Kibice Piłka nożna
Kibice: 90% opinii negatywnych
Tego nie było już bardzo dawno. GKS wygrywa spotkanie, do tego w doliczonym czasie gry, a kibice w większości krytykują zespół i nie pozostawiają suchej nitki na grze. Jest to mocno symptomatyczne, bo kibice nie są ślepi i widzą, że z taką postawą katowiczanie daleko nie zajdą.
g1976
Brawo Trener !!!
Krzyś
zapooootoocznyyyyyyy!!!!!!!!
ale to nie zmiania faktu że sa ciency!
lukste
Z taka ,,forma,, Jurkowskiego,to bym go wkrecal w glebe po sobotnim calonocnym chlaniu!
Jesli mi ktos jeszcze cos powie o tym ,ze Oni sa dobrze przygotowani fizycznie ,to chyba pierdolne ze smiechu!
Tu nie ma NIC!
Mayek
I tak trener do wyjebania. Upierdolilo i to niczego nie zmienia. Co mecz loteria czy ugramy.
delaserna
Wynik – aj lajk
gra – aj don’t lajk…
FC Olkusz
Powiem tak: „dziwne” , że wygrali to uratuje Moskalowi dupe. Gość nie ma pomysłu i bedziemy dalej w czarnej dupie.
Homer
Strzelona w ostatniej akcji bramka nie powinna przeslonic jak bardzo dramatyczna była gra w II połowie. Momentalnie wyglądało to jak gra 10-latków na podwórku – chaotyczne wybicia,zero dokładności.
Zielu88
już dawno nie było takich emocji do końca meczu :piwo: walczyli do końca i o to chodzi ! Patrząc na cały mecz byliśmy lepsi (przynajmniej oglądając na żywo, może w TV wyglądało to dużo gorzej). Trenera mamy dobrego to zawodników mamy średnich. To nie wina Moskala, że Jurkowski dzisiaj grał jak kaleka.
ScarfaceWNC
Teraz marazm?? Dobra nie ma szału nastroje też są jakie są.
Ale jak teraz jest tak tragicznie to co było wtedy gdy okupowaliśmy dolne rejony tabeli?
żywiec
Masz kolego odpowiedź jak jest źle !!!!
Wygrywamy mecz a 90% wypowiedzi mega negatywnych ! Nigdy tak nie było, NIGDY. (…) Stomil jak każdy zespól z którym gramy pokazuje co można zdziałać determinacją i walką !!!
polo77
Po dzisiejszym meczu nasuwa mi się wniosek że odpowiedzialni za przygotowanie fizyczne DO WYJEBANIA !!. Juz ktorys mecz gdzie w drugiej połowie zamiast biegania ,walki jest człapanie ,bezmyslność.chaos .
Junior
Jurkowski i Cholerzynski mega slabo w I polowie, gdzie reszta zagrala bardzo dobrze.
Druga polowa mega dramat. Cieszy zakonczenie, ale kazdy zdaje sobie sprawe, ze cos jest kurwa nie tak. Fakt, sedzia nas podobno znow wychujal, ale w II polowie to byla calkowicie inna druzyna niz w I. Tak jakby ktos im powiedzial „trzymamy wynik, jakos to bedzie”.
Fjodor1964
Reasumując – cieszy zwycięstwo i bramka kolejnego młodego, gra do poprawy, trener mam nadzieję, że wyciągnie wnioski, bo to zazwyczaj robi, chociaż… jak widzę czasami tempo tego wnioskowania, to przypomina mi się stary wic: przychodzi kościotrup do lekarza, a lekarz: „Czemu tak późno?…”
binn
Do przerwy powinno być 4:0, ale w drugiej połowie przecierałem oczy ze zdumienia – zawodnicy grali tak, jakby w tle toczyły się jakieś negocjacje odnośnie ceny za punkt(y). Naprawdę miałem wrażenie, że bramka zdobyta w ostatniej akcji wszystko komuś zepsuła -tym bardziej, że strzelec wszedł w ok. 90 minucie i 20 sekundzie… .
ziomek
Goncerz na plus, szkoda że na 2:0 nie strzelił w sytuacji stu procentowej.. ale cóż zdarza się..
A co do reszty to banda ciuli w II połowie niemal wszyscy stoją i patrzą się na siebie jeden z drugim.
Fart jak chuj, że wygraliśmy.. liczą się trzy punkty, ale daleko tak nie zajedziemy.
