Piłka nożna
Lider nie zwalnia tempa
Kolejne sezony w I lidze mijają, a w Świnoujściu bez zmian. Flota, jak co roku jest największym zaskoczeniem ligi „in plus”. W swoim piątym z rzędu sezonie na zapleczu Ekstraklasy Wyspiarze spisują się nadzwyczajnie dobrze i po 7. kolejkach zajmując pozycję lidera.
W 1. kolejce na własnym terenie Flota wygrała z Olimpią Grudziądz, ale było blisko remisu – przegrywając 1:0 po trafieniu kapitana gospodarzy Bodzionego mieli bowiem świetną okazję do wyrównania w końcówce spotkania. Ku rozpaczy fanów z Grudziądza w 87 minucie Adrian Franczak zmarnował rzut karny. W kolejce numer 2 Flota również grała u siebie a podejmowała dużo słabszego rywala, za jakiego uchodziła Polonia Bytom. Ekipa trenera Nowaka wygrała po trafieniach dwóch obrońców – Kieruzela oraz Udarevica. Nie gorzej było w pierwszym wyjazdowym starciu w sezonie 12/13. Na obiekcie w Nowym Sączu udało się wygrać z rozczarowującą Sandecją 0:2. Dla odmiany do siatki tego dnia nie trafiali defensorzy, a napastnicy w postaciach Olszara i Arifovica. Kolejną wygraną swojemu zespołowi również dał zawodnik ofensywny – Bartosz Śpiączka. Młody napastnik strzelił gola na wagę zwycięstwa w pojedynku z GKS-em Tychy. Drugie wyjazdowe zwycięstwo miało miejsce w Legnicy. Miejscowa Miedź nie potrafiła znaleźć recepty na rywala z nad morza. Flota zwyciężyła 0:2, autorem obu goli był pomocnik Chyła. Również z beniaminkiem Wyspiarze stanęli w szranki w drugiej wrześniowej serii gier. Tym razem oponentem był Okocimski Brzesko uchodzący za najsłabszego z ligowych debiutantów. Swoją drugą w tym sezonie, a jedyną w tym meczu bramkę na swoje konto zapisał Olszar. Przed trzema dniami przed Flotą stanął najtrudniejszy jak dotąd rywal. Była to mająca wielkie ambicje Arka Gdynia. Dodatkowym utrudnieniem miało być miejsce rozegrania meczu, czyli obiekt mieniący się w żółto-niebieskich kolorach. I tym razem jednak Flota okazała się przeszkodą nie do przejścia. Biało niebiescy wygrali 0:1 dzięki trafieniu Bodzionego i tym samym umocnili się na pozycji lidera.
Wydaje się, że przed GieKSą arcytrudne zadanie. Wygranie z utrzymującą fenomenalną dyspozycję Flotą wdaje się wręcz niewykonalne. Nie zapominajmy jednak, że w 1 lidze nie brakuje zaskakujących scenariuszy, a o wynikach poszczególnych meczów często decyduje przypadek. Oby dobra passa Floty została przerwana już jutro.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.


Najnowsze komentarze