Dołącz do nas

Hokej

[RELACJA] Brąz coraz dalej

Avatar photo

Opublikowany

dnia

27 marca rozegrany został drugi mecz serii o brązowy medal Polskiej Hokej Ligi pomiędzy GKS-em Tychy i GKS-em Katowice. Po wczorajszym zwycięstwie gospodarzy 5:1 GieKSa musiała zrobić wszystko, by wyrównać stan rywalizacji, inaczej ich sytuacja w pogoni za trzecim miejscem stałaby się bardzo trudna – w przypadku kolejnego zwycięstwa tyszan potrzebowaliby oni już tylko jednej wygranej. W stosunku do pierwszego meczu trener Parfyonov tym razem w bramce postawił na Macieja Miarkę, a w składzie GieKSy zabrakło także kontuzjowanego Mikaela Kuronena, którego miejsce zajął Szymon Skrodziuk.

Jako pierwsza w tercji rywali zagościła GieKSa, ale to Tyszanom pierwszy strzał wystarczył, by objąć prowadzenie. W 38 sekundzie meczu Miarkę zaskoczył Mateusz Gościński. W 5. minucie sędziowie podyktowali pierwszą karę w meczu – faulował Michalski. Najgroźniej było po uderzeniu Pociechy, po którym krążek trafił w poprzeczkę. Od 8. minuty tym razem to katowiczanie grali w przewadze po karze dla Mesikammena. Próbowaliśmy wrzucić wyższy bieg, jednak byliśmy skutecznie blokowani. 12 minuta to kolejna wizyta Michalskiego w boksie kar po spowodowaniu upadku Patryka Wronki. Tyszanie oddali wiele groźnych strzałów, a jeden z nich wylądował nawet w naszej bramce, ale było to już po gwizdku spowodowanym faulem Marca. W 16. minucie ruszyliśmy z groźną kontrą, lecz podanie Fraszki minęło kij Wanata. 2 minuty później Fraszko znów zaatakował, tym razem zadecydował samemu kończyć akcję, a po jego strzale krążek otarł się o poprzeczkę. Na 7 sekund przed syreną kończącą piewszą tercję sędziowie nałożyli karę na Starzyńskiego. Po 20 minutach przegrywaliśmy na Stadionie Zimowym 0:1.

Tyszanie rozpoczynali drugą część spotkania mając przed sobą jeszcze niemal pełne 2 minuty gry w przewadze i na 2 sekundy przed upływem tego czasu Rzeszutko dołożył kij do podania Komorskiego i z bliska skierował krążek do bramki. W 25. minucie krążek czwarty raz w tym meczu wylądował w bramce strzeżonej przez Miarkę, jednak po raz drugi gol nie został uznany – Witecki zagrał wysokim kijem. Po chwili wszystko odbyło się już jednak zgodnie z przepisami i Jeziorski pokonał naszego bramkarza potężnym strzałem. W 34. minucie Miarka zatrzymał Gościńskiego w sytuacji sam na sam. Dość powiedzieć, że naszą najlepszą okazją na zdobycie gola była sytuacja, gdy Murray wyjechał do krążka za bramkę, uderzył go dalej wzdłuż bandy, a przy niej czekał Nahunko i spróbował wykorzystać moment, gdy bramka była jeszcze pusta, ale nie zrobił tego skutecznie. Przed ostatnią odsłoną meczu przegrywaliśmy 0:3.

Trzecia tercja rozpoczęła się od sytuacji sam na sam Nahunki, którą zakończył niecelnym strzałem. Czas do końca meczu mijał, ale obraz gry nie ulegał zmianie. Gospodarze spokojnie szukali kolejnych okazji do goli, a GieKSa potrafiła odpowiedzieć jedynie pojedynczymi wypadami. W 49. minucie Alex Szczechura sfaulował Dominika Nahunkę. Dosyć groźne strzały oddali Wanat i Franssila, ale zabrakło precyzji. Tyszanie spróbowali ukłuć nas z kontry, którą kąśliwym, lecz niecelnym strzałem z nadgarstka sfinalizował Galant. Od 54. minuty kolejny już raz graliśmy w przewadze, a tym razem sędziowie na ławkę kar odesłali Jarosława Rzeszutkę. Po 19 sekundach Kruczek lekko trącił krążek dograny przez Fraszkę, dzięki czemu wpadł on do bramki tuż obok słupka. Na 2 minuty przed końcem meczu Miarka został zastąpiony dodatkowym napastnikiem. Blisko wykorzystania tego faktu był Biro, ale został nieprzepisowo zatrzymany przez Starzyńskiego. Mecz zakończył się wynikiem 3:1. 30 marca rywalizacja przeniesie się do Katowic. W przypadku zwycięstw Tychów – odbiorą oni brązowe medali, jeśli wygra GieKSa – kolejnego dnia ponownie spotkamy się w Satelicie.

GKS Tychy – GKS Katowice 1:3
(1:0, 2:0, 0:1)
1:0 Mateusz Gościński (Filip Komorski, Bartłomiej Jeziorski) 0:38
2:0 Jarosław Rzeszutki (Filip Komorski, Bartłomiej Pociecha) 21:51 5/4
3:0 Bartłomiej Jeziorski 25:58
3:1 Maciej Kruczek (Bartosz Fraszko) 53:55 5/4

GKS Tychy: Murray (Raszka) – Kotlorz, Pociecha, Gościński, Komorski, Jeziorski – Seed, Martin, Szczechura, Cichy, Mroczkowski – Ciura, Biro, Witecki, Szczechura P., Wronka – Bizacki, Mesikammen, Galant, Rzeszutko, Marzec
GKS Katowice: Miarka (Simboch) – Kruczek, Wajda, Fraszko, Pasiut, Wanat – Marttinen, Franssila, Stepanov, Rohtla, Michalski – Lyamin, Andersons, Adamus, Starzyński, Nahunko – Krawczyk, Zieliński, Mularczyk, Paszek, Skrodziuk

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga