Kibice Piłka nożna
Głos kibiców po spotkaniu z Okocimskim
Na niespełna 24 godziny przed rozpoczęciem meczu z Okocimskim, kibicom ciśnienie podniósł wojewoda, który to zamknął „Blaszok”.
To nie był jednak koniec złych wiadomości na ten weekend.
GieKSa po raz pierwszy w lidze przegrała przy Bukowej i to z ostatnią drużyną w tabeli 0-1.
Mając na uwadze fakt, że GKS Katowice mierzy w awans do ekstraklasy wynik ten jest nie małą sensacją.
Jak przyjęli go katowiccy fani?
Przeczytajcie.
SKalpel
Wyładowując swoje emocje , powiem KURWA MAĆ , zarazem dziękując piłkarzom za profesjonalizm (Fortunę itp) oraz szybkie wyleczenie ze złudzeń …
Czy mógłby ktoś zapodać kursy u buka GieKSa-Okocimski (2) oraz Bełchatów-Chojniczanka (2) .
Teraz już mogę oficjalnie napisać , awansuje Bełchatów i Łęczna (chyba że z tych klubów wycofają się niespodziewanie sponsorzy)
JACA
Niech dzisiejszy dzien bedzie nauczka dla wszystkich tych którzy pisali o jednostce treningowej, o intensywnym treningu strzeleckim i ile to goli strzelimy ogorkom z Brzeska.I moze do niektórych w końcu dojdzie że z tym składem personalnym mrzonki o awansie to tylko sfera zyczeń kibiców jednak z realizmem nie ma to nic wspólnego.
żywiec
Ochłonąłem ( nie do końca ale …)
Nigdy tego o naszych kopaczach nie napisałem ( 20 lat na bukową chodzę) ale ten mecz został oddany ( ustawiony w STS ) !!!
Oni nawet przez 1 minute nie próbowali walczyć !!! Karny był dla nich szokiem i go spie…..li !!! Ostatnie minuty a oni grają do tyłu !!!
Brzesko to jeden z najgorszych zespołów jaki gościł w tej dekadzie na Bukowej – w 4 Lidze połowa grała lepiej, a mimo to oni to przegrali !!!
Dramat !!!!
Bhoy
Wołkowicz wolniejszy ode mnie. Napa kopie sie po czole, Skrzypczak statystuje, Wróbel biega ale celności zero. Pitry potyka się o własne nogi i piłkę. Kurwa płakać sie chce!! Z przodu to jest paraolimpiada..
Dziki
Wiedziałem, że jestem przesadnie pierdolnięty na punkcie GieKSy, ale dziś cierpię w sposób niewyobrażalny. Od dwóch godzin gapię się w monitor, czytam i nic kurwa nie rozumiem… Przez 20 lat wkurwiony po meczach GKS-u byłem wielokrotnie… Ale takiego zawodu, po takim oczekiwaniu sobie nie przypominam… Co się kurwa stało?!
kattowitz
DRAMAT!! Banda ciuli z naszych piłkarzy. Mecz, który mieli wygrać i to wysoko totalnie olali, nawet nie próbowali atakować. Dostali karnego, a i tak udało im sie go spartaczyć. Nawet w juniorach uczą, że tak się karnych nie strzela. Myślałem, że od początku meczu będą atakować, a tu ZERO akcji, przewracali się o własne nogi, podania nie wiadomo do kogo, brak przyjęcia piłki, wykonywanie rzutów rożnych beznadziejne itd. Jak dla mnie mecz specjalnie oddany bez walki i to z ostatnią drużyną w tabeli!. Za tydzień Bełchatów rozjedzie tych pajaców. Szkoda tylko, że z nas zrobili sobie dzisiaj jaja i w tym szczególnym roku gdy obchodzimy 50-lecie, popsuli nam taki fajny jubileusz. Jeżeli ktoś po blamażu w Nowym Sączu liczył jeszcze na awans to teraz może liczyć o walke przed spadkiem. Drużyna nic nie warta.
Scarface WNC
Tej kopaniny nie dało się oglądać!
Zero jakiegoś pomysłu i brak zaangażowania.
Ich bieganie po boisku ( bo inaczej tego nie można nazwać) to wyglądało jakby pierwszy raz ze sobą grali!
Indywidualnie to nawet nie ma po co każdego oceniać, po prostu ZERO!
A co do przyszłego meczu z Bełchatowem to trzeba ich odwiedzić na treningu i postawić jasne ultimatum na te niedzielne spodkanie…
Felietony Piłka nożna
Taką GieKSę chcę oglądać zawsze
Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.
Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.
Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.
GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.
Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.
Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.
Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.
Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.
Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.
Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.
Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.
I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.
Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.
Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.
Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.
To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.
Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.
Walczymy dalej!
Piłka nożna Wideo Wywiady
Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26
Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.
