 (8 żółtych kartek, 1 czerwona, rzut karny wykorzystany przez Foszmańczyka)
2017/18
GKS Katowice – Pogoń Siedlce 1:2 (8 żółtych kartek, 1 czerwona po dwóch żółtych, rzut karny wykorzystany przez Foszmańczyka)
Pogoń Siedlce – GKS Katowice 1:1 (7 żółtych kartek, rzut karny wykorzystany przez gospodarzy i drugi wykorzystany przez Kędziorę)
Chrobry Głogów – GKS Katowice 0:2 (5 żółtych kartek, 1 czerwona po dwóch żółtych, 1 bezpośrednia czerwona)
2018/19
GKS Katowice – GKS Tychy 1:1 (4 żółte kartki)
Chojniczanka Chojnice – GKS Katowice 2:1 (5 żółtych kartek, 2 czerwone po dwóch żółtych)
Odra Opole – GKS Katowice 0:4 (3 żółte kartki, 1 czerwona po dwóch żółtych)
GKS Katowice – Bytovia Bytów 1:2 (9 żółtych kartek)
2021/22
GKS Katowice – Resovia 2:2 (3 żółte kartki)
Bilans: 9 zwycięstw, 10 remisów, 7 porażek. Bramki: 37 – 27.
Raport kartkowy:
Rafał Górak nie musi martwić się tym, że któryś zawodnik nie będzie mógł zagrać z powodu nadmiaru żółtych kartek.
Arkadiusz Woźniak – 2 ŻK
Bartosz Jaroszek – 2 ŻK
Dominik Kościelniak – 1 ŻK
Adrian Błąd – 1 ŻK
Michał Kołodziejski – 1 ŻK
Oskar Repka – 1 ŻK
Zbigniew Wojciechowski – 1 ŻK
Danian Pavlas – 1 ŻK
Filip Kozłowski – 1 ŻK
Dawid Kudła – 1 ŻK
Grzegorz Janiszewski – 1 ŻK
Pogoda
W czwartek w trakcie rozgrywania meczu mogą wystąpić niewielkie opady deszczu. Temperatura ma wynosić około 20 stopni Celsjusza.
Piłka nożna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333
Felietony Piłka nożna
Taką GieKSę chcę oglądać zawsze
Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.
Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.
Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.
GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.
Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.
Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.
Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.
Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.
Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.
Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.
Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.
I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.
Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.
Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.
Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.
To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.
Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.
Walczymy dalej!
Piłka nożna Wideo Wywiady
Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26
Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.

Najnowsze komentarze