Pablito
Co na boisku robią Bodziony i Jurkowski to ja kurwa nie wiem. Kolejny mecz ta dwójka gra MEGA chujowo.
artek
Zawsze mega wkurwialo mnie jak po zwycięstwie ludzie na forum krytykują drużynę ale dzisiaj musze dołączyć do tego grona bo to co oni grali w drugiej połowie to była kurwa parodia tego nie dało się oglądać Moskal kompletnie nie ma pomysłu na ta drużynę i nic juz z niej nie wyciśnie a dzisiejsze zwycięstwo tylko odroczylo jego zwolnienie.
Eric Cantona
Największy pozytyw jest taki, że narzekać można do meczu z Dolcanem Ząbki, ale 3 punkty zostały w Katowicach! Delektujcie się udanym weekendem a nie traćcie czasu na taktyce, której nie mamy. Za tydzień ta sama gadka. Mnie interesują tylko punkty.
griszag
Ja się cieszę, że wygrali, a zwłaszcza że wyszarpali je w taki sposób
Ponadto śmieje się z tych co w 76 po utracie bramki wyszli ze stadionu- jeden taki koło mnie był, potem patrzę a chop stoi na parkingu i wkurwiony gada do kogoś przez telefon że nie widział końcówy meczu
wojtekbezportek
Ten mecz cudownie wpisuje się w historię nowożytnej GieKSy. Absurd, goni absurd, totalny brak logiki, jakiegos punktu zaczepienia, którym można by coś wytłumaczyć.. jak jest niby dobrze, to jest źle, a jak jest źle, to jednak okazuje się, że w sumie to jest dobrze.
Piłka nożna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333
Felietony Piłka nożna
Taką GieKSę chcę oglądać zawsze
Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.
Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.
Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.
GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.
Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.
Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.
Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.
Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.
Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.
Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.
Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.
I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.
Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.
Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.
Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.
To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.
Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.
Walczymy dalej!
Piłka nożna Wideo Wywiady
Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26
Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.

Igor
21 października 2014 at 23:25
Mam wrażenie, że ani w klubie, ani w UM nikomu nie zależy aby Gieksa grała w ekstraklasie, bo trzeba by wreszcie z organizacyjnej amatorki przejść na profesjonalizm, na boisku grać a nie czołgać się i rozwiązać sprawę stadionu. Ta pierwsza liga chyba wielu osobom pasuje, począwszy od piłkarzy, przez działaczy aż do urzędników. Nie pasuje „tylko” kibicom. Widać to chociażby na trybunach, które mimo zabiegów z biletami, coraz bardziej puste. Widać to też po powyższych komentarzach… Bo ludzie mają dość „emocjonujących” meczów z klubami z wiosek i miasteczek. GKS Katowice powinien grać z Legią, Górnikiem, Lechem, Wisłą, Ruchem, Śląskiem. Tego oczekują kibice. Można mieć słabszy sezon lub dwa, nawet spaść czasami ligę niżej, ale tutaj ten marazm stał się stanem normalnym i tego jako kibice nie akceptujemy.
wlodziu
22 października 2014 at 09:31
co wy gadacie trener ma taktyke opanowaną dobrze dziwna że sezon temu grali a teraz maja to w dupie poprostu lepiej graja jak jiest kiepsko w klubie nie ma kasy to wtedy charują jakwoły na boisku tak samo było za Nawałki dziwn że Moskal o mały włos nie awansował 2x z Teamalica a co z NAMI sie nagle nie da? obudzić to trzeba piłkarzy i tych na górze dzieki znawcy futbolu przynajmniej niektórzy
kibic
22 października 2014 at 15:08
Trener Moskal jest do niczego nic nie osiagnol i niemamy naco liczyc ze znami sie cos mu sie uda bo jest nieudacznikiem,rozumiem wszystko spadek powoli spinaczka do gory,2,3 sezony w pierwszej lidze i awans bo to powinno nam sie nalezec a co mamy cwaniakow w zarzadzie myslacych tylko o siebie i prubujacych sie dostac do rady miasta i skok na wieksza kase,wszyskie miasta buduja stadiony nawet taka wiocha jak tychy w przyszlym roku wejda na nowy stadion i glosno mowia o planach awansu a my co miasto wojewodzkie niema kasy na nowy stadion na zainteresowanie sie tym co sie dzieje w klubie,gdzie ida pieniadze dlaczego druzyna jest tak slaba,kto promuje slabego trenera,nieudacznikow pilkarzy i oszukujacy wszystkich Cygan tragedia nie dlugo na trybunach nie bedzie nas nawet z 1000 w tym polowa dzieci tragedia