Dołącz do nas

Piłka nożna

Jeśli nie potrafisz meczu zremisować, to go wygraj

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po meczu w Legionowie odczuwaliśmy spory niedosyt. Nie dość, że gra GieKSy nie zachwyciła, to z drużyną ze strefy spadkowej zaledwie zremisowaliśmy, mimo obejmowania dwukrotnie prowadzenia. W obliczu zdobyczy punktowych rywali do awansu ważnym było w meczu z Garbarnią wrócić na zwycięską ścieżkę.

Do składu GKS wrócił po pauzie kartkowej Adrian Błąd, ale z tego samego powodu nie mógł wystąpić Michał Gałecki (zastąpił go Jakub Habusta). Na lewej obronie za Wojciechowskiego zagrał Dampc.

Początek spotkania to groźny strzał Kołbona z dystansu, a potem lekka inicjatywa katowiczan, z której niewiele jednak wynikało. W 6. minucie po dośrodkowaniu Dampca na piłkę w polu karnym nachodził Michalski, jednak został wytrącony i do futbolówki nie doszedł. Najlepsze okazje dla GKS zmarnowali Kurbiel i Woźniak, obaj po bardzo dobrych dośrodkowaniach odpowiednio: Błąda i Michalskiego – trafiali głową prosto w bramkarza. W międzyczasie Garbarnia zaczęła bardziej grać piłką, choć też szału nie było. Dobry obraz gości w pierwszej połowie wynikał głównie z bardzo dobrej organizacji gry w obronie, choć kilka razy piłkarze Łukasza Surmy kontrę wyprowadzili. W ostatniej akcji pierwszej połowy po dośrodkowaniu Błąda z rzutu rożnego goście przejęli piłkę i ruszyli z szybką kontrą, ale sędzia… gwizdkiem nakazał zejście piłkarzom do szatni. To spotkało się z dużymi pretensjami krakowian, na czele z trenerem Surmą, który wbiegł na boisko i po reprymendzie dla arbitra otrzymał czerwoną kartkę. Do przerwy mieliśmy bezbramkowy remis.

Od początku drugiej połowy gra zrobiła się nieco bardziej dynamiczna, ale mnożyły się błędy techniczne i złe decyzje. Garbarnia raz na jakiś czas próbowała zaatakować i najgroźniej było po strzale Marszalika, ktory doszedł do odbitej przez Mrozka piłki i trafił w słupek. Gdy wydawało się, że katowiczanie nic w ofensywie nie ugrają, Stefanowicz zagrał prostopadłą piłkę do Michalskiego, który został sfaulowany w polu karnym. Jedenastkę pewnie wykorzystał Maciej Stefanowicz. GieKSa nabrała wiatru w żagle i po kilkunastu minutach podwyższyła prowadzenie. Do długo zagranej przez Mrozka piłki doszedł Wroński, wyszedł sam na sam i pewnie od słupka pokonał Frątczaka. Goście opadli z animuszu i końcówka już była pod kontrolą katowiczan.

To było kolejne wymęczone zwycięstwo, GieKSa nie grała dobrze, ale ciągle konsekwentnie. W końcu ta „jedna” akcja doprowadziła do karnego i pewnego strzału Stefanowicza. Gra nadal wymaga wielkiej poprawy, ale parafrazując znane powiedzenie piłkarskie, możemy powiedzieć – „jeśli nie potrafisz meczu zremisować, to go wygraj”. I o to w tym wszystkim chodzi. GieKSa ciuła, ciuła te punkty w mękach i bólach, ale te punkty są!

2 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

2 komentarze

  1. Avatar photo

    Mleczak

    21 czerwca 2020 at 19:42

    Nie chcę być marudą, ale z relacji wynika, że odnosimy kolejnen szczęśliwe zwycięstwo. Rzuca się w oczy brak pomysłu, nie potrafimy zdominować rywala, stwarzamy mało sytuacji bramkowych, a zmiany są robione za późno. Oczywiście cieszą punkty i zero z tyłu. Gratuluję piłkarza zwycięstwa, mam nadzieję, że forma przyjdzie w decydującym momencie sezonu. Liczę na przełamanie na wyjeździe!

  2. Avatar photo

    Solski

    21 czerwca 2020 at 20:20

    To było mega szczęśliwe zwycięstwo.
    Teraz oglądam mecz rezerw lecha i powiem szczerze – z taka naszą grą to nawet 1 pkt nie zdobędziemy we Wronkach.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga