Klub Piłka nożna
Wyjaśnia się przyszłość kolejnych graczy. Nadzieja żegnana bez żalu.
Wszyscy wiązaliśmy nadzieje – jedni mniejsze, drudzy większe – z zimowym transferem Piotra Petasza. Były zawodnik Zawiszy miał wnieść do GKS-u nową jakość jeśli chodzi o stałe fragmenty gry. O jego przyjściu było dość głośno, natomiast wiadomość o odejściu napotyka raczej na wzruszenie ramion, gdyż co najmniej od meczu z Zagłębiem nikt nie wyobrażał sobie by Petasz został w Katowicach. Klub rozwiązał z nim kontrakt.
Słabą grę można jeszcze wybaczyć, olewania – już nie. Na koniec przygody Piotra z GieKSą przypomnijmy tylko co Shellu pisał o jego grze po pamiętnym 0:5: „nawet w zeszłym sezonie za czasu „hamulcowych” nie widzieliśmy tak jawnego oszukiwania kibiców, ale też kolegów z zespołu na boisku. Petasz jest głównym winnym utraty czterech bramek. Jednak w żadnym wypadku nie chodzi o to, że rywal był lepszy czy szybszy. Petasz po prostu w każdej z tych sytuacji oficjalnie uznał, że sobie stanie i odpuścił. Nigdy nie będzie zgody na takich oszustów w naszym klubie”. Do widzenia.
W dniu dzisiejszym klub poinformował, że wolną rękę w poszukiwaniu klubu dostali Rudnicki, Bodziony oraz Ceglarz. Naszej redakcji najbardziej będzie brakować tego ostatniego, gdyż wobec nas zawsze zachowywał się w porządku, nigdy nie odmówił wywiadu i komentarza po meczu. Szkoda, że zazwyczaj grał słabo. Nieco dziwić może fakt, że kariery w naszej drużynie nie zrobi (na razie?) Krystian Rudnicki. Po bramkarzu młodzieżowej reprezentacji Polski spodziewaliśmy się więcej.
Kolejne informacje dotyczące składu GieKSy poznamy wkrótce. Te najważniejsze wciąż dopiero przed nami.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

kibic
10 czerwca 2015 at 22:44
Kola dalej w gazie szkoda ze na wideo!
MarianoItaliano
11 czerwca 2015 at 08:48
żadnego mi nie jest szkoda .
marek
11 czerwca 2015 at 09:46
dobra decyzja, ale ja czekam na ta najwazniejsza, czyli pozegnanie z pitrym. to bedzie dla mnie dopiero sygnal checi jakichs wiekszych zmian.
mobil
11 czerwca 2015 at 13:56
”karolu” skąd czerpiesz wiadomości do swoich newsów ? ”od meczu z Zagłębiem nikt nie wyobrażał sobie by Petasz został w Katowicach.Klub rozwiązał z nim kontrakt”, jeśli znasz więcej opinii ”nikt” to się podziel.Cytując wypociny-paszkwile myślącego inaczej-który nie odróżnia konstruktywnej krytyki od zwyczajnego prostactwa i chcesz się z tym utożsamiać ?.Moim celem nie jest polemika odnośnie cytowanych sytuacji z meczu z Zagłębiem ale;np. przypisywanie utraty pierwszej bramki obrońcy i niebywałych umiejętności strzeleckich przeciwnika (o ironio też na 0:1) w meczu w Siedlcach w podobnych okolicznościach.Kto uratował przed blamażem w Chojnicach-praktycznie po zdobyciu trzech punktów w Siedlcach-GKS zapewnił sobie utrzymanie,”murzyn zrobił co swoje teraz może odejść”.Ciekawa sprawa czy dałeś szansę ”pomówionemu” na odniesienie się do tez-oskarżeń w stosunku do Jego osoby i nie wkładaj innym więcej słów w usta które tego nie wypowiedziały! Ja bynajmniej odcinam się i nie utożsamiam się w takim podejściu do sprawy,nie widzę w powyższym ”newsie”ani rzetelności,ani obiektywizmu, ani tzw.”ludzkiej przyzwoitości”.
Tony.PL
11 czerwca 2015 at 15:44
Panie Petasz,piszący pod pseudonimem „mobil”. Daj pan spokój 🙂
Karol
11 czerwca 2015 at 16:27
Mobilu, po pierwsze proszę posty do mnie kierować pisząc poprawnie po polsku, gdyż nie wszystko da się zrozumieć. Z kontekstu można wywnioskować, że odcinasz się od mojego/redakcyjnego podejścia do sprawy, a następnie piszesz, że „bynajmniej się odcinasz”, to jak w końcu?