Galeria Piłka nożna
Trzy punkty jadą do Szczecina

elo
17 marca 2014 at 11:13
po pierwszej połowie trybuny powinny byc puste bo to były jaja a nie gra i to w chuj duze jak nie chca grac to won
banik12
17 marca 2014 at 15:46
Następnym razem ta banda skurwieli niech da znać kiedy BĘDZIE CHCIAŁA mecz przegrać,też się do bukmachera wybiore,sprzedawczyki i basta
gobert
17 marca 2014 at 16:33
Do tych komentarzy nic już nie trzeba dodawać chodzę na GieKSę _35 lat ale takiego zaangażowania w grę piłkarzy nie widziałem, tu można pisać różne rzeczy ale o ile to ktoś z nich przeczyta oni robią sobie jaja z kibiców i klubu.
MAJCK
17 marca 2014 at 19:35
Dz za komentarze nic dodać nic ująć myślę że przeczytali to nasi piłkarze jak i władza GIEKSY .P.BERNARD może ma rację nie ma po co przychodzić na bełchatów.:)
hanys
18 marca 2014 at 08:09
Witam, ciekawi mnie tylko o co chodzi z tą ich grą czy jest to konflikt z trenerem i chcą się go pozbyć czy faktycznie ten mecz był ustawiony bo nie chce mi się wierzyć żeby byli aż tak słabi. Ruszali sie jakby całą zimę przesiedzieli przed telewizorami. Może oni nie chcą awansować moze starzy wyjadacze jak Pitry, Fonfara ,Gancarczyk, Wróbel, boja sie o swoje miejsca w drużynie na wypadek awansu …
gobert
18 marca 2014 at 09:31
Lechu do meczu z Lęczna tylko juniorzy i rezerwa mnie interesuje tam będe-po trzech wyjazdach pierwszej drużyny zobaczymy ich grę i ilość punktów
Macher
18 marca 2014 at 13:58
Może warto by podsumować kibiców… bo moim zdaniem to była żenada na 5 i 6 sektorze(byłem na 5). Aż mi się kurwa nie chciało drzeć jak widziałem wokół piknik. Rozumie że blacha była zamknięta ale to nie zwalnia od dopingu. Najgłośniej to chyba było na koniec meczy jak były gwizdy… to ma być wsparcie dla piłkarzy? Przerwy minutowe, Brzesko głośniejsze od nas, nawet bajtle były głośniejsze…
masi74
18 marca 2014 at 19:02
Cześć Wam wszystkim.Jestem również już wieloletnim i stałym kibicem Gieksy.Zgadzam się z moimi kolegami co do meczu.Był on do d..y.A co do ustawiania meczów to jest już standard i to nie tylko w Gieksie.Mecz był do przewidzenia bo przecież jak tu nie dać wygrać i dostać za to kasę skoro w Gieksie jej niema a Urząd Miasta nie chce dać a i goście od marketingu lub menadzerowie klubu albo kto się tym całym bajzlem zajmuje nie kwapią się,żeby w ogóle pozyskiwać nowych sponsorów bo po co.Nie chce tu obrażać klubu moimi słowami ale trzeba być ślepym,żeby tego nie zauważyć.Niech od razu prezes Cygan powie,że Ekstraklasie mają w tym lub przyszłym roku w d…e i tyle.A co do piłkarzy jak nie chce im się grać bo płaczą,że nie dostają pełnego wynagrodzenia to niech idą na kopalnie z………ć na dole.Bo na więcej ich nie stać i żaden z nich Ronaldo nie będzie taką grą.Żeby nie strzelić karnego!Ok!Ronaldo,Messi mogą się na to pozwolić bo ich na to piłkarsko stać ale Gieksa,która chce wejść do Ekstraklasy raczej nie.Ale co do karnego.To nie był strzał to była kpina i oddanie go Brzesku.Każdy głupi by to zauważył.Mój 9 letni syn by to lepiej strzelił ale jemu by zależało i nie musiał by sprzedawać meczu.Chętnie porozmawiał by z członkami klubu i może ja nie jestem gościem do marketingu ale szybciej załatwiłbym Gieksie sponsora niż oni.Ja nikogo nie oskarżam ani nie posądzam tylko stwierdzam co myślę ja i mój 9 letni syn i kibice tutaj na forum.Dziękuję i proszę o komentarze do mojej wypowiedzi.
mzG
19 marca 2014 at 01:30
pan niżej chyba zachłał 🙂
jak można powiedzieć, że klub nie stara się o sponsora kiedy od kilku miesięcy pozyskujemy ich więcej niż na przestrzeni ostatnich kilku lat?
Co do karnego to w przerwie lepiej strzelał jeden z kibiców. To co zrobił Duda to parodia i powód do wywalenia ze składu.
na szczęście do zdrowia wrócił Adrian Jurkowski a Pietrzak nie zagra i może w końcu coś się uda zdziałać. niestety na ten moment Napierała -ławka!