Chcesz czy nie, osoby będące blisko klubu, w klubie oraz wielu kibiców, z którymi rozmawiałem, właśnie po meczu z Zagłębiem powiedziały „dość”. Jak widać Petasza w klubie już nie ma i naprawdę – poza Tobą – nie spotkałem nikogo, kogo by to obeszło. W opinii wielu osób to, co mi zarzucasz, czyli brak rzetelności oraz tak zwanej „ludzkiej przyzwoitości” można zarzucić właśnie Petaszowi.
Nazywanie ewentualnej porażki w Chojnicach „blamażem” jest dla mnie niezrozumiałe – Chojniczanka zajęła na koniec sezonu 5 miejsce udowadniając, że była w zakończonym sezonie zespołem dużo lepszym od GieKSy.
Uwaga o wkładaniu czegoś komuś w ustach jest dziwna, gdyż nie przywołałem w artykule niczyjej wypowiedzi. Jeśli chodzi o to, że „nikt nie wyobrażał sobie by Petasz został w Katowicach”, jest to być może uproszczenie, skoro Ty sobie wyobrażałeś, jednakże oddające sens sprawy, bo myślę, że naprawdę wszyscy (na czele z Panem Piotrem) wiedzieli, jak to się skończy.
Pozdrawiam.
mobil
12 czerwca 2015 at 09:49
karol-bla,bla,bla … a jakie są fakty? Chojniczanka 5 ( na koncie wpadki chociażby z Widzewem,Tychami )a GKS 8 (zwycięstwo w derbach ze spadkowiczem ) różnica 2 pkt. jeśli chodzi o styl gry GKS-u po pochopnej zmianie trenera -pominę milczeniem.
W meczu z Zagłębiem jakby trener zawiesił ręcznik w bramce nie popełnił by chyba błędu.Znów powołujesz się na to że ktoś, gdzieś coś powiedział i doszedłeś do konkluzji-”brak rzetelności oraz tak zwanej (tzw.) ludzkiej przyzwoitości można zarzucić właśnie Petaszowi” litości! przekonaj mnie do swoich racji!.To że nie grał praktycznie do końca sezonu to głównie zasługa profesjonalistom prowadzącym zespół że w tak żenującym stylu zakończyli sezon.Nie chodzi tu ”o rozlane mleko” i rozwiązany kontrakt to już fakt,ale wykaż się cywilną odwagę i opisz (skoro jesteś tak blisko osób związanych z klubem) w jakich okolicznościach ”zerwano” kontrakt.
PS.1) Wg.”prawa handlowego” nie można ”zerwać” kontraktu bez podania przyczyn,mam nadzieję że odniesiesz się do słów cytuję:”klub rozwiązał z nim kontrakt”, w innym przypadku nazwę po prostu kłamcą.
2) Nie pouczaj! w wytłuszczony druku słowo ”nim”-choć wiadomo o kim piszesz z małej literery-nie przystoi.
mobil
12 czerwca 2015 at 10:31
karol-bla,bla,bla … a jakie są fakty? Chojniczanka 5 ( na koncie wpadki chociażby z Widzewem,Tychami )a GKS 8 (zwycięstwo w derbach ze spadkowiczem ) różnica 2 pkt. jeśli chodzi o styl gry GKS-u po pochopnej zmianie trenera -pominę milczeniem.
W meczu z Zagłębiem jakby trener zawiesił ręcznik w bramce nie popełnił by chyba błędu.Znów powołujesz się na to że ktoś, gdzieś coś powiedział i doszedłeś do konkluzji-”brak rzetelności oraz tak zwanej (tzw.) ludzkiej przyzwoitości można zarzucić właśnie Petaszowi” litości! przekonaj mnie do swoich racji!.To że nie grał praktycznie do końca sezonu to głównie zasługa profesjonalistom prowadzącym zespół że w tak żenującym stylu zakończyli sezon.Nie chodzi tu ”o rozlane mleko” i rozwiązany kontrakt to już fakt,ale wykaż się cywilną odwagę i opisz (skoro jesteś tak blisko osób związanych z klubem) w jakich okolicznościach ”zerwano” kontrakt.
PS.1) Wg.”prawa handlowego” nie można ”zerwać” kontraktu bez podania przyczyn,mam nadzieję że odniesiesz się do słów cytuję:”klub rozwiązał z nim kontrakt”, w innym przypadku nazwę po prostu kłamcą.
2) Nie pouczaj! w wytłuszczony druku słowo ”nim”-choć wiadomo o kim piszesz z małej litery-nie przystoi.
Shellu
12 czerwca 2015 at 14:10
Mobil po pierwsze naucz się poprawnie pisać, bo z tego bełkotu naprawdę ciężko coś zrozumieć.
Po drugie może napisz kim jesteś (czy samym Petaszem czy moze jego dziewczyną czy kimś z rodziny)? Bo z anonimem ciężko się dyskutuje.
Po trzecie Petasz tak zasabotował (sprawdź w słowniku co to znaczy) mecz z Zagłębiem co tylko potwierdziło jego opierdalanie się na treningach, które było mu wytykane.
Karol
12 czerwca 2015 at 14:51
Mobilu – bronisz Petasza z uporem godnym lepszej sprawy i naprawdę zachodzę w głowę jaka jest przyczyna takiego podejścia. Nie wydaje mi się, żebyś był Panem Piotrem, bo on powinien zdawać sobie sprawę z zarzutów (i pewnie tak jest), jakie mu się stawia oraz z tego, że są one zasadne. Nawet jeśli miałbym informacje od kogoś blisko klubu to z pewnością bym się nimi nie dzielił, tym bardziej z anonimowym internautą. Nie muszę mieć jednak takich informacji, by wiedzieć, że Petasz przeszkadzał, a nie pomagał.
Słowo „nim” pisze się małą literą.
mobil
12 czerwca 2015 at 18:08
Panowie odnieście się do przytoczonych fatów a nie ciągłe ”jak nie, jak tak” i należało by się trochę szacunku dla myślących inaczej.Należało by przynajmniej dać możliwość do riposty drugiej stronie(wywiad z piłkarzem).
1. shellu-dawno na forum nie czytałem tak prostackich wypocin-skoro stawiasz zarzuty
to poprzyj argumentami a nie inwektywami.Polemika z tobą to ”jak kopać się z koniem”
PS.nie odniosłeś się do faktu że trener w meczu GKS-u z Zagłębiem powiesił ”ręcznik w bramce”.
2. karol-zauważyłem że zbyt często przebywasz z ”shell” i zaczynasz przesiąkać jadem kolegi po ”piórze” zarzut sabotażu-przeszkadzaniu to wymysł chyba ”samego diabła”-przypomnij mi fakt strzelenia samobója czy asysty przy stracie bramki tak rozumiem ten przyczynek-zarzut.Jak możesz! jak grał na tej samej stronie z Pietrzakiem tworzyli najlepiej zgrany i skuteczny duet w drużynie-to fakt.Obarczanie i zrzucanie wszelkiego zła na barki jednego zawodnika to jest nic innego jak ”spychoterapia”,a mądrzy ludzie mówią że piłka nożna jest grą zespołową.
PS.Od momentu zmiany trenera gra zespołu stoi na żenująco niskim poziomie-po prostu nie daje się tego oglądać nawet w ocenie komentatorów telewizyjnych
Karol
13 czerwca 2015 at 00:34
Mobilu, gdzie Twoim zdaniem dałem dałem wyraz brakowi szacunku dla myślących inaczej?
Oczekujesz, że ja się będę tłumaczył, dlaczego Petasz nie wypełni kontraktu? Mądrzejsi ode mnie siedzą w klubie i tak zdecydowali, więc chyba coś było na rzeczy, nie uważasz?
Decyzja została ogłoszona 3 dni temu – pozostajesz jedyną osobą, którą ma do niej jakieś „ale”. To my „kopiemy się z koniem” musząc pisać oczywistości. Nie miałeś zarzutu do zachowania Petasza przy bramkach dla Zagłębia? Co ma bramkarz do tego, że odpuszczał? Zresztą Bucka już też w klubie nie ma, o czym więc tu rozprawiać? Mówiąc za siebie: nie chcę rozmawiać z Petaszem, nie wiem o czym miałbym. Jeśli będzie chciał coś wyjaśnić to sam się odezwie. Piłka nie jest po naszej stronie. A rozmówców dobieramy, póki co, sami, niekoniecznie spełniając każde życzenie komentujących na naszej stronie.
Pozdrawiam.
MarasZB
13 czerwca 2015 at 05:52
Mobil/Petasz wypierdalaj śmieciu. W Bydgoszczy też w chuja leciałeś. Wypierdalaj z Polski.